Grzegorz: Na dobre i na złe

Modliłem się nowenna pompejańską w intencji spotkania miłości,po nie całym miesiącu skończenia nowenny spotkałem na swej drodze miłość swego życia,osobę o którą się modliłem,głęboką wierząca,zależało aby w moim życiu wiara była zawsze obecna ,także prosiłem św. Józefa o pomoc. w dniu dzisiejszym dziękuje Matce i św. Józefowi za opiekę i o pomoc,niedawno ukochana powiedziała mi ze jest chora na zespół paranoidalny,gdy to usłyszałem nie wiedziałem co mam zrobić, prosiłem Boga o pomoc,postanowiłem,że nie zostawię jej chce z nią spędzić życie na dobre i na złe,wiem już dzisiaj że jeżeli to Twoja wola Panie, to chciałbym aby w niedługim czasie została moja żoną na dobre i na złe.Proszę was wszystkich o modlitwę dla mnie i mojej ukochanej o potrzebne łaski każdego dnia.

Miesiąc ku czci

św. Józefa!

  • A ja modlę się o dobrego męża od października i nic. Ciekawe od czego zależy to by modlitwa została wysłuchana? A tak proszę ich by pomogli bo całe życie jestem sama….

    • Spokojnie Asiu, Maryja już zasniosła Twą prośbę do Boga. Teraz od niego zależy, kiedy dane Ci będzie spotkać swojego męża. Ja czekałam dwa lata. ☺

    • Zawierz się Maryi w Częstochowie w każda pierwsza sobotę miesiąca poczytaj świadectwa na necie oraz na you tube

    • Słuchajcie, jeśli oczekujecie męża to musicie wiedzieć jedno ,że sam do was nie zapuka. Badzcie aktywne.Ja też np próbuje znalezc,ale jak komuś wysyłam zdjęcie to mi już dziekują,a jak już mam z kimś się spotkać to mam dziwne uczucie, że jednak nie ta osoba… Wszystko swoim czasie. Być może Pan Bóg ma dla Ciebie inny czas, inny plan. Zaufaj, będzie wszystko dobrze ;). Poza tym nie można byc zdesperowanym, bo wtedy jest brak miłości z twojej strony bo czekasz, czekasz ,a i tak nic z tego. Mam wrażenie, ze modlicie się z braku zaufania i macie też swoje wymagania. Zejdzcie z wymagań xd
      Czasem mam wrażenie, że piszą tutaj te same osoby jeśli chodzi o znalezienie miłości w sensie komentarzach. Tak na marginesie naprawdę warto czekać nawet do 40. Przypominam ,ze nie każdy się nadaje do założenia rodziny skoro do tej pory nie zostaliśmy wysłuchani.

  • Panie Boże, wejrzyj na Nich łaskawie, Maryjo wstawiaj się za Nimi i módl się za nimi, aby Ich wspólne życie było piękne i na chwałę Pana. Życzę Wam błogosławieństwa Bożego, w Bogu moc uzdrowienia i uwolnienia.

    • Dziękuje Pani Klaro za miłe słowa,wiem że znajda się ludzie co będą oceniać moja ukochana,ja nie będę patrzył na to ,bede patrzył jak mnie wychowano do życia w rodzinie.

      • Grzegorz Jesteś niesamowitym człowiekiem który naprawdę potrafi kochac i oddac drugiej osobie siebie całego.Twoja dziewczyna to prawdziwa szczesciara,ze spotkala kogos takiego jak Ty!Zycze Wam morza milosci i oby ono nigdy nie wyschło.Niech Was Pan Bog blogoslawi!

  • Osoby chore psychicznie nie powinny zakładać rodzin.Biedne będą wasze dzieci i Ty też.

      • Moja mama chorowała na psychozę maniakalno-depresyjną, to był horror w domu.Ja i moja siostra chorujemy na depresję.Ja wyszłam za mąż,mąż mnie zostawił bo depresja się pogorszyła ,nie byłam w stanie wyjść z łózka,obiadów do dziś dla syna nie gotuję,nie mam siły.Zanim mnie tak ostro ocenicie,poczytajcie o tego typu chorobach,poczytajcie forum ludzi związanych z osobami na to chorującymi.Wujek mojego męża chorował na schizofrenię paranoidalną. Ciągłe awantury,nie zazywanie lekarstw,ciągłe przyjazdy karetek w asyscie policji.Mieszkałam z nim to wiem.Męczyła się z nim jego matka,potem matka mojego męża,mąż i ja gdy ona zmarła,my się zajmowalismy,przezywał to wszystko mój syn bo też w tym tkwił. Chcesz mieć krzyz ,twoja sprawa,może Twoja żona będzie wyjątkiem,może Pan Bóg ją uleczy,może to tylko epizod bo i tak bywa.Napisałam jak napisałam bo moje życie to ciągłe choroby psychiczne,kontakt z nimi i miałam prawo się tym doświadczeniem podzielić.Jeśli kogoś uraziłam przepraszam.

