Edyta: Nowenna zamiast antydepresantów

Witam, Chciałam złożyć swoje świadectwo i opowiedziec o łaskach jakich doświadczyłam. Odmawiałam różaniec bo szukałam ratunku kiedy dopadła mnie depresja poporodowa. Nadal z nią walczę ale Matka Boska pomogła mi się z nią oswoić i przetrwać ten czas smutku i nerwicy. Nie wierze w lekarzy i tabletki ale bez wiary w Boga byłabym już na dnie. Różaniec mnie bardzo zbliżył do Boga i łaską było to że stałam się wrażliwa na codzienne zło, dostrzegłam że strasznie otacza nas nienawiść i przemoc. Przestałam przeklinać i bardzo mnie raziło jak inni klną. Tak jakby otwarły mi się oczy, że tak mało dobra w naszym życiu jest. A poza tym modlitwa bardzo wycisza i uspokaja, różaniec działał lepiej niż antydepresanty. Potrzebuje siły od Boga bo mam dziecko i dla niego musze być dzielna. Oczywiście odczułam też działanie złego ale ukończylam nowenne i planuje następną. POZDRAWIAM
Z BOGIEM 🙂

W cieniu Krzyża.

Opowieść o św. Ricie z Cascii.

  • mnie Maryja też wyciągnęła z dość poważneji długotrwałej depresji. nie musiałam brać leków ani chodzić na terapię 🙂 dziękuję Mamo 🙂

    • Nie tylko Tobie. Staram sie codziennie (od 6lat) odmawiać różaniec. Odmówiłem dwie Nowenny Pompejańskie oraz Nowennę Rozwiązującą Węzły. Do tego, od roku, odmawiam, prawie codziennie, Koronkę do Milosierdzia i Ukrytych Mąk Jezusa w Ciemnicy. Przez ostatni rok przeczytałem wszystkie Ewangelie oraz 1 zeszyt św. Faustyny. Wysłuchałem niezliczonych kazań Ks. Glasa, audycji Dotyku Boga i Nocnych Świateł, po to by odszukać sens i cel. Sądzę, że zrobiłem sobie z Jezusa i Maryi wróżki spełniające życzenia… Niemniej cholernie mi smutno kiedy czytam radosne świadectwa ludzi, którzy w czasie modlitw otrzymywali więcej niż prosili kiedy ja każdego dnia coraz bardziej sięgam dna. Sądzę, że lepiej jest zakończyć swoje cierpienia i stanąć na wysokości zadania. Po tym długim czasie doszedłem do wniosku, że dobrze nie mieć złudzeń. Po co wegetować w poczuciu beznadziei wyrywając każdy dzień, który i tak nie ma sensu. Sądzę, że Bóg pomaga tym, którzy sami sobie pomagają, mimo iż napisano „czy poda Ci kamień zamiast chleba”. Reasumując, mogłem poprosić o pomoc/wsparcie odpowiednie instytucje i/lub odpowiednich ludzi. Zmarnowałem czas i jestem mądrzejszy o nowe doświadczenia. Weź życie w swoje ręce i nie popełniaj moich błędów.

      • Maciej za surowy jesteś dla siebie. Może zamiast modlić się zrób coś dobrego dla ludzi lub innych stworzeń a dobre rzeczy zaczną się pojawiać w Twoim życiu. Nie raz ostatnie pieniądze wydawałam na akcje ratujące zwierzęta i był dzień na który miałam mniej niż 10 zł ale to był dzień wyrzeczeń i ten dzień był Ofiarowany Bogu. Byłam i staram się dalej być bardzo miłą osobą dla ludzi, pomagam jak ktoś mnie o to poprosi i to owocuje. Teraz często staje przed Bogiem i nie raz płacze i mówię mu że się boje np.dzisiejszego dnia, rozmawiam z nim na głos jak z Ojcem i zawsze mówię Mu tak: Jesteś moim Ojcem i wiem że mnie kochasz dlatego nie zrobisz mi krzywdy czy przykrości bo jestem Twoim dzieckiem a rodzice dla dzieci chcą jak najlepiej. Co wieczór pytam Go kiedy w końcu da mi męża bo brakuje mi miłości. Wiadomo, nie odpowiada ale ja będę dalej do Niego to mówić i czekać.

      • Karo, Ty musisz wybaczyć, jeśli jest coś, co masz komuś za złe. To może być przeszkodą w otrzymaniu łask.

        • Magda ja nikomu nie mam za złe już lata temu każdymu wybaczyłam nawet najgorsze rzeczy jak zwykle nietrafnie mnie oceniacie 🙁

          • Karo to przepraszam, myślałam, że Cię to dotyczy, ponieważ przebaczanie jest jednym z trudniejszych aspektów w chrześcijaństwie i czasami potrzeba duuużo czasu i pomocy Bożej, by przebaczyć i człowiek się męczy. Jeśli Ciebie to nie dotyczy, to super, mam nadzieję, że już u Ciebie lepiej, mimo wszystko. Dobra do odmawiania też jest poza różańcem Koronka do miłosierdzia Bożego, krótsza i gdy ciężko na duszy, może byś wolała się tak pomodlić, pewnie ją znasz.

    • Ja też mam takie spostrzeżenia. Odmawiałam nowennę w intencjach moich bliskich, nie doświadczyłam spokoju serca, o którym chyba wszyscy piszą, było tak normalnie. Odkąd zaczęłam odmawiać nowennę w swojej intencji przeżywam chyba największy kryzys emocjonalny i duchowy. Tak jakby ze zdwojona siłą wracały wszystkie zranienia, cierpienie, zło, które się wydarzyło w moim życiu. Jednak najgorsze są pokusy, które się nasilają, które mnie pokonują. I to zwątpienie – po co to wszystko, po co modlitwa, po co moje życie, które jest jakąś pomyłką. Jest źle bardzo. dokończę nowennę, ale chyba już nie będę modlić się za siebie (chociaż nikt inny pewnie tego nie robi), nie mam siły.

  • Maciek ty też chcesz targać się na swoje życie a czego nie dostałeś że nie chce ci się żyć , pytam bo ludzie potrafią z coraz głupszych powodów odbierać sobie życie ostatnio w naszej miejscowości chłopak odebrał sobie życie bo chciał zrobić rodzicom na złość bo ci kupili mu mieszkanie załatwili mu bardzo dobrą płatną pracę i go wspierali a on odszedł z pracy bo doszedł do wniosku że po co mu ona skoro rodzice wspierają finansowo ale w końcu postanowili przestać żeby wreszcie sam na siebie zarabiał a on im taki numer, po za tym słyszałem że jakaś dziewczyna samobójstwo popełniła bo matka jej konto na facebooko skasowała ludzie co się z wami dzieje.A tak z innej beczki ta modlitwa do Ukrytych Mąk Jezusa w Ciemnicy czy ona jest uznana przez kościół próbowałem znaleść jakąś informacje ale nie udało mi się.

    • Napisałem w konkluzji, że nie warto się modlić. To nic nie daje, rodzi frustracje i może pchnąć do różnych czynów. Zwłaszcza ludzi w tzw. „kropce”. Ja skończyłem swoją przygodę z modłami, biorę się za twardą robotę. Blisko 7 lat modlitw, starań życia z dekalogiem, wzlotów i jeszcze większych upadków utwierdziły mnie w mojej głupocie, tj. zawierzeniu i czekaniu na laski. Zdecydowanie nie polecam „klepania” i czekania na cud, to się zemści. Cuda się nie zdarzają, btw. Jezus powiedział, żeby nie być na modlitwie gadatliwi jak poganie. Pozdrawiam.

      • Macieju, nie wiem czy to przeczytasz… Ja modlę się 11 lat bardzo intensywnie. Mniej intensywnie to byłoby jeszcze więcej. Moją intencją jest chęć bycia żoną i mamą. I jak widać czas płynie, a tu jak grochem o ścianę… Nie wiem ile masz lat, ale 7 lat to nie 11 🙂 , a 11 to nie 20… Bo i tacy są tutaj…
        Mam podobne myśli do Twoich. Z tym, ze pomyśl sobie, że może przez ten długi czas nie udałoby Ci się wyrywać każdego dnia… Może dawno byś ze sobą skończył…
        Jaki jest Powód Twojej depresji? Bo mój to właśnie niewysłuchana modlitwa… Cięzko jest wiedzieć, ze nawet Bóg Cię olewa. Jesteś w stanie wytrzymać samotnośc wsród ludzi, ale jesli sam Bóg olewa Twoje Cierpienie, to robi się naprawdę ciężko.
        Pamiętasz wczorajszą ewangelię? jesli nie to przeczytaj ją raz jeszcze.

        Od siebie dodam, ze jakiś czas temu przeczytałam pewniem cytat któy tutaj podam z pamięci bo dokąłdnie nie pamiętam i który dął mi duzo do myślenia. Otóż: być takim człowiekiem który dla Boga zrobi wszystko, i dla którego potem Bóg zrobi wszystko. Czy tak właśnie nie jest z tymi wyniesionymi na ołtarze? Najpierw oni robili dla Boga wszystko, teraz Bóg wysłuchuje próśb innych ludzi przez ich wstawiennictwo.

        Macieju, nie wiem ile masz lat, ale powiem CI jedno: Bóg obiecał. A jeśli On miałby nie dotrzymać, to któż inny? Do kogo pójdziesz? I tak wrócisz do Niego..

        • Hmm, każdy z nas posiada bagaż doświadczeń. Skąd myśl, że mam depresję? Opisuję swój „przypadek” celem zastanowienia się nad sensem zawierzenia modlitwie. Wiele osób wchodzi na ten portal w poszukiwaniu cudu, ostatniej deski ratunku. To dla tych ludzi opisuję swoje doświadczenia. Człowiek sponiewierany przez życie szuka, łaknie pomocy Najwyższego. Tutaj może przeczytać jedynie o łaskach i otrzymanej pomocy. Wypełnionych prośbach i natychmiastowych cudach. Nie chcę aby pewnego dnia wstali, tracąc wiele lat swego życia na bezowocna modlitwę, patrząc w lustro, powiedzieli, że przegrali swoje życie. Zatem lepiej wziąć się do roboty, zwrócić o pomoc do odpowiednich ludzi, organów, instytucji niż żyć w oczekiwaniu na mannę z nieba. Im szybciej zdadzą sobue z tego sprawę tym lepiej. Mój przykład doskonale pasuje do powiedzenia, że Bóg pomaga tym, którzy sami sobie pomagają (mimo iż to niechcrzescijanskie powiedzenie). Ewangelie znam, Nowy Testament przeczytałem od deski do deski. Znam pogląd Wielkich Kościoła, Mistyków, Świętych i Błogosławionych. Tylko, że jakoś zamiast spokoju, uwielbienia czy choćby ryby dostawałem węża :-). Btw. zmieniłem swoje życie, przypłaciłem za to swoją karierą, znajomościami, środowiskiem i problemami rodzinnymi… Każda historia jest inna.

          • Bo piszeszz, ze może rodzić flustrację… A poza tym zgadzam się, ze trzeba się modlić ale i samemu działać. Prosić Boga o błogosławieństwo tego czym się zajmujemy.
            To ze zmianę przypłacileś karierą, znajmościami i co najgorsze problemami rodzinnymi świdczy o tym gdzie byłeś wcześniej.

            • Można się modlić, chociaż dla mnie to strata czasu. Nie widzę sensu w modlitwach, które są puszczane na wiatr. Poza tym byłbym chamem modląc się ze świadomością braku wysłuchania moich podziękowań jak i próśb. To poczucie szacunku, jeśli ktoś nie zwraca na Ciebie uwagi to nie powinno się zajmować jego cennego czasu. Pogodzilem się z tym… (wiem, że biblijna staruszka naprzykrzała się sędziemu i „dostała co chciała”). Lepiej wspierać innych czynami czy dobrym slowem. Modlitwa nic nie zdziała, a może rodzić frustracje osób osamotnionionych w swojej życiowej walce.
              Człowiek powinien sam chcieć zmiany i zmieniać swoje otoczenie. Błogosławieństwo należy zostawić tym dla których ono pisane.
              Dziwne, że tak szybko oceniasz to gdzie byłem i z kim się zadawałem. Rozumiem, że w Twoim mniemaniu to tzw. boskie katarsis, „jutro” się obudzę pod płaszczem najwyższego i smiechom nie będzie końca :-). Tak se ne da.

            • Do Macieja i do Karo.
              Mam lat niecale 34 i 11 lat modlę sie w jednej intencji. Też miałam różne momenty, zalu, niemocy, płaczu… Zresztą do tej pory mi sie to zdaża, tyle ze teraz umiem sobie z tym radzić. Widzisz Macieju, moze masz rację, ze nie warto się modlić, z ten czas jak piszesz poświecić tu Twoje słowa:”Lepiej wspierać innych czynami czy dobrym slowem”. Widzisz, tylko ze ja nie dostałam żadnego obrego słowa ani zadnej innej pomocy gdy tego najbardziej potrzebowałam. Owszem ona przyszła teraz niedawno, ale zdecydowanie po całej burzy. Kto mnie trzymał? Bóg.
              Co mi Macieju napiszesz na poniższe?
              Otóż będąc w bardzo trudnej sytuacji i odmawiając tą nowennę, przyśnił mi się Obraz z Jasnej Góry i słowa aby odmawiać rózaniec a wszystko będzie dobrze? Dlaczego mi się to śniło? Wytwór mojej wyobrażńi? W takim razie, dlaczego akurat wtedy gdy byłam w potrzebie i z płaczem się modliłam? Dlaczego temu towarzyszyły mega emocje? Jak nigdy w żadnym śnie?
              Przeczytajcie sobie dzienniczek Faustyny… Wiecie co tam jest napisane? Ze dużo dusz odpuszcza na chwilę przed dostaniem łąski.
              Jak chcecie, to się nie módlcie. Dziwi mnie tylko wasza obecność tutaj, Bo albo szukacie, macie watpliwości albo chcecie faktcznie przestać się modlić i to robicie bez wchodzenia na takie i podobne strony.
              Bóg obiecał, ze wysłucha… I tego się trzymam.
              Poza tym, niedzielna ewangelia jak również inne fragmenty Pisma mówią o tym,z e przychodziły do Niego tłumy i wielu uzdrowił. Mniej więcej tak własnie wygląda jeden z tych fragmentów. Czaicie??? Nie wszyscy którzy do Niego przyszli dostali to o co prosili. A wiecie dlaczego? Bo nie wszyscy się Go dotkneli. Czaicie??? Jak fragment z kobietą cierpiącą na krwotok. Polecam przeczytać to będziecie wiedzieli o czym mowa. On był w tłymie i wielu Go dotykało, ale dopiero gdy ta kobieta Go dotknela On poczul jak wychodzi z Niego moc. Najpierw trzeba mieć wieź z Bogiem a potem dopeiro O n daje łaski.

