LIST: Nastka – Mimo wszystko co by sie nie stalo wybieram Boga..

Jestem w sytuacji bez pracy, bez meza, bez dzieci, tuz po trzydziestce rodziny skłócone od dnia ślubu, maz nigdy nie stanął w mojej obron obronie nawet gdy teściową dopuscila sie rękoczynów wobec mnie on wpieral mi bezczelnie ze to moja wina, maz kpiący ze mnie przy znajomych i rodzinie, maz zabraniający mi kontaktów z rodziną (by dostać sie raz w tygodniu do rodziców po wsparcie psychiczne musiałam jechac autobusem potem isc 5 km pieszo), maz spozywajacy alkohol taz na tydzien/ raz na 2 tygodnie ale upijajacy sie i szarpiacy mnie, maz mówiący mi ze nie chce narazie dzieci bo ja nie mam pracy i chce go „upupić alimentami” ( czego w pomysleniu nawet nie mialam), rok temu jedna rozprawa rozwodowa zakonczona zawieszeniem ( bo ja o to prosilam-powolalam sie na wiarę) teraz sprawa wznowiona. Maz mnie wyrzucił z domu a w pozwie bezczelnie napisal ze wyprowadzilam się sama choc po tym zdarzeniu wezwalam policję. Odpuszczam. Skoro nie zmienił sie do tej pory to nie zmieni sie i dalej. I chyba dam mu rozwod na pierwszej rozprawie bo wg adwokata nie wygram bo maz ma wiecej świadków ( ja mam świadków tylko rodzina ktora zreszta przez 3 lata malzenstwa nie mogla do mnie przyjezdzac ani razu) i podobno moi swiadokowie nie beda tak wiarygodni jak meza. Stracę kupę czasu i pieniędzy a sad w efekcie orzeknac moze powspolna winę choc ja tu naprawde niewinna. Dlatego odpuszczam i niech ma ten rozwod do którego tak dazy. Musze teraz pogodzić sie ze cale życie przede mna ze jestem młoda a juz zycie zmarnowane. I nie mówcie mi ze mam walczyć bo walczyłam. Ale teraz nie mam juz sily kolejny raz sie upokarzać nie mam sily walczyc o siebie. Nie , nie mam depresji ale chciałabym zyc na końcu swiata bo w swojej miejscowości juz jestem postrzegana jako „ta rozwiedziona” ktora sama przychodzi do kosciola. Czuje się zaszczuta. Mam dosc walki . Juz i tak nie bede miala normalnego zycia. Czy to z mezem czy bez. Z mezem dalej będę poniżana. Bez meza zycie do konca samotne bo przeciez Bóg nie pozwala rozwodnikom byc szczęśliwym i miec rodzine meza dzieci. To krzywdzące. Bo w czym ja jestem gorsza w czym zawinilam ze mnie Bóg tak bardzo karze. Mimo wszystko co by sie nie stalo wybieram Boga. Do konca zycia w nędzy i na pośmiewisko ale wybieram Boga.

Rekolekcje internetowe

ze św. Józefem

1 - 31 marca 2021 r.

  • W takiej sytuacji warto rozważyć opcję unieważnienia małżeństwa ze względu na niedojrzałość emocjonalną meża, proszę zwrócić się do swojego proboszcza przedstawić dokładnie sytuacje. Ewentualnie od razu do Kurii Biskupiej tam Panią pokierują. Admin Aga

  • Tak z ciekawości gdzie Panie poznajecie takich „mężczyzn”? Przecież Pani ma do czynienia z osobą chorą psychicznie, niebezpieczną. Czy to jakiś kryminalista? W mundurze? Po co brać ślub gdy obie rodziny są sklócone? Po tych świadectwach aż strach się z kimkolwiek umówić! Życzę powodzenia i nie utrudniać sobie życia sakramentami dla rozwodników bo teraz w Pani sytuacji to najmniejszy problem.

    • Wspolczuje autorce, ale Bog nie odpowiada za nasze zle wybory, ani zlo ktore nas dotyka od innych. To wielkie nieporozumienie tak myslec. Na adoracji uslyszalam 'Jestem zrodlem wszekiego dobra'. Uwielbiam to slowo 'wszelkiego'

          • Witam I dziekuje, bylam bardzo zajeta pisaniem ksiazki, oczywiscie nie po polsku. Czuje potrzebe by dac swiadectwo bo wiele dobra mnie spotkalo. Pozdrawiam cieplo

  • Proszę porozmawiać o tym wszystkim z jakimiś księdzem. Jesteś młoda. Tutaj są wszystkie przesłanki,aby unieważnić to małżeństwo. Będziesz mogła wtedy po unieważnieniu zawrzeć związek sakramentalny.
    Bardzo gorąco ci kibicuję.

    • Dziekuje.Maz czasami dobry do bólu a na drugi dzień skrajne zachowanie wobec mnie. Nie, nie bil mnie jak byl trzezwy nigdy mnie nie uderzyl, upijal sie raz na tydzien badz raz na dwa tygodnie wtedy nie powiem ze mnie bil do nieprztyomnosci ale zdarzalo mu sie np mnie szarpac. Byly dobre chwile potrafilam je cenic ale maz szybko zapominal. A nasze rodziny sklocily sie w dniu slubu ale to dluga historie. Nie mogłam sie odnaleźć w tym malzenstwie zalapac o co chodzi… raz dobrze potem nie wiadomo czemu zle i czemu pretensje , nie mogłam przewidzieć jego nastroju. Przed slubem ja i moja rodzina dawaliśmy sobie przyslowiowa rękę uciąć. W dniu slubu wylalo sie wszystko byliśmy tym wszystkim tak mocno zdziwieni ze nie reagowalismy. Maz chodzący co niedziele ze mna do kosciola ale jadący na księży i nie przyjmujący Konunii Sw zbyt czesto. Taki katolik bo wypada. Chetnie sie ze mna modlil ale niesystematycznie i nie przykladal wagi do modlitwy. Co mnie najbardziej boli to sytuacje ze nie potrafilam znalezc pracy nazwał mnie osoba chora psychicznie choctak nie jest a w mojej rodzinie nie bylo takich osob. Obydwoje dorastalusmy w normalnych rodzinach w miare zamożnych. Maz i teściową co roju w Częstochowie na powitaniach puelfrzymek a na godzien szkoda gadać. Maz wpatrzony w teściową jak w obraz. Nie separowalam go od matki bo to jego jedyna zyjaca matka ale nie potrafilam tez przemówić mu do rozsądku ze z chwila zawarcia malzenstwa ze mba nie ma wobec niej zadnych zobowiązań . Oczywiscie rozumiałam ze mieszkając z teściami mamy prawo zapewnić im godna starosc ale piwinni byc szanowani takze moi rodzice. A oni choc Bogu ducha winni sa teraz szkalowani. Na pierwsza rozprawe umówiliśmy sie ze w sadzie mówimy by sas wycofal pozew jakie bylo moje zdziwienie gdy na rozprawie naz powiedzie ze chce rozwodu. Zistal zmanipulowany przez swoja rodzine. Mieszkaliśmy wtedy osobno. Sad sprawe zawiesili przebaczylam wszystko tym ludziom i powrocilam do męża i teściów . A oni sie

      • A oni sie tylko ze mnie śmiali. Maz nawet nie mial papierów z sadu u siebie tylko u matki trzyma do dzis. Ponadto jego siostra tez jest po rozwodzie i świetnie nim kieruje gdzie i po co sie udać nawę na rozprawę przyszla z nim nie wiem po co bo rozprawa została przełożona ale maz wczesniej wznowil pozew o rozwód i teraz znowu musze sie zmagać z tym wszystkim. Boje sue ze nie dam rady psychicznie z tymi lobuzami. Im bardziej wybaczalam tym bardziej oni myśleli ze ich racja. A tu nie chodzi o racje.. Tylko o zycie . Juz na starcie jestem skreślona… To smutne i ta niemoc… Ufam resztkami sil ze co by sie nie stalo jakos z tego wyjde bo trwa to juz ponad trzy lata i nie ma rozwiązania. Pewnie znajda sie osoby które beda winić mnie za te sytuacje ale naprawde jak myślicie ze jest sposób by sprawdzić drugiego człowieka w stu procentach przed ślubem to jesteście w wielkim bledzie. Na to nie ma reguły. Dziekuje za rady i wsparcie kochani

