Małgorzata: Za moje dzieci

To moje drugie świadectwo. Mój mąż mnie opuścił i odszedł do kochanki, jak stwierdził postanowił być teraz szczęśliwy. po drodze powbijał mi w serce dużo małych sztylecików, nie oszczędzając przy tym swoich dzieci, ich serca też boleśnie poranił i robi to niestety w dalszym ciągu. Oczywiście cały czas twierdzi, że dzieci są najważniejsze itp., tyle, że ma z nimi znikomy kontakt, a w zasadzie prawie żaden. To jest rzecz, którą nie umiem zrozumieć, jak może być wszystko inne ważniejsze od własnych dzieci, koledzy, siłownia, kochanka, obce dzieci. Mój mąż uważa, że czas dla niego się zatrzyma i zawsze będzie super wyglądał (ma 47 lat) i będzie super fajny. Nie bierze pod uwagę, że z czasem będzie robił się śmieszny, Był zawsze dobrym człowiekiem, którego niestety koledzy, ludzie wykorzystywali, zawsze pomagał chętnie innym, zapominając niestety o własnym domu, że tu też jest coś do zrobienia. Tak więc w domu, koło domu zawsze robiłam wszystko z dziećmi, bo jak on wracał to już było zawsze późno i był zmęczony. Często zapłatą za pomoc dla niego – było piwo.
Swoim odejściem bardzo poranił dzieci, które nie umiały sobie poradzić ze swoimi emocjami i ze skrajności wpadały w skrajność. Tak naprawdę nigdy im nie wytłumaczył powodu swojego odejścia, wręcz unikał tematu. Wyprowadził się, pod osłoną nocy jak spały. Oczywiście powiedział im, że zawsze mogą na niego liczyć – z tym tylko, że nie jest to zgodne z prawdą. Były masakryczne humory i hałas, kłóciły się między sobą, bardzo źle się do siebie nawzajem odnosiły i do mnie czasem też. Sama nie dawałam rady, rozmawiałam z psychologiem, psycholog rozmawiał z córką….. Zabijała mnie bezsilność, chciałam pomóc, ale nie wiedziałam jak??? I wtedy postanowiłam zmienić intencję” na łaski dla moich dzieci – Ty Mamo wiesz najlepiej czego potrzebują”. Choć Nowennę zakończyłam dopiero 28 lipca, to już mogę powiedzieć, że bardzo dużo się zmieniło, moje dzieci stały się pogodniejsze, częściej się uśmiechają są dla siebie nawzajem dobre, nie kłócą się tak jak to miało miejsce wcześniej, dogadują się. Na początku wydawało mi się, że nic się nie zmienia, ale wypadek syna z którego wyszedł, bez szwanku uświadomił mi, że jednak bardzo się mylę, że Mama Boża czuwa każdego dnia nad moimi dziećmi, bo po ludzku to nie jest możliwe, żeby bez szwanku wyjść z takiego wypadku.
Kochani oddajcie wszystko w ręce Maryi, zawierzcie jej wszystko co macie, a zaczną dziać się Cuda. Miłość Mamy Bożej do nas jest ogromna, tylko trzeba wierzyć i ufać. Trwajcie w tej pięknej modlitwie, a sami doznacie Cudów i Łask dnia codziennego i ogromnego pokoju w sercu jeżeli dacie się Jej prowadzić. Mamo Boża – kocham Cię całym moim sercem i przepraszam, że tak długo musiałaś czekać na mnie.
Z Bogiem Kochani

Módl się z nami w Radiu Różaniec!

- codziennie o 20.30 modlimy się na żywo

w naszych intencjach

  • Małgosiu,
    Odmówiłem koronkę za Ciebie i za Twoje dzieci. Rozumiem Cię doskonale, bo sam jestem w podobnej sytuacji, z tym że to mnie żona zostawiła dla innego wypraszając przy okazji z domu. Też nie wyobrażam sobie jak można przekładać innych nad własne dzieci.
    Dużo ufności i wiary i niech Was Bóg ma w swojej opiece.

  • Oj Małgorzato az mi łezkę wycisnęłaś. Czuwa czuwa Matka Boża nad Wami.Jesteś dzielna.Pomodlę się za Was. Niech Twoje modlitwy zawsze będą wysłuchane. Szczęść Boże

    • Eniu – dziękuję z serca za modlitwę, tego potrzebuję najbardziej. OPIEKI mamy Przenajświętszej dla Ciebie.

  • Pani Małgosiu błogosławieństwa Matki Naświętszej, dużo słońca na każdy dzień życia. Ufać bezgranicznie w ogromnej cierpliwości.

    • Pani Joasiu – dziękuję z serca – wiem, że potrzebna jest pokora, cierpliwość i zaufanie, a czasem to takie trudne… Opieki Mamy Przenajświętszej dla Pani.

  • Myślę sobie,że ten mąż wcale nie jest dobrym człowiekiem,bo dobry nie porzuca rodziny.On jest naiwny i poszukiwał akceptacji,której nie wyniósł z domu,dlatego koledzy łatwo go urabiali.Dokładnie takiego mam ojca(od 23 lat nie mam z nim kontaktu i już mieć nie będę),zniszczył rodzinę,pił,więc jest sam.Ja i Brat jesteśmy zgodni,Mamy już niestety nie mamy na ziemi.

