EWA: Wina mojego męża jest taka, że sie poddał…

Od powrotu męża minęlo prawie 5 miesięcy. Nie bylo łatwo zapomnieć. I tego sie nie da. Ale zycie przynosi inne problemy ( a my takie teraz mamy) ze powoli to co bylo bleknie. Modlilam sie. Chcialo mi sie wrzeszczec. Mialam ochote wychlastac męża mówiac jak mogłeś mi to zrobić. Ale uczylam sie od Matki Bożej cichosci, powstrzymywania emocji, cierpliwosci. Byl moment że znowu zaczèłam męża podejrzewać. Wiadomo że żeby odbudowac zaufanie to potrzeba czasu. Zasłyszalam pewne plotki ktore namieszaly mi w głowie. I znowu uslyszalam glosy kolezanek zeby go sledzic itd. Nie poddalam sie temu. Zawierzyłam Bogu. Uznalam ze skoro modlę się o nawrocenie męża na dobra drogę to nie moge go sprawdzać bo to tak jakbym sprawdzala Boga. Przegadalam z Bogiem to kilka dni. Ale wytrwalam i nie sledzilam męża. Poszlam na msze świeta i tam usłyszałam: „Wyśpiewuj, Córo Syjońska! Podnieś radosny okrzyk, Izraelu! Ciesz się i wesel z całego serca, Córo Jeruzalem! Oddalił Pan wyroki na ciebie, usunął twego nieprzyjaciela; Król Izraela, Pan, jest pośród ciebie, nie będziesz już bała się złego” . I wtedy sie uspokoiłam. A za kilka dni uslyszalam że plotki ktore slyszalam o moim mężu są nieprawdziwe.
Emocje co do kochanki męża nadal są i nadal będą. Ale potrafię myslec juz o niej w kategorii: nie chce na tobie zemsty, żyj sobie dobrze byle z dala od mojego męża.
Co do tego czyja bardziej wina jej czy jego? To tez zalezy od sytuacji. Uwazam ze w przypadku mojego męża oboje zawinili tak samo. Tylko kazde na inny sposob. Nie wiem czy rozumiecie o co mi chodzi. Sprobuje jakos wyjasnic. Wina mojego męża jest taka, że sie poddał. Ja pojawily się problemy w małżeństwie to zamiast je rozwiazywać to uciekał. Pojawila sie kolezanka, ktora go wysłuchała, z którą czuł się dobrze i uciekal do niej. Najpietw to byla przyjaźń, ktora przerodzila sie w „uczucie”. Ja mu tlumaczylam ze tak bedzie ale mnie nie sluchal. Uwazal ze moze sie przyjaźnić z kim chce i nie widzi różnic między przyjaźnia z facetem jak i kobietą.
Wina kochanki jest taka: osoba po rozwodzie, ma dwie dorosle córki, ktore trzeba „wyposażyć”, w byłym małżeństwie nie stroniła od licznych kontaktów z facetami, od lat wolala isc się zabawic niz corkom i mężowi obiad zrobić. Zostala sama to fajnie przygruchac młodszego, nieźle zarabiajacego faceta. Przez pół roku od momentu kiedy mąż dostrzegł ze w niej sie zabujał ukrywali się. Ona na to sie godzila. Mowila ze dla dobra dzieci ( naszych) bedzie to znosic. Ale nawet wtedy go zdradzala. Mąz odkryl ze pisala sprosne maile do chlopaka z mlodosci. Przeprosila go i jakos tam jej wybaczyl. Jak sie do niej wprowadzil to pokazala swoja prawdziwa twarz. Pisalam ze 3 dni przyjeżdżał do nas i sie pakowal i na noc do niej wracal. Płakal u niej że mu cięzko dzieci zostaeić a ona mówiła mu żeby się tym nie przejmowal, że niedlugo sie przyzwyczai. Czekal kiedy ona do niego powie tak jak ja do niego: idź tam gdzie czujesz że twoje serce. Jesli chcesz byc z dziecmi to wracaj do nich. Kocham cie tak że dla twojego dobra z ciebie zrezygnuje. Nie powiedziala tego. To męża przekonało kto tak naprawdę go kocha i kogo on kocha. Jak wrócił zapytalam go czy kocha mnie naprawde czy tylko się na tamtej zawiódł? Powiedział że cały czas myslami byl przy mnie ale cos go do niej ciagnęło i musial spróbować żeby się od niej zupelnie uwolnic.
W czasie tej ich przyjaźni ja rozmawialam z nia i prosilam żeby skonczyla tą znajomosc bo to sie źle skonczy. Powiedziala mi ze jestem zacofana kobieta. W każdym razie dostrzegłam że mój mąż wybrał osobę, ktora ( nie wiem jak to napisać, żeby ktos mnie nie posadzil o wywyższanie sie ) nie stroni od grzechu: lubi wypić, bawić sie z facetami itd, dlatego że ja jestem za „perfekcyjna” a on nie i odnalazł osobę która lepiej rozumiała jego słabości. Ona akceptowala to ze lubi wypić a ja z tym walczę. Jednak w konsekwencji zrozuniał że prawdxiwa miłość polega na tym że ja kocham go z jego słabościami ale to nie znaczy że mam go nie przekonywac do tego żeby z nimi zerwał. Tylko nauczyłam się teraz żeby nie robić tego tak nachalnie lecz z większym zrozumieniem osoby ktora je ma.