        • I jeszcze jedno ,gdybym mogła zmienić czas,nie wychodzilabym za mąż.Mój syn jest zdrowy,teraz modlę się by jego dzieci były zdrowe.Moja mama urodziła 4 córki.Dwie zdrowe,dwie odziedziczyły chorobę. Siostra,która jest zdrowa ma z kolei córkę chorą na depresję,myślę,że odziedziczoną po babci.
          Ciągle jeżdzi po szpitalach.Zaszła w ciążę. Wyszła za mąż.Myślelismy ,że urodzenie dziecka coś zmieni.Niestety tuż po porodzie znowu trafiła na oddział psychiatryczny.Choroby psychiczne bywają dziedziczne,niestety.

          • Moja siostra tez chora na depresję nie chciała założyć rodziny bo powiedziała,że nie będzie całe życie się bać,czy dzieci nie odziedziczą chroby.Miała rację,ja boję się cały czas.

            • Współczuje co Pani przeszła w życiu, uważam ze prawdziwa miłość jest ważniejsza niż żyć z kimś bez miłości,bez wartości zasad,dzisiaj jesteśmy za kilka lat ne wiadomo czy będziemy zdrowi,Kościół katoliki nie sprzeciwia się małżeństwom,czyli Pani uważa ze ludzie z problemami psychicznymi powinni być wytrącone ze życia społecznego zamknięte w sobie ,bez miłości drugiego człowieka,nikt z nas nie jest idealny, rozumiem będą ludzie mnie wspierać modlitwa,nie którzy odradzać ,każdy ma zdanie,najlepiej jak ktoś ma problemy psychiczne to od raz go przekreślić,Jezus Chrystus nikogo w życiu nie przekreśla i nie przekreśli ,każde życie jest darem Boga,czy osoba która ma problemy psychiczne jest czemuś winna,dziękuje wszystkim za porady i modlitwę

            • Grzegorz, nikt nie mówi, że taka osoba ma być z życia społecznego wykreślona ale trzeba się 3 razy zastanowić czy taka osoba jest powołana do małżeństwa, a w przyszłości do rodzicielstwa. Spotykaj się, kochaj ją ale ze ślubem to się 20 razy zastanów bo potem już musisz wytrwać.

            • Wiadomo ze małżeństwo to nie bajka, w życiu dużo zrozumiałem co jest najważniejsze,doświadczam miłości Boga, małżeństwo to nie same dobre chwile, codzienność kazdego dnia,załóżmy jeżeli w małżeństwie ta osoba zachoruje na problemy psychiczne to ją od razu skreślić,najlepiej małżeństwo unieważnić i po problemie, nie rozumiem jak ludzie mogą tak postępować, nie mają serca nie potrafią kochać prawdziwie .,jeżeli po małżeństwie pojawi się choroba np. depresja po porodzie to Pani też wtedy śmie twierdzić że ta osoba nie jest powołana do małżeństwa.

        • ty lucyno ,ktora maz zostawil radzisz grzegorzowi zeby sie z nia nie zenil ?po tym co sama przezylas i przezywasz do tej pory?dlaczego chcesz zeby ta dziewczyna musiala przejsc przez to co ty ?jesli grzegorz ja kocha to pewnie jej nie skrzywdzi a moze dzieki jego modlitwie i milosci jaka jej okazuje moze wyzdrowiec ,ja bede ich spierac modlitwa ,Matka Boza nie skrzywdzi ich ,przeciwnie wierze ze im pomoze,nie napisalas w prost ze mu odradzasz ,wiem, ale swoim wpisem sugerujesz zeby tak zrobil,przynajmniej tak mozna to zrozumiec,za toba tez sie pomodle zebys wyszla z depresji

          • to logiczna kolejność to : modlić się, ona zdrowieje i potem ślub a nie inaczej.

            • Śmiem twierdzić że Pani nie rozumie co to jest prawdziwa miłość.,jeżeli kobieta zachoruje po ślubie co Pani wtedy powie, jestem przygotowany że mogą być nieraz cięższe dni , z wielu ciężkich chwil wychodziłem z pomocą Pana Boga.

    • Czemu Pani śmie mnie oceniać,miłość jest piękna cudowna,jak by Pani się dowiedziała po ślubie ze Pani bliska osoba osoba jest chora psychicznie to by Pani ja zostawiła i po problemie tak, tak nie postępuje prawdziwy chrześcijanin dla którego jest ważny człowiek,nie zna Pani tej choroby.Czy Chrystus by tak postąpił i oceniał, drugiego człowieka czy ktoś może mieć rodzinę czy ma być sam,a co się ślubuje przed Bogiem na dobre i na złe w chorobie i zdrowiu,ja ta osobę kocham i będę kochał ze względu co się wydarzy, ta osoba wobec mnie jest szczera,mogła zataić.,nie można być egoista oceniając drugiego człowieka ze względu na chorobę

