Monika: Odnalezienie prawdziwego szczęścia

Szczęść Boże,
W sytuacji kryzysowej, w której mój mąż wyprowadził się ode mnie i naszej 4 miesięcznej córeczki zaczęłam szukać pomocy. Nie radziłam sobie w życiu. Czułam ogromną gorycz w sercu, poczucie że moje życie jest i będzie beznadziejne bo stałam się samotna, a moja kochana córka będzie miała rozbita rodzinę.
Mąż swoim postępowaniem od samego ślubu pokazywał mi, że dla niego najważniejsze jest gospodarstwo rolne jego brata i jego rodziców. Interesował się tylko ta gospodarka, a nie naszym małżeństwem i nasza córeczka. Po ślubie jesteśmy półtora roku. Jak rozmawiałam z księdzem to powiedział mi, że z punktu prawnego można stwierdzić nieważność tego małżeństwa, ale zachęcił, żebym starała się ratować małżeństwo ze względu na nasze uczucie do siebie i nasza córeczkę. Chciałam się starać, ale mąż robił wszystko, żeby mnie zniechęcić do małżeństwa, żebyśmy oboje stwierdzili, że to nie ma sensu i żeby on mógł sobie pójść do brata i rodziców na gospodarstwo, na to co kocha najbardziej. I tak się właśnie stało. Byłam zmęczona ciągłymi kłótniami z mężem i tym że interesuje się gospodarka i swoją rodziną macierzysta, a nie mną i córka. Aż w końcu się wyprowadził.
Przyjeżdżał do córki raz w tygodniu. Wizyty odbywają się u mnie w domu ze względu na to, że karmię piersią córka i jest za mała żeby mąż mógł ją wziąć do siebie. Za każdym razem gdy do niej przyjeżdżał, płakałam i prosiłam, żeby do nas wrócił, żeby uznał, że najważniejsze jest małżeństwo i stworzenie dobrej rodziny dla córki. Mąż jednak mówił, że on w małżeństwie nie czuje się szczęśliwy, że może jeden dzień był ze mną szczęśliwy i dopiero teraz jak jest wolny, jak nie musi się tłumaczyć nikomu gdzie jest i co robi, i jak pracuje na roli czuje się szczesliwy. I jeśli mocno chce być z nim to mogę z nim zamieszkać jak on się wybuduje koło swojego brata, ale muszę zaakceptować fakt, że on będzie chodził do pracy, a po pracy będzie pracował na gospodarstwie brata i razem z nim podejmował decyzje odnośnie gospodarki, a ja bym miała się zajmować domem i dziećmi. Że mną czas może spędzać ewentualnie w niedzielę. Tak bardzo mnie to bolało co mi mówił. Czułam, że wcale się dla niego nie liczę, że mogę być w jego zyciu, ale jedynie jako dodatek, albo jakaś gosposia.
Zaczęłam szukać pomocy i natknęłam się nanowenne pompejańska. Odmówiłam w pierwszym dniu i pomyślałam, że będąc sama z tak małym dzieckiem nie ma szans żeby udało mi się przez 54 dni ja odmawiać. Następnego dnia wstałam wcześniej niż córka z zamiarem, że jednak spróbuję odnawiać. Okazało się, że aplikacja na telefonie, która dawała mi wskazówki jak odmawiać nowennę nie działa. Wszystkie inne aplikacje działały, oprócz tej jednej. Poczułam, że to diabeł chce mi utrudnić odmawianie. Poczułam, że diabeł naprawdę istnieje. Że to nie jest fikcja, że on naprawdę jest i próbuje nas odciągać od Boga i życia w miłości. Postanowiłam, że będę odmawiać nowennę. Ku mojemu zdziwieniu szło mi to łatwo. Ze spokojem potrafiłam znaleźć czas na odmawianie. Mało tego. Czułam ogromną radość z odmawiania. Czułam, że przez cały czas jest ze mną Matka Boża. Zawsze wierzyłam w Boga i byłam praktykująca, ale teraz poczułam niesamowita więź z Matką Bożą. Matka Boża dała mi dużo siły do życia. Zaczęłam bym uśmiechnięta, zadowolona. Zaczęłam cieszyć się córką, z radością zajmowałam się zajęciami domowymi. Chętnie spędzałam czas z siostrą i swoimi znajomymi. Gdy mąż przyjeżdżał do córki przestałam przy nim płakać i prosić go o litość i żeby do nas wrócił. Pomyślałam, że skoro będzie chciał do mnie wrócić to szybciej to zrobi jak zobaczy swoją żonę uśmiechnięta i radząca sobie w życiu niż błagająca go o litość.
Następnie przeczytałam w komentarzach tutaj pod jakims swiadectwem, że warto odmawiać nowennę ku Sercu Jezusa przez Serce Maryji i zbierać pierwsze soboty miesiąca. Jezus obiecuję wtedy aż 33 laski, które otrzyma osoba prosząca. Jako dziesiąta łaskę Jezus wymienia, że grzesznicy bez problemu nawrócą się, nawet jeśli za nich będzie się modliła inna osoba, a nie on sam za siebie. Pomyślałam, że będę się modliła o swojego męża, żeby przewartościowal swoje życie i uznał, że nie praca, pieniądze i gospodarka jest najważniejsza, ale Bog, miłość, małżeństwo, dzieci. Zastanawiałam się jak to jest możliwe, że Bóg może nawrócić grzesznika skoro daje każdemu wolną wolę. I myślałam, że to chyba nie ma szans, żeby mój mąż się nawrócił. Ale kolejnego dnia w Piśmie Świętym, które czytam z aplikacji na telefonie fragmentami każdego dnia przeczytałam, że Jezus kazał swoim uczniom modlic się za swoich nieprzyjaciół. Uznałam to, że to Bóg chce mi powiedzieć, że mam modlić się za męża. To jest niesamowite jak Bóg daje nam znaki w życiu żebyśmy wiedzieli co mamy robić. Trzeba tylko chcieć przylgnąć do Boga, czuc z Nim więź, starać się kochać innych, a nie mieć złości na inne osoby, a Bóg nas poprowadzi. Wskaże nam dobrą drogę i da nam siłę i moc.
Od kiedy zaczęłam nowennę czuję się dobrze w życiu. Czuje więź z Bogiem. Czuję, że On mnie prowadzi. Mimo, że sytuacja jest dla mnie ciężka, nie boję się o przyszłość i staram się cieszyć życiem takim jakim jest. Mam nadzieję, że Bóg wysłucha mojej prośby i mąż do nas wróci i uzna, że Bóg, miłość są najważniejsze i to daje prawdziwe szczęście, a nie praca i gospodarka. Proszę Was kochani. Módlcie się również za mojego męża, za nasze małżeństwo, żebyśmy oboje siebie bardzo kochali i uznali, że najważniejszy jest Bóg a potem dla mnie najważniejszy jest mąż, a dla niego ja jako żona, a potem nasza córeczka. I żebyśmy kochali wszystkich wokół siebie, żebyśmy dzielili się Bogiem ze wszystkimi. Żeby w małżeństwach i na świecie zagościła miłość.
Zachęcam do odmawiania nowenny i szukania relacji i więzi z Matką Bożą.
Pozdrawiam