33
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
6 Wątki komentarzy
27 Wątki z odpowiedziami
16 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
15 Autorzy
WitekWiktoriaAgnieszkaCeniamena Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Hanka
Gość
Hanka

Jednym z pierwszych kroków terapii małżeńskiej jest odpowiedź przez każdego z małżonków na dwa pytania. Po pierwsze jakie popełniłem/łam błędy, że nasze małżeństwo znalazło się w kryzysie. Po drugie co muszę zmienić w swoim postępowaniu aby mój współmałżonek poczuł się szczęśliwy w tym związku. Ewo zachęcam Cię do spokojnej refleksji nad tymi zagadnieniami… Nie możemy zmieniać współmałżonka. Możemy zmieniać siebie i poprzez tę zmianę wpływać na zmianę partnera w związku małżeńskim.

mena
Gość
mena

„Możemy zmieniać siebie i poprzez tę zmianę wpływać na zmianę partnera w związku małżeńskim.” Bardzo mądre słowa ,ale jak trudne do realizacji bo zawsze łatwiej nam zmieniać innych niż siebie.

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Ewo jesteś przykładem mądrej miłości,dobrze wyciągasz wnioski z zaistniałej sytuacji. Oby mąż wytrwał w wierności i docenił jaką ma żonę tego ci życzę.

Lissa
Gość
Lissa

nie zostala Pani wysluchana,po prostu kochanka okazala sie taką samą zdrajczyni jak Pani mąż. Śmieszne jest że jemu to się nie podobało kiedy to samo Pani wyświadczył. lepiej nie wychodzić za mąż i w ogóle nie sypiać z mężczyznami. Wsrod moich znajomych jest pelno teraz rozwodow

hope
Gość
hope

Nosil wilk razy kilka ponieśli i wilka

alik
Gość
alik

Depresja? Dlaczego widzisz tylko zło? Jest wiele szczęśliwych małżeństw. Mnie bardzo poruszyła historia małżeństwa, które obiecało sobie, że co by się nie działo razem wieczorem klękają do modlitwy i mimo jakiś trudnych chwil, konfliktów przeżyli z sobą dziesiątki lat. Tam gdzie nie ma Boga w małżeństwie (a jeszcze gorzej jak z współmałżonka ktoś uczynił bożka) tam po jakimś czasie wszystko się wali, albo jest tylko teatrem, szopką dla otoczenia.

Ewa S.
Gość
Ewa S.

Dziekuje wam za komentarze. Nie wiem skad wzięło sie tu to świadectwo bo pisalam to w komentarzach do innego świadectwa jako odpowiedź na pewne pytania. Widocznie moderator stwierdzil, że moze się to komus przydać. Wiadomo że nie da się wszystkiego opisac w kilku zdaniach, bo zajęłby to milion słów. Zdaje sobie sprawę, że znajda się osoby, ktore mnie nie zrozumieją i skrytykują i takie które uznają, że zrobilam własciwie. Ja nie wiem czy dobrze zrobilam. Nie wiem czy maz znowu mnie nie zdradzi. Tak jak nie wiem czy dozyję nastepnego dnia. Ojciec Adam Szustak mówi: „Nie zyj przeszlodcią, ani przyszłoscią.… Czytaj więcej »

mena
Gość
mena

„Szanuje siebie własnie za to, że nie poddałam się pysze że jestem kims lepszym i nie jestem zdolna do wybaczenia i zrozumienia dla slabosci ludzkiej.”Piękne słowa a postawa twoja Ewo też bardzo piękna . „„Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien” Prawdziwa miłość to ta ,która upodabnia nas do Jezusa,choć teraz wszyscy w koło próbują to zmieniać bierz zawsze przykład z Niego nigdy z innych osób to daje wolność i pokój serca . a ból Bóg potrafi przemieniać w radość wiem coś na ten temat. cytowałam już dziś te słowa” Albowiem jarzmo moje jest… Czytaj więcej »