      • dlatego grzegorzu zadalam to pytanie lucynie ,nawet jesli ta osoba jest chora psychicznie a spotka czlowieka,ktory ja naprawde kocha nie powinna byc odrazu z gory przekreslona ,ja z mojej strony obiecuje, ze bede sie za was modlic o uzdrowienie twojej ukochanej i zycze wam zeby sie wam jak najlepiej ulozylo i twoja milosc do niej nigdy nie wygasla

          • Tak jak napisałam wcześniej, powtórzę: w Bogu jest moc uzdrowienia. Grzegorzu, jeżeli będziecie mieli możliwość, wybierzcie się na Mszę Św. o uzdrowienie, także wspólnie odmówiona Nowenna Pompejańska w tej intencji nie pozostanie bez odpowiedzi. Maryja będzie z Wami, a Ty już wiesz jak chcesz postąpić, bo to czujesz. Pomodliłam się za Was. Dobrego dnia!

      • Grzegorz jesteś takim wyjątkowym facetem, bo większość chyba by uciekło gdzie pieprz rośnie. Wybierz się z dziewczyną na Msze sw o uzdrowienie czy to do o.Daniela, o.Witko, o.Iwaszko, o.Knapik. W zależności gdzie mieszkasz, abyście mieli jak najbliżej. Są uzdrowienia, NP odmów o jej uzdrowienie.
        Ostatnio czytam dużo o św. Ricie, jest 15czwartków ze św.Ritą, przybliż sobie tą Świętą, jest wielkie,skuteczne jej wstawiennictwo u Jezusa.
        Miłość wszystko leczy.
        Wszystkiego dobrego

    • ja nie będę biedny tylko bogaty ze wypełniłem powołanie do małżeństwa ze będę miał u boku kobietę swego życia,ja wierze ze Maryja czyni wielkie cuda

      • jesli mieszkasz nie daleko rzeszowa to taka Msza sw bedzie jutro w rzeszowie o 18 tej ,parafia sw Jozefa zakon pijarow ,adres sobie znajdziesz w googlach

      • Od depresji chroni nas modlitwa. Moja babcia też chorowala na depresję. Mi to.też grozi bo mam mu temu powody. Ojciec alkoholik całe życie sama bez chłopaka. Jak miałam to każdy jeden mnie i moje uczucia odrzucal chociaż się starałam i byłam dla nich dobra. Ale po prostu zdradzali byli klamcami itp. Ale nie poddaje się. To prawda mam czasami takie stany przygnebienia. Bo wszystko się wali. Bo nie mam tak jak inni. Milion pytań DLACZEGO, DLACZEGO JA. Ale nie poddaje się. Walczę. Gdy mi smutno idę do kościoła. Przystepuje do komunii która daje siłę. Modlę się. Pomaga. Dzięki temu funkcjonuje uśmiecham się. Nie mam depresji. Zmowilam już 3 nowenny w intencji znalezienia dobrego męża. Jestem jak narazie sama. Ale żyje nadzieja. Nadzieja ze.kiedyś moj los się odmieni. Trwajcie w modlitwie skończcie z grzechem który od lat popelniacie już tkwicie. Módlcie się na różańcu A zobaczycie że wasze problemy znikną. Lub jeśli nawet będą to będzie mieć pogodę ducha.

      • Grzegorzu, ja też choruje i cieszę ,czyni cuda, tylko nie patrzymy na małe rzeczy 😉

    • Eh, choroby skąd ja to znam ;).Czyli w ogóle osoby chore nie mogą zawierać małżeństw. Coś w tym jest, ale w takim razie nie powinniście nas zostawiać z tego powodu. My też chcemy się z kimś zaprzyjaźnić. Pójść do kina ,czy z kimś pogadać ot takiej normalności czasem sobie życzę i wam wszystkim chorym, bo ja ktoś zachoruje na grypę to też jesteście samotni co nie ? To jak będzie chore na grypę i przyziębienie to czym prędzej od was odejdzie facet czy dziewczyna, pamiętajcie ,że niestety w każdej chwili możemy stać się psychiczni chorzy, dziękujmy Panu za kazdy dzien uratowany od wypadku i tak dalej.

  • Znam i to bardzo dobrze dwie osoby ktòre zniszczyly sobie zycie zakladajac rodzine z osoba chora psychiczne w pierwszym przypadku byl to zespol paranoidalno-depresyjny i tu malzenstwo przetrwalo ale nie bylo szczesliwe i jest còrka, dzieki Bogu zdrowa, drugie to bylo cos co trudno nazwac malzenstwem on chory na schizofrenie paranoidalna , nie chcial zyc po bozemu, wspòlzyc , od razu zwolnil sie z pracy etc i oskarzal zone o wszystkie nieszczescia swego zycia, niestety pomimo 20 lat procesu o uniewaznienie malzenstwa nie udalo sie go uniewaznic, obecnie osoba chora jest w zakladzie zamknietym uwazanaza niebezpieczna. Badz roztropny Grzegorzu a na uzdrowienie nie licz bo moze przyjsc albo i nie a przez sentymentalizm wiele osòb zniszczylo sobie zycie tez tak myslalam jak Ty gdy mialam 20 i pare lat,

    • nie mam żadnych 20 lat, tylko już doświadczenie życiowe mam nadzieje ze postępuje dobrze., to lepiej żyć wtedy z osobą której się nie kocha i być nieszczęśliwszym tez.

