Maria: Bóg się nie narzuca lecz czeka na Twoją decyzję

Zapewne jak większość osób po nowennę pompejańską „sięgnęłam” po tym jak przypomniałam sobie o Bogu doświadczona kryzysem – w moim przypadku małżeńskim. Mąż po prostu postanowił odejść. Co załamało mnie i skutkowało nerwicą, depresją, myślami samobójczymi – stoisz pod ścianą, dusisz się, ból rozdziera Twoją duszę, coś nie do opisania a co wielu/wiele z Was doświadczyło lub właśnie doświadcza. Ból istnienia, przeraźliwa rozpacz. Kiedy jedyne czego pragniesz to nie czuć, nie myśleć, nie istnieć… I kiedy wpadasz w taki szał aż czujesz, że za chwilę będzie po wszystkim, już czujesz oddech śmierci na plecach i to uczucie podchodzi niemalże do gardła i w całym tym bólu z otchłani, czeluści serca i umierającej duszy ostatnim krzykiem jest „BOŻE! MÓJ BOŻE! CZEMUŚ MNIE OPUŚCIŁ?!” On nagle się zjawia… i wyciąga do Ciebie swoją dłoń, ta jedna chwila, jedna decyzja – czy ją chwycisz… Ja chwyciłam. Sytuacja małżeńska się nie zmieniła, ale ja się zmieniam, Bóg mnie zmienia. Kiedy poznajesz Boga Żywego nic już nie jest takie same. Lata chodzisz do kościoła, bo mama kazała, bo tak wypada, bo chrześcijański, obowiązek, taka tradycja. Idziesz, zaliczysz, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem, rok, dwa, dziesięć. Boże Narodzenie, Wielkanoc… a nie ma Boga. Ale jeśli w tym właściwym momencie zaprosisz Go do swojego życia, staniesz przed Nim i powiesz „Jezu, staję przed Tobą Taka/Taki jaki/jaka jestem, Ty wiesz o mnie wszystko. Nie wiem jak, nie wiem czy wierzę ale chce Cię w swoim życiu. Oddaję w Twoje ręce wszystko, działaj według swojej woli” On to zrobi! Mnie wziął tamtej nocy za rękę, podniósł, zaprowadził do siebie abym mogła się z Nim pojednać, przebaczył wszystko, okazał miłosierdzie. Postawił na mojej drodze ludzi przez których działa. Tak też było z nowenna pompejańską, trafiłam na nią „przypadkiem” przeglądając internet. Postanowiłam odmówić, pełna zapału – odmówię i Pan da – poległam po 7 dniach, wygrało zniechęcenie, myśli, że to nie ma sensu, że to nic nie da, zwątpienie w modlitwę nawet w Boga… Minęło trochę czasu ale zdecydowałam, że zacznę jeszcze raz… tym razem w intencji wypełnienia Woli Bożej (a nie jak poprzednio o uratowanie małżeństwa), jak widać Wolą Boga było abym modliła się w takiej intencji bo nowennę ukończyłam. To był wyjątkowy czas, proces niesamowitej zmiany. Zaczęłam z myślą „w intencji wypełnienia Woli Bożej ale Boże zrób tak jak ja chcę”, znajome prawda? Modlisz się z nadzieją na poprawę sytuacji a tu wręcz przeciwnie sprawy się komplikują, sytuacja z mężem się pogarsza, małżeństwo praktycznie nie istnieje, wiele sytuacji zadających ból. Ale nie było zwątpienia i myśli, żeby przerwać. Z każdym dniem coraz większy spokój, cierpliwość, opanowanie i poddanie… Bogu. Już nie było „ale zrób po mojemu” tylko pragnienie „zrób jak chcesz” – bo już powoli do serca zaczęło docierać „Ty Boże, wiesz najlepiej i chcesz najlepiej”. Najpiękniejszy w całej nowennie był moment kiedy szłam rano do pracy i odmawiałam różaniec, przy Tajemnicach Bolesnych „Ukrzyżowanie” mówisz sobie w myślach, nasty już przecież raz ale tego dnia coś pęka uświadamiasz sobie i aż stajesz jak wryty i na głos powtarzasz „Ukrzyżowanie, śmierć Jezusa na krzyżu” i na głos do siebie mówisz „Jezu, Ty umarłeś za mnie! Jezu, Ty za mnie oddałeś na krzyżu swoje życie! Ty tamtego dnia widziałeś moją twarz, znałeś mnie, znałeś moje imię! Umarłeś za mnie i dla mnie! Ty tamtego dnia odkupiłeś wszystkie moje winy! Ty mnie zbawiłeś!” i cisza, stoisz jak słup a po policzkach płyną łzy, i jedyne co możesz wykrzesać z siebie „Boże, przepraszam! Boże, dziękuję”. Bóg chce Twojego dobra, chce Twojego szczęścia ale żeby to zrobić musisz się zmienić. Jeśli zmienisz swoje serce otrzymasz wszystko. Nie ma innej drogi niż przez Krzyż, nie ma innej Prawdy. Nasz problem polega na tym, że dla Nas najważniejsze jest to wszystko „ziemskie” i o to zabiegamy, Boże daj …., Boże napraw …., Boże spraw…. Boże proszę… Boże…. Boże …. Boże. Bóg chce nam wszystko dać! Bo jak może nie chcieć naszego dobra ktoś kto oddaje za człowieka życie na krzyżu? Ale jest jeden klucz do tego – Bóg musi byś na pierwszym miejscu. Człowiek musi sam dojść do tego, dojrzeć, zrozumieć, że najważniejsza w życiu jest RELACJA – JA-BÓG. Ze to tego mam najbardziej pragnąć, tym żyć. Tak to jest trudne ale z Nim wszystko jest możliwe. Skoro ja zaczynam to widzieć to i Ty możesz. Uwierz i trwaj! Bóg chce Ci błogosławić i zmieniać Twoje życie! I mówi Ci to osoba, której życie rozpadło się na milion kawałków. Które teraz Bóg skleja. Maryja przez nowennę pompejańską prowadzi do Jezusa, wyprasza u Niego wiele łask i ja o tym mogę zaświadczyć. Widzę więcej, rozumiem więcej. Zaczynam żyć na nowo. Trwajcie w modlitwie, bo modlitwa ma potężną moc! Otrzymacie więcej niż prosić będziecie!