        • Tak wlasnie wszystko opowiedz ksiedzu w Twojej parafii,,, To,ze Cie szarpie to taki zwykle bywa poczatek przemocy fizycznej ,,,, w krotce mozesz byc dla niego workiem bokserskim,,, wiec nie czekaj zeby do tego doszlo. Szczera rozmowa z ksiedzem moze byc podstawa do uniewaznienia malzenstwa, poniewaz on jest niezrownowazony psychicznie a w dodatku uzaleznia sie od alkoholu ( a moze juz jest uzalezniony),,,, I to uzaleznienie od jego matki, tez nie jest normalne,,,, bierz rozwod z” orzeczeniem jego winy” , bo to jest bardzo wazne do koscielnego uniewaznienia malzenstwa,,, nie zgodz sie na obopolna wine, bo tu nie ma Twojej winy. Za Toba przemawia fakt, ze za pierwszym razem odmowilas rozwodu,,,, Nie wiem co on Tobie zarzuca, ze tak bardzo chce tego rozwodu,,,

          • Nie zgódź się na ustalenie Twojej winy ,bo nie tylko chodzi o unieważnienie małżeństwa,ale również w dalszym życiu,gdyby były mąż się rozchorował lub będzie żył w niedostatku jesteś zobowiązana do płacenia mu alimentów.Ludzie nie myślą o tym,a potem całymi latami ponoszą koszty także finansowe.Dużo dobrego Nastko Ci życzę.

          • Maz chce rozwod bez orzekania o winie byleby szybkie mogl.sobie z kimś ułożyć zycie i by nie wyciągać brudów i by wina nie byla ustalana Na orzekanie o winie mez anie mam.co liczyć bo mam za malo.świadków chociaz sa raporty na policji to adwokat powiedzial ze to za malo. Poza tym moja rodzina bardzo to przezywa a by wygrać rozwod z orzekaniem o winie trzeba byc twardym a my to wszyscy juz tak długo przezywamy a rodzina meza nie takie historie ma za sobą i wiedza co mowic/klamac w sadzie. Zreszta takim sposobu siostra meza wygrala swoja sprawe rozwodową. A aha jyz nie mam sily by sie z nimi szarpać. Maz zarzuca mi ze nie pracowałam. Co nie jest prawda bo chociaz nie mialam umowy o pracę to mialam źródło dochodu a maz nie utrzymywał mnie. Poza tym wszystkie obowiazki domowe wykonywalam bez zarzutu i tylko ja to robiłam . maz nawet po sobie nie sprzątal. Gdy chcialam sie wyprowadzić z mezem i wynająć mieszkanie. Maz stwierdził ze zgodzi sie na to tylko wtedy gdy umowę najmu podpisze tylko na siebie i gdy kazdy bedzie utrzymywal sie samodzielnie. Na to drugie bylam w stanie sie zgodzić. Tak naprawde maz w oczy mowil ze chce wyprowadzki a poza oczami robil wszystko by sie nie wyprowadzić od matki. To ze nie chcial narazie dzieci również bylo sprawka teściowe gdyż obawiala sie ona ze gdy dziecko przyjdzie na swiat nie bedzie juz w takim stopniu finansowana przez męża jak dotychczas. Maz twierdził, rowniez ze gdy będzie dziecko to tak łatwo nie będzie mógł sie rozwieść. A tak to jest wolny jak ptak nic go przy mnie nie trzyma czyni co chce. Chcial bym byla mu podlegla we wszystkim by tylko jemu w tym.malzenstwie bylo dobrze . Choc mieliśmy osobny kat w tym domu maz chcial bym ja sprzatala całość. Siostra meza i teściową nie sprzątamy nawet czesci wspólnych domu z których kazdy korzystal. Ja to robiłam. Czara goryczy sie przelala gdy okazało sie ze teściową zamierza obsiedlic rozwiedziona córkę w domu choc ta miala swoje mieszkanie to jednak nie wyprowadzala sie. Ja nie mialam nic przeciwko jej pobytowi tam ale oni mnie zwyczajnie oszukali bo zamieszkalam z teściami tylko pod warunkiem ze sytuacja mieszkaniowa bedzie uregulowana a oni wcale nie mieli zamiaru tego robic. Chcialam sie wyprowadzić ale maz byl dla nich zbyt „cenny” na sile starali sie go zatrzymac by ich finansowal z rachi tego ze ma dobry I poplatny zawód. Maz bezczelnie naklamal w pozwie. Jak mozna kogoś wyrzucić z domu i napisać potem ze ktos go opuścił?? To niepojęte.

        • Nastka kochana tak przykro mi to czytac az sie lzy kreca w oku. Moim zdaniem powinnas sie starac o uniewaznienie malzenstwa, on jest niedojrzaly emocjonalnie, moja kolezanka miala bardzo podobna sytuacje, dostala uniewaznienie I teraz jest w szczesliwym zwiazku, niedawno wzieli slub, takze jeszcze nic straconego pamietaj ze dla Pana Boga niema rzeczy niemozliwych, modl sie dalej a zobaczysz ze jeszcze bedziesz jedno z najszczesliwszych osob na swiecie. Nie poddawaj sie jak musisz to porusz caly system zeby uniewaznic to malzenstwo. Pozdrowiam.

      • Takie zmiany nastroju potwierdzaja , ze niedobrze dzieje sie z jego psychika. Ale wychwycenie tego od razu nie jest wcae latwe. Wiec byloby dobrze nie oskarzac Nastki jak to czyni Andrzejowa o wine.

    • Tak dla ścisłości: można tylko stwierdzić nieważność małżeństwa, czyli, że tak naprawdę od początku, od chwili składania przysięgi małżeńskiej, małżeństwo było nieważne.
      Przysięga małżeńska jest składana przez 2 osoby i jeśli istnieją przesłanki, że tylko jedna z nich podeszła do tego aktu dojrzale i szczerze, a druga NIE, tak naprawdę NIE MA w ogóle zawartego małżeństwa sakramentalnego.

  • Czy Ty w ogóle odmówiłas ta nowennę? Bardzo Ci współczuję sytuacji w jakiej się znalazłaś, ale może ten człowiek nie jest wart bycia Twoim mężem.

    • Samodzielni odmówiłam 6 nowenn pomejanskich miedzy innymi o uratowanie malzenstwa czy wypełnienie się woli Boże w moim zyciu. Odmówiłam tez trzy nowenny tzw zbiorowe. Modlilam sie tez innymi.modlitwami nowennami zamawialam Msze Święte zostawialam intencje u sióstr. Juz nie modle sie w konkretnej intencji tylko.o Wole Boza w moim zyciu i o godne zycie prace i jakis kat na przyszlosc bo narazie moj kochany brat mnie przyjal do swego domu i choc powiedzie ze moge tu mieszkac ile chce to wolałabym byc samodzielna bo on kiedys tez zaloży rodzine a ja chce by jemu sie ulozylo jak najlepiej . Najbardziej mi zal moich rodziców którzy sa naprawde pojrzywdzeni nawet finansowo przez moich teściów ale moi rodzice podarowali im ten dlug. Nie dopominali sie splaty by nie mialo to wpływu na nasze malzenstwo młodych. Po prostu sie nie wtracali ale i to nie pomoglo. Odczytane to zostalo jako słabość i przyznanie sie do winy ktorej nie ponoszą. A maz i jego rodzina stali sie przez to jeszcze bardziej but i bo im wszystko uszlo plazem. Moi rodzice widze jak cierpią ale nie okazują tego przy mnie. Byliśmy wszyscy za dobrzy, zbyt wybaczajacy ibzbyt ulegli byleby tylko malzenstwo się utrzymalo ale nie tedy droga…

      • cierpliwosci, tam gdzie wszystko wydaje sie juz po ludzku stracone, tam Pan Bóg wkracza do akcji 😉 Okreslamy to zazwyczaj 15 min za pozno 🙂 ale u Boga wasnie to najbardziej odpowiedni czas.