            • Każdy z nas opisuje swoją życiową drogę, z modlitwą. Jestem tutaj po to, aby przestrzec przed hurra optymizmem. Ci, którzy szukają wsparcia czytając świadectwa sięgają, pełni optymizmu, po różaniec. Ludzie, którzy nie otrzymają łaski czy pomocy powinni mieć okazję wysłuchania drugiej strony. Nie ma jednej drogi, każdy musi wypracować ją samemu. Dla mnie droga modlitwy się wypaliła w ogniu walk. Niczego nie otrzymałem przez wiele lat modlitw, więc nakreślam jeden ze schematów swoim przykładem… Po to aby ludzie jak ja widzieli i wiedzieli, że modlitwa nie działa cudów. Zatem, ostrzegam przed zniechęceniem, rozgoryczeniem i bólem w samotności. Nie chciałbym, aby ktokolwiek przechodził przez to samo co ja.
              Radzę się poważnie zastanowić nad tym czy wytrwacie w samotnej walce. Myślę, że szkoda czasu, warto poprosić o wsparcie najbliższych, instytucje, koła, zgromadzenia, znajomych… teraz bym tak zrobił. Lepiej się przemóc niż tkwić we własnych urojeniach.

              Ewangelia mówiła o synu setnika-wystarczyło słowo i wiara. Ewangelia mówiła o naprzykrzajacej się staruszce-wyprosiła chodząc do sędziego swoją sprawe, Ewangelia mówiła o zamianie wody w wino-stricte potrzebach czysto ludzkich, Ewangelia mówiła o ślepcu do którego podszedł Jezus, Ewangelia mówiła o Łazarzu, do ktorego przyszedł Jezus. Ewangelia mówiła o głodnych sluchaczach nakarmionych dwoma rybami i pięcioma chlebami, mówiła o złoczyńcy, któremu „wystarczyła” skrucha tuż przed śmiercią.

              Co do snów, miewałem ich wiele w stanie uniesienia i w czasie totalnej rozpaczy. Z interpretacji nic nie wyszło…

            • A gdzie ewangelia mówi o terminie wysłuchania modlitwy?? Bo chyba zle ją znam, skoro nie potrafię wskazać… Ile ta staruszka łaziła do sedziego? Jest napisane? jest. Do tąd aż dostała.
              woda zamieniona na wino, to jak cukierki na dzieci… Zachęcił ich zwyczajnie dobrym winem i zabawą, pokazał jaki jest fajny… A potem im tylko śrubę przykręcał…

              Nie wierzę, ze nie otrzymałes niczego w wyniku modlitw. Ja dostałam duzo, ok jedna intencja dalej czeka , ale dostałam duzo. I ty też nie wiesz jak duzo dostałeś. Chociażby to ze jesteś zdrowy. Ze masz obie ręce i nogi, ze nie jestes na skutek jakiegoś wypaadku zależny od kogoś. Ze masz rodzinę.

            • Można polemizowac, zwłaszcza z łaskami, darami, a już na pewno z czasem realizacji ;-). Woda w wino na prośbę Matki przy początkowym sprzeciwie syna. Matka wie, że człowiek nie samą modlitwą żyje. To nie cukierki, a uczestnictwo w weselu i radowanie się ze zgromadzonymi weselnikami.
              Jezus nie pokazywał „fajności”, przyszedł by otworzyć oczy i uszy. Każdy jego dzień nauczania miał za cel ukazanie miłosierdzia. Tak jak jego przypowieści, tak i troska o bliźniego (nowe przykazanie) dosadnie mówią nam, że ludzka natura (a jakże, sam był człowiekiem) jest mu dobrze znana.
              Termin realizaci, setnik, Łazarz, ślepiec, chromy, kobieta z krwotokiem, opętany, sparaliżowany, zmarły syn faryzeusza i wielu innych… otrzymali natychmiast po „prośbie”. Tak jak i wielu w świadectwach opisywanych na łamach tej strony.

              Co do siebie, nie narzekam na swój stan. Znam ludzi, którzy mają „lepiej” i „gorzej”.

            • WIdzisz, bo może wierzyli i nie zwątpili… O tym też są fragmenty w PIśmie. I pewnie tu jest całe clue wszystkiego. Wielu charyzmatyków o tym mówi, ze nie trzeba dużó się modlić by coś dostać, wystarczy modlić się z ufnością serca…

            • No tak, zatem jestem ułomnym i nieufnym głupcem, który postawił na szali życia swój egocentryzm. Jeśli już jesteśmy przy Piśmie, pamiętam, że Hiob przeklinał dzień swoich narodzin. Ba, jego cierpienia trwały „raptem” parę miesięcy.
              Czytałem pisma i opracowania wielu charyzmatyków, wszystko sprowadza się do zaufania i wiary, a najlepiej wszystko oddać Jezusowi i Maryi. Widocznie nigdy nie wierzyłem, więc tak na prawdę moje modlitwy były puste.
              Reasumując całokształt moich wypowiedzi, nie zgadzam się z tezą, że każdy otrzymuje łaskę i wsparcie kiedy o nią prosi. Grom czytelników znajdujących się pod ścianą może mylnie założyć, że modlitwa zmieni ich życie. Kiedy tak się nie stanie to może dojść do tragedii. Jeśli po 54 dniach nie zauważa owoców to często może być za późno. Stąd opis mojej wieloletniej „udręki”. Jest jedną z dróg, których mogą doświadczyć i inni.
              P.S. nie jestem zły na Boga, Jezusa czy Maryję, jest mi zwyczajnie przykro…
              Realizuję się bez modlitwy, cieszę się, że mogłem tego wszystkiego doświadczyć. To bardzo hartuje człowieka… nie zamierzam negować istnienia Boga, jest, ale skupia się na kimś innym 🙂

            • 34 nie tak źle ale czas tak szybko leci zaraz będzie prawie 40

            • To dobrze ze szybko leci, z każdym dniem bliżej wieczności 🙂 .

            • Czyli tez wolałabyś umrzeć niż się tu męczyć … wiem tylko ty czekasz aż sam cie zabierze ale wyobraź sobie siebie samotna staruszkę ledwie się poruszająca …

            • Juz sobie to wyobrazałam. I na prawde wiem co czujesz. Zycie jest piękne. Bóg mnie chciał i mnie kocha. A to, ze nie ma męza jeszcze… Widzisz, Bóg dał wolną wolę ludziom, może On nie dlatego nie che mi go dać bo jest taki okropny i niesprawidliwy, tylko moze dlatego ze nie ma w danym momencie mężczyzny w moim środowisku, z którym ja byłabym szczęsliwa i któremu to szczęscie potrafilabym dać. Moze On razem ze mną plącze nad tym, ze jestem sama…

            • JEsli jest wszechmogący dlaczego nie zmieni ci tego środowiska przecież on może wszystko odmawiasz codziennie różaniec albo ta nowenne mówisz wierze w Boga ojca wszechmogącego i nie zatrzymujesz się w tym momencie myśląc jestes wrzechmocny spraw by tak się stało? Nie masz męża i męczysz się z tym okropnie

            • WIdzisz, może wlaśnie jestem na etapie zmiany środodwiska…? SKąd ty to wiesz? Oddałam Jemu w swojej niemocy wszystko ale to wszystko w polowie wrzesnia… I cóż… On działa. A jeszcze się rok nie skończył.
              Tobie tez polecam uczynic to samo. Skoro nie chesz żyć a jednak zyjesz z tym ileś już lat, to oddaj Jemu wszystko , ale tak na prawde wszystko na rok. Niech odmienia. I jesli to nie pomoze to wtedy zrób jak uważasz. Gwarantuje Ci ze ten rok zmieni duuużo.

              A co do męża… Już sie tak bardzo nie mecze. Celem jest Bóg. I to On ma być na pierwsyzm miejscu.

            • Ty mówisz rok a ja dwa lata temu oddałam mu wszystko kiedy zaczęłam nowenne byłam jak ty taka sama i w tym samym wieku byłam wtedy naiwna i wyobraź sobie Bog nie zmienił niczego…. coś mi się zdawało jakies złudzenia miałam ale nie zmienił ….

            • JA ci naprawdę zycze żeby dał ci tego męża chociaż nie wierze … 🙁 moim zdaniem zawsze będziesz sama albo na starość wyrwiesz jakiegoś gacha -jak to określiłaś na sile kiedy stuknie 45 i będziesz wierzyć ze to od Boga jest człowiek a potem będziecie szybko się modlić o cud poczęcia potem o zdrowie dla dziecka które będzie chore bo urodziło się ze zbyt starych rodziców …. nie mówię ci tego złośliwie tylko mówię ze tak właśnie wyglada życie …. ale zycze ci żeby ten facet się trafił i ze napiszesz niedługo tutaj swiadectwo jaki stał się cud tylko bajki to jedno realia to drugie …. 🙁

            • A gdzie jest powiedziane, że należy się tylko modlić i biernie czekać na wymodlone łaski? Ja zawsze – owszem – modlę się tak jakby wszystko zależało od Boga, ale jednocześnie działam tak jakby wszystko zależało ode mnie. Wiem, że Bóg działa poprzez innych ludzi i przez różne sytuacje. To od mojej aktywności dużo zależy, a Boga proszę o błogosławieństwo, prosząc jednocześnie bym umiała odczytać Jego wolę – z tym chyba najtrudniej…

            • Zwróć uwagę, że 90% świadectw pochodzi od ludzi doświadczających cudów… czesto w czasie lub tuż po zakończeniu modlitwy. To daje zamazany obraz tym, którzy mogą kurczowo trzymać się reguły „Nie do odparcia”.

            • Macieju, zgadzam się z Tobą, że modlitwa bez działania nie jest zbyt roztropna. Jeden ks. powiedział nawet, że jak ktoś będzie czytał ciągle psalmy, a będzie zaniedbywał obowiązki, to zostanie opętany. Może znasz też to, co mówił jeden święty: „Módl się, jakby wszystko zależało od Boga, a działaj tak, jakby wszystko zależało od ciebie”

            • Zauważ, że na tym portalu znakomita większość przypadków to sama modlitwa. To bardzo wypacza światopogląd nt. sensu modlitwy. Tutaj to działa zero jedynkowo (modlisz się, dostajesz). Może gdyby administrator dopuszczał do głosu świadectwa takich jak ja to wielu odnalazłoby i siebie. Teraz to festiwal cudów i uniesień, stąd nie dziwi mnie frustracja Pani Karo, a ręczę, że takich osób jest więcej. To krzywdzące pokazywać jedynie dobre „efekty”, nie daje to obrazu całości…

            • Po co pokazywać co dzieje sie w trakcie? Juz o tym pisałam, trzeba by wtedy odszczekiwać po wysłuchaniu te świadectw aniewysłuchane.

            • A ja myślę, że anioły zbierają łzy i modlitwy Nieznajomej i Twoje Karo też i zobaczycie kiedyś ich owoce, bo „ci, co we łzach sieją, żąć będą w radości”

            • Magda za kolejnych 10 lat 15 wiecej ? czy na 2 minuty przed smiercią ?

            • Czyli napewno, tylko nie wiadomo dokładnie kiedy:)

            • Magda nie w tym swiecie ….. Wiesz JA MARZE NAPRAWDĘ MARZE ŻEBY TU MOC PRZEPROSIĆ BOGA I WAS ZA WATPJIWOSCI ZA SŁOWA KOTRE WYPOWIADAM ale ja już nie zdążę tego zrobić bo nie mam siły przetrwać dnia… a co dopiero cierpliwie czekać lata albo nawet tygodnie

            • Mnie pytasz jeśli mnie to powiem ci o coś co dla Boga niemożliwe … ale dam ci porównanie wyobraź sobie bo nawet w Biblii nie ma takiego przykładu jak komuś odrasta noga lub ręka ? Dlaczego? Bog nie może przekształcać ciała … to jest dla Boga niemożliwe

            • chodzi tu tylko o ogrom tego czego ja potrzebuje podany przykład mnie nie dotyczy

            • I tu się mylisz. Noga odrosła 🙂 ROk 1640, 26 marca. Osoba Miguel Juan Pellicer. Polecam wpisac w gogle cud w canadzie albo jego nazwisko i poczytać :-). Dla Boga nie ma żeczy niemożliwych. TYlko taka drobna uwaga: To był wielki czciciel Maryi a nie jakiś pierwszy lepszy z ulicy.

            • nie mylę się ponieważ napisałam z Biblii . W Biblii nie ma takiego cudu a jeśli chodzi o takie cuda to ja nie wierze …. kościół niby potwierdza ale nie wierze za mało takich cudów dziś tez jest wielu wielbicieli Maryi a mam wierzyć w jeden cud…

            • A czy Jezus nie uzdrowił uschniętej ręki w Świątyni? Czy Jezus nie odwrócił śmierci ciała Łazarza? Czy Jezus nie odwrócił swojej śmierci? Bóg ma władzę nad ciałem ludzkim. Gdy ludzie rodzą się niepełnosprawni, tylko w prawdziwej pokorze dowiedzą się od Boga dlaczego urodzili się tacy a nie inni. I dowiedzą się od Niego czy uwolni ich od tych przypadłości. Stojąc w prawdziwej pokorze przed Nim, On Ci odpowie. Mi odpowiedział.

            • Wszystkie inne cuda nie maja dla mnie znaczenia jeśli pytam o ten jeden dlaczego nie odrosła komuś teka lub noga, nie mówię tu o uschnięte ręce która jest o tym kiedy ktoś nie ma ? Nie ma tego w Biblii a jak Bog ci odpowiedział ?

            • Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.
              Jeśli modlisz się z przekonaniem,że P.Bóg Ci nie pomoże , to czy modlitwa ma to sens?

            • Właśnie ze są niemożliwe popatrz od 2000 lat nie odrasta nikomu anni noga ani teka poza jednym przypadkiem nie do końca prawdziwym a nie wierze ze ci ludzie się nie modlą z przekonaniem myśle ze są tacy którzy cierpią każdego dnia aż do śmierci żeby zobaczyć u siebie ten cud. Poza tym Bog nie może zmienić wyglądu człowieka. Jeśli ktoś ma wielki nos nie obudzi się jutro z małym zgrabnym noskiem to są rzeczy dla Boga niemożliwe !