      • Przeciez mnostwo malzenstw gdzie małżonkowie sa zdrowi rowniez sie rozpada. Przez zdrady, alkohol itp. wg mnie to wcale nie jest mniejsze piekło, kiedy maz alkoholik awanturuje sie i uzywa przemocy. On tez moze byc uzdrowiony, albo i nie.. Grzegorz to nie maly chlopiec. Na pewno to przemyslal. Przysiegi nie ma, moze jeszcze zmienic zdanie. Ja osobiscie chyba bym sie nie zdecydowala na zycie z taka osoba. Nie mam tyle sily w sobie, dlatego podziwiam cie autorze swiadectwa. Bog za Twoja postawe na pewno Cie wynagrodzi jak nie tu na ziemi to w niebie na pewno.

  • Nie myślałem ze moje świadectwo życia,będzie tyle osób komentować,nikogo nie osądzam wysłucham każdego o jak mi doradzi,będę modlił się za was wszystkich,jak by ktoś z nas zachorował, to jak by rodzina go zostawiła jestem ciekaw jak by ta osoba się czuła.,gdzie jest przykazanie miłości do drugiego człowieka.

    • Wiesz… niektorzy faceci wymiekaja (w porównaniu do Twojej sytuacji) przy niewielkich problemach. Wiekszosc to dzieci ktorzy boja sie stawic czola problemom, prawdziwemu zyciu. Mowia ze kochaja a potem, ze jednak nie dorosli do dojrzalego zwiazku.. no takie czasy.. dla mnie mezczyzna, ktory trwa przy chorej dziewczynie/ narzeczonej/ zonie jest godny nasladowania. To prawdziwy, dojrzaly mezczyzna… i takim zawsze bede biła brawa.

  • powtórzę jeszcze raz jako autor świadectwa nie sadźcie ,aby z was nikt nie był kiedyś osadzany,wypełniajcie przykazanie miłości każdego dnia ,świat będzie piękniejszy gdzie w waszych sercach będzie życie przepełnione Bogiem każdego dnia.Miłego dnia życzę wszystkim, czekam na dalsze komentarze,znam małżeństwo on zachorował po ślubie na problemy psychiczne,ona go nie zostawiła, rozmawiałem z tą osoba niedawno,powiedziała ze dziękuje Bogu ze ma tak wspaniałego męża.

    • powiem ci tylko tyle grzegorzu ,czasem osoby zdrowe psychicznie zachowuja sie o wiele gorzej niz te chore osoby ,wiec powtorze jeszcze raz sluchaj co ci serce dyktuje i twoj rozum,mysle ze nie jedna kobieta chcialaby spotkac takiego faceta na swojej drodze jak ty

      • Mam niestety chorego sasiada na schizofrenie, ktòrej nie nalezy mylic z depresja z depresji mozna wyjsc odpowiednio sie leczac, ale o wyjsciu ze schizofreni nie slyszalam o takim przypadku. Zyjemy w ciaglym leku bo gdy mieszkal z matka bil ja i notorycznie gwalcil, a poniewaz mial glos dobitny wszystko slyszalam, bil i walil talerzami normalnie do drugiej w nocy, obecnie matka jest w jakims zakladzie tez krzyczy i wyzywa ale sam , ponadto nikogo do mieszkania nie wpuszcza, gdy zalal mi mieszkanie z wielkim trudem udalo sie administratorowi wpuscic hydraulika do tego mieszkania ten porobil zdjecia w domu kupa gazet az pod sufit a w lazience plesn na 10 cm . A zyjemy w strachu by nie podpalil kamienicy czym juz dawno grozil. Ja kiedys widzialam matke w kosciele i to nawet przyjmujaca komunie sw – zastanawilam sie jak ona moze przystepowac do komuni , ale ksiadz mi powiedzial, ze co innego grzeszyc dobrowolnie co innego byc do tego zmuszonym. Moj sasiad ma obecnie 45 lat, jest caly krzywy bo choc jest synem prof medycyny niezyjacego juz nie chodzi do lekarzy, a jedynie wychodzi po zakupy i wtedy biegnie srodkiem aleji nie baczac nasamochody, w wypadku jednak, gdy sa choroby psychiczne lub tylko podejrzenie a chce sie zawrzec zwiazek malzenski nalezy powiadomic o tym ksiedza parafi a ten skieruje wyzej. Tak bylo w wypadku mojej kolezanki, ksiadz wyzszy ranga odradzil, ta jednak wyszla za maz za osobe z podejrzeniem choroby, ktòra potem ujawnila sie w pelni, malzenstwo nie przetrwalo. To jest zawsze indywidualna sprawa trudno by ktos postronny mògl sadzic, ja opierajac sie na doswiadczeniu mòwie nie. Swego czasu na UaM byl bardzo zdolny asystent psychologi Okulski gdy zachorowal na schizofrenie odebral sobie zycie, bo wiedzial, ze z tego nie wyjdzie. Ale to Pan musi zadecydowac bo przeciez pòzniejsze konsekwencje na Pana spadna.