  • Życie jest takie, jakie do niego mamy podejście. Sama pochodzę z Pcimia dolnego, a teraz mieszkam w jeszcze większym Pcimiu Dolnym, w którym nawet pieski tyłkami nie chcą szczekać. Po rozwodzie rozwinęłam się i polepszyłam swoje życie jak nigdy dotąd, chociaż nie miałam pieniędzy. Nie wiem, jakie masz wykształcenie, ale nie wierzę, że nie można znaleźć pracy w biedronce, Orlenie itp. Na początek. Są to ciezkie prace, ale zawsze lepszy taki pieniądz niż żaden. Są tez oferty pracy za granica, np w Niemczech, gdzie wyjeżdzasz do opieki nad starszymi np na 2 miesiące i przywozisz naprawdę spore pieniądze jak na polskie warunki. W taki sposób możesz się uniezależnić i wyjść z tej „nędzy” , jak mówisz. Firmy te organizują kursy językowe, wiec nie ma problemu. No i Twoje życie się nie skończyło, a dopiero zaczęło. Bóg Cię nie karze, on przez rozwód to raczej Cię zbawi. A jeżeli masz jakieś obraźliwe wiadomości, SMSy od męża , to mogą to tez być dowody w sądzie.

    • Nie tak łatwo znaleźć pracę w biedronce, na stacji paliw, itd., jeśli nie ma się doświadczenia.

      • Moja znajoma (osoba po studiach) potrzebowala pilnie pracy. Udala sie wiec do Biedronki. Gdy osoba przeprowadzająca rozmowe uslyszala ze Ania jest po studiach, facet rzucił tekst typu ze „osob po studiach to oni nie przyjmują bo są za madre, przyjdzie taka i sie bedzie mądrzyć ” itd (chodzil ooo pewnie o to ze oni wykorzystują i bazują na niewiedzy ludzi i naiwnie mysla ze osoby po studiach sa mądrzejsze znają sie na prawie pracy itd. A to nie zawsze prawda. Powiedzcie mi teraz jak zyc? Nie miec szkoły zle bo nie ambitny. Miec tez zle bo za mądry. Szukanie dziury w całym. Teraz rynek pracy to jedno wielkie oszustwo

        • Ale podobno Pan Bóg każdemu człowiekowi daje pracę, bo nie może go zostawić w sytuacji bez wyjścia, tak, żeby nie miał za co żyć. Tak mi powiedział kiedyś jeden ksiądz.

            • Na razie jeszcze nie, ale z obserwacji innych osób widzę, że jednak tak jest.

            • Dobrze, że niektórzy mają rodziców to zawsze im pomogą, a tak to niewiadomo z czego by żyć

            • Ale rodzice też kiedyś odejdą z tego świata i co wtedy?

            • Na pewno. On się troszczy o każdego z nas. Inaczej nie byłby Bogiem.

            • to niech w końcu da mi pracę nawet jakąkolwiek nie związaną z moimi studiami ale za godne pieniądze i blisko domu

            • Módl się cały czas o to, ale Bóg może spełnić twoją prośbę dopiero za kilka lat. Czasami tak jest.

            • modle się już kilka lat, modliłam się wcześniej o pracę wtedy kiedy jej jeszcze nie potrzebowałam bo wiedziałam, że jak skończę studia to nie będzie łatwo znaleźć teraz nawet poszłabym do jakiejkolwiek pracy

            • A gdzie mieszkasz? Na wsi czy w mieście? To niemożliwe, żebyś nie mogła znaleźć jakiejkolwiek pracy. Próbowałaś szukać pracy poniżej swoich kwalifikacji?

            • na wsi, powodem jest chyba to, że nigdzie jeszcze nie pracowałam i każdy pracodawca myśli, że mam dwie lewe ręce

            • Ja też mieszkam na wsi i mam małe doświadczenie zawodowe i przez to mi trudno znaleźć pracę.

            • na wsi to nawet do sklepu ciężko bo wbrew pozorom jest więcej ludzi do pracy niż miejsc, każdy chce zarobić parę groszy nawet w sklepie

            • Zgadzam się. I wszędzie wymagają doświadczenie, nawet na sprzątaczkę. Ja szukam pracy w pobliskich miastach, tam są większe szanse, żeby coś znaleźć.

            • Wyższe, ale w moim zawodzie trudno znaleźć pracę.

            • Magdaleno czy to ty pisalas jakis czas temu ze nie mozesz nalezc pracy?

            • Madziu kochana to ja jeszcze sprobuje prosic Sw Jozefa o pomoc

            • Dziękuję za modlitwę. W środę popielcową zacznę NP w intencji znalezienia pracy, mam nadzieję, że tym razem się uda.

            • ja już prawie wszystkich świętych posilam i nic, Msze w Pompejach zamawiałam, X nowenn pompejańskich zmówiłam i nic, co z tego że dostane skierowanie z Urzędu Pracy skoro pracodawca mnie nie zatrudni bo nie mam predyspozycji do takiego zawodu

            • aaaa Ty sama sobie drzwi zamykasz, to co piszesz przeczytaj”pracodawca mnie nie przyjmie” , tak to nigdy pracę nie znajdziesz jak tak będziesz myśleć,mówić.To tak jak byś sobie złorzeczyła

            • bo taka jest prawda, dostałam kilka skierowań z UP ale nikt mnie nie zatrudnił

            • Ty madziu zameczaj swego Aniola Stroza ,moze on tez wstawi sie za toba ,ja mojego przeprosilam po latach i mi tez pomaga

            • Ja akurat dobrze żyję z moim aniołem stróżem. Pomaga mi w wielu sytuacjach.

            • Irena z Ciebie mozna się usmiać, mi nie przyszło do głowy aby swojego Anioła Stróza przepraszać

            • Tak enia przeprosilam bo na kilka ladnych lat o nim zapoinialam,ale on i tak byl przy mnie

  • Jak możesz uważać, że to Bóg Cię karze?? Ponosisz konsekwencje swoich wyborów ( ślub z tym konkretnym człowiekiem) oraz jesteś ofiarą jego przemocy..Ale-WYBACZ- nie mogę uwierzyć w to,że zachowanie męża wzięło się znikąd..I że nie ma w tym cienia Twojej winy( tak jak to próbujesz nam przedstawić jaka jesteś niewinna i niemalże idealna). Dziewczyno, współczuję Ci bardzo i uważam, że koniecznie musisz pójść na terapię i zacząć ciężka pracę nad sobą A nie kombinować już rozgladajac się za kolejnym kandydatem i pomstując, że Bóg nie popiera cudzołóstwa i chce,żebyś była samotną i nieszczęśliwa..co to za herezje?! Nie przepracowujac swojej traumy z tego małżeństwa nie będziesz się nadawać do kolejnego związku (nawet cywilnego) i poranisz siebie jeszcze mocniej. Zacznij od znalezienia mądrego kierownika duchowego i psychologa chrzescijanskiego, porozmawiaj w kurii o złożeniu skargi powodowej na ewentualną ważność małżeństwa (chociaż sąd biskupi może orzec także Twoja winę) i żyj spokojnie..