            • Słusznie. Twoje argumentu ( droga eniu) świadczą o tym, ze nie jesteś jakimś cpunem czy alkoholikiem, tylko prawdziwie szukałaś Boga, zastanawiałaś się nad Nim.

            • Nie przeszedł link jaki zamieściłam. Na yt jest „Cud cudów”, jak noga odrosła mężczyźnie.
              Psalm 51

            • Ale moze pokierowac do specjalisty, ktòry ten nos zooperuje za pieniadze a pieniadze na operacje pomoze znalezc. W moim przypadku bylo podobnie, zamiescilam na ten temat dwa swiadectwa zadne sie nie ukazalo, wiec radze ku wsparciu duszy poszukac innych swiadectw, wiadomosciach o pielgrzymkach na katolik.us otòz kupilam mieszkanie i nie mialam pieniedzy na inne wydatki a bylam chora po operacjach slaba a synek cierpial na asme, otòz chcialam jechac z rodzina do sanatorium na Litwie a mieszkam daleko od Polski, goraco sie modlilam i maz wygral duza sume pieniedzy, pojechalismy tam po miesiacu wròcilismy ja bylam innym czlowiekiem pelnym checi do zycia nawet moj niewierzacy lekarz mòwil, ze to cud a syn nie ma atakow asmy do dzisiaj. Modlilam sie w Wilnie w kaplicy Matki Boskiej Ostrobramskiej.

            • Czyli kolejny dowód na to ze jednych Bóg wysłuchuje a innych skutecznie olewa. Ja się 11 lat modlę i nic.
              A pokierowanie do specjalisty to nie cud.

            • Trzeba uwaznie czytac i zrozumiec sens tego co pisze. Pokierowanie do specjalisty to nie cud, ale trzeba miec pieniadze na operacje, wiec jak nagle sie je wygra to uwazam za cud, bo te pieniadze spadly nan z nieba.

            • NIe tak do końca cud. Bog jest wszechmogący a uzdrawia lekarz … wiesz ze w średniowieczu palono na stosie za wyjątkowo szpetny wygląd oczywiscie nie zawsze i nie każdego ale były przypadki gdzie brzydka kobieta została uznana za czarownice tylko z powodu wyglądu…. czy wtedy Boga nie było? Bo na operacja nie mogła dostać nie było lekarzy. To nie jest cud kiedy masz pieniądze. Czyli możnaby mowic ze każdy milioner jest wyjątkowo uwielbiony przez Boga np ten który miał Playboya

            • Kochany gość proszę zostać na forum, bardzo proszę, takich komentarzy, ciekawych komentarzy,świadectw potrzeba nam. Aż lżej na duszy , nooo chyba też zagram, ale wcześniej się pomodlę.Suuuuuper!
              Św.Józefie liczę na Ciebie.

    • Haha, proszę, jak dyskusja o modlitwie przerodziła się w swatanie. Kto by pomyślał, że taki owoc pojawi się pod dyskusją nt. braku sensu modlitwy. Dzięki mnie (narzędziu niewiary) możecie poznać swoje „połówki”.

    • Dzięki za poradę Karo i troskę. dziwne, ze sama jeszcze do niego nie zagadałaś 🙂 .

      • nie jest w moim typie 😉 ale skoro narzekasz ze 11 lat czekasz na tego męża to podsuwam pomysł chyba, ze jesteś jedna z tych co cierpi 11 lat dla tego samego faceta. to juz nawet Pan Bóg nie pomoże gwarantuje ci to na 100% i to nie chodzi o to ze ja znam boski plan tylko on bzyka gdzie indziej …

        • To przynajmniej ty zrób lepiej i nie módl się tyle lat tylko znajdź sobie gacha który będdzie ciebie bzykał. Tak chcesz? tak będzie ci lepiej?

          • Ale ten Arek którego ci polecam to charyzmatyk. On na pewno będzie żył w czystości do ślubu. Wszystko jasne cierpisz 11 lat dla tego samego echhhh najgorzej naprawdę najgorzej bo on nie przyjdzie! ps nie bądź wulgarna bzyka gdzie indziej to metafora do Gucia który jest na innych kwiatkach a nie ze kopuluje ale widać głodnemu chleb na myśli…

            • SKąd ty wyciągasz takie wnioski? Tak, cierpię dla jednego. Dla mojego meża, którego po tylu latach dostanę na pewno.
              A Tobie niech Bóg błogosławi i otoczy taką miłością jakiej w danym momencie potrzebujesz. Ja doskonale wiem, co przezywasz. Jesli masz lepszy plan niż dalej modlić sie w swoich intencjach to go zrealizuj i miej gdzieś tego Boga. Tylko poźniej nie przychodź do Niego z płaczem, ze zrobiłaś sobie kuku na własne życzenie.

            • A co jesli nie dostaniesz ? MoZe Bog nie chce dla ciebie męża ? Może on ma lepszy plan ? Jak mam przyjść do niego jeśli trochę odwagi i mnie nie będzie … ja już go prosiłam. Nigdy nie wysłuchał

            • Lepszy plan ma to do siebie,ze jest lepszy 🙂 .

              On zawsze Ciebie wysłuchał… A co ma zrobić, objawić CI się aabyś uwierzyła ze i Ciebie słucha?? Proś dalej.

            • Widzisz wiec dla mnie tego lepszego planu nie miał. Tak jak napisałam marze o tym żeby tu kiedyś napisać ze się pomyliłam ale niestety ….

            • Czyli to „kiedyś” już nastało skoro wiesz, ze się pomyliłaś?

            • A co jesli nabierzesz odwagi, odejdziesz sobie stad i tam On pokarze Ci, ze za dwa miesiace miałas dostać to o co prosiłaś?

              Nikt Ci nie obiecywał, ze będzi elekkie zycie… No chyba ze Ci ktoś obiecywał, bo mi nie…

            • To byłoby w stylu funkcjonowania polskich sądów i policji… czyli dalsza droga kpin ze mnie przez Boga … do przewidzenia

            • Poza tym po co takie gadanie przecież nikt się nie dowie ze 2 mce później on by mnie wysłuchał nikt ani ja ani ty nikt.

            • Nie dowiem bo przecież nawet Bog mnie do siebie nie dopuści. Będę płonąc z demonami

  • Tak Bogiem nie jestem ale ty też nim nie jesteś więc nie wiesz co mogę zrozumieć a czego nie widać że nakładasz maskę pseudointelektualistki osoby wielce oświeconej poniżasz ludzi na tym forum jacy oni są wybrakowani jacy głupi , wykładasz swoje mądrości typu „Bóg nie ma planu” kim ty jesteś ty się dziwisz że On cię nie wysłuchuje ty w ogóle wiesz do kogo ty zanosisz te modlitwy, do Króla. Piszesz że 3 nowenny odmówiłaś i nic i masz jakieś pretensje jakbyś strzeliła focha królowi że robisz mu łaskę że 3 raz go o coś prosisz do dziewczyno głowy byś już nie miała.Najlepszym dowodem miłości Boga do nas to wcale nie są wysłuchane nasze prośby a to że możemy do Niego mówić. Poczytajcie samych siebie jeden mówi modlitwa to strata czasu druga że Bóg nie ma planu zadajcie sobie pytanie za kogo wy w ogóle się uważacie.A co do wypowiadania się w sprawach samobójstw może dlatego twierdze że to nie jest rozwiązanie bo sam wiele przeszedłem od dziecka wiele cierpień samotność zdrady ból beznadzieja trudno jest mnie dzisiaj zaskoczyć jakimkolwiek problemem mam też styczność także z ludźmi ostro poharatanymi.Ale my przez to przeszliśmy daliśmy radę i walczymy dalej a i wyprzedzając nie nie jesteś super silni mnie skazywano od dziecka na porażkę że z moim charakterem i stylem bycia nie dam rady sobie w życiu.Psycholog jak mnie badał złapał się za głowę bo nigdy w życiu nie widział takiej wrażliwej osoby jeżeli ktoś o normalnej wrażliwości przeżywa swoją samotność to ja tą samą samotność przeżywam 100 razy bardziej od niej.I to jest prawdziwy cud że żyje i się nie poddaję ból może trwać dzień dwa miesiąc rok może nawet wiele lat ale w końcu odejdzie minie a jego miejsce wejdzie coś niezwykłego.A tobie Karo i innym „samobójcom” życzę przede wszystkim tego abyście przestali się wpatrywać w siebie jak sroka w gnat a zaczęli uczyć się prawdziwej miłości do innych bo jak nie pokochasz innych udławisz się samym sobą.

    • Emek rzeczywiście Bog nie dał ci daru empatii bo co się wypowiesz to skucha…widzisz wchodzę na ten portal bo liczę ze znajdę tu naprawdę mądrych ludzi a okazuje się ze są tu sami omamieni nie mający własnych poglądów ludzie silnie atakujący tych którzy maja własne zdanie NIEZNAJOMA jest tak wściekła ze już pewnie płacze albo porwała różaniec ze złości a ty gdybys kierował się intelektem. Pewnie na zasadzie samej analizy doszedłbyś ze ja i Maciej jesteśmy mocno opętani.

      • Mylisz się Karo 🙂 . Nie jestem wsciekła i nie wiem skąd taki osąd. Próbuję CIę pocieszyć i uświadomić, ze to co teraz czujesz to jeszcze nie koniec. Też przechodziłam faze takiego bólu i buntu, więc dobrze Cię rozumiem. Bóg Cię kocha.I chce abyś i Ty Go kochała a nie tylko chcila od Niego lask.

        • Tylko widzisz ze ja w niego nie wątpię ja go nienawidzę za to ze mnie tak w bambuko zrobił i śmieje się ze mnie zanim ten „bystrzacha” emek Doda swoje marne 3 grosze do kolejnej wybitnie błyskotliwej wypowiedzi pełnej polotu… to tu chodzi o to ze już nie ma w tym wsZystkim zwyczajnie sensu. Nie ma punktu odniesienia rozumiesz ? Rok temu tak jak mówisz dałam sobie czas intensywnie się modliłam i prosiłam Boga Żeby to był taki ostatni rok a wiesz jak się skończył tak ze ja chce z tym skończyć taki jest finał mojego oddania się Bogu bo Bog wie ze ja już dłużej nke mogę ale patrzy na to nic z tym nie robi taki jest Bog dlatego naprawdę zycze ci żebyś tego męża znalazła ale sadze ze obudzisz się z ręka w nocniku…

          • To jakbys postawila Bogu ultimatum i troche go szantazowala. a jak by Ciebie przyjaciolka o cos prosila szantazem lub grozba, spelnilabys jej prosbe? niby wypowiadaja sie tu dorosle osoby a czasami jak czytam niektore wypowiedzi mam wrazenie pisane przez male wkurzone dzieciaki

            • Karo, opowiem Ci pewną historię: w 2005 roku wówczas moja 6-letnia kuzynka Natalka wpadła do sadzawki jej sąsiadów, cudem się nie utopiła-tylko dlatego, że jej kuzyn ja uratował. Rok później Natalka zginęła w wypadku samochodowym, zabita przez młodego kierowcę, który zignorował fakt, że dzieci wysiadają z szkolnego gimbusa i jego obowiązkiem jako kierowcy jest poczekać, by dzieci mogły przejść na drugą stronę. Natalka zginęła na miejscu na rękach swojego taty i starszego brata, a chłopak, który ją zabił 2 lata później się powiesił, bo nie mógł żyć z myślą, że zabił dziecko. I powiem Ci wprost: w śmierci Natalki widzę rękę Boga, bo Bóg zabiera każdego człowieka z tego świata w najlepszym dla niego momencie. Natalka mogła przeżyć, ale byłaby roślinką, zdana na pomoc innych. Wierzę, że Bóg zabrał Natalkę, bo była mu w niebie potrzebna wśród innych małych aniołków. Gadanie, że Boga nie ma jest jałowe, bo on jest. Trzeba czasem mu wykrzyczeć to co się myśli wprost, niekiedy boli, płacz jest, ale nie można narzekać. Bóg, Maryja czy wszyscy inni świeci chcą nam pomóc, oni nie chcą dla nas źle. Widzisz, ciocia i wujek (rodzice Natalki) po śmierci swojej córki zbliżyli się do Boga, uczestniczą w każdej mszy świętej, kontakt z Bogiem pomógł im w przetrwaniu żałoby, pomógł im to wszystko zrozumieć. Każdy szuka Boga tak jak najlepiej potrafi, nie można go znaleźć od razu, człowiek upadnie i nie raz. Nikt nie ma prawa oceniać drugiego człowieka, krytykować go, poniżać za poglądy. A temu chłopakowi wybaczyłam to, że zabił Natalkę, ale nie czuje się jeszcze po tylu latach na siłach, by się za niego pomodlić. Miałam wtedy 11 lat i od tej pory mam przypadłość uodpornienia się na przeżywanie żałoby. Śmierć tego niewinnego dziecka uodporniła mnie na tyle, że nie płacze na żadnym pogrzebie, bo wiem, że zmarły ma w niebie lepiej i cieszy się obecnością Boga, a jeśli jest w czyśćcu, to oferuje mu moja modlitwę. Na więcej mnie nie stac, nie jestem godna tego, żeby wszystkich rozgrzeszać. Bóg jest, nie jeden raz ochronił mnie od złego; chciałam pracować w pewnej firmie, oddałam to Bogu, ale mnie nie przyjęli. Byłam na Boga szczerze zła, ale kilka tygodni potem w tej firmie pojawił się prokurator, który oskarżył kilku pracowników o przekręty gospodarcze. Jeszcze w poprzedniej firmie pracowałam 4 miesiące i to była męka, mobbing, napięta atmosfera. Prosiłam Boga, żeby mnie stamtąd zabrał, bo ja nie umiem stamtąd odejść. W połowie miesiąca wręczono mi wypowiedzenie, od pół roku nie pracuje, szukam pracy, ale dziękuję Bogu za to, że mnie stamtąd zabrał, bo w końcu odzylam psychicznie. Mogę więcej takich przykładów dać, ale zachowam je dla siebie. Karo, Bóg jest, ale trzeba go poszukać. Bić się szczerze w pierś, przepłakałam sama wiele nocy, upadłam, zeszłam na samo dno, ale wyszłam z tego z Bogiem i Maryja, oddajac jej moje sprawy w różańcu.