18
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
8 Wątki komentarzy
10 Wątki z odpowiedziami
12 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
12 Autorzy
Justyna Nteż AniaAgnieszkaCKarliRadek Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Maria
Gość
Maria

Piękne świadectwo. Bardzo za to świadectwo dziękuję. Bardzo dziękuję. Pan Bóg musi być na pierwszym miejscu a wtedy wszystko jest na wlasciwym miejscu.

Agucha
Gość
Agucha

Jest taka ksiazka ‚odwazyc sie na lek’ francuskiego dominikanina, pomocna gdy sie szuka bliskosci z Bogiem 🙂

Aniaa
Gość
Aniaa

piekne swiadectwo

Magdalena
Gość
Magdalena

Pierwsze nowenny właśnie takie są.. Dziś, dzięki Tobie Mario, przypomniałam sobie o ukojeniu, ktore daje tylko Bóg.
Dziękuję Ci i życzę błogosławieństwa Bożego☺

Gosia
Gość
Gosia

Piękne świadectwo – dziękuję, tak jakbym czytała siebie. Opieki Mamy Bożej i wytrwałości w modlitwie.

mena
Gość
mena

„Człowiek musi sam dojść do tego, dojrzeć, zrozumieć, że najważniejsza w życiu jest RELACJA – JA-BÓG. ”

Nic dodać nic ująć.

żona
Gość
żona

Mario, twoje odczucia są moimi, Pan nas przeprowadzi…ja dalej modlę się o powrót i o nawrócenie męża, trwa to ok 3lat, nie wiem ile jeszcze przede mną, ale to On uratował mnie w tej rozpaczy…Chwała Panu i Maryji☺

Radek
Gość
Radek

Modl sie modlitwa o Pio . O mój Jezu, Ty powiedziałeś: „Zaprawdę powiadam wam: proście, a otrzymacie, szukajcie, a znajdziecie, pukajcie, a będzie wam otworzone”, wysłuchaj mnie, gdyż pukam, szukam i proszę o łaskę… Ojcze nasz… Zdrowaś… Chwała Ojcu… Słodkie Serce Jezusa, w Tobie pokładam nadzieję. 2. O mój Jezu, Ty powiedziałeś: „Zaprawdę powiadam wam: o cokolwiek prosić będziecie Ojca w imię Moje, da wam”, wysłuchaj mnie, gdyż proszę Ojca w imię Twoje o łaskę… Ojcze nasz… Zdrowaś… Chwała Ojcu… Słodkie Serce Jezusa, w Tobie pokładam nadzieję. 3. O mój Jezu, Ty powiedziałeś: „Zaprawdę powiadam wam: niebo i ziemia przeminą,… Czytaj więcej »