    • Andrzejowa, ja wcale nie kombinuje i NIE rozglądam sie za nowym kandydatem. Nachwile obecna nie biorę tego w ogóle pod uwagę. Ani na przyszlosc tez raczej nie. Masz racje ja tez jestem winna. Zbyt długo pozwalalam na to wszystko. W tym przypadku jestem niewinna bo to nie ja zlozylam pozew. Bo to nie ja wyprowadzalam sie sama z domu. Nie spożywam alkoholu(nawet na własnym ślubie) nie pale papierosów. Dbam.osiebie ale nie wydaje na to masy pieniedzy. Za męża wyplate oprócz jedzenia (na ktore sie zreszta w równe mierze dokładałam) nie kupowałam ZADNYCH rzeczy dla siebie. Od meza nie dostalam nigdy kwiatow na rocznice slubu. On w nasza rocznice zasponsorowal swojej matce pobyt nad morzem i sam tam pojechał. A ja to wszystko wybaczalam. Nie wloczylam sie po klubach tak jak to robil moj mąż podczas naszej nieformalnej separacji klamiac mi potem w żywe oczy. Przez 3 lata malzenstwa tylko raz poprosiłam o pomoc finansową. Oczywiscie jej nie otrzymałam. Nalezaly mi sie alimenty od meza ale mie ubiegalam i nie ubiegam sie o nie. To zlozona historia ale nie zamierzam zglebiac jej na forum i dawać pożywkę osobom żadnym jedynie sensacji a nie kierujących sie chęcią pomocy mi (nie mam tu na myśli Ciebie).
      Owszem byly sytuacje kiedy yracilam panowanie nad sobą ale jestem tylko człowiekiem i mam prawo do emocji i ich uzewnetrzniania w sytuacji gdzie ewidentnie deptana jest moja godność poza tym nie robiłam tego czesto tylko w skrajnych sytuacjach. Mialam prawo sie Bronic. Nie mogłam pozwolic by ltos stosował wobec mnie agresje slowna czy fizyczną. Jestem sama choc nie mamy rozwodu jeszcze, maz nie próżnuje i intensywnie szuka nowej partnerki nie mial problemu by zdjąć obraczke z palca ktora ja nosze do dzisiaj. Poza tym ucierpiala takze moja rodzina która nawet podarowala masę pieniedzy których teściowie do tej pory nie oddali. Dodam jeszcze ze oprócz tego ze podarowali ten dlug to nigdy tego nie wymawiali ani mężowi ani jego rodzinie. Po prostu do tego nie wracali. Kto by tak postąpił w dzisiejszych czasach gdzie ludzie nie chca stac obok siebie nawet na zdjęciu? Czy ty wiesz ze moi rodzice nawet nie widzieli jak mieszkam gdyż nie mogli mnie odwiedzać ? Gdy zapytałam sie męża co by zrobil gdybyśmy mieli dziecko powiedzial ze urzadzil by chrzciny dla swojej rodziny a moi rodzice tylko do kosciola potem kasa w kopertę dla malucha i do domu… Kto by to wytrzymal? Kto by nie reagował? Maz od poczatku malzenstwa nigdy nie byl w moim domu rodzinnym migdy nie odwiedził moich rodziców choc oni zapraszali. Gdy podczas naszej separacji przed puerwsza rozprawa maz sie chcial ze mna spotkac nawet nie wszedł do mnie do domu tylko stal autem na podjeździe lub zmuszal mnie bym wychodzila na spotkania w „neutralne”miejsce. A ja sie na wszystko godzilambylwby tylko uratować malzenstwo. Ale teraz wiem ze nie tedy droga. Nie wolno tak ustępować i dawać wybaczenia z automatu bo ktos tego nie ceni. Dodam jeszcze ze na wszystkich imprezach rodzinnych, typu swieta imieniny itd ja u meza rodziny bywalam pomimo ze mnie zle traktowali i podburzali męża. Na jednej z takich imprez zauwazylam ze wśród ślubnych zdjęć swoich dzieci u teściowej nie ma juz ślubnego zdjęcia mojego i meza. Teściową go po prostu wyrzucila… Gdy chcialam pojechać odwiedzić rodziców w swieta niestetyuaialam jechac sama. Teściową chciala mi nawet zabrac slubna obrączkę ale ja na to nie pozwolilam. Zostawialm tam wszystko moje rzeczy ubrania (ktore teraz bardzo by mi sie przydaly) obuwie pieniadze ślubne prezenty wszystko zabrali i mie chca oddać. Machnęlam na to reka niech sobie biorą. W zyciu bym nie pomyślała ze kulturalni światowi ludzie tak sie potrafią zachować. Mi nie zalezy na pieniądzach. Dodam jeszcze ze podczas trwania malzenstwa maz wspieral finansowo rodzine i teściową a mnie nie, ja nawet nie wiedziałam ile wynosi jego pensja. Taki byl.omotany i zapatrzony. Owszem rodzina w ktorej sie urodził jest wazna ale wazniejsza jest ta ktora czlowiek sam tworzy. Mogłabym oskarżyć meza o rekoczyny mogłabym założyć mu sprawe o alimenty czy w inny sposób uprzykrzyć zycie ale ja tego zaniechalam. Niech czyni co chce zobaczymy dokąd go to zaprowadzi. Przejrzy na oczy ale wtedy bedzie jak zwykle za pozno

      • Nastko, piszesz i piszesz ile to mąż i jego rodzina zrobili Ci złych rzeczy a Ty albo biernie dawałaś sobie robić krzywdę, albo…?.. Kochana, naprawdę Ci współczuję i zastanawiam się jak oprócz modlitwy można Ci pomóc. Czuję, że jesteś sympatyczną osobą i jeśli mogę podzielić się z Tobą radą, to przyjmij ją ode mnie. Pomódl się gorliwie i znajdź sobie jednego stałego kierownika duchowego a następnie za wszelką cenę staraj się być posłuszna jego wskazówkom. Od razu uprzedzam, że przyjdą chwile, keidy to będzie ciężkie i wręcz absurdalnie niemożliwe. Ale wierz mi- nie przejdziesz sama przez tę ogromną ciemną przepaść jaka jest przed Tobą! Potrzebujesz pomocy i może Ci się to teraz nie podobać, ale…sama możesz bardzo szybko zejść na manowce nawet w dobrej wierze…i nawet tego nie zauważając tego faktu. Mądry spowiednik, kapłan poprowadzi Cię i wierz mi- nie zginiesz w odmętach zła, jakie szaleje w Twoim życiu. Diabeł będzie robił wszystko, żeby Ci go nie dać, odebrać, zniechęcić,
        obrzydzić albo jakoś Ciebie z kapłanem poróżnić. On już teraz wie, że będąc posłuszna słowom kapłańskim- nie będziesz posłuszna dibału., więc nie będzie miał nad Tobą żadnej mocy. Co do stwierdzenia nieważności małżeńśtwa- wiem, że jak szczerze będziesz rozmawiać ze swoim spowiednikiem ( oczywiście nie jeden raz, ale wiele tych spotkań i rozmów musi się odbyć) to i on rozezna czy i w jakiej formie napisać skargę powodową. Nie bój się moje dziecko, wiem, że jesteś zagubiona ale Bóg chce Cię poprowadzić.

        • Dziękuje Ci z całego serca. Dobrze piszesz – sama sobie nie poradzę. Wszystko w rękach Boga. Wiem że życie jest ciężkie i więcej jest w nim chwil smutnych a te piękne trwają tylko sekundy to chociaz niech chociaz dom bedzie dla mnie ostoją nieważne czy będę sama czy nie. Dziękuję, niech Ci Pan Bóg blogoslawi

  • Jeśli chcesz pogadać daj znać, podam kontakt do siebie, widzę w tym trochę podobieństwa do mojej historii

  • Tak mnie ujął ten wpis że musze napisać Pani, że w Łodzi jest wspólnota ,,niesakramentalni” prze Kościele Jezuitów ul .Sienkiewicza tam można dostać pomoc dotyczącą unieważnienia małżeństwa i kolejny raz spróbować z czystą kartką żyć, poza tym Pani ma błędne myślenie dot tego że jest Pani przekreslona wobec Boga czy ludzi nawet gdyby Pani była rozwódką to
    Bóg daje nawą szansę na nowe życie i nową rodzinę , On nigdy nie potępia bo to przecież nie jest Pani wina!!!!
    Nawet gdyby Pani jako rozwódka chciała przystępowac do Komuni Sw musi mieć Pani unieważnione małżeństwo i tylko tam w Łodzi Jezuici może Pani starać się o takie prawo i je dostać z samej góry od Papieża.Myśle że może to trwać nawet pare lat ale warto.Ja nie mam takiej duęj wiedzy na ten temat ale odyłam na stronę:niesakramentalni.pl , https://lodz.jezuici.pl/duszpasterstwa/niesakramentalni

    pozdrawiam Kamila

    • Rozwódka nie musi mieć stwierdzonej nieważności małżeństwa aby przystępować do komunii, co za głupoty. Wystarczy, że jest sama, nie w nowym związku

    • Pani Kamilo, ten wpis zawiera tyle błędów i nieścisłości, że powinien zostać usunięty, żeby nie wprowadzać ludzi w błąd.