            • Widzisz Wszystko pięknie tu napisałaś, tylko ja sie ujme z atym chłopakiem co wypadek spowodował… Widzisz, tyle lat mineła a w Tobie jeszcze jakaś drzazga siedzi… Natalka odeszła bo była Bogu tam potrzebna… A on? Też był potrzebny? A jesli nie to dlaczego skoro Bog samobójców karze, to dlaczzego nie mial na tyle siły aby sobie z tym poradzić? A co z jego rodziną? Ona miała podwójny krzyż, bo nie dość ze dziecko spowodowało wypadek śmiertelny to jeszcze samo sobie z tym nie poradziło… I co? tego tez chciał Bóg??

            • Może Bogu bardziej chodziło o jego rodzinę, by coś oni zrozumieli? Z tego co wiem, to ci ludzie byli daleko od kościoła. Przecież było powiedziane, że Bóg zsyła na nas różne cierpienia, byśmy się nawrócili, Czyż nie? Spojrzmy na rzeczy trochę szerzej, zamiast krytykować. Nie wykluczam, że kiedyś się pomodlę za tego chłopaka, ale sama muszę do tego dojrzeć i tą sprawę sobie w głowie poukładać. Powiem ci nieznajoma tak: w mojej dalszej rodzinie też był samobójca, mój daleki kuzyn. Po latach ciocia powiedziała mi tak: Wiesz Kinga, ja byłam daleko od kościoła, ale śmierć mojego syna uświadomiła mi, że był on w swoim życiu nieszczęśliwy, samotny i czuje, że jako matka go zawiodłam. Ciocia wtedy poszła po raz pierwszy od lat do spowiedzi, przeszła przemianę totalna i codziennie modli się za syna, by mu było lżej i chce mu wyprosić wszystko, co jest mu potrzebne.

            • Czy wy jesteście jacyś nie do końca intelektualnie rozwinięci ? Gdzie ja pisze ze Boga nie ma ? Co znaczy ten atak na mnie ze ja pisze ze go nie ma ?

            • Wg Karo wszyscy be be na tej stronie, Matka Przenajświętsza tez, bo karo aż 3 nowenny odmówiła i nie została wysłuchana

            • Wiesz enia a ty i emek to chyba zostaliście wyjątkowo duchem św natchnieni ze nawet wiecie co ja myśle… fałszywi katole 😉 pełni pychy tacy co najdłużej klecza i najgłośniej śpiewają ze spuszczona głowa. A potem dla zasady pisze ze nieba by uchylili żeby tylko zjednać sobie ludzi. Agnostyk emek nazwał mnie ateistka ktoś inny ze uważam ze Boga nie ma i teraz bezczelna enia ze uważam Matke Boska za zła skąd się w tobie ten jad bierze ? Bo we mnie z tego ze jestem zła i ze zły mną targa ale w tobie ? Może ze zwykłej obłudy ?

            • karo poczytaj komentarze które pisałaś wcześniej, krótką masz pamięć. Może potrzebny ci jest odwyk. Albo ćpasz albo pijesz.
              Wszystkiego dobrego!

            • Pisząc takie rzeczy nie tylko Ją obrażasz ale i głeboko ranisz. Jezeli nigdy nie byłaś w takiej sytuacji, ze nie chciało ci się zyć, to nie jesstes w stanie wyobrazić sobie co to za piekło. Dlatego komentarzami o śpaniu lub piciu tylko ją obrażasz, sprawiasz, ze Ona traci nadzieję na znalezienie ludzi którzy chociaz w ułamku byliby w stanie ją zrozumieć, którzy by sprawili ze nie byłaby w tym piekle sama.
              Wiesz, z własnego doświadczenia ci napisze, ze miałam takie momety ze tylko siłą woli trzymałam się na tym świecie, z nadzieją ze to przejdzie, ze Bóg odmieni z czasem. I wiesz, jak tak za duzo gadałam,albo nie nadawałam się do przydzielonych mi w domu obowiązków, i jak mówiłam ze nie dam rady, ze nie chcęę, to wiesz co słyszałm od siostry? To idz i to zrób. I będziesz miala spokój. A ja pytam: A jak ona by się czuła gdybym jednak poszła i to zrobiła? Pod wpływem jej dobrej rady? Tak samo ty… Jak masz ją ocenaić od ćpunów lub alkoholików to zamknij dziób i idz stąd zająć się czymś innym.

            • Wielu osobom odwykł pomógł,są terapie. Powinna pomyśleć o tym. Ja ją nie osądzam.

            • ROzumiem ze wiesz to z własnego doświadczenia ? To jaka instytucje mi polecisz gdzie cie z tego wyciągnęli ?

            • Nieznajoma spokojnie ta enia na mnie nie działa w żaden sposób ma góra 20 lat życia nie zna albo intelektualnie jest na tym etapie ja nie szukam tu pocieszenia tylko prawdy i wyjaśnienia pewnych spraw. Ona może ma w rodzinie przypadki alkoholizmu czy natkomanii i to jedyne co jej do głowy przychodzi nie wiem ale wiem czy ja usłyszę dobre czy nie i tak swoje zrobie 😉 bo jest już za późno na dobre liczę ze poznam prawdę

            • HAhahaha Eni nerwy puściły ? Hahaha dobre ale lecisz po całości nie pije nie ćpam kochanie szatan tak mną targa ze nie muszę

            • Ty nie mowisz ,ze Boga nie ma, mowic sobie mozesz,ale dzialasz tak jakby Go nie bylo,poprzez swoje wyzwiska ..Nazywasz ludzi intelektualnie niedorozwinietymi .Wiara to nie slowa to uczynki.Wiara bez uczynkow martwa jest.

            • Ja tez moge mowic ,ze wierze w Boga i wyzywac ludzi.Niestety zeby zostac wysluchanym musi byc wykonana ciezka praca nad soba i modlitwa.

    • Brawo Emek, doskonała konkluzja:). Karo, śledzę ostatnimi czasy Twoje komentarze pod wieloma świadectwami i niestety plujesz żółcią w każdego kto ci się nawinie, to nie jest odpowiednia strona na takie wręcz wulgarne wylewanie swoich frustracji. Naucz się szacunku do drugiego człowieka, bo to co nazywasz inteligencją jest zwykłym prostactwem.

  • Przykro mi że się zawiodłaś na tej stronie i na osobach odwiedzających ją no ale czego ateistka miałaby się spodziewać po religijnej stronie.

  • Dlatego ja już zacznę modlić się tylko o dobrą pracę i pieniądze.
    Z miłością różnie bywa, nie mam jej a może dostanę tylko na chwilę.
    Teraz szczerze to wolałabym wygrać z totka bo można zainwestować kasę w dom itp a z facetami to nigdy nic nie wiadomo.
    Dziś kocha jutro odchodzi.

    • Ten którego daje Bog podobno kocha na zawsze . Według NIEZNAJOMEJ ten właściwy jeszcze do ciebie nie dotarł. W totka tez nie wygrasz bo w to nikt nie wygrywa a Bog kasy tez nie daje co najwyżej może dać ci tyle ile ci potrzeba ale nie da ci skarbca. Wilk np mówił ze w jego portfelu pomnożyła się kasa i o takim przypadku słyszałam od kogoś innego także. Bog może dać ci inspiracje co zrobić żeby zarobić jak odkryć w sobie talent itd jeśli się modlisz. Ale naprawdę rzadko kiedy takie coś się dzieje zazwyczaj ludzie modlą się i cierpią czekają i nic się nke dzieje.

        • Tego to nikt nie wie czy wysłucha czy nie on to sam jeden wie poza tym przeczytaj powyżej wszyscy napisali ze on wysłuchuje zawsze . Ja tego niestety powiedzieć nie mogę ale skoro inni tak twierdzą to może tak jest. Pogadaj z kimś kto ma więcej wiary ode mnie mną się nie sugeruj bo ja prowadzę w czarna dziurę

    • Nowenna Pompejańska jest niesamowitą modlitwą. Jak się modlić? Odpowiedź jest prosta. Poprośmy Boga o wszystko. A następnie dziękujmy Mu za Łaski. Uwielbianie i dziękowanie Bogu uruchamia „automatycznie” proces otrzymywania Łaski o którą prosimy. Kiedy tak jest? Wystarczy żyć zgodnie z przykazaniami, kochać Boga i ludzi i to wszystko. Naprawdę to działa. Wielka jest też moc Błogosławieństwa (Pobłogosław Panie Boże … i spraw aby … przez Chrystusa Pana naszego Amen.). Jedna Msza Święta ma większą moc niż 40 lat postów i umartwień. Zamówienie Mszy Świętej za wroga (i przebaczenie mu) otwiera natychmiast Serce Boga. Sprawcie sami. Błogosławię

        • Całkiem normalnie zamawia się msze, nie zadawaj takich ironicznych pytań. Myślę że w tych waszych wypowiedziach jest dużo pychy. 'Pycha z nieba spycha „. Coś w tym przysłowiu jest.

          • Karo może u Ciebie jest problem w tym,że Ty się skupiasz tylko na złych stronach u siebie i u innych. Nie doceniasz swojej dobrej sytuacji,z pewnością nie zamieniła bys się z Emkiem czy jak wspomniałam tutaj o Januszu Świtaju, który aby pisać musi mieć ołówek w ustach.Jego tata nie korzysta z windy tylko schodami chodzi aby być w dobrej kondycji,a mieszkaja na 7 czy 8 pietrze i nie użala się nad sobą.Sa ludzie że mają od Ciebie znacznie gorzej. Jest wiele osób,że nigdy swojej mamy nie znały. Ty masz mamę,jesteś wielką szczęściarą i jak Cię Bóg kocha.Ja uważam że to największy prezent od Pana Boga mieć swoją mamę. Chyba nie zaprzeczysz. Daj od siebie coś i wiele przez rok jak pisała nieznajoma. Przez rok spokojnie możesz odmówić sześć NP, modlitwy niech będą za innych, w prezencie dla Matki Przenajświętszej,za dusze czyśćcowe.Czytam Twoje komentarze i przyszła mi myśl czy pisząc jesteś po alkoholu. Janka bardzo mądry komentarz zresztą jak zawsze. No i za interesowała Cię Msza św. Tak przebaczenie to bardzo ważne.Mamy nie przebaczone jesteśmy zamknięci na łaski od Boga. Jesteś na Mszy sw ofiaruj Msze i Eucharystie za osobę ktora Cie skrzywdziła, zanurz tą osobę na Mszy sw we Krwi Pana i przebacz koniecznie jej. I błogosław jak pisze Janek,zawsze pisze o tym.
            Kiedyś czytałam w czasopiśmie pewien artykuł, pisała kobieta mieszkająca z rodziną w mieście, opisywała co jej sie przytrafiło wiele lat temu jak jeszcze u nas było na kartki, z pod lady, po znajomości. Zadzwoniła do niej koleżanka, że od sąsiadów ze wsi posyła na świeta Bożego Narodzenia dzieci, chłopca i małą jego siostrę, o której ma ich odebrać na dworcu,ze tobie tam w mieście jest lżej, niech te dzieci mają lepsze święta,ze to bardzo biedna rodzina i kiedy którym pociagiem mają wracać ze tu bedą czekać. Postawiła ja przed faktem dokonanym, nie miała mozliwości odmówić, bo się rozłączyła. Wściekła sie to malo powiedziane, nie było czasu szybko organizowała paczki dla tych dzieci, wyjechała po nich na dworzec, pomyślała ze przecież nie moze te biedne dzieci zostawić.Przy wigilii tak grzeczne były te dzieci,wszystko ze im tak smakowało,chłopiec tak sie opiekował małą siostrą,z prezentów tak bardzo się cieszyły,że była pewna że to pierwsze ich prezenty w życiu, porównywała do swoich rozwydrzonych dzieci,żadnych kłopotów nie miała z tymi dziećmi.Jak była umówiona z tą koleżanką odwiozła ich na dworzec do pociągu wsadziła,kierownika pociągu prosiła aby pilnował i na której stacji ich odbiorą.Pociąg z dziećmi odjeżdżał taki spokój,lekkość poczuła,złość na jej koleżankę przeszła co tak ją wrobiła. Do kilku dni w zyciu im się tak wszystko wypogodziło, ktoś był im duze pieniądze winien oddał,lepszą pracę dostała. Stwierdziła że miała aniołów u siebie.
            No i nasz Emek nie jest agnostykiem, myślę Karo że przez swój uszczypliwy język możesz mieć i wrogów.
            Wszystkiego dobrego

          • Nigdy tego nie robiłam wiec nie wiem czy to się wiąże z pójście do kosxiola i poproszenie o to osobiście napisaniem maila zadzwonieniem. Może wypada dać jakies pieniądze jeśli tak ile ?

        • Karo pisałaś ze wszystkie modlitwy juz odmówiłaś. Wszystkie modlitwy odmówiłaś a nie wiesz jak sie zamawia Msze sw? Jedno z drugim nie pasuje co Ty tu piszesz na forum. Ja uważam ze nie ma takiej osoby która by az wszystkie modlitwy odmówiła, nawet sam Papież.

          • Enia ty widze wszystkiego nie czytałaś stad taka wypowiedz bez sensu. Po pierwsze mnie nikt nie skrzywdził jeśli chodzi o wybaczenie. Każda krzywda jaka mi w przeszłości została wyrządzona została przeze mnie wybaczona dawno temu czytaj enia albo wszystko albo staraj się rozumieć co czytasz żeby tego bełkotu nie pisac. Dorota ma racje w was jest straszna pycha wszystkich a ty potwirnje grzeszysz enia odbierając równe szanse co do wypowiedzi emka itd mówiąc o ich sytuacji z litości nad nimi ja mam trzymać swoje wypowiedzi na wodzy a oni mogą obrażać ? Jest taki fragment w Biblii kiedy ktoś się modli i cieszy ze nienkest jak ten obok dziękując Bogu a Bog odbiera to jako pychę ja nigdy ale nigdy nie biorę za przykład gorszych od sibie bo w oczach Boga mogę być najgorsza rozumiesz nie ma ode mnie gorszych koncentruje się na sobie i na swoich potrzebach emek i inni powinni koncentrować się na swoich możemy się modlić za innych ale nie w taki pyszny sposób jak ty bo oni maja gorzej …. emek agnostyk nazwał mnie ateistka wiec odbijam a ze jestem z tych którzy owszem czuja się pyszni teraz i jedyny który mnie skrzywdził to pan Bog. Czy odmówiłam wszystkie modlitwy wybacz ale czasem mam wrażenie ze pisze z 15 latka albo młotkiem. Nie ale wszystkie te które tu wymieniacie tak odmówiłam ! Żadna mnie nie zasakakuje.

