Zosia: Nieskończenie więcej

Dostałam więcej niż prosiła i nie rozumiem. Moja historia z Nowenną Pompejańską zaczęła się od tego, że nie chciałam jej mówić. Nie lubię mówić różańca, gdy go mówię wyłączam się i jest mi trudno zmówić 10 Zdrowaś Maryjo (tak jest do teraz). Początek był….. Chciałam znaleźć męża, chciałam mieć rodzinę (i nadal chcę). Byłam w ogromnym kryzysie po długotrwałej chorobie kręgosłupa, fizycznym, psychicznym i duchowym. Miałam czas, byłam na L4, a za dużo nie mogłam robić. Miałam ogromne lęki. Włączałam Różaniec z JPII z YouTube i modliłam się, właśnie w intencji znalezienia męża i założenia rodziny. Moja koleżanka śmiała się, że to taka „Chodakowska dla duszy”. Raz zasnęłam, po lekach właściwie, w trakcie mówienia, gdy przebudziłam rano się odmówiłam modlitwy. Dziadek mówił ze mną różaniec, jak mnie odwiedził, ale często nie znajdowało to zrozumienia u innych (jeden tak, ale nie 3 różańce). Wyszłam na prostą, ale nie wiązałam tego wtedy z różańcem. Po kilku miesiącach, może pół roku czy roku, kumpela wybrała się ze mną nad jezioro. Było nam zimno, choć był 5 lipca. Zbierałyśmy się po niedługim czasie, okropne warunki na plażowanie. Ola powiedziała, że jedzie do kolegi do Kiekrza (przyjechałyśmy rowerami). Powiedziała, że pewnie mogę z nią jechać jak chcę. Chciałam, tylko dlatego, że mieszkałam wtedy w złych warunkach, piwnica, ciemno, zimno i wilgotno i zwyczajnie nie chciałam wracać do domu. Wybrałyśmy się, zaczęło padać. Wstąpiłyśmy tam do Kaplicy Miłosierdzia Bożego, byłyśmy w miejscu objawień św. Faustyny, modliłam się tam o to samo, co w Nowennie. Najpierw poznałam Mamę kolegi, potem jego, nie mógł nam nawet podać ręki, bo umorusany był betonem (robił podmurówkę czy coś). Był miły i kulturalny, zabrał nas na łódkę. Było fajnie, bo w ich towarzystwie nie czułam się obca, a jak wśród swoich (choć Piotrek pierwszy raz mnie widział na oczy). Gdy żegnaliśmy się uściskał koleżankę, a potem mnie i powiedział „przyjeżdżaj do Kiekrza”, co wydawało mi się wtedy żartem, przecież pracował w Norwegii i więcej go w domu nie było niż był. Dalej było pełno niezwykłych rzeczy. Gdy rozmawiałyśmy z koleżanką o mężczyznach, czasem z rozczarowaniem(chodziłam wtedy na dużo randek), dużo mi o Piotrku mówiła wspaniałych rzeczy, bo był dla niej mężczyzną godnym zaufania, wtedy się w nim zakochałam, trochę w jego obrazie rysowanym mi przez Olę. Napisałam mu, że się za niego modlę, a on był miło zaskoczony i wdzięczny. Spotkaliśmy się na ognisku we wrześniu i wydawało mi się, że nie zwrócił na mnie uwagi. Następnego dnia po ognisku chciałam do niego napisać, ale chciałam mu dać przestrzeń, choć byłam pewna, że nie napisze i nie zadzwoni. Pamiętam jak dziś jak mówiłam Bogu, że chciałabym, żeby zaprosił mnie na randkę, ale byłam pewna, że tego nie zrobi. Starałam się nie myśleć o nim i słuchać zajęć (byłam wtedy na kursie). A on zadzwonił, to było najszybsze „tak” w moim życiu, gdy zapytał się czy gdzieś pójdziemy, przecież czekałam na to cały dzień, przecież myślałam o tym nieustannie od przebudzenia. Ustaliłam miejsce spotkania pod kościołem. Wszyscy mówili, żebym nie pokazywała swojej religijności od pierwszej chwili, bo ktoś może źle zrozumieć, tylko, że ja nie byłam tamtego dnia na Mszy, a przecież chciałam. Bałam się, że będę musiała wyjść przed zakończeniem Mszy, żeby zdążyć na umówioną godzinę, ale spotkaliśmy się już w kościele i razem przystąpiliśmy do Komunii Św. Po pół roku się zaręczyliśmy. W międzyczasie dowiedziałam się, że on modlił się za mnie wcześniej niż ja mu napisałam, że się modlę. Dowiedziałam się też, że jego żonata koleżanka namawiała go do chodzenia na imprezy (zanim mnie poznał), żeby miał szansę kogoś poznać. On odpowiedział jej na to, że jego żona przyjedzie do Kiekrza, zadzwoni dzwonkiem, a po tym jak on otworzy, ona powie mu, że jest jego przyszłą żoną. Przyjechałam do Kiekrza jak wiecie, przyszłam do domu, nie zadzwoniłyśmy i weszłyśmy tylnymi drzwiami, bo przy przednich był mokry beton… Nadal nie umiem skupić się na różańcu. Poczułam w sercu jednak, że mam to zrobić i teraz już wiem dokładnie, różaniec, a czasem tylko on, daje mi wytchnienie. Odmówiłam jedną Nowennę Pompejańską za nasze przyszłe dzieci, potem za to co Bóg chce (bo przy każdej innej intencji słyszałam w duszy sprzeciw), a potem za Nas (właściwie to poukładanie pewnych spraw w nas). Zaczynam Nowennę, ale zakładam, że odmawiam różaniec i nie wiem ile dni będę go odmawiać, nie lubię czuć przymusu. Niezmiennie mówię z Janem Pawłem II. Teraz mamy pewne kłopoty, ślub odkładany. Prosiłam kiedyś Boga, żeby dał mi męża jak nauczę się Hymnu o miłości z Listu do Koryntian. Tylko mi chodziło o słowa, a nie wiem czy Bogu nie chodziło o Miłość… Nie wiem jak będzie, ale Bóg bardzo mnie obdarowuje, przez ręce Maryi również.

