Tomasz: Kryzys we wspólnocie

Mam 20 lat. Nowenny Pompejańskiej podjąłem się kilka lat temu. Ogrom łask jaki spadł na mnie od tamtego czasu sprawił, że napisania tego świadectwa podejmuję się dopiero dzisiaj, gdy widzę jakimi dobrami przez ręce Maryi obdarzył mnie Pan. Moja intencja dotyczyła wówczas uzdrowienia sytuacji we wspólnocie młodzieżowej, w której byłem jedną z osób odpowiedzialnych. W wyniku podjęcia się przez wspólnotę pewnej inicjatywy nastąpił rozłam. Był to dla mnie bardzo trudny czas, gdyż doświadczyłem odrzucenia od wielu najbliższych mi osób. Moja uduchowiona wizja wspólnoty legła w gruzach. Jednak dzisiaj widzę, że nie była to do końca Boża wizja. Wiele w tym było mojego ja, szukania podziwu u innych. Służyłem wspólnocie na swoją chwałę, a nie na Chwałę Boga. Po odmówieniu Nowenny, wiele relacji we wspólnocie uległo poprawie. Trwało to dłuższy czas, bo wiele ran wymagało zabliźnienia. Z perspektywy czasu widzę też, że dzięki tej nowennie nawiązałem relację z Maryją. Z chęcią odmawiam różaniec, którego nigdy nie potrafiłem zrozumieć i widzę jaka moc się w nim kryje. Pan Bóg zaczął uzdrawiać moje poczucie wartości i relacje z kobietami, którymi byłem zniewolony.
Dziś już jestem w innej wspólnocie. Wspólnota, za którą modliłem się Nowenną może nie funkcjonuje obecnie najlepiej. Widzę natomiast jak piękne wydała owoce. Wiele osób odeszło z niej choćby z racji wieku, włącznie ze mną. Część z nich niestety nie żyje w relacji z Bogiem. Ale jest kilka osób, w tym ja, które dzięki łasce doświadczają mocy Boga. Każdy z nas mieszka w innym miejscu, ale mamy ze sobą kontakt i nieustannie dzielimy się tym czego Bóg dokonuje w życiu każdego z nas. Nowenna Pompejańska jest przedziwną nowenną, bo nie zawsze dostajemy to o co prosimy. Często dostajemy przez ręce Maryi takie łaski, które są o wiele piękniejsze niż te, o które prosimy. Trudno mi wyobrazić sobie piękniejsze życie od tego, które mam obecnie z Bogiem. Owszem, jest wiele łez, cierpienia, ale są też chwile, w których widzę co Bóg dokonuje w moim życiu i moje serce jest przepełnione szczęściem. Nowenna Pompejańska to coś więcej niż modlitwa o jakąś łaskę. To zaproszenie do relacji z Bogiem i Maryją. To narzędzie, które otwiera nasze serce na łaski, które Bóg w swoim miłosierdziu dla nas przygotował.

Tomek

4
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
3 Wątki komentarzy
1 Wątki z odpowiedziami
0 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
2 Autorzy
też AniaJulia Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
też Ania
Gość
też Ania

Klika dni temu pod innym świadectwem wypłynął temat wspólnot i sama wzięłam udział w dyskusji. Pozwolę sobie skopiować moje wypowiedzi z tamtej dyskusji. Sama odeszłam ze Wspólnoty Odnowy właśnie podczas odmawiania nowenny pompejańskiej w zupełnie innej intencji. Mam szacunek dla tego ruchu i skłamałabym mówiąc, ze było tylko źle, ale po tym co działo się przed moim odejściem już tam nie wrócę. Nie neguję tego, ze jest wiele dobrych, zdrowych wspólnot. Jednak po tym czego doświadczyłam – chore pojęcie posłuszeństwa, nadużywanie charyzmatu proroctwa czy raczej kompletne wykrzywienie tego charyzmatu, aktywności kompletnie niedostosowane do możliwości osób pracujących – jakoś nie ciągnie… Czytaj więcej »

też Ania
Gość
też Ania

Nie chodzi o to by o wspólnotach pisać tylko źle, bo jest wiele pięknych i dobrych wspólnot. Chodzi tylko o to, że błędy, w dodatku skrzętnie ukrywane, mogą bardzo poranić ludzi i zniechęcić do jakichkolwiek grup modlitewnych. Ja już nie mam siły drugi raz przechodzić przez to samo. Dodam, że pozbierać sie psychicznie bardzo pomogli mi ludzie, którzy odeszli w tym samym czasie co ja.

Julia
Gość
Julia

Szczęść Boże. Mam do Was pytanie: czy odmawiając nowennę w intencji bliskiej osoby mieliście do czynienia z jakimiś znakami od Maryi dotyczącymi bezpośrednio tej osoby lub jej rodziny? Że widzieliście kogoś z rodziny tej osoby na ulicy, że w rozmowie od niechcenia padła data urodzenia tej osoby, o która się modlimy? Takie przykładowe znaki, że w tym momencie modlę się o nawrócenie osoby i dostaje przeróżne znaki zwiazane z nią? Jak zapatrujecie się na takie coś? Czy wierzyć w to czy mieć dystans?

też Ania
Gość
też Ania

Ja podeszłabym do takich zjawisk w wolności, otwartości ale tez z dystansem. Przyjmuj te wydarzenia, obserwuj, pros Ducha Świętego o dobre rozeznanie. Miej wolność wobec znaków – one mogą być pocieszeniem, umocnieniem, ale może ich nie być, co wcale nie świadczy o nieskuteczności modlitwy. Ja podchodziłabym do tego w wolności, z dystansem nie wykluczając, ze to znak, ale i zbieg okoliczności. Prosiłabym tez Ducha Świętego o dobre rozeznanie.