Radek
Gość
Radek

Oraz napisz list do karmelitanek do Kodnia by sie pomodlili o powrót męża czytałem ze za ich wstawienictwem dzieją sie cuda

Karli
Gość
Karli

Maria ma tu racje. Wszystko co napisała, żaden z nas nie jest wyjątkowy, nasza sytuacja tez nie jest wyjątkowa, każdy jakiś krzyż niesie porzucenie, choroba, śmierć itd … jedyne co nas wyróżnia to ta właśnie relacja z Bogiem … to jest jedyna indywidualna sprawa…. jak linie papilarne u nikogo innego w życiu się to nie powtarza.. Dlatego człowiek kiedy zrozumie i postawi Boga na pierwszym miejscu wygra wszystko co tylko jest do zgarnięcia, wygra cała pulę, a to wcale nie jest łatwe, ja sama non stop mam wielkie wątpliwości i brak wiary, bo nie potrafię kochać taka mocą, jestem raczej… Czytaj więcej »

AgnieszkaC
Gość
AgnieszkaC

Dokładnie, żeby mógł porozmawiać ze mną jak z człowiekiem i powiedzieć w którą stronę iść, co robić bo skąd mam wiedzieć kiedy wypelniam jego wolę a kiedy swoją
To życie jest takie trudne.
Ja nie mam sił i pomysłu co dalej.

Karli
Gość
Karli

Agnieszka tak ! Są tacy którzy otrzymują niezwykła laske usłyszenia Jezusa jak św Faustyna albo Matki Bożej jak św Łucja czy bernadetta i wielu świętych. Na ogół jednak pozostaje nam tylko wiara i zaufanie…

też Ania
Gość
też Ania

Przypomniały mi się słowa kanonu Taize ”W ciemności idziemy w ciemności do źródła Twojego życia Tylko pragnienie jest światłem Tylko pragnienie jest światłem”

Agucha
Gość
Agucha

To może zdaj się cała na Niego i powiedz otwarcie, że nie zawsze wiesz co robić i czy Jego wolę pełnisz ale niech Cię prowadzi 🙂 wtedy nawet jak zbłądzisz to Cię Pan naprostuje – do tego trzeba trwać w łączności z nim – modlitwa sakramenty etc – On Cię zbawia nie TY siebie sama 😉

AgnieszkaC
Gość
AgnieszkaC

Niby tak, ale wiesz, mówią żeby robić jakby wszystko zależało od ciebie a módl się jakby wszystko zależało od Boga.
A gdzie tu wyczuć granicę, zawsze to powtarzam.
Kiedy za dużo robię po swojemu a kiedy za mało modlę się po Bożemu.

też Ania
Gość
też Ania

Tu chyba nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Tego wszyscy będziemy się uczyli metoda prób i błędów do końca życia.

Agucha
Gość
Agucha

Agnieszka wiem o co Ci chodzi bo sama to przerabiałam – jeśli chodzi o życie duchowe to odpowiedź znajdziesz w książce „odważyć się na lęk” francuskiego dominikanina, jeśli chodzi o sprawy ziemskie to również ta książka albo samo podejście – np chcę zmienić pracę to wysyłam cv uczę się itp ale tez proszę Pana Boga o pomoc, mam kłopoty ze zdrowiem – leczę się ale też wiem, że to Pan jest najlepszym lekarzem i u Niego szukam ratunku. W sprawach duchowych mega mega polecam wspomnianą wyżej książkę – serio, mnie mój pogląd się ‚wywrócił’ po jej przeczytaniu ale też nigdy… Czytaj więcej »

Justyna N
Gość
Justyna N

Wspaniałe świadectwo! czytając, łzy spływały mi po policzkach. Jakbym czytała o swojej przemianie, chociaż myślę że mi nie udałoby się tak tego idealnie ująć w słowa.

Limitowana wersja 

modlitewnika napisana

przez bł. Bartola Longo.

     Modlitwa z wiarą 

_____________________________