      • Paweł? Twój wpis może bez błędów jednak szczyt Twojej bezczelności przekroczył normy 😉 Wracając jednak do tematu. Pamiętaj (do autorki świadectwa) nie ma takiego serca, którego Bóg nie potrafi przemienić. Kamilo!! Kościół ustanowił rozwód Bóg nie! Jest w PŚ fragment o zatwardziałości ludzkiego serca, nie znam całkiem Twojego przypadku poza tym krótkim świadectwem dlatego uważam, że tylko czystość Twojego serca może usprawiedliwić chęć rozwodu. Nie popieram jak najbardziej poniżania tylko tutaj trzeba się zastanowić kto tak naprawdę jest ofiarą Ty czy on ? Moim zdaniem on ! Jest w niewoli alkoholizmu, poniża Cie ponieważ sam nienawidzi siebie. Twój mąż jest słaby, to Ty masz moc , którą daje Ci Bóg poprzez modlitwę. Zacznij rozumieć co mówi Bóg. Twój maż to nie wielki tyran jakiego masz przed oczami tylko mała mrówka zgnębiona przez swoje słabości. Ty jesteś wielka przy nim mając w sercu Boga i wiarę on daje Ci siłę. Rozumiem, ze brak pracy umniejsza poczucie Twojej wartości ale nie znajdziesz jej kiedy Twój mąż – ta zgnębiona mrówka poniża Cię w oczach innych ale przede wszystkim Twoich.

            • Bardzo niegrzeczne spostrzezenie, Paul, Alberto to dawniej byly dwie perly tutaj. Odeszli, gdy zrozumiel, ze poziom forum znacznie sie obnizyl, a oni sami zostali zaatakowani przez ludzi okreslilabym szukajacych zwady i niezbyt myslacych. Nie trzeba sie plasowac, z komentarzy od razy widac co kto soba reprezentuje. Moj komentarz swiadczy o mnie.

            • Bez przesady z tymi perłami.Zwłaszcza z tą jedną obecną aktualnie,która uwierzyła najwyraźniej w kult jednostki.

            • no i po co te zlosliwosci podyktowane zapewnie przez zazdrosc ….

            • Dziękuję miłym Panią Eni i Bogumile oraz gościowi za obronę mojej osoby 🙂 Dziś takie piękne Święto Ofiarowania Pańskiego i nie psujmy go sobie jakimiś pojedynkami słownymi. Udanej soboty. Z Bogiem 🙂

            • To sie nazywa klasa- postepowanie mòwi samo za siebie. A takze rady- czlowiek sie bez przerwy od obu Panow uczyl, a jesli juz nie chcial sie uczyc to byl zmuszony do refleksji, wszystkiego dobrego Panie Paolo.

            • Bogumiło tu nie chodzi o ludzi myślących…. tutaj w grę wchodzi Twoje solidne wazeliniarstwo, co jest podstawa tego forum. Gdybyś wiedziała o czym jest mowa od początku TWOJA WYSOKA „KLASA” nie pozwoliłaby ci na pochopny osąd. Paul ma prawo do tego,ze nie wszystko jest w stanie zrozumieć prawda? jak każdy zresztą z nas. większość forumowiczów to katolicy ale nie chrześcijanie co jest przykre… to co czasem mnie przeraza a czasem zachwyca to, że wszyscy tak bardzo stajecie po swojej stronie. przeraza mnie to, ze nawet bronicie złe cechy wazne ze razem w kupie, tylko gdzie w tym wszystkim prawda ….. ???

            • Mnie wcale nie zalezy na tym aby sie komus podlizywac, czy by wogole na tym forum byc. Stwierdzam fakty. Znajomi twierdza, ze osoba podpisujaca sie pod tym nickiem to dawne osoby usuniete z forum lub ktos z ich rodziny Byc moze maja racje bo chec obrazania innych pozostala i ja charakteryzuje podobnie jak poprzednikow. Wedlug sformuowania naszego ksiedza teermin chrzescijanin odnosi sie za idacym za Chrystusem, wiec sila rzeczy katolik jest chrzescijaninem. O co wiec chodzi, ze nie postepuje wedlug zasad scisle chrzescijanskich? A kto wg nich postepuje? Klasa jest przejscie do porzadku dziennego ponad wszystkimi zlosliwosciami, wynoszeniem sie ponad innymch, i powiedzenie – podajmy sobie rece. Kto tego nie widzi widocznie jeszcze nie doròsl do wystawiania oceny innych a jego wystapienia sa po to by macic. Tego na tym forum jak i na innych nie potrzeba.

            • Brawo Bogumiło, nawet jeśli się nie zgadzamy to nie znaczy, że mamy się od razu obrażać i szukać zaczepki. Zauważyłem, że na tym forum jest kilka nicków, które jak „przyczajony tygrys, ukryty smok” tylko czekają jakby tu kogoś zaczepić pod byle pretekstem. Też się zgadzam z Paulem, że wpis Kamili jest mocno nieścisły i osobie, która go przeczyta może narobić zamętu w głowie. Może jestem przewrażliwiony ale nie lubię zaczepnych kobiet ani w realnym życiu ani na forach internetowych.

            • Panie Witku dziekuje za rzeczowy komentarz. Na forum sa ludzie o ròznym poziomie wyksztalcenia, kultury osobistej, o roznych doswiadczeniach niekiedy tragicznych. Dla niektòrych forum wydaje sie byc ostatnia deska ratunku, a ponadto jest dawca nadzei czy platforma wymiany doswiadczen i porad. Ten poziom jest widoczny przy zabieraniu glosu. Dobrze, ze Paul , wròcil na forum , ktòry jak pamiec mnie nie myli jest moim kolega po fachu czyli nauczycielem akademickim i nie potrzebuje lizostwa, bo jezeli juz to zapewnia mu je jego studenci. To byl zawsze rozsadny obiektywny glos na tym forum. Ale jak Pan slusznie zauwazyl sa osoby ktòre czaja sie jak tygrys by tylko atakowac. Malo ma to do czynienia z wiara chrzescijanska. Pamieta Pan nieznajoma? Ta zaczepiala, ale niektòrych jej uwag slusznych nie sposob pominac- kiedys napisala wprost- – jak mozesz oczekiwac cudu od Boga – domyslnie za wstawiennictwem Maryi gdy blizniemu podlozyles swinie? Wlasnie tak mi zrobili znajomi , modlili sie o cud dla syna przez 4 lata nawet przyjechali do Pompejow, cud nie nastapil- intencja nie wysluchana czyli ogolnie i taki glos nieznajomej niekiedy jest potrzebny- ale zawsze w granicach kultury. ,Jest jednak roznica podczas gdy ludzie na poziomie gdy zostana zaatakowani z reguly znajda sobie inne zajecie i z forum odchodza – drudzy sfrustrowani beda do konca siedzieli na forum, by wylewac swa gorycz na innych , nie pozbedziemy sie ich latwo, bo jesli zakaze im sie komentowac pojawjasie pod innym nickem, trzebaby by chyba ignorowac, az do momentu gdy zniecheceni znajda sobie inne forum, pozdrawiam pana bardzo serdecznie

            • Bogumiło jak to czytam niezmiernie się cieszę, że studiowałam poza granicami naszego kraju 🙂 ale nie dziwi mnie to, ze zagraniczne uczelnie mówią o naszych papierach, ze możemy sobie nimi tyłek podetrzeć 🙁 smutna rzeczywistość.. mam nadzieje,ze jako nauczyciele akademiccy polskich jakby uczelni dożyjecie czasów kiedy choćby jedna z nich będzie w ścisłej 10-tce najlepszych uczelni na świecie , jak dotąd są poza jakimikolwiek rankingami ceniących się szkol wyższych..

