Agata: Nowenna uwolniła mnie od lęku.

Zaczynając pierwszą byłam w najgorszej sytuacji, w jakiej można się znaleźć: poraniona przez byłego faceta, którego kochałam nad życie, w depresji, z koszmarnymi relacjami z rodzicami i … zaburzeniami lękowymi. Tylko osoba z tym zaburzeniem może zrozumieć tę chorą. Pierwsza nowenna była w intencji mojego uzdrowienia. Miałam takie lęki, że chodziłam na egzorcyzmy, potrafiłam jechać w nocy na plażę, płakać i chodzić z jednego krańca na drugi, bo tylko to mnie uspokajało. Cały czas się modliłam. Nocami krzyczałam i płakałam, bo nie mogłam spać. Miałam potworne ataki, zresztą nerwica tak naprawdę zaczęła się wiele miesięcy wcześniej od potężnego ataku lękowego (a później drugiego), tylko wtedy jeszcze nie wiedziałam, z czym mam do czynienia. Pewnej nocy miałam taki atak psychozy (dosłownie), że już wiedziałam, że następnego dnia nie pójdę do pracy. Niestety bardzo długo wzbraniałam się przed pójściem do lekarza (uraz), potwornie bałam się leków. Bardzo nie chciałam rezygnować z pracy. Ten ostatni atak uzmysłowił mi na poważnie, że muszę zacząć się leczyć. Następnego dnia poszłam do kościoła; w dresie, bez makijażu, zapłakana, błagając Boga, żeby mnie uratował, bo nie mam już sił. Wtedy znalazł się lekarz, parafianin, i tak zaczęła się moja historia z lekami. Nie była najszczęśliwsza, przynajmniej na początku, ale cały czas się modliłam. Od razu dostałam zwolnienie (ku wściekłości mojego szefostwa) i teraz wiem, że to było mi bardzo potrzebne. W międzyczasie okazało się, że moja torbiel na jajniku się powiększyła i wysłano mnie na zabieg. Potwornie boję się grzebania w moim ciele, więc totalnie się załamałam. Od razu rozpoczęłam kolejną pompejankę w intencji uzdrowienia mojego jajnika. Kiedyś próbowałam go leczyć akupresurą i medycyną chińską, więc Pan Bóg pokazał mi, że nie tędy droga. 🙂
Piłam mieszankę ziół, modliłam się. No i wymodliłam. Moja torbiel nie znikła, ale okazało się, że to tak naprawdę dwie małe torbielki – nieoperacyjne, do kontroli. 🙂 Oczywiście pierwsze co, postanowiłam iść to skontrolować do kolejnego lekarza; ależ jestem małej wiary… W tym wszystkim cały czas towarzyszył mi mój najlepszy przyjaciel, wspierał mnie, trwał przy mnie nocami, kiedy miotałam się w łóżku. Zresztą do teraz zastanawiam się, czy jeżeli spał ze mną w jednym łóżku, pomagając mi zasnąć, czy naprawdę jest to grzech? Tylu księży ma tak odmienne zdanie na ten temat… Nawet ksiądz Szustak (który bardzo mi pomógł i bardzo pomaga) mówił, że samo spanie z chłopakiem w jednym łóżku nie jest grzechem. Nie wiem, co o tym myśleć. Myślę za to, że Bóg specjalnie postawił takiego mężczyznę na mojej drodze. Choć, nie ukrywam, pomimo jego najlepszych cnót, nie jestem pewna, czy to moja droga. W międzyczasie stałam się totalnym skrupulantem. Nigdy nie mam pewności, czy na pewno dobrze się wyspowiadałam. Potrafiłam chodzić dwa razy dziennie do spowiedzi.