mena
Gość
mena

„Dzisiaj Jezus zwraca naszą uwagę na Jego Osobę. Mówi dzisiaj, aby do Niego przyjść. Wszyscy, którzy są utrudzeni, którzy są umęczeni, wszyscy, którzy odczuwają jakiś ciężar, wszyscy, którzy czują niepokój, którzy przeżywają różne trudności, którzy cierpią – każdy człowiek może przyjść do Jezusa. Jezus zaprasza (por. Mt 11,28-30). Zauważmy, że Jezus nie mówi do zwycięzców, do tych, którym się powiodło, którym się udało; dzisiaj nie mówi do świętych. Dzisiaj mówi do nas, do zwykłych szarych ludzi: Przyjdźcie wy, którzy utrudzeni jesteście. Utrudzeni codziennymi obowiązkami, zmęczeni problemami, cierpiący – przyjdźcie do Jezusa! On zaprasza nas. Nie czeka na zwycięzców, nie czeka… Czytaj więcej »

Joanna
Gość
Joanna

Bardzo realistycznie opisała to Pani i prawdziwie.Przypomniała mi się tutaj nowenna do Ojca Dolindo Jezu Ty się tym zajmij. Tam również ukazany jest obraz zawierzenia ,mamy odpędzić wszystkie myśli i tak jak dziecko zaufać Bogu nie zadręczać się i nie myśleć, Bóg sam wie co jest dla nas dobre i on nas pokieruje,w nim mamy odpocząć.Zamknąć oczy a on nas poprowadzi. Ten akt zawierzenia może tak wiele uczynić; jeżeli my sami damy się mu poprowadzić

mena
Gość
mena

Joanna ,sprostowanie to nie ja pisałam ,ale znalazłam te słowa , były tym co chciałam przekazać co mam w sercu.
Za to ty pięknie to ujęłaś własnymi słowami ja nie posiadam takiego daru pisania.

Ewa S.
Gość
Ewa S.

Meno dar przekazywania słów jest równie ważny jak pisania.

Joanna
Gość
Joanna

Słowa wsparcia dla wszystkich się przydadzą. I są zawsze cenne tym bardziej; że każdy tego potrzebuje.Niech dobry Bóg ma nas wszystkich w swojej opiece i wskaże każdemu z nas tą właściwą drogę,która prowadzi do niego bo tylko w nim można odnaleźć samego siebie.

...
Gość
...

Ta modlitwa ojca Dolindo pokazuje jak mamy się modlić, oddając wszystkie sprawy Bogu, a nie wymuszając na Nim nasze decyzje. Najlepiej modlić się o wypełnienie woli Bożej w danym dniu, i tylko tyle. O to żeby nie przegapić ani jednej łaski danej od Boga. Najlepiej modlić się rano, ale ja np. modląc się wieczorem obejmuję już też następny dzień.

mena
Gość
mena

Tak jak najbardziej należy modlić się o wypełnienie Woli Bożej ,jednak Bóg zachęca nas do przedstawienia Mu swoich pragnień . I tak na prośbe Maryji przyspieszył swoją publiczną działalność . Lub na prośbe św. Faustyny przyspieszył święto bożego miłosierdzia. „Powiedział im też przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać: W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: Obroń mnie przed moim przeciwnikiem. Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: Chociaż Boga się nie… Czytaj więcej »

mena
Gość
mena

„”Chrystus poucza swoich słuchaczy, kreśląc ideał modlitwy. Będzie wysłuchana przez Ojca, gdy uczniowie, jak uboga wdowa, okażą się „natrętni” i wytrwali w błaganiach. Gdy przetrwają próbę „milczenia Boga”, który zdaje się nie słyszeć i nie przyjmować łaskawie ich próśb. Bóg zawsze wysłuchuje naszych modlitw, chociaż bywa, że przychodzi nam nieraz długo czekać na Jego odpowiedź. Bohaterami przypowieści Jezusa są uboga wdowa oraz niesprawiedliwy sędzia. Ten ostatni został scharakteryzowany jako bezbożnik, który z nikim się nie liczy. Czuje się ważny i potężny, dlatego lekceważy ubogich i nie dba o to, co o nim myślą inni. Jest przykładem biblijnego bogacza, który pokłada… Czytaj więcej »

mena
Gość
mena

Ja uwielbiam postawe Abrahama kiedy „spiera się z Bogiem”Zbliżywszy się do Niego, Abraham rzekł: «Czy zamierzasz wygubić sprawiedliwych wespół z bezbożnymi? 24 Może w tym mieście jest pięćdziesięciu sprawiedliwych; czy także zniszczysz to miasto i nie przebaczysz mu przez wzgląd na owych pięćdziesięciu sprawiedliwych, którzy w nim mieszkają? 25 O, nie dopuść do tego, aby zginęli sprawiedliwi z bezbożnymi, aby stało się sprawiedliwemu to samo, co bezbożnemu! O, nie dopuść do tego! Czyż Ten, który jest sędzią nad całą ziemią, mógłby postąpić niesprawiedliwie?» 26 Pan odpowiedział: «Jeżeli znajdę w Sodomie pięćdziesięciu sprawiedliwych, przebaczę całemu miastu przez wzgląd na nich». 27… Czytaj więcej »

mena
Gość
mena

Pamiętajmy Bóg nigdy nie da nam czegoś co byłoby złe dla nas choćbyśmy modlili się tysiąc lat , a można natomiast wyprosić wszystko co służy naszemu dobru chociaż Bóg na początku miał inny Plan wobec nas.