            • Pan Bóg Cię skrzywdził? Sama się krzywdzisz! Osoba która myśli o samobójstwie jest bardzo daleko od Boga, Emek mógł też tak pomyśleć i tak Cię nazwać. Zamiast odbijać powinnaś pobłogosławić jak pisze Janek. Każdy z forumowiczów mógł to by Ci nieba uchylił a Ty pazurki pokazujesz nam i Bogu.
              Mądrych decyzji Ci życzę, pochodzących od naszego Ojca w Niebie

            • Wybacz Enia ale twoje słowa są mocno podszyte fałszem najpierw mnie atakujesz stojąc murem za swoimi znajomymi i przy tym opowiadając ich hostorie których nie chce znac żeby wzbudzić moja litość i pogardę nade mną, a teraz mówisz o uchyleniu nieba co tylko może sam Bog jeśli tylko zechce. To się właśnie nazywa katol człowiek wiecznie siedzący w kościele ale bez wiary wiesz ja przynajmniej świadomie mówię ze jestem zła jestem nim mocno przesiąknięta i pełno we mnie pychy i tak Bog mnie skrzywdził bo zawiódł. Nie człowiek ludzie to są małe istotki nic nie znaczące nie mogę mnie skrzywdzić.

            • Karo wszyscy się przejęli Tobą, każdy na swój sposób chciał Ci pomóc. Gdy byś Ty chodziła do kościoła to wiedziała byś o zamawianiu Mszy sw i nie była byś aż tak zła i prowadziła do czarnej dziury jak to napisałaś. Czytanie Twoich komentarz to strata czasu i przechodzi się na złe samopoczucie. Potrzebujesz lodowaty prysznic.
              Biorę przykład z Janka. Błogosławię Cię

            • Gdybym chodziła do kosciola ?? To teraz jestes jasnowidzem ? Enia jestem tak prawie każdego dnia na mszy prawie codziennie widać masz zbyt mało wiatry jeśli ktoś taki zły jak ja ma na ciebie zły wpływ

  • modlę się nowenną od 4 lat i nie żałuję ani jednego dnia, modlitwa to radość przebywania z Bogiem, z Maryją, oczywiście, że nie otrzymałam wszystkiego co chciałam, Pan Bóg ma swój plan, modlitwa to nie handlowanie z Panem Bogiem, proponuje szczerą spowiedzi i przylgnięcie do Jezusa i Maryi, w tych wszystkich mrocznych chwilach prosimy Ducha Świętego, ON zawsze przychodzi, życie jest najwspanialszym darem, to że możemy mówić, oddychać, zwykłe proste sprawy, najpiękniejsze budujące i wzmacniające ciało i ducha to codzienna Eucharystia, Pan Bóg nas wszystkich chciał, chce byśmy żyli i byli szczęśliwi, stratą czasu jest wymyślenie sobie planu w swojej głowie i czekanie aż Pan Bóg ten plan spełni

    • Oj Agnieszka ty tez ślepa jak pień widze … jeśli do mnie pijesz to spowiadałam się mam nawet swojego spowiednika zna wszystkie moje grzechy i plany. I walczy ale przegrywa. On tez ubolewa nawet nie wiesz ile zadań już wykonałam żeby siebie ratować ale nic nie pomaga Bog mnie odrzucił a ty mówiąc o spełnianiu swoich planów masz na mylsi dosłownie swoje plany bo chyba nie moje . Ja nie mam własnych planów czekam na ten który da Bog ale wyobraź sobie olał jak zwykle jakby mnie nie było

      • Karo, a powiedz, ale tak naprawdę szczerze? Czy spotkało Cię coś dobrego w życiu, czego byś się zupełnie nie spodziewała, a możesz być tego nie do końca świadoma? W sensie, np: modlisz się w jakiejś konkretnej intencji, twoim zdaniem ty nie widzisz efektów, a twoja modlitwa została wysłuchana i zrealizowana, choć nie możesz tego zweryfikować? Powiem Ci, że tak miałam wczoraj: jechałam do domu rowerem, a w moim kierunku biegnie duży i groźny pies, który uciekł komuś z podwórka. Byłam pewna, że się na mnie rzuci, ale nagle coś go zatrzymało, taki dziwny na mnie się spojrzał i uciekł. W innym przypadku byłabym zapewne pogryziona, a ten pies uciekl, jakby się czegoś wystraszył. Masz rację: Bóg nikomu nie da wygranej w totolotka, bo zbyt duża ilość pieniędzy zepsułoby człowieka. Ale da Ci to, co w tej chwili Ci jest potrzebne.

          • Ale to dostałaś 🙂 Trzeba się cieszyć, nawet z najmniejszych rzeczy. Tak po prawdzie, sama w życiu zrobiłam tyle rzeczy, na ile mogłam sobie pozwolić, resztę oddałam Bogu. Niektóre wyszły, niektóre nie. Ale nie żałuję, bawiłam się przy tym dobrze. Nikt nie chce zrobić tu krzywdy drugiej osobie, każdy pisze to, co przeżył i jaki jest jego punkt widzenia na daną rzecz. Gdybym była zła na Boga, że najpierw dał, a potem oddał, to chyba musiałabym wierzyć w moce nieczyste, a tego nie chce robić. Ja sama też tak miałam i mam, że Bóg jak mi da coś dobrego, to mam zaraz trzy nieszczęścia i cierpienia razem wzięte. Ale nawet w tych nieszczęściach jest coś dobrego, z czego można wyciągnąć nauczkę. W życiu nie ma przypadków, nic nie dzieje się tak przypadkiem. Moja była szefowa powiedziała mi, że trzeba się w życiu cenić, samą siebie rozpieszczać. Zrób raz coś dla siebie samej, coś co lubisz. Mnie samą cieszy puchar jagodowych lodów z bitą śmietaną, wycieczka rowerem, zakupy w ulubionych sklepach albo robienie zdjęć, co jest moja wielką pasją. Wtedy zapominam o problemach i na pewne rzeczy patrzę z innej perspektywy. Czas na modlitwę, obowiązki domowe też znajduje. Ja polubiłam bycie singielka i zaakceptowałam siebie, co dostałam dzięki modlitwie, choć o to nie prosiłam. Karo, zadbaj o siebie, rób to, co lubisz, co ci daje radość. Polecam, a efekty są świetne takiej terapii 😉

          • Karo, nie Tobie jednej. Mi dał cos na co czekałam całe życie, a po roku niecałym roku zabrał. Tak uwazałam, a teraz uważam, ze wtedy mi dał szanse, która ja nie do końca wykorzystałam. Minął kolejny rok zanim to zrozumiałam, ze On nie zawsze daje to czego chcemy, ale daje nam szanse żeby jakimś wysiłkiem do czegoś dojść.

            • Wracając do wczorajszej dyskusji. Proponuję, aby każdy z nas odszukał swoją drogę. Napisałem, że modlitwy mi nie pomogły, ani jedna intencja nie doszła do skutku. Nie oznacza to, że za jakiś czas nie powrócę do modlitw, choćby z przyzwyczajenia. Pragnę jedynie przestrzec przed modlitwą z nadzieją na szybkie rozwiązanie problemów. Czytając świadectwa można mylnie założyć, że Maryja to „wróżka zębuszka”, spełniającą najskrytsze marzenia w trakcie trwania Nowenny.
              Jeśli ktoś ma problem, szukać ratunku u Ziemian, pracować, działać, ew. wspierać się modlitwą.

              Proponuję nikogo nie osądzać, nie oceniać czy prawić komukolwiek morały. Każdy człowiek jest inny.

            • Tylko Żr ja nawet o to nie prosiłam czekalam aż sam da mi to co uznaje za dobre i daje ale zaraz zabiera nie widze tego po wielu wierzących za to mam kolegę ateistę i jemu manna z nieba …

            • POza tym ja go proszę o to żeby dawał mi znaki co dalej a on tego nie robi. Robię pewne rzeczy potrzebuje jego pomocy żeby mnie nakierowal podsunął coś, a go nie ma rozumiesz jest głucho laske chyba dostają ci których on sam wybrał.

            • Doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Ponad 6 lat modlitw i nie zostałem wysłuchany, nie dostałem znaku, informacji, natchnienia co do kierunku działania, wsparcia, nadziei. Kompletnie nic, ja się z tym pogodziłem, działaj sama, na własną rękę. Jeśli chcesz to się módl, jeśli to zbytek, przestań. Nie ma się co rozwodzić, trzeba działać 🙂

  • Piszesz Karo że Bóg nie ma planu ??? więc można z tego wydedukować że Boga nie ma a nas stworzył przypadek , możesz wyznawać jeszcze Deizm czyli Bóg nas stworzył ale zostawił swoją mrówczą farmę niech sobie tam działają sami no ale to nie jest to w co katole wierzą więc nie znajdziesz tu ludzi którzy podobnie jak ty myślą.Może warto Karo gdzieś usiąść w zaciszu i zastanowić się w jakiego ja Boga tak naprawdę wierzę.

    • Nie ma zupełnie planu a co do deizmu to mało wiesz określając to tak łagodnie jak napisałeś … Biblia bardzo mocno ściera się z deizmem ale to jest raczej filizofia której nie warto tu poruszać.ale dla zwykłego przykładu możesz w ten sam lekki sposób uznać ze człowiek ma własna wole. Wielu agnostyków uznaje deizm. Wielu władców świata także. Mało kumasz wiesz mało to nie o jakiegoś Boga chodzi bo jest jeden i ten jeden robi źle. Ale skoro ty wierzysz ze jest więcej i uważasz ze można usiąść zastanowić się w którego chce się wierzyć to graty stary naprawdę 😉

      • Zabawni są ten emek i enia boki tu zrywam. Pewnie jeszcze do wspólnoty jakiejś należą… ciekawe czy księża wiedza jak się wypowiadają na forum jakie osady wydają emek nazywa ateista enia gorsze rzeczy wyrzuca normalnie ideały postawy chrscijanskiej

        • Boki zrywać to można tutaj ale z ciebie, nie warto poświęcać ci żadnej uwagi, bo twoje zarozumialstwo jest całą przyczyną twoich niepowodzeń. Nie musisz się na tym forum pojawiać po to żeby zrywać boki i wysmiewać się z kogoś kto poświęca tyle uwagi tobie. Na końcu okazuje się że nie warto było. Lepiej będzie jak trochę spuścisz z tonu.

  • Chcieliśmy ci karo pomóc gdy dowiedzieliśmy się że chcesz popełnić samobójstwo odwieść cię od tego zamiaru powiedzieć ci że z każdej sytuacji jest wyjście , ale nie da się pomóc osobie która tej pomocy nie chce jesteś jak taki jadowity wąż którego coś przygniotło każdego kto chce go z tego uwolnić kąsa. Dorota ma rację szkoda na ciebie czasu lepiej starać się komuś pomóc kto tej pomocy chce , zresztą wcale bym się nie zdziwił jak byś była jakimś forumowym trollem który sobie wszedł na katolicką stronę aby się pośmiać z tych „nawiedzonych Jezusków” z tych „ciemniaków” w każdym razie cokolwiek zamierzasz niech Bóg się nad tobą zmiłuje.

      • Karo, jeżeli szukasz wiedzy na temat egzystencji i Boga może znajdziesz pomoc w duchowości ignacjańskiej – chodzi o jezuitów. W tej duchowości nie boi się stawiania trudnych pytań i szukania odpowiedzi. Nie boi się także zostawania bez odpowiedzi. Mnie bardzo pomaga czytanie Ojców Józefa Augustyna, Grzegorza Kramera, Wojciecha Ziółka – bardzo polecam Ziołolecznictwo oraz Minihistorie o maksisprawie. Nie obiecuję, że znajdziesz wszystkie odpowiedzi bo tego Ci obiecać nie mogę, ale mogę zagwarantować, ze ta forma duchowości nie boi się poszukiwań i stawiania pytań. Jeżeli masz konto na fb możesz dodać Kramera do obserwowanych. Mnie bardzo pomagają też teksty na deonie. A może zainteresuje Cię ignacjański rachunek sumienia lub metoda medytacji ignacjańskiej? Nie obiecuję, że znajdziesz odpowiedzi ale znajdziesz duchowość, która nie boi się ani pytań ani braku odpowiedzi bo i tak bywa. Co do forum – cóż… może gdybyśmy widzieli po drugiej stronie człowieka , jego oczy i łzy wiele słów nigdy by nie padło. Tak już jest z forami internetowymi, że piszemy z ludźmi, których nie widzimy i dlatego padają słowa, które nigdy nie powinny paść. Zawsze powtarzam, że forum jest miejsce dla wszystkich. Karo, niezmiennie życzę Ci dobra.

      • Karo, nie musisz zgadzać się z innymi forumowiczami. Zgadzam się, że padają słowa, które paść nie powinny i tak jest pod wieloma postami. Wiele z tych słów by nie padło gdybyśmy siedzieli przed żywym człowiekiem widząc jego oczy i łzy. Przykre, że dotyka to tez for chrześcijańskich. Nie mogę Ci obiecać, że znajdziesz odpowiedzi na Twoje pytania, ale mogę Ci zagwarantować, że są ludzie, którzy tych pytań się nie wystraszą. A może pomogą Ci zobaczyć je w szerszej perspektywie? Może pomogą Ci zobaczyć je w innym świetle? Karo, nie bój się tych, którzy mają narzędzia i wiedzę by Ci pomóc. Myślę tu o psychologu. On nie może wypisywać recept więc farmakoterapii nie musisz się bać. A przez dobrego psychologa też może działać Bóg. Daj sobie pomóc.

    • Masz racje Emek po co poswiecac czas osobie ktòra publicznie nazywa kogos idiota, nie wszyscy przeciez musza byc zbawieni bo co by szatanowi zostalo, trzeba sie wziac w garsc, a nie czekac na manne z nieba

  • Idiota może i idiota ale szczęśliwy idiota któremu chce się żyć pomimo życiowych problemów a to chyba o to w życiu chodzi

  • A co do filozoficznych rozmów i światłych umysłów no to pomyliłaś strony tu przychodzą w większości zwykli prości ludzie z problemami dla których Nowenna czasem jest już ich jedynym ratunkiem i nie mają ochoty na filozofowanie chcą i potrzebują pomocy.

