Ania: Wiara i wytrwałość w modlitwie

Jesteśmy małżeństwem blisko 17 lat. Alkohol i kłamstwo było z nami od początku znajomości. Początkowo niewinne piwo. Potem coraz częściej mąż przychodził pijany. Coraz więcej kłamstw na temat wypłaty i niewypłacalności pracodawcy ‚bo zleceniodawca nie zapłacił’. Rozpoczelam studia zoczne. 5 lat wyrzeczeń, kombinowania jak nie wypaść w wieksze dlugi. Potem wyszedł na jaw hazard… Po urodzeniu drugiego dziecka nałogi rozkwitły. Coraz więcej kłamstwa ze strony męża. Razem z nim zaczął pracować Nowy pracownik. Szybko odkryli wspólne zainteresowania – alkohol. Wymusilam na mężu zmianę pracy. Początkowo było ok. Ale znowu to samo. Nowi koledzy, stare nawyki. Pijaństwo sie rozwijało. A w domu koleje kłótnie. Po ludzku nie widziałam wyjścia. Zaczęłam szukać modlitw i pomocy u Boga i Maryji. Modlitwy o trzeźwość, uwolnienie od złego… Znacie to. Namawiałam meza na odwyk. Obiecal poprawe. Poszedł na spotkanie w poradni AA. Z drugiego spotkania wyszedł w połowie. Ja na spotkania chodziłam rok. Zmieniłam pracę – musiałam. Kolejne kłótnie o odwyk. Pakownie walizek. Wyprowadzka. Powrót po obietnicy, że mi będzie pił. Kolejne kłótnie o odwyk. Potem moje 40 urodziny. Byłam wtedy na l4. Dużo czasu. Internet. Trafiłam na Nowennę Pompejańską. To był prezent dla mnie od Maryji. Pół roku zbierałam się aby rozpocząć modlitwę. To co czułam gdy zaczęłam pierwszą nowennę słowami trudno opisać. Wiedziałem że się uda. Ze wygam walkę ze złem. Od tego czasu nowenna jest w moim życiu prawie co dzień. Kilka odmówionych. Kilka nieskonczonych. Ale te w intencji trzeźwości wysłuchanie. W między czasie operacja, która była skutkiem pijanstwa. Po jeszcze kilku kłótniach i przekładanych terminach leczenia szpitalnego WRESZCIE został w na leczeniu w ośrodku. Nie ukończył 6 tygodniowego leczenia w szpitalu. Wyszedł po miesiacu 1 października w niedziele na żądanie. 2 pazdziernika zapisal sie na leczenie w osrodku i chodzi co tydzien na spotkania. Zmiana zachowania ogromna. Nasze relacje poprawiły się. Czasmi ja utrudniam nam życie. Stare nialeciałości. Ale mąż sam widzi różnice jak było kiedyś a jak jest teraz. Dzięki za łaskę trzeźwości. Teraz będę modlić się o jego nawrócenie. Wiara i wytrwałość. Bóg wie kiedy dać nam to o co prosimy w modlitwie. Nasze małżeństwo wisiało na włosku ale zostało uratowane. DZIĘKUJĘ MATKO BOŻA.

3
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
3 Wątki komentarzy
0 Wątki z odpowiedziami
3 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
3 Autorzy
MałgosiaKatarzynaewa Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
ewa
Gość
ewa

Anno, piękne i prawdziwe słowa; „wiara i wytrwałość”!!! To właśnie sprawiło, że Wasze relacje poprawiły się, zmiana w męża zachowaniu ogromna, leczy się ośrodku i małżeństwo zostało uratowane. Łaska Boża jest ogromna. Maryja wysłuchała Cię. Chwała Panu!!!

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Aniu podziwiam Twoją wiarę i wytrwałość. Miałam przez jakiś czas ten sam problem.Może tylko trochę krócej to trwało i na szczęście stopień uzależnienia nie był b. duzy.Nie mniej jednak nie życzę nikomu tego co przeżywa rodzina alkoholika.Na szczęście pomoc przyszła z Nieba i teraz mąż jest po 3 terapiach a w naszym małżeństwie zagościł Bóg i jego miłość. Chwała Panu i Matce Bożej !

Małgosia
Gość
Małgosia

Piękne świadectwo. Dla Boga nie ma rzeczy nie mozliwych