            • Przykro mi, ze taka jest sytuacja, ze poziom jest niski to mozna sie o tym przekonac obserwujac ortografie, chocby na tym forum ja studiowalam ròwniez za granica i stamtad tu pisze, ale i u nas poziom niezbyt wysoki. Wszystko wkuwa sie na pamiec, jest na naszym uniwersytecie prof, ktòry wymaga logicznego rozumowania kosi wszystkich i najwyzsza nota dostateczny- inaczej o nim sie nie mòwi jak wariat. Moja znajoma ze Szwecji mi pisze, ze ich lekarze w wiekdzosci studjuja w Polsce, wiec chyba jednak polskie papiery nie sluza tylko do podcierania czterech liter

            • nie wiem o czym teraz piszesz… co to za insynuacje ale insynuacje bez podstaw nie dość, ze są poważnym naruszeniem prawa, to także jest brak taktu oraz wspomnianej KLASY z Twojej strony. Dziwi mnie też , że Paul czy jak go tam zwą nie zwraca Ci uwagi kiedy robisz błędy oraz nie sugeruje, że należy usunąć Twój wpis…. to tylko potwierdza moją tezę, że bronicie siebie wzajemnie nie powiem jak co… wiesz cytatów na Twoje zachowanie jest wiele, nie oceniaj swoja miarą itd nie wiem skąd wniosek, ze ktoś tu z rodziny za kogoś pisze.. widać oceniasz tak mnie po swoich własnych praktykach. to już nie jest smutne ale żenujące. Ja nikogo tutaj nie zaczepiłam ani nikogo nie obraziłam co najwyżej bronie sie na obrażanie ze strony jakiegoś Paula, który próbuje dla uściślenia obrazić mnie i kilka innych osób , wywyższając sie swoja nieskazitelna pisownią. Radze przeczytać od początku wszystkim tym głupio mądrym zanim zaczniecie dokładać do ognia jak weźmy pod uwagę ciągnący te uwagi nic nie wiedzący o danym temacie jakiś zabawny Wituś. ps zabawny Wituś – to komplement żeby nie było, ze szydzę 😉

            • Karli, „Widać nie jestes aż tak bystra na jaką się plasujesz :/” że zacytuję w oryginale słowa klasyka. Nie jestem aż tak powierzchowny, aby zwracać uwagę na pisownię innych, choć nie przeczę, że błędy ortograficzne mnie rażą.
              W komentarzu Kamili chodziło mi o zdanie „Nawet gdyby Pani jako rozwódka chciała przystępowac do Komuni Sw musi mieć Pani unieważnione małżeństwo i tylko tam w Łodzi Jezuici może Pani starać się o takie prawo i je dostać z samej góry od Papieża”. Po pierwsze rozwodnicy mogą przystępować do Komunii Św. jeśli nie żyją w konkubinacie lub związku cywilnym. Po drugim jeżeli w takim związku żyją to nie mogą do Komunii Św. przystępować i takiego prawa nie mogą uzyskać przez Jezuitów z Łodzi ale przez stwierdzenie, że ich małżeństwo nigdy nie było zawarte ( potocznie unieważnienie małżeństwa kościelnego) co stwierdza sąd biskupi właściwy dla miejsca zawarcia małżeństwa. Tyle w temacie. Oczywiście jak się nic nie wie na temat meritum sprawy to też trudno dostrzec błędy i nieścisłości.

            • Paul , blagam Cie TY jestes nauczycielem ??? prosze cie ? zart prawda ?
              Bogumiła robi sobie jaja ze wszystkich ? jesli uczysz dzieci klas od 1-3, wierze, ze jesteś nauczycielem ale akademicki chyba nie co ?

            • generalnie ręce opadają … zostawię ten smutny „monolog” bez komentarza 🙂

            • Paul pamiętaj z żoną, abyście sie pilnowali.Decyzję podjęliscie co do adopcji to złemu się nie podoba,będzie słabych”inteligentnych” osób zło wykorzystywać aby Wam dołożyc,utrudniać,przykrosci stwarzać na kazdym kroku. Tak samo co do Bogumily,która zanosi prosby do MB w Pompejach i w wielu innych miejscach we Włoszech za forumowiczów.Wiadomo że kopa będzie dostawać od czarnego.
              A Ty droga Karli oczywiście pozostań na forum bo wiele mozesz się nauczyć od Paula,Bogumily i innych, bo te zagraniczne studia nic Ci nie dały, dalej jesteś głupio mądra.
              Wszystkiego dobrego
              Bez odbioru!

  • Pod hasłem „małżeństwa niesakramentalne” rozumiemy osoby rozwiedzione, które były wcześniej w małżeństwie sakramentalnym, a teraz są w innym związku i zawarły ślub cywilny. Nie mogą zawrzeć małżeństwa sakramentalnego, bo mają przeszkodę. Jeśli nie tworzą małżeństwa białego, to nie mogą przystępować do Komunii.

    W naszej parafii jest coś specjalnie dla Was!

    W każdą pierwszą środę miesiąca o godz. 19.00
    spotyka się wspólnota małżeństw niesakramentalnych.

    Spotkania odbywają się w kaplicy św. Krzysztofa
    (po prawej stronie naszego kościoła).

    Lider wspólnoty – Marzena Myjak – ranel2@o2.pl Pisz śmiało!

  • Dzień dobry. Czytam i czytam to pani świadectwo i oczom nie wierzę, że przed ślubem nie było żadnych sygnałów, ze strony narzeczonego i jego rodziny, że może się pani władować w tak patologiczną sytuację.Takie rzeczy nie zdarzają się przecież z dnia na dzień tylko narastają latami a pewne cechy charakteru można skrywać miesiąc, dwa lub pół roku ale nie przez cały czas dobrze przeżytego narzeczeństwa. Mylę, że pani sytuacje wyglądałaby lepiej gdyby miała pani pracę, własne życie i pieniądze i nie była we wszystkim tak uzależniona od męża i jego rodziny. Przykro to napisać ale mąż po protu panią nie szanuje i myślę, że ta zależność od niego ma tu decydujący wpływ. Teraz sytuacje rzeczywiście doszła już do takiego punktu, że nie ma co ratować. Proszę popracować nad swoją samooceną i nie przejmować się tym co mówią inni ludzie. Lepiej być osobą samotną ale szczęśliwą niż „żoną byle kogo” tylko, żeby ludzie nie gadali. Z Bogiem.

    • Zastanawia mnie, czy w przypadku takich odchyleń w zachowaniu męża to małżeństwo zostało w ogóle zawarte w sposób ważny. To oczywiście zagadnienie dla księdza, ale może Nastka w takiej sytuacji może starać się o stwierdzenie nieważności sakramentu małżeństwa. Daleka jestem od doradzania rozwodów, ale w takiej sytuacji , niewykluczone, że małżeństwa po prostu nie było. Nastko, dużo dobra dla Ciebie

    • Dziekuje Paul ale finansowo w żadnym stopniu nie bylam zalwzna od meza i jego rodziny. Dorabialam duzo i mialam swoj grosz przy duszy. Sęk w tym ze maz zarabial duzo ale i duzo wydawał, a potem winil mnie ze to niby przeze mnie

  • W Ameryce zostały przeprowadzone badania na 20 000 małżeństw na temat kto jest bajbardziej zadowolony z seksu w małżeństwie.
    Okazało sie że były to pary katolickie i hasydzkie (ortodoksyjni żydzi).
    Po przeprowadzeniu bardziej wnikliwych testów okazało się, że w tych grupach był największy odsetek małżeństw, które poraz pierwszy współżyły seksualnie ze sobą po ślubie. W toku kontynuacji tych badań, okazało sie, że istnieje pewna korelacja pomiędzy szcześliwością pożycia małżeńskiego a stanem dziewictwa osób, ktore decyduja sie na stanowienie pary małżeńskiej.
    Zjawisko to nazwano MECHANIZMEM PIERWSZEGO KONTAKTU. Polega ono na tym iż, moment inicjacji seksualnej, ma kluczowe znaczenie na dalsze pożycie i poziom odczuwanej satysfakcji z niego. Otóż pierwszy kontakt seksualny jest tak niepowtarzalny pod względem ładunku oraz zanagażowania emocjonalnego i duchowego, że nastepuje pewnego rodzaju odciśniecie sie w psychice i osobowości osób przezywajacych swój pierwszy raz siebie nawzajem oraz okoliczności i warunków (nastrój, emocje czy sposób) w jakich doszło do tego zbliżenia. Tworzy się szczególny rodzaj więzi emocjonalno- duchowej, która jest jedyna i niepowtarzalna dla tej pary na całe życie. Jest to pewnego rodzaju niezacieralne piętno.
    W momencie rozpadu związku, gdy para sie rozchodzi, ten wzorzec nadal zostaje głęboko zapisany w każdej z osób, tak też każde nastepne podjete w pszyszłości współzycie seksualne, bedzie podświadomie porównywalne do pierwszego, tj do pierwszej osoby i z racji tego, że nidgy nie bedzie pasować, powstaje pewna nieuswiadomiona reakcja obronna, która bedzie dążyć do przerwania tego związku i poszukiwania powrotu do zapisanego wcześniej wzorca. Oczywiście początkowo każdy kolejny partner może wydawać się atra`kcyjny, lecz w dłuższej perspektywie czasu nie może sie dopasować do zapisanego wcześniej szablonu.
    Podobnie, tez jest z warunkami w których doszło do zbliżenia. Gdy np pierwszy raz był a atmosferze przemocy i dominacji, osoba która przeżyła to w ten sposób bedzie najprawdopodobniej w pszyszłości miec skłonnosci i nieuświadomiona potrzebę bycia poddanej takim zachowaniom w celu osiągniecia bardziej zadawalających bodźców