    • Do Karo. Codziennie wchodzę na te stronę i czytam wszystkie świadectwa oraz komentarze a raczej czytałam. Ludzie tu potrzebują modlitwy, wsparcia w trudach tej modlitwy bo jest ona niezwykle trudna, przynajmniej w moim przypadku. Modlę się kilka lat tą nowenną i moja główna intencja nie została na razie wysłuchana ale nie znaczy to, że nie będzie wysłuchana wcale. Patrząc wstecz w tej konkretnej sprawie nic się nie zmienia ( uratowanie małżeństwa). Otrzymałam wiele innych łask tj. pracę, spokój ducha. Zawierzyłam wszystko naszej Mamie w Niebie. Owszem jest czasem smutno, że inni proszą i nawet w trakcie trwania nowenny spełnia się ich prośba. Niemniej jednak głęboko wierzę, że i ja podzielę się kiedyś świadectwem nawrócenia męża i uratowania mojej rodziny. Komentarze Karo zaśmiecają tylko to forum. Ludzie proponowali modlitewne wsparcie a jej nic nie pasuje. Skoro nie wierzysz, to po co przesiadujesz na tej stronie? Omijam twoje komentarze bo wieje pustką na odległość i tyle. Nie da się pomóc osobie, która z góry zakłada, że to się nie uda. To, że w twoim mniemaniu nic nie otrzymałaś, to już wiemy, więc proszę pisz coś konkretnego albo nie pisz w ogóle…

      • WIesz, najlepiej zeby odebrała sobie zycie tak jak chce. Wtedy nie będzie nikomu przeszkadzać. Twoje komentarze są godne katolika czyli godne politowania. Proponują modlitwę??? To niech nie proponują tylko się za nią modlą!! Typowe dla katoli, odrzucanie ludzi i niewidzenie problemów osoby naprawde tej pomocy potrzebującej. Nawet jesli sama mówi ze nie potrzebuje… Zal mi was i waszej postawy. Jedyne co potraficie na tym forum to obrzucic kogos błotem. Co z tego ze ten tkoś waas obrzucił? Dlaczego nie mozecie wyjśc na przeciw z miłością?? Tak jak was Bóg o tym mówi??? Obrzydliwi jesteście ludzie. I samolubni. I nic nie rozumeicie z tego co mówi do was wasz Bóg.
        Karo, trzymaj się i nie poddawaj.

          • Tylko te pomoc trzeba chcieć przyjąć a nie wypisywać, że nic jej Bóg nie pomógł. Nie wierzy w moc modlitwy, to po co tu wchodzi ?Ktoś stracił kogoś bliskiego, męża, dziecko, inny jest chory, nie ma pracy a ma rodzinę na utrzymaniu i wiele jest tu ludzkich tragedii. Ale mamy nadzieję, że prosząc otrzymamy to, o co prosimy bo to w końcu nowenna nie do odparcia. Tylko nie wiemy, kiedy nasze prośby zostaną wysłuchane, może w inny sposób niż tego oczekujemy. Do modlitwy należy podchodzić z wiarą, że bóg może wszystko. Proście a otrzymacie

            • Ile lat się modlisz o nawrocenie męza? 5? 6? Pogadamy czy będziesz taka silna w swojej wierze jak jeszcze na tej modlitwie upłynie 20 lat. Nie oceniaj tu nikogo. Nie oceniaj KAro. Co jest napisane w Pismie które zapewne czytasz? Ze każdy włos jest na głowie policzony nawet. Czyli wszystko co nas spotyka to Bóg dopuścił to do nas. WIęc nie weisz dlaczego KAro ma tak jak ma.
              Jeśłi masz nadzieje, to podziel sie z tymi którzy jej w tym momencie nie mają. I nie 7 razy a 77 razy. Ty nawet sobie nie zdajesz sprawy z teego jak trudno jest takim osobom pomóc. Ale co tam! Nie chcesz pomocy to nie! Laski bez! My chcieliśmy. Ty sobie odbieraj zycie, ale my jesteśmy czysci, my jak piłat umywamy od tego ręce, bo my ci przecież chcieliśmy pomóc!!! Do swojego dziecka też masz takie podejscie???

            • O dziecko modliłam się 15 lat ale nie o to tu chodzi

            • Wiesz Nieznajoma, ja zastanawiam się czy Karo uzyska potrzebną pomoc na tu forum. Tu piszą różni ludzie, z różnym doświadczeniem, różną wrażliwością itd. Moim zdaniem najlepiej byłoby gdyby Karo dała się namówić na wizytę u psychologa. Psycholog wysłucha Karo bez oceniania i może akurat pokaże Jej drogi, których Ona teraz nie dostrzega. Może nie stanie się to na pierwszej wizycie, ale psycholog ma wiedzę i narzędzia by pracować z człowiekiem i pomóc. Na forum piszą różni ludzie i bywa, że potrafią BARDZO poranić. Przykre, ale tak jest.

  • Założę się, że 50% komentarzy na tym forum nie pojawiłoby się gdybyśmy widzieli przed sobą osoby, do których piszemy: ludzi poszukujących sensu życia, Boga, kobiet modlących się o męża, o powrót męża, o z dziecko, ludzi z różnymi formami depresji, ludzi modlących się o zdrowie. Nie dobijajmy w komentarzach ludzi, którym posypało się życie, Ludzie, każdy z nas zaczął pompejankę, czasem wiele pompejanek bo odkrył, że sam sobie juz nie poradzi, że sam sobie nie da rady. Przestańmy tu lać Karo, kobiety piszące o problemach małżeńskich i wszystkich pozostałych. Powtórzę i będę powtarzała do znudzenia – nikomu nie pomożemy miażdżąc go i wbijając w ziemię, a 50% komentarzy do tego się sprowadza. Jestem przekonana, że każda i każdy z nas nosi w sercu dramaty, niespełnione pragnienia, zawiedzione nadzieję więc miejmy dla siebie wzajemnie choć trochę litości i pamiętajmy, że wszystkie przykazania są streszczone w przykazaniu miłości Boga i bliźniego – tak bliźniego też!

  • Pamiętajmy, że pisząc tu komentarze wystawiamy świadectwo nie tylko samym sobie (choć jesteśmy tu anonimowi, to jednak każdy z nas zapamięta co i komu napisał). Wystawiamy tu też świadectwo sobie jako katolikom i sobie jako osobom modlącym się na różańcu. I czasem warto zapytać czy to świadectwo czy jednak antyświadectwo. Czy moje wpisy zachęcą do różańca czy może tak wbiją w ziemię, że człowiek będzie miał ochotę tylko się skulić żeby więcej nie dostać w twarz – co prawda wirtualnie ale boli tak samo jak w realu.

    • Ale nie mozna tez dac sie gnoic. Ja ci dobre slowo a ty bloto na mnie i tak w kolko. Ktos stara sie napisac pomocny komentarz a tu leca slowa typu idioto itp… no przedszkole. Karo chcesz zwrocic na siebie uwage? No chyba tak, bo z anielska cierpliwoscia odp uszczypliwie na prawie kazdy komentarz. Jak dzieci sa wredne i niegrzeczne to sie na nie nie zwraca uwagi… proponuje ignorowac. Ludzie starali sie pomoc tobie pod jakims innym swiadectwem a zostali zbluzgani. ok nie to nie, zakonczylabym juz ten watek..

      • Ok, zgoda nie można dać się gnoić. Ja napisałabym tak – ”Nie musisz się ze mną zgadzać, ale nie masz żadnego prawa mnie obrażać.”

      • A jak dorośli są wredni i niegrzeczni to się zamyka ich w więzeniu albo w szpitalu. Dzieci niegrzeczych tez się nie ignoruje tylko tłumaczy się ze źle robią.

        • wiele osob tlumaczylo Karo i Tobie o ile pamietam gdzies tam ze nie powinnyscie tak sie zwracac do ludzi a wy dalej swoje. To rozumiem, ze powinno sie Was zamknac w wiezieniu? no chyba ze za monitorem sa 10 latki a nie dorosle kobiety. to nie wiem, jak nie ignorowac to co? wygonic do kąta i poczekac sie sie dzieci uspokoja?

          • „Im więcej przebywam z ludźmi, tym bardziej wolę mojego psa.” Czyje to słowa? M.Twain. Niech to będzie podsumowaniem tej dyskusji.

        • Jasne, można tłumaczyć dziecku czy także dorosłemu, że robi źle. Wszystko zależy jednak od tego jak będziemy tłumaczyć – z szacunkiem dla tej osoby, czy wbijając w ziemię, miażdżąc, poniżając.

    • Tak, tylko podejście Karo do wiary jest co najmniej dziecinne. Boże, jak mi nie dasz cukierka, to Cię nie lubię, nie spełnisz natychmiast mojej prośby to znaczy, że nie jesteś w stanie. Ilu świętych za miało bardzo ciężkie życie? Często byli prześladowani, wyśmiewani, tracili rodziny a jednak szli za Chrystusem i nie pytali po co to wszystko…Tylko ufali

      • Tobie tego nie oceniać jakie podejście ma Karo. Moze dzieccinne, a moze dużo więcej rozumie niż Ty. Może bardziej zaufała niż Ty, nie dostała i dlatego ta rozpacz.
        Tego nie wiesz. Wiesz tylko, ze coś ją boli.

      • Nie wiemy co dzieje się w życiu Karo i po kilku linijkach wpisu na forum się nie dowiemy. Cokolwiek się jednak nie dzieje, na pewno nie pomożemy Jej pisząc obraźliwe posty. Fakt – Karo napisała co napisała, ale odpisując w w ten sam deseń nie pomagamy. Nie musimy się zgadzać, ale musimy się szanować, inaczej dajemy antyświadectwo. Wyobraźmy sobie co poczuje osoba niewierząca czy poszukująca gdy wejdzie na to forum i zobaczy jak katolicy sobie dokładają.

        • Szanować można kogoś, kto chociaż w minimalny sposób szanuje innych. Dla Karo Emek jest idiotą, Enia młotkiem , Paul prostakiem i ignorantem, ks. Glass łasym na kasę klechą…To tylko kilka przykładów, które zapamiętałam ale przykładów wyjątkowej klasy i empatii Karo było tu więcej. Najpierw myślałam, że Karo to typowy forumowy troll. Teraz jestem pewna, że to osoba o zaburzonej osobowości typu narcystycznego, która stara się za wszelką cenę chociaż przez chwilę być w centrum zainteresowania. Na nic tutaj setki mądrych komentarzy i rad bo Karo i tak ma je gdzieś. Myślę, że najlepszym rozwiązanie będzie modlitwa za nią a nie ciągłe odpowiadanie na jej komentarze, które są zwykłą prowokacją i chęcią zwrócenia na siebie uwagi.

          • Zgodzę się, że przytoczone przez Ciebie słowa nie powinny były paść. Jak wymagamy szacunku od wszystkich to od wszystkich. Ja myślę, że bez względu na przyczynę takiego zachowania Karo powinna porozmawiać z psychologiem. Tu na forum raczej nie uzyska pomocy choćby z tego względu, że nie mamy fachowej wiedzy i też nie o wszystkim na forum da się napisać. Psycholog mógłby naprawdę bardzo pomóc i wskazać rozwiązania, których dziś Karo może nie dostrzegać.

          • W pelni popieram Pani zdanie. Uwazam, ze to zly duch przez Karo przemawia i z boku smieje sie z tego, ze tylu powaznych ludzi dalo sie na to nabrac, poswiecmy czas cenny na co innego bo z tego blednego kola sie nie wyjdzie, nie wiem czy doswiadczony psychiatra da sobie rade ….

            • Proponuję już zostawić Karo w spokoju. Nie wiemy co jest przyczyną Jej wpisów bo Jej nie znamy. Nie roztrząsajmy tego, bo nic dobrego z tego nie będzie. Najprawdopodobniej nie jesteśmy w stanie pomóc bo zwyczajnie brak nam wiedzy. Pozostaje modlitwa i nadzieja, że Karo da sobie pomóc tym, którzy mają wiedzę i narzędzia by to zrobić czego Jej życzę.

          • Hanka kochany nasz psychologu i ten komentarz był bardzo potrzebny. Ten Twój mąż to chyba wie że jest Wielkim szczęściarzem,że ma Ciebie. Oj, chyba sobie zasłużył u Stwórcy.

            • teraz WY POPATRZCIE NA SIEBIE KAŻDY Z WAS JEST FAŁSZYWYM KATOLEM KTÓRY W SILNEJ PROWOACJI MNIE OBRAZA TYLKO NEZNAJOMA WZIĘŁA MOJA STRONĘ NIE DO KOŃCA BO TEZ NIEPODOBAJĄ JEJ SIĘ MOJE KĄŚLIWE UWAGI ALE STARA SIĘ WYJAŚNIĆ SKĄD POCHODZĄ WY NATOMIAST Z AUTOMATU DAJECIE JEJ TE MINUSOWE OCENY SWOJĄ DROGA CO ZA CZUB WYMYSLIL OCENIANIE NA PORTALU KATOLICKIM ? GENIUSZ JAKIŚ. CZYLI WRZUCLICLISCIE JA DO TEGO SAMEGO WORKA. WASZA NIBY POMOC JEST TAKA ZE TYLKO O TYM GADACIE CHCIELIŚMY CI POMOC CHOLERNY IGNORANCIE PSYCHOLU TY JEDEN RĘKĘ DO CIEBE ĆPUNIE I ALKOHOLIKU WYCIĄGAMY POSŁUCHAJCIE SIEBIE SAMI MY CI TYLKO POMAGAMY ATEISTKO WEŹ JAKOES PSYCHITROPY IDŹ SIĘ ZABIJ BĘDZIE SPOKOJ ALE ZOSTAW NAS WSPANIAŁYCH DOBRYCH CHRZEŚCIJAN W SPOKOJU BO NAM TU DOBRZE. A ja wam MÓWIĘ ZE BOG WAS ZA TO OCENI SUROWIEJ NIŻ MNIE BO MI JEST WSZYSTKO JEDNO CO BOG ZE MNĄ ZROBI ALBO CZEGO NIE ZROBI. CZY SZATAN CZY BOG WSZYSTKO MI JEDNO. NEZJANOMA MA RACJE CHOĆBY 77 RAZY …. JESTEŚCIE BUTNI POZBAWIENI POKORY WSZYSTKO JEST TAK ŻEBY WAM BYŁO WYGODNIE. JA OCZYWISCIE WYBACZAM NIKOGO NIE BŁOGOSŁAWIĘ BO AŻ TAKIEGO TUPETU NIE MAM JAK ENIA TO ZBYT WIELKIE SŁOWA JAK NA TAKIEGO MAŁEGO CZŁOWIEKA JAK JA POZA TYM TRUDNO MI WYPOWIADAĆ TAKIE SŁOWA KIEDY WCZEŚNIEJ NAZWAŁABYM KOGOŚ CPUNEM 🙂 błogosławię cie ćpunie czyż to nie fałszywe ? 🙂 wiec o jakiej ręce mówicie ??? Mówię ci enia idź się z trgo wyspowiadać z tej fałszywej życzliwości

            • Apeluję o spokój. Jeszcze jeden taki komentarz obrażający uczestników tej strony a pani komentarze będę usuwane.

