Ania: Odkrywam, zaznaję spokoju, czekam

Jestem w trakcie swojej pierwszej nowenny. Nie jest łatwo. Ale wyrobiłam sobie pewien rytm. Gdy wstaję do pracy przygotowując śniadanie, domownicy jeszcze śpią. Mam ciszę i spokój. Nowenną zaczynam dzień. Nastawiam sobie ją z radia. Zazwyczaj są to 2dziesiątki, bo czas nagli, a domownicy na nogach więc gwar. Wychodzę do pracy pol godziny wcześniej niz kiedyś, po to by wstąpić do kościoła i dokończyć chociaż jedną część różańca. Czasem udaje się więcej, radosne i bolesne. Do pracy mam bliziutko, ale ten czas poranny zanim przekroczę próg zajęć codziennych to czas na moje rozważania. Wychodząc z pracy wstępuję ponownie do kościoła, bo nie ukrywam, że tylko tam mam ciszę i spokój. Gorzej w weekendy, bo calutkie dnie spędzam na uczelni, Gdy nie mam szkoy czas pochłaniają obowiązki domowe, dzieci, mąż, schola którą prowadzę. Zaczęłam się modlić nowenną, bo usilnie od 2lat staramy sie o 3 dzieciątko. Mamy córcię 16letnią, synka 13letniego i jednego aniołka, którego straciłam w 10 tyg ciąży. To był impuls. Po prostu zaczęłam. Dopiero po kilkunastu dniach odkryłam, że część błagalną skończę w dni największej szansy na poczęcie, a całą nowenne 8.12 czyli w niezwykłym Maryjnym dniu. Może Mateńka wysłucha mnie już teraz… a może potrzeba cierpliwości. Jedno wiem, że stałam się spokojniejsza. Czekam i ufam.

>

Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!