    • pani Magdaleno, ktos jednak musi lubic te komentarze skoro mozna podobne tresci znalesc na kstolickich uczelniach Polskich

      jak chocby WSKSiM w Toruniu

      wsksim.edu.pl/mechanizm-pierwszego-kontaktu-zwany-takze-prawem-pierwszych-polaczen/

  • Kochani dziękuję za wszystkie rady. Nie sposób wszystkiego opisać słowami za Malo miejsca tutaj. Uznalam ze rozmowa w cztery oczy bedzie najlepsza i najlepiej z kaplanem. Nie marze o ponownym związku ale o tym bym mogla sobie wybaczyć swoj blad jakim bylo to malzenstwo. Zostałam w niektórych wpisach niesprawiedliwie oceniona ale nie bede dowodzić swojej racji bo nie o to chodzi a moje wpisy sa chaotyczne co utrudnia zrozumienie dlatego prosze administratora zeby usunal teb wątek. Do widzenia kochani. Dziekuje Wam

    • Nastka może jeszcze przeczytasz ….Na brudno w zeszycie opisz całe swoje życie przed ślubem i po ślubie a potem zgłoś się do Sądu kościelnego o Stwierdzenie Nieważności małżeństwa .Będziesz musiała to przepisać na komputerze o odległości czcionek to Ci powie w Sądzie ksiądz jak to napisać Oni codziennie przyjmują …U was występuje coś takiego jak Niedojrzałość do zawarcia małżeństwa ze strony męża …A to jest punkt z którego można dostać unieważnienie małzeństwa ….Zrób to ten mąż to jest Twój krzyż ..Ale to się skończy i znów będziesz szczęśliwa .Fakt ze będziesz cierpiała ale to wszystko minie .Bądż dobrej myśli .Pan Bóg Cię kocha i ma wobec Ciebie inne plany ..To ze nie macie dzieci kiedyś okaże się że to najlepsze z tego wszystkiego ….Pozdrawiam i bądz silna …….
      .

    • Życzę Ci abyś dobrze wybrała kapłana, swojego kierownika duchowego, on przez samego Boga pokieruje Cię właściwą drogą, on Cię poprowadzi. Tylko módl się o to abyś dobrze go wybrała.
      I nie jesteś sama. Masz Jezusa!
      Wychodząc za mąż i wychodząc z Kościoła nie wyszły już dwie osoby, ale trzy. Wyszedł i zamieszkał z Wami Jezus.
      On jest Waszym gwarantem. On jest Twoją nadzieją. Jest fundamentem. Nie zapominaj o tym. Oddaj Bogu Twoje Małżeństwo i pozwól mu działać. Pozwól działać temu który sam jest Miłością i Mądrości. I zaufaj mu bezgranicznie.
      Módl się o siłę w dźwiganiu tego krzyża który niesiesz . Nawet jeśli jest on przesiąknięty wielkim bólem i cierpieniem, to w tym cierpieniu możesz jednoczyć się samym Chrystusem. A to też jest łaską.
      Nie będę Cię oceniał, ani sądził bo już zrobili to licznie poprzednicy w komentarzach.
      Życzę Ci wszystkiego dobrego.
      Z Bogiem.

  • Niech Cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad Tobą, niech Cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku Tobie swoje oblicze i niech Cię obdarzy pokojem

  • Cieżko to się czyta … bo wsytacji w której jesteś nie widać narazie wyjścia i światełka w tunelu.. ale to nie dokońca jest tak że Bóg skazuje rozwodników na nieszczęście… wierząc naprawdę możemy tak dużo że ciężko nam sobie to jest wyobrazić. Ale tylko wiara w to że Bóg wysłucha twoich potrzeb może obrucić każde zło w dobro i dar … Musisz uwierzyć że to możliwe. Módl sie z taką wiarą jakby to już sie stało, proś dziękując a wszystko się tak odmieni że kiedyś wspominając to co sie dzieje będziesz mówić Bóg mnie wysłuchał !
    ++++
    Jezu, Ty się tym zajmij! Akt oddania Jezusowi ks. Dolindo Ruotolo. Nowe tłumaczenie

    Ta przepiękna modlitwa została zapisana przez sługę Bożego w liście z dnia 6 października 1940 roku. Kapłan pisał go do Eleny Montelli, kobiety ze ścisłego grona swych córek duchowych, tak zwanych „Gołębic Eucharystycznych”.
    Jezus do duszy:
    „Z jakiego powodu wzburzony ulegasz zamętowi? Oddaj Mi swoje sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę powiadam wam, każdy akt prawdziwego, ślepego, pełnego oddania się Mi przyniesie owoc, jakiego pragniecie i rozwiąże najbardziej napięte sytuacje.

    Całkowicie zdać się na Mnie nie oznacza walczyć, denerwować się i rozpaczać, a jednocześnie prosić Mnie niecierpliwie, bym to Ja po twojej myśli przemienił wzburzenie w modlitwę. Całkowicie zdać się na Mnie znaczy zamknąć ze spokojem oczy duszy, odsunąć niespokojne myśli i zamęt, oddać się Mi, tak bym tylko Ja działał i powtarzać: «Ty się tym zajmij».
    Zamartwianie się, denerwowanie, myślenie o konsekwencjach zdarzeń jest wbrew, zdecydowanie wbrew, oddaniu się Mi. To tak jak z dziećmi, które domagają się, by mamy zajęły się ich potrzebami, a jednocześnie same zaczynają się mieszać, utrudniając swoimi pomysłami im pracę.
    Zamknij oczy i daj się ponieść prądowi mojej łaski. Zamknij oczy i nie myśl o bieżących sprawach, odwróć wzrok od przyszłości jak od pokusy; odpocznij we Mnie, ufając w Moją dobroć, a zapewniam cię na Moją miłość, że kiedy zwrócisz się do Mnie z tą dyspozycją: «Ty się tym zajmij», oddam się tej sprawie całkowicie, pocieszę cię, wyzwolę i poprowadzę.
    I kiedy będę musiał poprowadzić cię inną drogą niż tą, którą zaplanowałeś, będę ci przewodnikiem, wezmę na ramiona, przeprowadzę cię, jak matka uśpione niemowlę na rękach, na drugi brzeg. To twój racjonalizm, tok rozumowania, zamartwianie się i chęć, by za wszelką cenę zająć się tym, co cię trapi, wprowadza zamęt i jest powodem trudnego do zniesienia bólu.