            • A ja myślę, ze ta osoba nie liczy na atencję. Owszem, potrzebuje modlitwy i to długotrwałej.
              Niestety pomijająć calą tą rzeszę wulgaryzmów, Ona ma sporo racji w tym co pisze.
              Ja nie będę oceniać Jej, innych osób bo ja sama wiem jak jest. Na swojej własnej skórze doswaidaczyłam krzywdy wyrządzonej przez katolika, któy potem opowiadał na spotkaniu jak to pięknie spędza święta Bozego Narodzenia, a poźniej w oczy wyparł mi się ze zaistniała wcześniej krzywda nie miała miejsca. Więc wiem, jak to boli.
              Droga Karo, za 3 dni kończę nowennę w swojej prywatnej intencji, więc obiecuję Ci , ze po jej skończeniu zacznę w Twojej. I trzymaj się.

            • Proszę także aby nie uogólniać i negatywnie wypowiadać się o katolikach, wspólnotach, księżach. Nie ma bowiem zbiorowej odpowiedzialności za błędy jednostek.

            • I chcę jeszcze dodać, ze ja się nie zgadzam z Panią Hanną. I to już w pierwszym zdaniu. Przytoczmy je: „Szanować można kogoś, kto chociaż w minimalny sposób szanuje innych. ” Czyli kocham tylko tych którzy mnie kochają, jestem dobry tylko dla tych którzy dla mnie są chociaż w minimalnym stopniu dobrzy. Skoro takie jest rozumowanie ludzi wierzących, to nic dziwnego ze ten świat tak wygląda. A co mówi wam wasz BÓg????? Ze swoich przyjaciół również poganie kochają i zyczą im dobra, a Bóg nawołuje do kochania różnież nieprzyjaciół… Czyż nie??? WIęc skąd ten 'mądry' inaczej cytat Pani Hanny, ze na szacunek zasługują tylko ci, którzy nas szanują??? Karo jest osobą przżywającą jakiś duchowy kryzys, akto tego nie przeszedł to nigdy nie zrozumie! I swoimi komentarzami sprawiacie tylko że ona znięchęci się do tych katoli. Bo takich właśnie już zdązyła w swoim zyciu poznać, a wy potwierdzacie jej, z etylko tacy istnieją… Nie dajecie jej nadziei na to ,ze może jednak są wyjątki.
              Zawsze ujmę się za słabszym. I Haniu, nie oceniaj. Nie znasz jej historii, a tak łatwo rzucasz oskarżeniami.

            • Proszę o wypowiedzi bez tego typu: „co mówi wam wasz BÓg?????” Cieszymy się, że jest Pani takim wyjątkiem.

            • Ale tu wulgaryzmu nie było… Było pytanie do przemyśłenia. I tyle.

            • Jest to agresywna wypowiedź i może obrażać. Proszę przemyśleć zanim zacznie się sypać oskarżeniami pod adresem ludzi, którzy chcą pomóc.

            • Czyli jak wszędzie… Ma być poprawność polityczna…
              Ta wypowiedź wcale nie była agresywna.
              Tylko, ze ci ludzie któzy chcą pomóc równiez rzucają oskarżeniami niestety…

            • W sprawie Karo nie wypowiadam się więcej bo nie karmię trolii.
              W swoim komentarzu oparłam się na konkretnych przykładach, ani jej nie oskarżam ani nie oceniam. Stwierdzam fakty, których świadkami jest co najmniej kilkadziesiąt osób na tej stronie.

  • Jezus kocha każdego człowieka miłością nieodwołalną, a mimo to każdemu okazuje tę miłość w inny, niepowtarzalny sposób, gdyż uwzględnia niepowtarzalną sytuację i niepowtarzalne zachowanie każdego człowieka. Jezus uczy nas wyrażania miłości w sposób dostosowany do zachowania danej osoby. Można wymienić pięć typowych grup ludzi, których Jezus spotyka i którym okazuje miłość w sposób dostosowany do ich zachowań.

    Pierwsza grupa to ludzie szlachetni. Takich ludzi Jezus przytula, rozgrzesza, stawia za wzór, chroni, wspiera, chwali, wyróżnia, powierza im ważne zadania. Okazuje im miłość z radością, w sposób, który zwykle traktujemy jako jedyny przejaw miłości.

    Druga grupa to ludzie błądzący. Takich ludzi Jezus nie wspiera, nie chwali, nie okazuje im czułości, lecz przeciwnie: stanowczo ich upomina i wzywa do nawrócenia: „Jeśli się nie nawrócicie, marnie zginiecie”. Z niektórymi spośród tych, którzy bardzo błądzą, Jezus nie chce nawet rozmawiać. Ich także kocha nieodwołalnie i właśnie dlatego mówi im prawdę, że zachowują się w sposób niegodny człowieka.

    Trzecia grupa to ludzie, którzy usiłują Jezusa skrzywdzić. Przed takimi ludźmi Jezus stanowczo się broni! Kilka razy nie pozwolił się strącić ze skał, na których były położone miasta, w których nauczał i uzdrawiał ludzi. Równie stanowczo bronił się przed żołnierzem, który Go uderzył w czasie przesłuchania. Dopiero wtedy, gdy już nauczył nas mądrze kochać (ale nie wcześniej!), pozwolił się pojmać, przybić do krzyża i zabić, by nas upewnić, że kocha nas nieodwołalnie.

    Czwarta grupa to ludzie przewrotni i cyniczni, czyli – mówiąc językiem Biblii – faryzeusze i uczeni w Piśmie? Otóż takich ludzi Jezus demaskuje – i to publicznie, a nie tylko w cztery oczy. W cztery oczy demaskuje ludzi grzesznych, ale mających dobrą wolę, czyli grzeszących w wyniku słabości, a nie przewrotności. Tymczasem przed cynikami publicznie i otwarcie ostrzega tłumy: strzeżcie się ich, bo to plemię żmijowe, które zasiadło na katedrze Mojżesza. To ślepcy, którzy chcą także was uczynić ślepymi — i wtedy wszyscy wpadniecie w przepaść. Demaskując cyników publicznie, Jezus okazuje swą miłość do ludzi dobrej woli, ale często naiwnych czy bezradnych wobec krzywdzicieli. Jezus demaskuje cyników także z miłości do nich, nie po to, by ich definitywnie potępić lecz by ich mobilizować do nawrócenia. Gdy człowiek przewrotny zauważa, że znalazł się ktoś, kto potrafi go zdemaskować i kto jest od niego nie tylko lepszy, ale też mądrzejszy, wtedy jest skłonny do tego, by się zastanowić i nawrócić. A przynajmniej zamilknie, zdziwiony tym, że ktoś, kto jest dobry i kto kocha, okazuje się bardziej inteligentny od tych, którzy nie kochają. Taki właśnie był Jezus. Demaskował krzywdzicieli. Świetnie sobie radził z całą rzeszą ludzi przewrotnych. Byli oni bezradni wobec Niego, wobec Jego słów i argumentów. Dawał im do myślenia, gdyż ukazywał, że człowiek może wykorzystać swą wiedzę, inteligencję i wykształcenie także w dobrym celu, czyli po to, by kochać.

    Piąta grupa to ludzie wyjątkowo dojrzali, ludzie, którzy kochają bardziej niż inni. W jaki sposób okazuje Jezus miłość tym niezwykłym ludziom? W jaki sposób okazuje On miłość Piotrowi, Janowi czy Pawłowi? Otóż okazuje On swą miłość przez to, że wyróżnia tych ludzi i że to im zawierza wielką władzę i troskę los Kościoła. Także i oni popełniali błędy, a nawet grzeszyli, ale potrafili się nawrócić i kochać — bardziej niż inni.

    Co więc należy czynić, aby kochać tak, jak kochał Jezus? Po pierwsze, należy z radością wspierać ludzi szlachetnych. Po drugie, należy szczerze upominać błądzących. Po trzecie, należy stanowczo bronić się przed krzywdzicielami. Po czwarte, należy publicznie demaskować ludzi przewrotnych i cynicznych, czyli takich, którzy chcą żyć kasztem innych ludzi. Po piąte, warto zawierzać swe życie i swój los wyłącznie tym, którzy potrafią kochać naprawdę i bardziej niż inni.

    Jeśli kocham człowieka błądzącego, to mam odwagę stanowczo go upominać. I to natychmiast, już za pierwsze – nawet drobne – błędy. Nie czekam, aż drastycznie skrzywdzi on innych ludzi i stanie się śmiertelnym zagrożeniem dla samego siebie. Napominam go, gdy tylko zauważę, że kocha za mało. Nie czekam, aż zacznie bardzo grzeszyć. Owszem, nie zawsze zostanę dobrze zrozumiany przez błądzącego. Często będzie on zaprzeczał, że to, co mu wyrzucam, jest słabością czy błędem. Trudno. Zrobiłem swoje – to, co mogłem. Jezusa też nie wszyscy upominani przez Niego ludzie rozumieli. Nie wszyscy Go słuchali. Nie wszyscy przyjmowali Jego upomnienia. Marek Dziewiecki ,,Zranienia w relacjach mied

      • Tylko, że wszystkie te pięć sortów stworzył ten sam jeden Bóg.
        On od początku wie komu jaki talent dać, gdzie w jakiej rodzinie przyjdzie na świat.
        Dziecko z Bangladeszu nie ma takiego samego startu jak dziecko z Szwajcarii. To czemu się dziwić, że z tej frustracji zacznie być złym człowiekiem.
        W czym ono jest gorsze, że ma ciężej w życiu?

        • Ale Bog kazdemu podczas jego zycia ,daje duzo szans i okazji.Kazdemu tez daje inny talent,po to aby czlowiek tym co posiada nauczyl sie dzielic z innymi,ktorzy tego nie maja. Dziecko z Bangladeszu ma co innego niz dziecko z Szwajcarii.I tak dzieci z Bangladzeszu umieja sie bawic razem ,co jest fajne,moze nie maja tylu fajnych zabawek co dzieci z Szwajcarii ale super sie bawia razem,a dzieci z bogatych krajow siedza przy laptopach.Kazdy tez nie bedzie tak samo sadzony ,przed Bogiemy bo nie kazdy ma ta sama odpowiedzialnosc,komu wiele dano ,od tego wiele wymagac beda.Przepraszam za bledy ,zepsuta klawiatura.

          • Tylko to od laptopa ma wybór, a to drugie zostało postawione przed faktem dokonanym.
            Mam nadzieje, że to prawda z tym osadzaniem.
            Kto dostał mało To i od niego nie będzie wiele się wymagało.

            • Dzieci od laptopa nie maja takiego wyboru ,bo kupi im sie laptop ,mysla ze jest super ,a nie wiedza ,ze fajniej jest pobiegac z dziecmi na dworze,sa zniewolone tymi laptopami,bo rodzice juz nie puszczaja na dwor ,bo nie jest juz tak bezpiecznie jak kiedys,Dzieci z bogatych krajow sa zniewolone komputerami ,z winy oczywiscie rodzicow,ciezko im sie z tego wyrwac ,bo zyja w swiecie gdzie wszyscy maja komputery.

      • Jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi (Mt 5,39).

        Chyba wszyscy na pamięć znamy słowa Jezusa o nadstawianiu drugiego policzka. Są one jednymi z najbardziej znanych i zarazem jednymi z wzbudzających najwięcej kontrowersji i nieporozumień cytatów z Ewangelii. Wiele osób, traktując je bardzo dosłownie, zniechęciło się do Kościoła, uznając, że jest on dla frajerów i „ofiar losu”. Ktoś nas bije, oszukuje, wykorzystuje — no to pozwólmy mu na to i jeszcze zachęćmy by dalej to robił. „Przecież to głupota, to stoi w sprzeczności z elementarnym poczuciem sprawiedliwości, ja mam swoją godność, chrześcijaństwo jest zbyt radykalne jak dla mnie” myślimy sobie. Z drugiej strony niektórzy katolicy, także biorąc sobie do serca słowa Jezusa, przyjmują postawę całkowicie odmienną i w dobrej wierze pozwalają na krzywdzenie siebie, godzą się na zło. Wydaje mi się, że Chrystus ucząc nas nadstawiania drugiego policzka, pragnął przekazać nam zupełnie co innego, chciał nauczyć nas miłości nie cofającej się nawet przed największymi poświęceniami, miłości nie tylko do bliskich nam osób ale i do nieprzyjaciół. Ale zarazem miłości dojrzałej a nie naiwnej.„Czy Jezus był grzecznym chłopcem” powiedział: „Kiedy Jezus mówi „Nadstaw drugi policzek”, to Jezus mi mówi, „Jeśli to komuś pomoże, to nawet nadstaw mu drugi policzek”. My musimy zrobić diagnozę co danemu człowiekowi pomoże. Czy pomoże mu jak ja pozwolę mu się uderzyć? Jeśli to go opamięta, no to dobra, uderz mnie. Ale jeśli to go rozbestwi, jeśli to go uczyni jeszcze bardziej dufnym i pysznym to Ja się nie pozwolę uderzyć.”

        Jeśli „pokorne” zniesienie dziejącej się nam krzywdy, pomogłoby drugiej osobie uświadomić sobie jej niewłaściwe postępowanie i się zmienić, to taka postawa byłaby bardzo wskazana. Jezus pozwolił się za nas ukrzyżować nie dlatego że chciał sobie pocierpieć, czy dlatego że był frajerem, ale ponieważ z tej krzywdy wyprowadził wielkie dobro.

        Co ważne miłość nigdy nie może oznaczać akceptacji zła. Nawet jeśli wymaga ona od nas nadstawienia drugiego policzka nie znaczy to, że mamy uważać, że dziejąca się nam krzywda jest czymś normalnym i dobrym. Tylko jeśli jesteśmy świadomi zła i jesteśmy w stanie nazwać je po imieniu, możemy dać szansę drugiej osobie na poprawę.