5
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
4 Wątki komentarzy
1 Wątki z odpowiedziami
5 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
5 Autorzy
JustkaXyzHankaKlaraEdyta Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Edyta
Gość
Edyta

Zosiu ja też nie przepadałam za różańcem, a teraz nie mogę bez niego żyć. Twoje świadectwo przepełnione jest Obecnością Maryii w Twoim życiu. Pozdrawiam Cię serdecznie z Bogiem

Klara
Gość
Klara

Najpierw chyba powinnaś pomodlić się za siebie i za Was potem o dzieci. Dzieci to chyba po ślubie. Nie mniej jednak gratuluję i życzę szczęścia. Bóg jednak coś tam działa między ludźmi nie wszystko da się wytłumaczyć przypadkiem 🙂

Hanka
Gość
Hanka

Modlitwa to przecież rozmowa z Bogiem. Bez sensu jest taka, która nie sprawia przyjemności… Jakbyś się czuła gdyby Twoja koleżanka Ci powiedziała, że rozmowa z Tobą ją męczy ale rozmawia bo ma nadzieję, że dzięki Tobie pozna swojego przyszłego męża. Wybacz ale dla mnie taka modlitwa jest bez sensu. Powinnaś znaleźć sobie taką formę modlitwy ( może Adoracja przed Najświętszym Sakramentem, może Koronka do Bożego Miłosierdzia a może zwykła prosta rozmowa jak z Ojcem czy Przyjacielem), która nie będzie stanowiła dla Ciebie przymusu ale niosła radość i była wyczekiwana.

Xyz
Gość
Xyz

A czy jak on otworzył drzwi to powiedzialas ze jestes jego przyszla zona? Zabralko ostatniego elementu 🙂

Justka
Gość
Justka

Piękne świadectwo. Zamiast krytyki zacznijcie się ludzie modlić!

Cierpiący w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, ponieważ sami

już nie mogą naprawić zła, które popełnili w czasie ziemskiego

życia. Dopóki żyjemy na ziemi, możemy wspomagać ich modlitwą.

Koronka za dusze

w czyśćcu cierpiące