8
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
3 Wątki komentarzy
5 Wątki z odpowiedziami
0 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
6 Autorzy
KarolinaIzaMonikaewaPolka Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
alik
Gość
alik

Tak Bóg szanuje wolność każdego człowieka. Tylko w tej wolności Twój małżonek przed Bogiem coś wolną, nieprzymuszoną wolą powiedział podczas ślubu. „A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało” (Mt 19, 6). Polecam na youtube: „Ks. Dominik Chmielewski – niesamowita historia egzorcyzmu małżeńskiego”

Polka
Gość
Polka

Znasz Nowenne do Matki Bozej Rozwiazujacej Wezly?

Monika
Gość
Monika

Przysięgał, ale nie miał zamiaru tego dotrzymać. Wierny zamierzał być ale swojej rodzinie macierzystej, z którą spędził prawie 30 lat. Nie jak ze mną kilka lat. I uczciwość. Miał w planach mnie okłamywać. Przed ślubem również wprowadził mnie w błąd. A gdyby powiedział prawdę ślubu by nie było. I dlatego mam wątpliwość czy ten ślub jest ważny. Ale tak czy inaczej ja otrzymałam od Boga dużo łask, bo to cud, że ja się nie załamałam. Bog dal mi siłę i moc i poczucie spokoju. A niezależnie od tego jak potoczą się dalej nasze losy to zamierzam modlić się za mojego… Czytaj więcej »

Iza
Gość
Iza

Mi się wydaje, że ten ślub jest nieważny. Proszę wystąpić o jego unieważnienie i nie wiązać sobie życia przez jakiegoś dupka, który kłamie i oszukuje. Nawet jak Bóg okaże mu łaskę, to Pani już może sobie wtedy być legalnie z innym mężczyzną a on niech żałuje.

ewa
Gość
ewa

Moniko!!! Bóg nie ma dla Was innych planów, niż te abyście byli razem. On Was powołał do małżeństwa. Módl się i ufaj. Ogłaszaj wszelkie błogosławieństwo nad Waszym małżeństwem. Ogłaszaj Słowo Boże i uwielbiaj Pana w tej trudnej sytuacji, a zobaczysz cuda. Alik odpowiedni cytat Ci zamieściła(Mt 19, 6). Wiem, niektórzy czekają na nawrócenie krócej, inni potrzebują więcej czasu, ale trzeba być cierpliwym i pokornym. Błogosław, dziękuj i ufaj!!!

Monika
Gość
Monika

Jak dobrze, że są tacy dobrzy ludzie, którzy dodają otuchy i siły do walki. Dziękuję

Karolina
Gość
Karolina

Pamiętaj nie jesteś sama jest z Tobą Bóg i Jego Matka.Mi duzo sił dała modlitwa pompejanska.Dzisiaj skończyłam 3 nowenne.Tez jestem mezatka,matka.Maz mocno mnie skrzywdził ,zniszczył przez swoj alkoholizm.Bylismy w poważnym kryzysie ,chciałam rozwodu miałam go dosyć ale też nie chciałam żeby syn cierpiał.W zasadzie wykopalam go z domu.Podczas modlitwy Pan działał dużo cudów otrzymałam więcej niż chciałam .Mąż nie pije od kilku miesięcy ,leczy się chodzi na AA.Stara sie.Jestem w ciazy.Mam pokój serca ,radość.Bog powoli uzdrawia nasza relacje.Nie trać ducha małżeństwa sakramentalne są do uratowania.Skup się na dziecku ono cie teraz potrzebuje.Tak jak ja skupilam się na sobie i dzieciach… Czytaj więcej »

Monika
Gość
Monika

No mi też dużo miesza teściowa. A mąż wydaje mi się, że jej stronę trzyma bo ona go wychowała, a ja jestem jakby obca osoba. Cieszę się bardzo, że z takiego poważnego kryzysu udało Wam się wyjść, że relacje się poprawiają, że nawet w ciąży jesteś. Niech Bóg ma Was w swojej opiece. Niech rodziny się nie rozpadają, ale beda mocne w miłości.
Pozdrawiam

Limitowana wersja 

modlitewnika napisana

przez bł. Bartola Longo.

     Modlitwa z wiarą 

_____________________________