Po jakimś czasie znalazłam lepszą lekarkę, która tak dobrała mi leki, że dziś, po raz pierwszy od miesięcy, zasypiam spokojnie i bardzo szybko. Praktycznie nie mam lęków. Kiedyś bardzo bałam się zasypiać, bo pierwszego ataku dostałam właśnie w nocy, przy zasypianiu. Do dziś pamiętam dźwięk mojego serca. Byłam wtedy zupełnie sama, opuszczona. Dużo piłam i paliłam. Miałam też ogromny problem z czystością. Nie zrobiłam NIC, żeby przestać pić i palić (to picie to nie jakiś alkoholizm – po prostu grubo przesadzałam). Zanim zaczęłam odmawiać nowennę, po prostu naturalnie skończyłam ze wszystkimi używkami. Z czystością nadal mam lekki problem, ale w sumie dzięki lekom w większości zapomniałam, co to ochota na cokolwiek. Nie udało mi się niestety dobrać sobie odpowiedniego terapeuty. Od ostatniego wyszłam, trzaskając drzwiami. Mam nadzieję, że następna terapeutka będzie tą wymarzoną.
Dużo czytałam świadectw tutaj: niektóre dawały nadzieję, inne doprowadzały mnie do szału, bo tyle było w nich błędów i nieścisłości. Czasem wydawało mi się, że wiele osób stąd marnuje swoje życie, nie mówiąc o tym, że myśli, że wie wszystko najlepiej.
Trzecią nowenną odmawiałam za uzdrowienie relacji w rodzinie. Niestety niemal od razu pokłóciłam się potwornie z ojcem. Nasze kontakty nigdy nie były dobre; całe życie usiłowałam zasłużyć na jego miłość. Bez skutku. Choć wiem, że mnie kocha, muszę bardzo wiele znosić. Wiem, że jemu też jest bardzo ciężko. Moi rodzice się rozstali wiele lat temu – bardzo chciałam, żeby się chociaż pogodzili. Moja mama też jest trudną osobą. Niestety widocznie Maryja ma swój pomysł na moich rodziców. Ta nowenna była najtrudniejsza. Potwornie mi się nie chciało, odmawiałam ją nieraz bezmyślnie klepiąc zdrowaśki i z wielką ulgą ją zakończyłam, robiąc sobie ponad miesiąc przerwy.
Czwarta nowenna jest w intencji mojego taty. Nie wiedziałam, jak ją sformułować, ale głęboko wierzę, że Maryja wie, co jest mu potrzebne.
Każdą z tych nowenn odmawiałam w różny sposób. W samochodzie, słuchając jej na youtube, odmawiając w wielkim skupieniu, i tego skupienia bardzo potrzebując, na kolanach, na leżąco, na siedząco. Spotkało mnie bardzo wiele dobrego, mnóstwo się nauczyłam, uspokoiłam, zrobiłam spory odsiew znajomych. Nie mogę powiedzieć, że jestem całkowicie zdrowa i szczęśliwa, ale na pewno odzyskałam chociaż część podstawowej równowagi.
Maryjo, Jezusie… Wy wszystko wiecie. Dziękuję. :*