    Ileż mogę zdziałać, zarówno w sprawach duchowych, jak i materialnych, kiedy dusza zwróci się do Mnie, spojrzy na Mnie mówiąc Mi: «Ty się tym zajmij», zamknie oczy i odpocznie.
    Otrzymujesz niewiele łask, kiedy się zamartwiasz. Wiele zaś łask spada na ciebie, jeśli tylko twoja modlitwa jest pełnym zawierzeniem i oddaniem się Mi.
    W bólu i cierpieniu prosisz, bym działał, ale tak, jak ty tego chcesz… Nie zwracasz się do Mnie, a jedynie chcesz, bym się dopasował do twoich potrzeb i zamysłów. Nie jesteś chory, skoro prosząc lekarza o pomoc, sugerujesz mu leczenie.
    Nie postępuj tak, ale módl się tak, jak was nauczyłem w „Ojcze Nasz”: «święć się imię Twoje», czyli bądź pochwalony, uwielbiony w mojej potrzebie; «przyjdź królestwo Twoje», czyli niech wszystko, co się dzieje, przyczynia się do stwarzania Twojego królestwa w nas i na świecie; «bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi», czyli to Ty wejdź i działaj w tej mojej potrzebie, tak jak według Ciebie będzie lepiej dla mojego życia wiecznego i doczesnego.
    Jeśli powiesz mi naprawdę: «bądź wola Twoja», czyli jakbyś mówił: «Ty się tym zajmij», wkroczę z całą moją mocą i rozwiążę najtrudniejsze sytuacje. Proszę, widzisz, że choroba postępuje, zamiast zanikać? Nie burz się, zamknij oczy i ufnie powiedz: „niech się dzieje Twoja wola, Ty się tym zajmij”. Powiadam ci, że się tym zajmę, jak lekarz. Uczynię nawet cud, jeśli będzie to potrzebne.
    Masz wrażenie, że stan chorego się pogarsza? Nie denerwuj się; zamknij oczy i mów: «Ty się tym zajmij». Powtarzam ci, że się tym zajmę, że nie ma potężniejszego lekarstwa niż moje działanie z miłości. Zajmę się tym tylko, kiedy zamkniesz oczy.

    Jesteś niezmordowany, chcesz wszystko sam oszacować, o wszystkim samemu pomyśleć; zdajesz się na siły ludzkie, czy też gorzej, na człowieka, wierząc w jego pomoc. I to utrudnia Moje działanie. Och, jak bardzo pragnę twojego oddania, bym mógł ci błogosławić i w jakim smutku pogrążam się widząc, jak się miotasz! Szatan właśnie do tego dąży: byś był niespokojny, by oderwać cię od Moich działań i rzucić na pastwę ludzkich przedsięwzięć.

    Ufaj zatem tylko Mi, odpocznij we Mnie, całkowicie się na Mnie zdaj. Czynię cuda proporcjonalnie do twojego pełnego oddania się Mi i oderwania się od twoich myśli. Rozrzucam skarby łask, kiedy jesteś ubogi, całkowicie. Kiedy posiadasz własne zasoby, nawet w niewielkiej mierze lub jeśli to ich szukasz, jesteś w zwykłym wymiarze i idziesz za ziemskim, naturalnym biegiem wydarzeń, w który często interweniuje Szatan. Żaden jeszcze racjonalista czy człowiek ciągle rozsądzający sprawy, nie uczynił cudów, nawet wśród świętych; kto zdaje się na Boga, postępuje w Jego stylu (po Bożemu).
    Kiedy widzisz, że sprawy się komplikują, mów z zamkniętymi oczyma duszy: «Jezu, Ty się tym zajmij». Oderwij się od siebie, bo twój umysł jest napięty… Trudno dostrzec ci zło i zaufać Mi odrywając się od siebie. Postępuj tak w każdej trudności; róbcie tak wszyscy, a zobaczycie wielkie efekty i ciche cuda. Przysięgam wam na Moją miłość.
    I Ja się tym zajmę, zapewniam was.
    Módl się za każdym razem z tą gotowością oddania się, uzyskasz tak wielki pokój i owoce także wówczas, kiedy udzielę ci łaski złożenia ofiary ze swojego życia jako zadośćuczynienie i w imię miłości, co poniesie za sobą cierpienie.

    Zamknij oczy i powiedz całą duszą: «Jezu, Ty się tym zajmij». Nie bój się, zajmę się i będziesz błogosławił Moje imię w uniżeniu. Tysiąc modlitw nie jest wartych tyle, co ten jeden akt oddania się: zapamiętaj to dobrze. Nie ma bardziej skutecznej nowenny niż ta”.

    Pozdrawiam z Bogiem
    ZJW

  • „Bóg nie pozwala rozwodnikom byc szczęśliwym i miec rodzine meza dzieci.” Nastka przykro mi z powodu Twojego męża, ale wierz mi, prawdziwe szczęście jest tylko w Bogu nie w innej osobie. Kogoś innego kochamy tylko ze względu na Boga. Ja mam też skomplikowaną sytuacje rodzinną i też się skarżyłem nie tak niedawno Matce Bożej, że nikt mnie nie kocha. I przyszła do mnie myśl podczas modlitwy, że to właściwie nieważne. Całym wysiłkiem woli stłumiłem to pragnienie bycia kochanym od człowieka, jeżeli zostanę sam to trudno. Przy okazji stłumiłem pragnienie otrzymywania pociech podczas modlitwy. Modlę się tylko na cześć Boga i Najświętszej Matki. Cały różaniec, 15 tajemnic codziennie na cześć matki Bożej z Pompeii. Stłumione pragnienia odeszły na zawsze, ale mimo to, a może właśnie dlatego, otrzymuję tak wiele pociech podczas modlitwy i łask zupełnie mnie odmieniających, że uwierzyć nie mogę. Najświętsza Matka zatroszczyła się nawet o potrzebę fizycznej intymności z kimś innym. Nie potrzebuję jej, choć przedtem to było nie do pomyślenia. Żona chciała się rozwieźć ze mną, nie śpimy razem. Teraz już nie chce się rozwieźć. Nie ma już tej wielkiej wrogości z jej strony, jaka była przedtem. Moglibyśmy nawet zacząć znowu sypiać razem, ale na razie nie chcę, bo myślę, że najpierw powinniśmy być zjednoczeni duchowo, a tego jeszcze nie ma. Zjednoczenie fizyczne ma to tylko potwierdzić, inaczej byłoby to tylko zaspokojenie potrzeby własnej przyjemności. Nastka jeżeli mogę Ci coś poradzić to zacznij od tego: najpierw zacznij odmawiać różaniec tylko na cześć Boga i na cześć Najświętszej Matki. Całe 15 tajemnic codziennie. Na początku to jest ciężko, ale za jakiś krótki czas żyć bez tego nie będziesz mogła. I wyrzecz się wszystkiego oprócz Boga. Możesz oczywiście prosić o przemianę męża, ale nie desperacko, raczej ze względu na jego dobro niż Twoje. Męża może nie dostaniesz z powrotem, nie wiem tego, ale z całą pewnością będziesz tak szczęśliwa, jak z mężem nigdy nie mogła byś być.

  • Witaj, ja jestem dawno po rozwodzie. Wyszłam ponownie za mąż i zbieram się do złożeniu wniosku o stwierdzenie nieważności tamtego małżeństwa. Piszesz, że mąż nie chciał mieć dziecka. Z tego co wiem, już tylko ten powód może być podstawą do stwierdzenia nieważności. Lepiej porozmawiać z księdzem, ja też rozmawiałam z proboszczem i on pokierował dobrze. W kwestii winy, nie zgadzaj się, bo wystąpi o alimenty dla siebie. Za każdym razem jego agresji -policja, niebieska linia, jak najwięcej świadków. Trzeba walczyć o siebie, nikt tego za nas nie zrobi. Modlitwa.

    • Ewelino, Nastka napisała ze jej mąż chce rozwodu bez orzekania o winie. Podczas takiej postepowania wina nie jest ustalana zazwyczaj konczy sie na jednej rozprawie. A ewentualne prawo do alimentów maja po takim rozwodzie obydwie strony ale nie dożywotnio tylko przez okres 5 lat (wtedy juz nie tak latwo egzekwować alimenty druga osoba musi byc naprawde w niedostatku) . W przypadku rozwodu z orzekaniem o winie praw do alimentów ma tylko strona niewinna bez względu na to czy znajduje sie w niedostatku czy nie. Wiec w sumie Nastka nic nie traci. Gdy uwikła się w orzekanie o winie moze stracić gdyż sad moze nawet orzeknac wine obydwojga a ciagnac sie bedzie nawę i 3 lata. Zreszta Nastka pisala ze nie ma szans bo ma świadków tylko z rodziny i jest ich malo( pewnie tylko rodzice). Trudno tu cokolwiek doradzić bo widze ze dziewczyna jest pogubiona i szuka pomocy gdzie sie da. Pewnie pyta codziennie Boga o rade ale nie umie czytać znaków…

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!

    Zapraszamy

    na rekolekcje internetowe

    ze św. Józefem