        • Rozumiem ze wszystkie okoliczności spadną na mnie,ale miłość jest dla mnie ważniejsza co czuje serce i rozum mi podpowiada,kiedy usłyszałem o chorobie, ani przez chwile mi nie przyszło aby ja zostawić.Wiem,nikt nie mówił ze w życiu jest łatwo,wiem ksiądz tylko wpisuje w protokole przedmałżeńskim, ze małżonek akceptuje te chorobę.

          • Ty chyba tak naprawdę nie zdajesz sobie sprawy na co się decydujesz, jesteś podobny do tych wszystkich kobiet które wiążą się z alkoholikami czy narkomanami myśląc że ich miłość wszystko przezwycięży a potem przeżywają piekło i kończy się to unieważnieniem małżeństwa, najgorsze jest to że najbardziej cierpią na tym niewinne dzieci, uważam że osoby chore psychicznie nie powinny zakładać rodziny dopóki nie zostaną wyleczone, bywa i tak że choroba trwa całe życie i nie da się jej wyleczyć, przemyśl to dobrze bo potem będziesz tego żałować

          • Grzegorz, nie słuchaj tych głupich bab. To ze ktoś jest chory, to nie znaczy ze własnie dlatego nie zasługuje na miłość. Jeżeli ją kochasz, to poradzisz sobie z tym. i nie bedzie to dla Ciebie jakieś mega poświęcenie.

            Drogie panie, proszę nie porównywac chorego a alkoholikiem, chociaż to tez niby tak się określa. Ale na picie lub nie gościu miał wplyw przynajmniej na poczatku.

            Grzegorzu, kochaj swoją Kobietę tak mocno jak potrafisz i dbaj o nią. Jeżeli Ty to akceptujesz, to nikomu nic do tego. Te baby nie mają racji, bo idąc ich tropem można zacząć myśłeć, ze nalezy wyrzucić ( czytaj oddać gdzieś) dziecko , które urodzi się chore. I tacy rodzice też są co prawda. Bo takie dziecko nie wpisuje się w obrazek pię knej i szczęsliwej rodziny. Bo będzie wymagało opieki i poświęcenia.

            Grzegorzu, biorąc slub wiesz, ze ona jest chora. A jakbyś wziął zdrową ( tak jak Ci tu radzą) , to jaką masz gwarancję, z epo 10 latach małżenstwa ona nie dostanie jakiejś choroby psychicznej? Żadnej. WIęc ich argument jest nietrafiony. bo idąc ich tropem powinieneś wtedy taką żonę zostawić. I są tacy męzowie… Którzy odchodzą od żony bo żona depresji dostała… I lepiej odejść niz jej pomóc.

            Grzegorzu, kiedyś słysząłam o mężu który zajmował się swoją żoną która była leżąca. Cale życie się nią zajmował. O Nicku Vójcikcim słyszałeś zapewne… Jego żona jednak chciała z nim żyć. I mozna tutaj polemizowac, ze co innego zdrowie fizyczne a psychiczne. Można… Tylko, ze każda choroba ma swoje trudności.

            Więc kochaj ją mocno i dbaj o nią 🙂 .

            • przeczytaj nieznajoma wpis lucyny na poczatku ,ona tez grzegorzowi odradzala a sama zostala porzucona przez meza ,tez znam osobiscie takiego mezczyzne ,jego zona zachorowala juz po slubie ,stac go bylo na wynajecie kobiety zeby ja myla ,opiekowala sie nia ,ale zona bardzo go prosila zeby tylko on sie nia zajmowal i tak bylo do jej smierci ,wlasnie co z tymi dziecmi ktore sie rodza chore ,uposledzone ,tym rodzicom tez nie jest latwo ,jeszcze musza zebrac na takie dzieci pieniadze zeby ich utrzymac,ja uwazam jak ty takie osoby jak ukochana grzegorza zasluguja na milosc i zycie we dwoje jak kazdy ,co jesli okaze sie ze wlasnie ta dziewczyna jest miloscia jego zycia i jak ja zostawi moze zostac pozniej sam jesli przeoczy wlasnie ta jedyna ,ktora moze Pan Bog postawil mu na drodze zycia i jak musza sie czuc te osoby chore ,ktore to czytaja te „dobre rady”

            • Nie słuchaj tych, co odradzają. dbaj o nią i módl się

            • Bedę dbał o nią każdego dnia,chciałbym aby była szczęśliwa ze m,na.

            • Dbaj Grzegorzu, Irena w tym co wyżej napisała ma rację.

