Anonim: Modlitwa o miłość

Szczęść Boże wszystkim!
Poznałem pewna dziewczynę. W sumie to był przypadek ze sie poznaliśmy. Na początku nie zwracałem na nią wiekszej uwagi. Z czasem jednak doszedłem do wniosku że coś się we mnie rodzi, że nie jest mi obojętna. Stwierdziłem że moze warto spróbować, że może cos z tego będzie. Pracujemy razem więc problemu z kontaktem nie było. No i właśnie gdy miało dojść do pierwszego spotkania w cztery oczy wydarzyło się coś czego nie przewidzialem. Powiedziała mi że nie dawno z kims się rozstala i nie chce na razie w nic się angażować. Pewnie niektórzy pomyślą że jak trwoga to do Boga. otóż nie sięgnąłem po rozaniec wtedy po raz pierwszy. Wcześnie od kilku miesięcy odmawialem codziennie rozaniec. ale wtedy podjąłem decyzję że odmowie nowenne pompejanska. modlilem się w intencji o przemianę jej serca, o to aby otwarla sie na miłość, aby pozwolila się pokochać. W czasie nowenny były lepsze i gorsze momenty, czasami naprawdę ciężko było odmówić trzy części różańca. Ale zauważyłem że też bardziej się uspokoilem, bardziej zaufalem Bogu. Dostrzegłem też że w sobie też muszę zmienić kilka rzeczy. Miewalem czasem problem z zazdrością i teraz z perspektywy czasu wiem że gdyby wtedy cos sie zaczęło to moja zazdrość by to zniszczyła. Moja nowenna nie zmieniła tej dziewczyny ale bardzo zmieniła mnie. W trakcie odmawiania podjąłem decyzję że odmowie drugą w tej samej intencji zaraz po zakończeniu pierwszej. I tak tez zrobiłem. W drugim dniu drugiej nowenny ta dziewczyna powiedziała mi że u niej nadal nic sie nie zmieniło i na razie musi byc jak jest. Miałem chwilę zwątpienia czy jest sens kontynuować modlitwę ale doszedłem do wniosku że skoro coś obiecałem Matce Bożej to musze dotrzymać słowa. Powiedziałem o swoich watpliwosciach ksiedzu na spowiedzi przed Wielkanocą. Usłyszałem wtedy: nie traktuj Pana Boga w ten sposób ze ja juz sie pomodlilem teraz ty Panie Boże działaj. Bóg zna odpowiedni czas i miejsce i jesli cos jest dla nas dobre to na pewno to dostaniemy. Niekoniecznie w takiej postaci jak to sobie wyobrażamy. Po tych slowach na chwilę całkowicie stacilem poczucie sensu swojej modlitwy ale teraz z perspektywy czasu jestem wdzięczny Bogu że za pośrednictwem kapłana upomnial mnie i pouczyl. Dzięki temu dzisiaj jestem po 37 dniach drugiej nowenny i wiem ze ja dokończę. W miedzy czasie znalazłem modlitwę Jezu ty się tym zajmij, odmowilem nowenne do Matki rozwiazujacej węzły a teraz modle aie do Jana Pawła II. historia nie ma moze happy endu jak ktos moglby pomyslec na poczatku ale ja caly czas pokladam nadzieję w Bogu ze wszystko sie jeszcze ułoży. Ojcze nie jako ja chce ale jako Ty! Rozaniec jest doskonalym lekarstwem na smutki.Po ponad 90 dniach nowenny dochodzę do wniosku że oprocz intencji, ktora jest ważna wazniejsza jest przemiana wewnetrzna osoby modlacej sie. Jeszcze nie wiem ale chyba odmowie kolejną nowennę w tej samej intencji. Bo sam Jezus mowi: proście a będzie wam dane!
Niech Bóg ma wszystkich w opiece i Wam błogosławi!

Powiadomimy Cię o najbliższej Mszy w Pompejach!

15
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
8 Wątki komentarzy
7 Wątki z odpowiedziami
1 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
8 Autorzy
AnonimPomponikulaAsiaSaa Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
też Ania
Gość
też Ania

Piękne świadectwo. Dużo dobra Autorze. Dzięki za przytoczenie słów kapłana ”nie traktuj Pana Boga w ten sposób ze ja juz sie pomodlilem teraz ty Panie Boże działaj. Bóg zna odpowiedni czas i miejsce i jesli cos jest dla nas dobre to na pewno to dostaniemy. Niekoniecznie w takiej postaci jak to sobie wyobrażamy.”

Ola
Gość
Ola

Bóg błogosławi tylko wybranym. Ja się tyle modliłam i nic…jestem niegodna laski. Bóg wie lepiej że jak będę smutna i samotna to będzie mi lepiej…nie mam siły wierzyć i żyć. Nie ma Boga.

nieznajoma
Gość
nieznajoma

Tyle tzn ile się modliłaś?