        Przyzwolenie na bycie sponiewieranym nie zawsze jest jednak najlepszą drogą. Znacznie częściej niż pomóc drugiej osobie się zmienić, mogłoby umocnić ją w grzechu. „Są ludzie wobec których jak tylko będziemy grzecznie mówić „przepraszam”, to oni nad Tobą zaczną panować, dominować. I wtedy trzeba takiej osobie powiedzieć „Słuchaj stary, ja przepraszam co przepraszam, jak dziękuję to dziękuję, ale ja mam jeszcze inne atuty”. Trzeba pokazać nieraz komuś siłę” mówił dalej podczas wspomnianego spotkania ksiądz Pawlukiewicz.

        Miłość, której uczy nas Chrystus, oznacza pragnienie tego aby druga osoba doświadczała prawdziwego szczęścia, które można osiągać tylko wzrastając ku dobru. Tymczasem przymykając oczy na błędy naszych bliskich, pozwalając im „wchodzić na swoją głowę”, najczęściej utwierdzamy ich w niewłaściwych zachowaniach, a co za tym idzie odciągamy ich od tego szczęścia. „Nie określajmy naszego tchórzostwa mianem pokory. Ktoś mnie wali po łbie, wykorzystuję , a ja za niego odrabiam angielski, za niego wszystko piszę, za niego sprzątam, za niego zmywam, bo jestem pokorny i Jezus tak kazał. Absolutnie nie. My mamy sobie i ludziom pomagać dojść do postawy dojrzałej, a rozpieszczając kogoś nie pozwalasz mu dojść do postawy dojrzałej. Trzeba więc nieraz twardości.” dokończył swoją myśl ksiądz Pawlukiewicz.

      • Wybaczyc w sercu ,tak ale to nie jest rownoznaczne np z pojednaniem.Wybaczenie jest decyzja nie uczuciem.Moge nie utrzymywac kontaktow z tym kto mnie bije ,ale jestem zobowiazana do wybaczenia mu ,tzn podejmuje decyzje ,ze wybaczam , nie rozpamietuje, tego nie mszcze sie ,modle sie za ta osobe.

          • Karo, a może wiele Twojego cierpienia bierze się stąd, że chcesz by Bóg zadziałał w ściśle określony sposób. Takie odnoszę wrażenie. Cierpisz bo bardzo pragniesz by Bóg zadziałał tak i tak. A może Bóg chce zadziałać zupełnie inaczej? Właśnie dlatego tak gorąco Cię namawiam na psychologa – on nie może przepisywać tabsów więc nie masz czego się obawiać. Może właśnie psycholog wskażę Ci drogi, których nie jesteś w stanie dziś dostrzec? Tylko musisz dać sobie szansę.

            • Fakt – pisałam o psychologu wielokrotnie i nie ma już sensu się powtarzać. Dla mnie skorzystanie z pomocy psychologa nie kłóci się z wiarą. Wiara i modlitwa to jedna noga, a korzystanie z pomocy specjalistów to druga noga. Jedno drugie uzupełnia, a nie działa zamiast. Co do tabsów – psycholog ich nie przepisze bo nie ma takich uprawnień. Po prostu chciałam żebyś chociaż spróbowała porozmawiać z kimś kto ma realną możliwość pomóc Ci dostrzec rozwiązania, których sama nie dostrzegasz (lub te rozwiązania wypracować). Dobrego dla Ciebie Karo. Wierzę, że dasz sobie pomóc.

          • Może mądry, życzliwy kapłan? – tylko nie z gatunku tych – raz się pomodlimy i wszystko zmieni się o 180 stopni bo to tak nie działa. Karo – daj sobie pokazać drogi i rozwiązania, których dziś nie dostrzegasz. Jestem pewna, że są ludzie, którzy mogą Ci pomóc tylko musisz dać sobie i im szansę.

            • KIz kilka razy pisałam ze mam swojego kapłana zna moje problemy bardzo dobrze i działa ale jest bezsilny jak ojciec Daniel zreszta tez kest bezsilny starał ske ale nie był w stanie. Wtedy jeszcze wierzyłam w pomoc i chciałam ale nie pomogło

            • ANia jak każdy ma swoje pragnienia. Których Bog nie wysłuchał nigdy jedna to taka o która modlę się 30 lat. Zaczęłam jako małe dziecko bardzo cierpiałam z trgo powodu. Potem doszły jeszcze dwie inne. O które modlę ske wiele lat. Bog nie dał żadnej ale lepszego planu tez nie miał widzi ze cierpię o nke tylko z trgo powodu ze nie mam tego co chciałam ale ze nie dał mi tego lepszego planu jak się mówi Bog nie dał mi nic w zamian nic a wszytko co robię rzuca mi kłody pod nogi. On nie chce żeby mi się udało po prostu nie chxe !

          • nie sa lepsi Bog to tylko wie,ale tez sa poranieni ,nie osadzaj innych ze maja grzechy inne niz ty ,jeden ma takie drugi takie.

          • Pamiętaj Karo, że Bóg może tez przyjść za pomocą ludzi. Może tez posługiwać się zwykłymi, codziennymi sytuacjami. Owszem, może działać przez cuda i znaki, ale może też działać (i działa) w zwykłej, szarej codzienności. Co ważne, może działać zupełnie inaczej niż my oczekujemy. Dlatego naprawdę warto dać sobie szansę.

      • To nie sa herezje ,Biblii nie interpretuje sie wyrywajac z kontekstu fragmenty,ale calosciowo sie inetrpretuje .Trzeba znac sytuacje polityczna tamtych czasow ,zwyczaje ludzi,sposob mowienia.To tak jak ludzie naszych czasow mowia ,,Mowilem ci to sto razy.Ludzie tamtych czasow nie rozumiejac naszych zwyczajow pomysleliby ,ze rzeczywiscie ktos powiedzial cos doslownie 100 razy, a my wiemy ,ze 100 oznacza wiele, a nie doslownie sto razy.

        • PIszesz tez o innych czasach a zaraz o kobiecie z depresja bo nic nie robiła dla ludzi. Większej bzdury niż ten ksiądz powiedział nie słyszałam w konfesjonale a przepraszam słyszałam ta o psychologu i diecie. Widzisz ja jestem wielkim przeciwnikiem wspólnot ogromnym byłam tam kilka razy w kilku różnych wspólnotach dla mnie to mały krok do sekty. Są tacy jak wy sprzeciwisz im się i cie pożrą. Co oni robią dobrego dla ludzi ? NIC kompletnie nic poza świąteczna paczka. Robienie dobrze dla ludzi to wystarczy nie przechodź obojętnie obok trgo który prosi cie o pomoc. Wspólnoty pożerają prąd jak squattersi. I ten fałsz są mili kleją się do ciebie ale jak im powiesz ze nie chcesz należeć donwspolnoty jestes to bo masz potrzebę się pomodlic więcej niż zwykle to nagle cie wykluczają i traktuje jak chore zwierze w stadzie. Ja naprawdę nie wierze w człowieka ani trochę staram się wierzyć tylko w Boga wiec tabsy psycholodzy psychiatrzy wspólnoty są dla mnie pomyłka to pochodzi od ludzi a Boga odkryć możesz w samotności w lesie na polu. Tylko on musi chcieć ciebie wysłuchać. Z drugiej strony gdzie dwóch i więcej modli się w tej samej intencji tam Boga szturmuje i on działa silniej i szybciej to chyba Tomasz z akwiunu pisal

          • WIedz jeszcze o tym ze depresja nie pozwala człowiekowi na jakiekolwiek działanie z łóżka czasem wstać nie może. A ona miała
            Działać nie do końca była zdrowa jeśli po roku wróciła ta depresja. Dzisiejsze czasy są tak ciężkie ze trudno jest pomagać innym jeśli ma prace dzieci itd ważne żeby nie przechodziła obojętnie. Ksiądz sobie może pomagać a to rzadko się dzieje żeby księża pomagali ludziom.

      • I jeszcze jedno ,wiem dlaczego dla czego dla ciebie to sa herezje ,bo to zaprzecza twojej ideologii ,ze mozesz walic we wszystkich ,ale nikt nie ma prawa ci nic powiedziec,bo ty mozesz bo jestes usprawiedliwiona ,bo chesz sie zabic i diabel toba miota,wszyscy maja cie glaskac po glowie.Tylko glaskajac cie po glowie ,to mozna cie wpedzic w jeszcze wieksze bagno,Przeciez sam Bog pozwala ,zebys miala takie mysli ,przeciez jakby chcial to by cie uzdrowil,tak jak innych.Ale nie robi tego bo nie wykonalas pracy nad soba ,co widac w wyzwiskach jakie kierujesz do innych.Do pewnego ksiedza przyszla kobieta ,ktora zotala uzdrowiona z depresji,ale depresja po roku wrocila.Ksiadz zapytal a co zrobilas dobrego dla innych ,noo nic odpowidziala ,to ksiadz jej na to lepiej zebys miala ta depresje bo tak moglabys pojsc do piekla .a tak masz szanse sie nawrocic

          • Ale my wszyscy,jestesmy grzesznikami,ja nie widze zeby walili mocniej niz ty w nich .Nie patrz na nikogo tylko ratuj siebie.Nikt tu nie napisal ze uwaza sie za lepszego od innych,wszyscy grzesza.Ty jak wiesz ,ze jestes zla to masz jeszcze wieksza odpowiedzialnosc przed Bogiem.Pamietaj ,ze Jezus przyszedl do grzesznikow ,a nie do ludzi bez grzechu.Przeciez wiekszosc z nich chciala ci pomoc ,a ze nie wytrzymali obelg od ciebie to slabosc,co ich nie usprawiedliwia.Nie martw sie Bog jest sprawiedliwy osadzi kazdego.Martw sie o swoja dusze

          • Jak uda mi sie dzis wieczorem ,jak nie to jutro ,jesli cie to interesuje poszukam swiadectwo dziewczyny ktora byla opetana ,pisala je kilka lat zaden ksiadz nie chcial pomoc ,albo nie potrafil.Po latach zmagan,jezdzenia po Czesztochowach ,w koncu znalazla ksieedza ktory pomogl ,ale musiala wykonac prace ,modlic sie ,wybaczyc ,dopiero Bog dal jej ksiedza ,ktory w koncu jej pomogl,a latami sie to nie udawalo.

          • Niestety swiadectwa nie moge znalezc,moze juz go nie ma.Dziewczyna pisala na przelomie kilku lat ,niesamowite swiadectwo,ciezka prace wykonala,dopiero wtedy Bog jej dal ksiedza ktory jej pomogl.
            Co do tego ksiedza ta kobieta sama przyznala ,ze zostala uzdrowiona i ze nie zrobila nic dobrego.
            Co do ciebie ja nie mowie ,ze ty nie zrobilas nic dobrego,ale widze tylko twoje zachowanie do innych.

  • Proszę o dyskusję bez wyzywania się i obrażania uczestników. Dotyczy to osoby piszącej jako Karo. W przeciwnym wypadku pani wpisy będą usuwane.

    • Karo, zostawiam Ci mojego maila: niezapominajka7248(małpa)gmail.com

      Może będziesz chciała napisać…
      I trzymaj się. To przejdzie :-). Zobaczysz , ze przejdzie 🙂 .

      • NIe przejdzie zbyt daleko poszło to wszystko tym razem i wiem ze będzie wracało z większa siła bo ja nie jestem młodsza tylko starsza 10 lat temu mówiono mi ze jeszcze tyle przede mną wtedy w to uwierzyłam bo tak rzeczywiście było wiele mogłam zrobić jeszcze teraz już nawet nikt tego nke mówi bo tak naprawdę ostatni dzwonek dla mnie ale dzięki za maila ja jednak naprawdę nie szukam pocieszenia.

      • poszalm wczoraj na msze. Modliłam się za ciebie tez żeby cie wysłuchał w tej twojej prośbie i żeby zajął się tymi zbładzonymi baranami z tej strony od żeby raczej otworzyli oczy na inny świat a nie na to kłamstwo tutaj kroym się karmią bo zamneli się tutaj i żadnego z przykazań nie przestrzegają nie wybaczają tylko karzą miłują tylko swojego bliźniego wszystko nie tak jak Jezus chciał. Boja się wejsc do chorych wchodzą tylko między zdrowych boja się wejsc do grzesznika ale z drugiej strony może jeśli widza szatana który jest we mnie lepiej go wypędzić i mieć spokoj może to jest właściwe.

        • Karo, skoro Ci na tej stronie wszyscy ludzie przeszkadzają i masz żal, że Bóg Cię nie wysłuchuje, zacznij modlić się do samej siebie, przynajmniej będziesz jedyną winną temu, że nie zostajesz wysłuchana. Zostaw Pana Boga w spokoju i bądź sama dla siebie bóstwem, skoro sama siebie tak kochasz i wszyscy Cię krzywdzą, są be a ty jesteś taka cudowna, co prawda nie jest. Jak się ogarniesz, to napisz w końcu coś sensownego, a nie rób z siebie wiecznie poszkodowana. Weź się dziewczyno ogarnij i zacznij w końcu myśleć. Bo na razie karo nie jesteś żadnym wzorem do naśladowania.

    • „Człowiek jest tylko mocny w stosunku do drugiego człowieka w pyskówkach, w przekomarzankach…Swoją wartość często opiera na materii, która przecież jak wiadomo – a to w górach tu najlepiej widać – jest po prostu tymczasowa. Zresztą jak i sam człowiek.”

      Tomek Czapkins Mackiewicz

  • Karo po co ty ciagniesz jeszcze ten wątek. Sprawia Ci to przyjemność?

    Nie musisz odpisywać innym.
    Sądzę, że jesteś silną kobietą, takie cierpienia umacniają – sama mam podobnie, też nie zostałam wysłuchana.
    Nie potrzebujesz pomocy i rad z internetu. Niby są przydatne ale nie koniecznie.

    Co do ocen to sama nieraz komuś dałam minusa, Tobie również.
    A wiesz dlaczego, bo stronę przeglądam na telefonie i tam mam blisko słów: czytaj więcej minus.
    Poza tym, naprawdę ruszają Ciebie oceny w internecie? Przecież tu każdy wie o innym zaledwie procent z całości.
    Mi też nie chce się żyć, ale co mam zrobić.
    W poniedziałek kończę 35 lat i co mam, tylko rozżalenie i rozczarowanie życiem.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!