              No i z resztą Bóg jest nad wszystkim. Nie masz pewności czy choroba będzie postępowała. Oni Ci odradzają, a tak na prawdę możesz nie mieć żadnego ze złych scenariuszy. I co najlepsze, to włąśnie Twoja miłość do Niej może mieć na Nią najlepszy wpływ. Dlatego dbaj o Nią zawsze i wszędzie.
              A te baby, które odradzały są po prostu zazdrosne, bo one były piekne i zdrowe a mimo to mąż poszedł do kochanki. A tu? Chora i ma taki skarb… Więć Grzesiu, nie patrz na ludzi 🙂 .

            • nieznajoma nie oceniaj bab, bo sama nią jesteś.Trochę kultury na forum katolickim. Każdy Grzegorzowi życzy jak najlepiej. Grzegorza życie i jego decyzja.
              Oby u Grzegorza miłość nigdy nie wygasła do tej kobiety,jeśli zdecyduje się na ślub.

  • Grzegorz jest Krucjata Eucharystyczna, poczytaj. Niech odprawi Twoja dziewczyna, możesz Ty za nią odprawić. O.Witko problemy i zdrowotne łączy z przodkami,możecie Msze św ofiarować za przodków/33Mszy/, przepraszając Boga za ich grzechy. Jest na yt o.Witko co mówi o tych Mszach

  • Chciałbym sie zapytać jak wygląda ze strony Kościoła katolickiego w sprawie tej choroby.

    • Grzegorz kiedyś mi koleżanka opowiadała, pokazywała zdjecia ze slubu swojego brata. Tak facet sie zakochał,że zrezygnował z zakonu dla tej dziewczyny. Piękna po studiach, błyszczała w towarzystwie, wszyscy mu zazdrościli takiej zony. Jak razem pomieszkali zaczeła go powalać jej złosliwość np.spał to tak drzwi z trzaskiem zamknęła że nie miłe bardzo, zaczął obserwować i na dobre coś mu nie pasowało.Skontaktował sie z psychiatrą, nie dał radę jej pomóc a moze nie chciał. Rozwód był szybko, dzieci nie było. Tylko koleżanka mówiła że ona miała bardzo przykre,smutne dzieciństwo , jej rodzice bardzo ale to bardzo się kłócili. Jest w zakladzie psychiatrycznym,że ktoś z rodzenstwa czasami na święta bierze do siebie. Temu Ci piszę,że moze jest mozliwosć pomocy Twojej dziewczynie, są zranienia w łonie matki, z dzieciństwa wiele przykrych sytuacji moze mieć, Krucjata Eucharystyczna z pewnością wskazana, te msze u uzdrowienie
      Poradzisz sobie.

  • Drodzy wszyscy przyjaciele ,zacząłem niedawno odmawiać nowennę do św Charbela,prosząc Boga o cud,chcę z moją ukochana spędzić życie mam wielka nadzieje że przyjmie w tym roku moja prośbę o rękę.Chciałbym być oparciem dla niej w każdych chwilach, Chciałbym z nią spędzać czas na na adoracji Pana w kaplicy w wolnych chwilach,wspólna herbata wieczorem,jeżeli Bóg nas obdarzy dziećmi możemy mieć mniej czasu,ale chciałbym zawsze mieć chwilę każdego dnia dla Boga wiem ze mogą być chwile nieraz trudne,miłość to jest ofiarowaniem samego siebie dla drugiego człowieka.mam nadzieję,ze ukochana dziewczyna odwzajemni miłość do mnie.gdybym zostawił ją gdy powiedziała mi chorobie, to miałbym żal do siebie ze nie wypełniłem woli Boga,nawet nie miałem wątpliwości kiedy podejmowałem decyzje ze chce spędzić z nią życie w radosnych i smutnych chwilach.drodzy przyjaciele może niektórzy z was pamiętają pytania kapłana czy chcecie wytrwać w tym związku w zdrowiu i w chorobo,w dobrej i złej doli,aż do końca życia?,skazywanie kogoś na odrzucenie samotność ,jest złamanie przykazania miłości wobec bliźniego.Proszę nie osadzajcie mnie .

    • Grzegorzu dużo myślałam o Twoim świadectwie i dyskusji pod nim. Oczywiście nikt z nas nie ma prawa Cię dowodzić od małżeństwa ani zachęcać. Decyzja należy do Was i tylko do Was. Nie uzdrowisz Jej, możesz tylko i aż przy niej być. Mozesz tylko i az przyjac Ja taka jaka jest. Ważne też byś pamiętał , że mimo choroby jest wolnym człowiekiem i może mieć np. Inne potrzeby modlitewne i inne marzenia niż Ty. Moze być i tak że z powodu choroby w pewnych formach modlitwy nie będzie mogła brać udziału. Jezeli zgodzisz się na tą osobę taką jaka jest z ograniczeniami ale i bogactwem jakie ma, macie szanse. duzo dobra i dojrzalosci dla Was

    • Grzegorzu ja podchodzialbym bardzo ostrożnie do wszelkich modlitw o uzdrowienie. Osoby z doświadczeniem choroby psychicznej mogą odebrać je bardzo źle. Lepiej poradx się madrego kaplana z doświadczeniem pracy z takimi osobami. Najlepsze co moim zdaniem możesz zrobić to przyjąć swoją Ukochaną z Jej choroba ale i dobrem, które ma.

