Magda: Nastała zgoda w rodzinie

Chciałam się podzielić moim świadectwem. Zacznę od tego, że w mojej rodzinie doszło do sprzeczki, niezrozumienia i w konsekwencji mój mąż (wtedy jeszcze chłopak) i siostra byli skłóceni. Skłóceni to chyba złe słowo – nie odzywali się do siebie, unikali się, a jak już jakimś trafem doszło do ich spotkania to udawali, że się nie widzą. Głównie mój mąż czuł się niesprawiedliwie osądzony przez moją siostrę i w konsekwencji odmawiał przyjazdów, jak ona była. Do tego stopnia, że musiałam się wypytywać, czy moja siostra będzie, zmieniać daty przyjazdu, itp. A jak niespodziewanie moja mama nie powiedziała, że zaprosiła moją siostrę to mąż wychodził do innego pokoju i tam siedział. Nawet na święta się nie widzieliśmy – przyjeżdżaliśmy „specjalnie” na różne dni do rodziców. Mąż nie chciał nawet zaprosić mojej siostry na nasz ślub – nie wiem jakim cudem i jaką ilością łez i modlitw wybłagałam o to. Taka sytuacja trwała kilka lat. Bardzo cierpiałam z tego powodu. Była to sytuacja po ludzku nie do zmiany przez człowieka – żadne rozmowy, łzy, błagania – nic nie pomagało przy tej zatwardziałości serc i uporze obu stron. Każda strona w tej sytuacji czuła się zraniona i niezrozumiana i nikt nie chciał pierwszy wyciągnąć ręki. Sytuacja się nie poprawiała. Któregoś dnia poczułam impuls i przekonanie, że jedyną deską ratunku jest Matka Boska – Jej pomoc poprzez Nowennę Pompejańską. Znałam już wcześniej nowennę pompejańską – Matka Boska pomogła mi bardzo po wypadku. Doznałam wtedy niemożliwej do opisania otuchy, radości, szczęścia. Do tego stopnia, że to ja pocieszałam innych po moim wypadku. Wiele osób „z zewnątrz” pytało mnie, jak to robię, że jestem taka dzielna, że mam taką pogodę ducha, mimo, że nie było wiadomo, czy nie stracę wzroku, itp. Postanowiłam więc w obecnej sytuacji zacząć odmawiać kolejną nowennę pompejańską z intencją zgody w rodzinie. Nie powiedziałam o mojej intencji nikomu. Mój mąż widział, że się modlę, ale intencji nie znał. Jakież było moje zdziwienie, jak po zakończeniu nowenny mój mąż powiedział mi, żę jak chcę to możemy pojechać w odwiedziny do mojej siostry. Płakałam ze szczęścia. Zapytałam, co się zmieniło. Odparł, że coś zaczęło się zmieniać w jego sercu. Że nie ma już złości na moją siostrę. Przyznał mi się, że ta zmiana w jego sercu zachodziła stopniowo od jakiegoś czasu (czasu, kiedy odmawiałam nowennę!), ale nie chciał mi się jeszcze z niej zwierzyć. Dopiero wtedy zdradziłam mu intencję mojej nowenny. Nie wiem, jak opisać radość, która mi towarzyszyła, jak zobaczyłam na święta przy jednym stole moją siostrę i męża, składających sobie życzenia. To tak, jakby ktoś przełączył włącznik. Z wielkiej niechęci zrodziła się sympatia. Wiele jeszcze pracy przed nimi, wiele czasu do nadrobienia. Ale diametralna zmiana w sercu to tylko i wyłącznie dar od Boga, wymodlony w nowennie pompejańskiej. Chwała Ci, Królowo Różańca Świętego!

To świadectwo zostało opublikowane

w czasopiśmie

„Królowa Różańca Świętego” nr 32

które można zamówić na stronie:

1
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
1 Wątki komentarzy
0 Wątki z odpowiedziami
1 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
1 Autorzy
Magdalena Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Magdalena
Gość
Magdalena

Czytając Twoje świadectwo, widzę dokładnie swoją sytuację. Mój narzeczony ma konflikt z moją siostrą, a ona z nim od trzech lat, też unikają się na co dzień i od święta. Pomyślałam sobie wtedy, że to może znak, żeby zacząć odmawiać Nowennę. Dziękuję, że dałaś mi nadzieję 🙂 Pozdrawiam, Magda 🙂

Cierpiący w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, ponieważ sami

już nie mogą naprawić zła, które popełnili w czasie ziemskiego

życia. Dopóki żyjemy na ziemi, możemy wspomagać ich modlitwą.

Koronka za dusze

w czyśćcu cierpiące