Saa
Gość
Saa

A znasz kogoś „godnego łaski” no…może poza Maryją? Gadanie stylu „Boga nie ma bo nie spełnił mojej modlitwy” jest żałosne ale..w gruncie rzeczy to wołanie o uwagę ludzi i samego Boga! I o to chodzi…Bóg kocha takie osobistości:)

ula
Gość
ula

polecam Ci na youtubie – kryzys wiary – ks. Lukasz Brus

Saa
Gość
Saa

Jaki jest sens powtarzania tej samej intencji w kółko? Ja odbieram to jako brak zaufania do Boga i pychę (ukrytą) że spełnienie mojej prośby zależy ODE MNIE,OD „SIŁY”MOJEJ MODLITWY,ZAANGAŻOWANIA,CZASU itd..a nie od Woli Bożej.. Nie obraź się, ale to dość niebezpieczne i infantylne podejście i traktowanie Boga jak „grającą szafę” – wrzucę pieniążek(modlitwę) i zagraj mi co ja chce…a jak się nie uda to wrzucę jeszcze raz…i znowu aż mi się znudzi albo dostanę to co chcę,albo zmienię zdanie..albo skończą się „pieniądze” albo… znajdę inną szafę grającą;) Zrozumialabym jeszcze takie uparte modlenie się np.o szansę na odpokutowanie swoich grzechów albo… Czytaj więcej »

też Ania
Gość
też Ania

Bywa i tak, że modlitwa jest dorastaniem do tego, że Bóg może spełnić nasze prośby zupełnie inaczej niż sobie wymarzyliśmy. Ja mam wrażenie, że Autor świadectwa ma świadomość, że nie zbuduje relacji z tą osobą na siłę, wbrew jej woli. Dla Niego modlitwa stała się szczególnym czasem z Panem Bogiem i o to chodzi. Autor napisał, że najważniejsza jest przemiana serca. Nie wiemy jak potoczy się historia z wymarzonym obiektem uczuć u Autora. Cokolwiek się jednak nie wydarzy, uczuć nie da się wygasić z dnia na dzień. Chwała Autorowi świadectwa, że szczerze staje przed Bogiem ze swoim sercem.

Anonim
Gość
Anonim

Właśnie tak jest jak piszesz. Czuję że przez ten czas dorosłem do pewnych rzeczy. Może tak wlasnie miało być? Moze ta dziewczyna pojawila się na mojej drodze abym bardziej poznał siebie? Być może Pan Bóg wie ze ze mna nie bedzie szczęśliwa tak jak na to zasługuje? Zrobiłbym dla niej wszystko co nie kłóci się z moimi przekonaniami ale moze to jest za mało. Czas na pewno przyniesie jakieś rozwiązanie, a potem przyjdzie również pora na zrozumienie tego wszystkiego. Na tą chwilę nie mam pojęcia dokad zmierza ta znajomość. Dziękuję Ci bardzo za dobre słowo.

Asia
Gość
Asia

Ja autora rozumiem, chce być szczęśliwy z tą osobą. Stosuje metodę „naprzykrzającej się wdowy”. Może i to jest jakiś sposób? Mi na myśl przyszła inna rzecz – warto modlić się aby pomóc innym, niekoniecznie jeśli my mamy w tym bezpośredni lub pośredni interes. Pomodlić się za kolegę z pracy aby problemy w rodzinie mu się rozwiązały, za jakiegoś człowieka który złorzeczy innym, za zdrowie sąsiadki.. Myślę, że jeśli ma się siły warto spróbować. Bóg ma dobry słuch i słyszy za pierwszym razem jeśli o coś się modlimy. Pamięć też ma dobrą. A może spodoba Mu się ogromnie jak wyzbędziemy się… Czytaj więcej »

Anonim
Gość
Anonim

Czy pokochanie kogoś jest próbą zawlaszczenia go dla siebie? Ja traktuję to raczej jako chęć oddania siebie aby ta druga osoba byla szczęśliwa. Przemyslalem sobie uwagę odnośnie powtarzania tej samej intencji. Może masz rację ale nie uważam że zmarnowalem ten czas. Jak pisalem wcześniej sama intencja nie była już tak wazna jak potrzeba modlitwy. Jutro kończę druga nowennę. Pewnie niedługo zacznę trzecią ale raczej intencja bedzie inna.

też Ania
Gość
też Ania

Mnie szczególnie urzekają świadectwa tych osób, dla których różaniec stał się drogą do ufania Bogu. Ludzie ci zostali przy modlitwie różańcowej bez względu na to czy ich intencje z pompejanki zostały spełnione tak jak pragnęli czy też sprawy potoczyły się zupełnie inaczej. Może to jest szczególnym owocem pompejanki? To bardzo piękne oplatać różańcem cały dzień, całe życie i wszystkie intencje, które nosi się w sercu. To piękne z ufnością oddawać Bogu w różańcu wszystkie sprawy swoje, bliskich i innych ludzi.

ula
Gość
ula
ula
Gość
ula
ula
Gość
ula
Pomponik
Gość
Pomponik

Módlmy się za innych. Modlitwa za innych wraca z podowojna mocą i łaską

Pielgrzymuj z nami!

- poznaj niezwykłą historię

Sanktuarium 

w Pompejach!