    • Jeśli można jeszcze dwie myśli. Bardzo ważne moim zdaniem jest byś stałe uczył się o chorobie Twojej Ukochanej. Im więcej będziesz wiedział tym szybciej będziesz mógł reagować. Druga sprawa. Na razie wg prawa jesteście dla siebie obcy, ale ważne byś jako mąż był w kontakcie z Jej lekarzem. Ważne byś był na bieżąco. Wspomagaj Ukochaną modlitwa, ale nigdy nie pozwól Jej zrezygnować z medycyny i terapii. Stale ucz się o Jej chorobie.

      • Zrozumiałem po okresie czasu że moja ukochana jest najważniejszą osobą jaka mi postawił na swojej drodze Bóg,wiem ze w małżeństwie w żadnym nie jest idealnie,po prostu chce wypełnić wole Boga,mam także nadzieję że jej rodzina będzie dla nas pomocą,mam nadzieje ze zaakceptują mnie.dla mnie wzorem jest i będzie św Józef.

        • Grzegorzu, wszystko co piszesz jest bardzo piękne tylko czy Twoja Ukochana wie o Twoim uczuciu i planach wobec Was? Widzisz – mimo choroby to jest wolny, dorosły człowiek i pytanie, od którego trzeba zacząć brzmi – czy Ona chce tego samego co Ty? Dużo piszemy tu na forum o Twojej decyzji, ale jeszcze jest Jej decyzja i jakakolwiek by nie była, ta Dziewczyna jako dorosły człowiek ma do niej prawo. Rodzina może pomóc, ale i może nieświadomie zaszkodzić, np. nakłaniając na siłę do ślubu jeżeli Dziewczyna jednak nie będzie chciała, albo będzie potrzebowała czasu. Grzegorzu, wszystko co napisałeś jest piękne, ale daj sobie, Jej, Wam, (pewnie i Waszym Bliskim) czas. Jestem pewna, że jeżeli macie być razem, to stworzycie piękne małżeństwo. Jednak nie na siłę bo w ten sposób można wiele zniszczyć. Daj sobie czas Grzegorzu, poznawaj swoją Ukochaną, ucz się o Jej chorobie – jeżeli macie być razem to bardzo istotne, a w odpowiednim momencie poprosisz Ją o rękę. Piszesz o woli Bożej – spokojnie, Bóg się nie obrazi jeżeli oboje dacie sobie czas na mądrą, odpowiedzialną decyzję.

          • Ukochana wie o moim uczuciu jakim ja darze, i o moich planach wobec niej,wiem ze to musi być zgoda obojga osób,to jest decyzja do końca życia.

            • Grzegorzu, życzę Wam mądrych, przemyślanych i przemodlonych decyzji. Niczego na siłę nie przyspieszaj. Najlepsze wydarzenia dzieją się w swoim czasie. Z Twoich wpisów wnioskuję, że masz świadomość, że przyjmujesz swoją Ukochaną taką jaka jest i godzisz się z tym, że Jej choroba może być z Wami całe Wasze życie. Tak, jak napisałam – nie uzdrowisz Ukochanej, możesz być z Nią taką jaka jest i z chorobą i z całą swoją osobą. Mogą być okresy remisji, ale i mogą być okresy zaostrzeń, także wymagających pobytów w szpitalu. Sama radziłabym Wam ostrożnie podchodzić do modlitw o uzdrowienie gdyż osoby z doświadczeniem choroby psychicznej mogą ją źle odebrać – modlitwa językami, słowa poznania, proroctwa – to wszystko może być źle przyjęte i wprowadzić zamęt. Na pewno im więcej będziesz wiedział na temat choroby i jej specyfiki tym lepiej. Pozostaje tylko życzyć dużo dobra, mądrości, Błogosławieństwa Bożego i Powodzenia!

            • Grzegorzu, przepraszam, że pozwalam sobie na mnożenie postów. Jest dla mnie oczywiste, że decyzja należy wyłącznie do Was Obojga. Pomyślałam, że napiszę Ci jeszcze o ewentualnej rozmowie z lekarzem psychiatrą. Oczywiście, lekarz Twojej Ukochanej póki co nie może z Tobą rozmawiać bo w świetle prawa (przynajmniej na razie) jesteście sobie obcy. Chodzi mi o to, że może inny psychiatra zgodziłby się Tobie doradzić na jakie aspekty zwrócić uwagę przy takiej chorobie. Na co być wyczulonym i jak reagować by być dla Ukochanej wsparciem i jednocześnie pomagać samemu sobie. Myślę, że powinno Ci się udać znaleźć kogoś życzliwego. Chcąc być wsparciem dla Ukochanej musisz zapewnić także wsparcie sobie. Może ten lekarz doradzi Ci odnośnie specyfiki małżeństwa z osobą z doświadczeniem choroby psychicznej. Lekarz zna problemy, z którymi możesz się spotkać ale zna też sposoby ich rozwiązania. Powodzenia i mądrych decyzji !