Maj - taki piękny miesiąc...

Spędź go najlepiej jak

z Maryją!

potrafisz - 

19
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
4 Wątki komentarzy
15 Wątki z odpowiedziami
9 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
8 Autorzy
gośćWitekLissaAgataBeata Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
też Ania
Gość
też Ania

Moja mama ma nerwicę lękowa więc znam temat. Też trwało nim trafiła na dobrego psychoterapeuta, który jej pomógł. Przy zasotrzeniach choroby mama bierze leki, które z pomocą i kontrolą lekarza w miarę polepszenia sytuacji stopniowo odstawia. Nigdy jednak nie robi tego na własną rękę. Z pomocą lekarza mama poznała mechanizm swojej choroby i dziś umie sobie radzić w atakach paniki. Nauczyła się współpracy że swoim organizmem. Życzę Ci dobrego psychoterapeuty i dużo dobra. Jesteś bardzo dzielna.

też Ania
Gość
też Ania

W temacie skrupułów warto mieć stałego spowiednika, który mądrze i delikatnie Cię poprowadzi. Autorko, życzę Ci wszystkiego dobrego.

Agata
Gość
Agata

bardzo ci dziękuję, aniu. na razie mam spowiednika, który jest bardzo fajny; mam nadzieję, że mi pomoże. co do nerwicy… jestem w trakcie czwartej pompejanki, wszystko było super, a od trzech dni marnie się czuję…
Dlaczego tak się zeźliłaś na ten usunięty komentarz o szczerej spowiedzi?

też Ania
Gość
też Ania

Hej Agata, dla mnie ten komentarz był głównie o bezpardonowym doszukiwaniu się u bliźnich na siłę grzechów. Był bardzo oskarzycielski. Zresztą dalszą część dyskusji pokazała, że Autor tego komentarza sam ma ogromny problem z przyjęciem i przeżywanie własnej seksualności i w podejściu do kobiet. Usunął swoje komentarze. Dopóki nie da sobie pomóc będzie sam sobie robił krzywdę, a szkoda. Dużo dobra dla Ciebie 🙂

Agata
Gość
Agata

aniu, zawsze bardzo sobie cenię twoje komentarze. z Bogiem i modlitwą!

aska
Gość
aska

Poszukaj psychologa katolickiego

Lissa
Gość
Lissa

Panie Mateuszu, ludzie nie lubią czytać prawdy o sobie!

Witek
Gość
Witek

Mateusz spokojnie. Grunt, że jesteś szczery z nami i sam ze sobą. Minusami się nie przejmuj. Nie jesteśmy w szkole.

tez Ania
Gość
tez Ania

Mateusz, spokojnie. Podejmij kurację. Moja mama ma nerwicę lękową. Dzięki psychoterapii i farmakoterapii nauczyła się pracować ze swoim organizmem i dziś potrafi sobie świetnie radzić, gdy pojawia się atak paniki. Będzie dobrze.

też Ania
Gość
też Ania

Mateusz, myślę, że potrzebujesz pomocy mądrego psychoterapeuty i mądrego kapłana, który pomoże Ci w przyjęciu Twojej seksualności i męskości w sposób zdrowy. Potrzebujesz pomocy kogoś, kto pomoże Ci przestać patrzeć na kobietę, na jej ciało jak na zagrożenie. Mateusz, kobieta nie jest zagrożeniem. Kobieta jest człowiekiem, który zasługuje na szacunek. Tak po prostu. Ubiór i makijaż mogą być kwestią smaku i tu można sporo napisać. Jednak bez względu na ubiór, który czasem może budzić niesmak, kobieta jest człowiekiem i zawsze zasługuje na szacunek.

gość
Gość
gość

Jest coś nieprawidłowego w tym,że wszystko kojarzy ci się z tą sferą. Nie możesz patrzeć gdzie indziej,myśleć o czymś innym ? Pracuj nad sobą,a nie czepiaj się,że ktoś się tak ubrał jak mu wygodnie. Jest tyle ciekawszych spraw do przemyślenia niż obwinianie kogoś o nieczystość.To w Tobie głównie leży problem nie w otoczeniu.Mk 7, 14-23 „Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha”. Złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota” pochodzą z wnętrza… Czytaj więcej »

też Ania
Gość
też Ania

Mateusz, a może wystarczy z kobietą tak zwyczajnie pogadać i wtedy okaże się, że ma ona ciekawe zainteresowania i jest w gruncie rzeczy pięknym człowiekiem. Nie zamykaj się na człowieka ze względu na ubiór. To temat do przepracowania z psychologiem czy mądrym księdzem. Mnie zależy by wybrzmialo – kobieta to nie zagrożenie, kobieta to człowiek. Zakonnice pod habitami też mają ciała i też są kobietami.

też Ania
Gość
też Ania

Problem w tym, że temat nie idzie do śmieci. Temat jest w Twojej głowie. Seksualność jest darem Boga, tak jak darem Boga jest kobiecość i męskość. Trzeba tylko nauczyć się przyjmować swoją seksualność, kobiecość czy męskość w sposób zdrowy i nauczyć się z nią w zdrowy sposób pracować. Mateusz jak sobie życzysz kończymy. Ja tylko Tobie życzę byś znalazł kogoś, kto nauczy Cię przyj.owac samego siebie i kobietę w sposób zdrowy, bez poczucia zagrożenia.

Maj - taki piękny miesiąc...

Spędź go najlepiej jak

z Maryją!

potrafisz -