enia
Gość
enia

oj mena wkurzasz kogoś swoimi komentarzami i daje Ci minusy
I jak tu się nie uśmiać.
Wiesz o tym,że narozrabiałaś tu na forum podając Nowennę z 5 Koronek do Bożego Miłosierdzia

AgnieszkaC
Gość
AgnieszkaC

Dlatego coraz częściej myślę, że nie warto modlić się bo i tak nie dostaniemy tego czego chcemy (może to dobro o które się modlimy okaże się za 30 lat przekleństwem).
Skąd mogę wiedzieć po ludzku co w oczach Boga jest złe.

Joanna
Gość
Joanna

Jakże ważny fragment tutaj przytoczylaś.Dzisiejszy świat nie różni się od tego, który opisuje Chrystus w Ewangelii. Dzisiaj silniejsi robią wszystko,aby zgnębić słabszych nie mając przy tym żadnych skrupułów. Ale to właśnie Ci słabsi potrafią zachować się godnie, tak jak pokazuje to wdowa. Nie czyniąc im tej samej krzywdy,wręcz przeciwnie często błogosławiąc swoim winiowajcom.Przez co czynią dobro ,żyją zgodnie z nauką Jezusa. Jest to wzór i świadectwo godne do naśladowania. A jakże często brakuje nam tego,podać komuś rękę;ludzkiej życzliwości,nasz świat byłby o wiele weselszy.

...
Gość
...

Joanno, nie czekaj na innych. Zacznij sama podawać wyciągać do innych swoją rękę, a świat stanie się radośniejszy.

Joanna
Gość
Joanna

Właśnie nie nie darmo podalam ten przykład, że zaczęłam od siebie.

Ewa S.
Gość
Ewa S.

Piekne słowa. I jakże potrzebne mi teraz.

Wiktoria
Gość
Wiktoria

Jaka Boża opieka i tak nie mama tego co chce. To po co się modlić? Sensu w tym nie ma. Inni ludzie i bez tego mają

mena
Gość
mena

enia czasami mam problem w pisaniu Ci odpowiedzi ,coś się zacina .
Minusami się nie przejmuje bo jak wiadomo wszystkim się nie dogodzi.
Nie bardzo rozumiem co masz na myśli o tyvh 5koronkach czyżby mnie coś ominęło:)

enia
Gość
enia

że to czarnemu się nie spodobało

Witek
Gość
Witek

„Wina mojego męża jest taka..” a jaka jest Ewo twoja wina? Bo mąż nie zostawił Cię chyba dlatego, że byłaś taka „perfekcyjna” tylko dlatego, że nie czuł się z tobą szczęśliwy ? Nie chciałbym mieć żony, która krytykuje mnie gdzieś w internecie a sama nie zastanawia się szczerze nad swymi prawdziwymi błędami. Twoja opowieść o tym jaka byłaś perfekcyjna jako o przyczynie zdrady mnie po prostu rozśmieszyła.

Ewa S.
Gość
Ewa S.

Tak jak napisałam ten tekst ukazał się jako świadectwo bez mojej przyczyny. Pisałam to wszystko odpowiadajac na komentarze pod świadectwem innej osoby. I jest to nie pelna moja wypowiedź. Padły tam pytania o wybaczenie kochance i o to kto jest bardziej winny: mąż czy kochanka. Byla dyskusja na ten temat i to byla moja odpowiedź na to pytanie. Wcale nie twierdzę że jestem bez winy. Swoje błedy dostrzegam i wiele musiałam zmienić w swoim życiu i postępowaniu. Nie wiem czy chcesz żebym opisywała jaka jest moja wina? Jak chcesz to moge to zrobic. Nie wstydzę sie przyznac do tego jak… Czytaj więcej »

Ewa S.
Gość
Ewa S.

A cala dyskusja od ktorej to się zaczęło jest pod tym świadectwem więc jak chcesz to możesz sobie przeczytać: https://pompejanska.rosemaria.pl/2019/01/malgosia-laska-i-wiernosc/

NOWOŚĆ

Dwa filmy

o Michale Archaniele

na DVD - z książeczką