  • Grzegorzu, pozwoliłam sobie napisać jeszcze jeden komentarz. Czytam sobie świadectwa, dyskusje pod nimi i sporo tu świadectw i komentarzy od ludzi, którzy modlili się pompejanką o dobrego męża/żonę i jeszcze podczas nowenny albo bezpośrednio po niej poznali kogoś kogo uznali za dar od Boga. Osoby te bardzo zaangażowały się w relację, która z czasem się rozpadła. Osoby te doświadczyły dramatu, długo dochodziły do siebie, musiały poradzić sobie z ogromnym poczuciem rozgoryczenia, krzywdy i zawodu. Czemu Ci o tym piszę? Piszę Ci tym by Ciebie zachęcić abyś dał sobie czas. Jeżeli Bóg Was zaprasza do relacji małżeńskiej to tak się stanie. Jednak nie przyspieszaj niczego na siłę. Daj czas sobie, Ukochanej i poznawaj specyfikę Jej choroby po to byś umiał pomóc nie tylko jej ale i sobie. Jeżeli relacja się jednak rozpadnie, lepiej by stało się tak przed ślubem. Przepraszam za dużą ilość komentarzy, ale Twoje świadectwo jakoś utkwiło mi w pamięci. Dużo dobra i dobrych decyzji Wam obojgu życzę.

      • Wielokrotnie przekonałam się w życiu o prawdziwości i mądrości powiedzeń: wolniej jedziesz, dalej zajedziesz i drugiego: co nagle to po diable.

  • Bardzo odwaznie postapila Twoja dziewczyna, mowiac Tobie o chorobie I to wspanialomyslne z Twojej strony by przy niej pozostac. Pracuje w szpitalu psychiatrycznym. Zapoznaj sie z Ta choroba, szczegolnie w jakich okolicznosciam pojawil sie pierwszy epizod, bo to da Tobie pojecie z czym bedziesz mial do czynienia. Przygotuj sie na to, ze procesy mysleniowe tej osoby podczas choroby beda bardzo dalekie od Twoich, wrecz to juz nie bedzie ona. Nie bedziesz tez mial wplywu na jej decyzje I postrzeganie. To szlachetne, ze chcesz sie nia zaopiekowac, ale w chorobie ona moze odrzucic Twoja pomoc, bedziesz jej wrogiem, moze wzgarcic wszystkim co w Tobie szlachetne. Z drugiej strony znam osoby ktore kontroluja te chorobe, realizuja sie zawodowo I rodzinnie choc to rzadkie. Tak niezdarnie pisze po polsku ale ja na Twoim miejscu starala bym sie zrozumiec na podstawie jak ta choroba manifestowala sie w rodzinie I u tej osoby…do jakiego stopnia sprawy beda poza Twoja kontrola. Jedno jest pewne, poslubisz nie jedna ale dwie bardzo rozne osoby, dlatego badz na to przygotowany. Bardzo wazne jest by umiec radzic sobie ze stresem, bo on prowokuje epizody. Zycze Wam wszystkiego najlepszego.

    • …przypomialo mi sie o pewnej pani, ktora skladala tu swiadectwo, wlasnie z tym zespolem. Mowila, ze wymodlila sobie wspanialego meza I sa szczesliwi. Miejmy nadzieje, ze sie odezwie

        • mie mam linku, ale dotyczylo ono sprawy z mieszkaniem, takze mozesz poszperac sobie, jakies 6 miesiecy temu

            • Pozwolę sobie się wtrącić – z prawej strony masz zakładkę: świadectwa o… przypuszczam, że tą droga je odnajdziesz. Próbuj różne tematy: choroba, związek, miłość, łaski.

            • niestety nie pamietam, ale bylo piekne, w zakladce moze byc 'wysluchane modlitwy' lub tego typu

  • Drodzy bracia i siostry wracam jakiś czas,chciałbym coś napisać,minęło pół roku znajomości z tą dziewczyna kocham ją bezgranicznie,zaakceptowałem jej chorobę ,a ona mi powiedziała ze nic nieczuje do mnie,sprawiło to mi wielką przykrość,a ja ją kocham bezgraniczne dalej, nie wiem co mam zrobić z tą sytuacją,czy to jest związane z tą chorobą ze jest taka oschła wobec mnie,dla niej bym poświecił całe życie dbałem o nią,wiem ze zdarzały nieraz nieporozumienie,sprzeczki ale zawsze wychodziliśmy z tego.Ja myślę cały czas ze to wola Boga ze mi ją zesłał i chciałbym być z nią do końca mego życia dalej.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn pompejański i otrzymuj comiesięczne wiadomości