    Pani Małgorzato,jeśli chce Pani podejmować próby ratowania rodziny,to proszę pomyśleć o opiece naprzemiennej nad dziećmi.Jeśli nie dobrowolnie,to nakazem sądu.Zazwyczaj w Polsce, faceci jak się pakują,to czują się wolni od rodzinnych obowiązków.Do tego żony pokornie się godzą na taki stan.A dlaczego?Dzieci są wspólne!Zadania domowe,szkoła ,smarkanie,przeziębienia też.Ojcowie muszą się dziećmi zajmować!Mąż odpowie pewnie,że nie ma warunków,ale trudno.Zazwyczaj ,gdy okazuje się,że opieka nad dziećmi musi być sprawowana połowicznie,to z czasem, tym nowym kobietom(niech będzie kochankom) ,to też wychodzi bokiem,bo zazwyczaj panowie wprowadzają się do nich.

    Jest jeszcze jedna reguła.Gdy mąż poważnie zachoruje to wraca do ślubnej żony,bo ktoś musi się nim zaopiekować.Pamiętam sytuację z bloku,gdzie kochanka wraz z dwoma kumplami przyholowała dosłownie na 4 piętro sąsiada (już po wylewie) i posadziła na krzesełku z torbami pod drzwiami żony,aby żona się nim zajęła,bo ona już go w tym stanie nie potrzebowała.I ta moja sąsiadka nie dość,że go przyjęła,to jeszcze się nim zajmowała,bo to przecież mąż.

    Ja Pani życzę mądrości,proszę się nie poniżać i o nic go nie błagać,ale wymagać bycia ojcem!

    O siebie niech Pani dba,a Dzieci uczy,że nie muszą się niczego wstydzić!niech ich ojciec się wstydzi,że zburzył mir rodzinny,a to do niego wróci.To kwestia czasu.Życie pisze różne scenariusze.Mój ojciec nieraz powiedział,że nas zeszmaci,ale…to do niego wróciło…

    • Dziękuję, tyle, że mój mąż nie czuje się w obowiązku zajmowania się dziećmi, w chwili obecnej kontaktowania, tym bardziej, że syn miał wypadek, to chociaż (wg mnie, bo ja bym zrobiła), zadzwonić i zapytać, czy wszystko ok? Niestety. Przecież kochanka, też ma dzieci, więc chyba powinien pomyśleć o swoich. Nie mniej postanowił wieść w końcu szczęśliwe życie. Zafascynowany sam sobą – siłownia, odżywki itp. Powiem tylko tyle – życzę mu w tym wszystkim szczęścia, jak tak miał źle, to niech będzie szczęśliwy. Modlitwa za dzieci baaardzo dużo dała, są spokojniejsze i częściej się uśmiechają, a to dla mnie teraz najważniejsze. Szczęść Boże.

  • Twoja sytuacja Gosiu bardzo przypomina moja.moj maź odszedł do kochanki to samo powiedział dzieciom co twój ze sa dla niego najwaźniejsze Ale muszą się z tym pogodzić że tata odchodzi.nie interesuje się nimi wcale sporadycznie napiszę esemesa bo nawet nie dzwoni .Po prostu brak siły na to wszystko.

    • Brak sily czy nie, trzeba isc naprzod, nie mozna sie zalamywac jak sie napotka w zyciu drania. Niestety nie dosc, ze istnieja osoby zupelnie nieodpowiedzialne to na dodatek czuja sie lepsze od innych. Wierza gleboko, ze maja prawo do szczescia a zona niech zostanie z jego dziecmi. Nie ma co czekac na powroty az mu sie znudzi obecna kochanka z nia jest mu lepiej mniej obowiazkow, brak dzieci, sam miòd….ale i nadmiar cukru potrafi zabic czlowieka, glowa do gòry, modlic sie i myslec o sobie a dzieciom powiedziec prawde taki tata nie jest ich wart sms-y niech sobie schowa gdzies ….

    • szczerze mówiąc to im najbardziej zależny na samych sobie kiedy odchodzą i wkraczają w „drugą młodość” … niby wierzą w to ze na dzieciach tak ale bardziej im to pomaga w robieniu wrażenia na kochankach, które jako te idiotki „lecą” na facetów którzy „dbają” o swoje dzieci bo świadczy to o nich ze są opiekuńczy i odpowiedzialni ..

  • Małgosia , to ze on nie potrafi wytłumaczyć dzieciom to nic dziwnego… przechodzi druga młodość w książkowy sposób… kochanka- niekoniecznie mloda ale taka która jest po rpsotu nowa kobieta w zyiuc, silownia , zmiana stylu no i poczucie jestem wolny … tamta chciala ze mnie zrobić starego dziada w kapciach a tu taki potencjał sie marnował… koledzy czesto mu przytakują .. a zdarza sie ze winna zawsze jest była zona , często mówią o niej ze psychicznie chora, gruba zaniedbana i nie do zniesienia, choc to nie ma nic wspólnego z prawda …. Gosiu Twoim zadaniem jest to co zrobiłas skupic sie na sobie i dzieciach i modlić sie o ratowanie tego człowieka.

    • Karli Tobie zalezy aby Ci włosy zgestniały, zacznij jeść kasze jaglaną, dodawaj do wszystkiego. Ja tak zrobiłam i myśle ze po niej włosy mi bardzo zgestniały, nawet zarost poszerzył sie na czoło.Takze siemie lniane,czarnuszka,chia,wiesiołek zmieszaj i miel na bieżąco dod.do wszystkiego. Po pół roku powinno byc lepiej z włosami, wiadomo nie kurzysz.
      Naucz się dobrze gotować jaglankę, do jajecznicy, mielonego itp , jest nie wyczuwalna, desery.Polubisz. Smacznego!

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!