Marta: Pomoc przez modlitwę

Witam wszystkich. Dostrzegam nieustającą obecność Jezusa w moim życiu. Chciałabym podzielić się z Wami tym, co do tej pory zdążyło się wydarzyć w moim życiu za sprawą pomocy z góry, również tym, co działo się zanim trafiłam na nowennę pompejańską.
Pierwszą moją wysłuchaną prośbą były narodziny mojego brata. Zawsze bardzo lubiłam dzieci. Marzyłam o rodzeństwie. Gdy byłam jeszcze dzieckiem w podstawówce, odmawiając 10 różańca przed spaniem, bardzo długo modliłam się o rodzeństwo (bez wiedzy rodziców). Warto dodać, że moi rodzice odkąd pamiętam żyją jak pies z kotem. Wielokrotnie dochodziło do awantur, bójek, była nawet separacja i ciągłe straszenie rozwodem (wszystko ze względu na ich trudne charaktery, bałam się ich obojga, z dzieciństwa pamiętam nieustający stres). To małżeństwo wisiało na włosku, a mimo to po paru latach moja prośba została wysłuchana. Uważam, że taka szczera modlitwa dziecka o czystym sercu była bardzo skuteczna. Zrozumiałam, że Bóg wybrał najlepszy moment – spełniając moją prośbę, naprawił relacje między moimi rodzicami.
Ta niełatwa sytuacja w domu spowodowała zdystansowanie się do Boga całej naszej rodziny. Później z rodzicami się nie układało, było po prostu źle. Czułam się szalenie samotna. Byłam zamknięta w sobie. Miałam problem z nawiązaniem jakichkolwiek znajomości. Chciałam wyrwać się z tego domu, gdzie mną szydzili i gardzili. Wtedy zaczęłam szukać Boga. Poszłam na pielgrzymkę w intencji znalezienia męża. Postawiłam Bogu ultimatum – miałam wyjść za mąż zanim skończę 25 lat. W zamian proponowałam Mu przyjmowanie Komunii Świętej, czego wcześniej praktycznie nie robiłam ze względu m.in. na nieustający konflikt z rodzicami. Nie minął rok, a moja prośba moja została wysłuchana. Po 9 miesiącach, po raz pierwszy zobaczyłam miłość swojego życia. Za kolejny miesiąc „przypadkiem” spotkaliśmy się i zaledwie parę dni po tym spotkaniu zostaliśmy parą. U mnie miłość nie pojawiła się jak za strzałą Amora, chociaż mój mąż twierdzi, że u niego tak było. Ta miłość wzrastała we mnie w miarę poznawania Go, jak zaznałam jego opieki, dowiedziałam się jak ma dobre serce i ile jest w stanie zrobić dla innych. To był chłopak, który nie chciał mnie skrzywdzić, chciał chodzić ze mną za rękę! Teraz szalejemy za sobą. Nie wiedziałam, że tak można kogoś kochać. Nigdy wcześniej nie wierzyłam w miłość. Mój mąż był moim pierwszym chłopakiem. Jestem pewna, że to dar od Boga. Dziękuję Panu Bogu za ten dar do dziś.
Pan Bóg jest niezmiernie sprytny w pozytywnym tego słowa sensie. Po raz kolejny rozwiązał kilka moich problemów na raz. Z mężem wzięliśmy ślub niecałe 2 lata od poznania, a odkąd wyszłam z domu rodzinnego, moje relacje z rodzicami (o które też długo się modliłam) są dużo lepsze.
Jeszcze przed ślubem dowiedziałam się ze jestem chora. Jak się później okazało to choroba genetyczna, a jak wiadomo, ciężko jest walczyć z genami. Ja próbowałam. Jak się można domyśleć – bezskutecznie. Załamałam się. Pierwsze lata małżeństwa nie były dla mnie tak szczęśliwe jak powinny być. Nakręcałam się już do tego stopnia, że byłam nerwowa, wręcz agresywna, na czym ucierpiało nasze małżeństwo. Bałam się skutków rozwoju ciągle postępującej choroby. Uważam, że zrobiłam wszystko co można było zrobić tutaj na Ziemii, aby się wyleczyć, lecz nadal nie było rezultatów.
Trwało to ok. 3 lat. Teraz jestem pewna, że Pan Bóg wybierając męża dla mnie, kierował się tym co mnie w życiu spotka i uważam, że to był najlepszy wybór. Ten człowiek okazał mi tyle miłości, serca, opieki i pomocy jakiej nigdy nie zaznałam, nawet od rodziców. Jest najlepszym wsparciem, więc nawet jeżeli długo czekasz na miłość życia i oddajesz tę sprawę w ręce Boga, to jestem przekonana, że warto czekać.
Zaczęłam rozpaczliwie szukać pomocy przez modlitwę, ponieważ wiedziałam, że ani ja sama, ani nikt z tego świata nie może rozwiązać moich problemów. Jezus walczył o moją duszę. Ze stanów skrajnej rozpaczy, nerwicy, wręcz depresji, wpadałam w stany ożywienia, kiedy szukałam sensu i nadziei. Tak w kółko. Wreszcie grzebiąc w Internecie, wpadła mi w ręce nowenna pompejańska. Nie zaczęłam odmawiać jej od razu. Bałam się, że sobie nie poradzę i wciąż odkładałam to na później. Nowennę zaczęłam odmawiać przed wakacjami, a już na jesień zobaczyłam pierwsze „namacalne” efekty. Mój stan się znacznie polepszył, choć jak zrozumiałam całkiem niedawno nie mogę wymagać całkowitego uzdrowienia, bo to tak samo jakbym wymagała od Boga aby np. urosnąć 20cm, bo jestem za niska. To nierealne. Dodam, że poczucie spokoju oraz pełne zaufanie pojawiły się od razu. W każdym razie zakończyłam swoją 1 nowennę i czekałam na cud. W międzyczasie pojawił się nowy kryzys. Po 2 latach nieudanych starań o dziecko, dowiedziałam się, że jestem niepłodna. Kolejna tragedia i powtórka scenariusza… Lecz tym razem to ja zostałam zawołana do modlitwy. Pewnego dnia poczułam, że muszę dziś koniecznie zacząć odmawiać nowennę. Przeczytałam kilka świadectw i naładowana dobrą energią, chwyciłam różaniec w dłoń. To był mój 15 dzień cyklu. Od razu po odmówieniu różańca zauważyłam, że dostałam śluz płodny, którego nie miałam od bardzo dawna. Tego również dnia odmówiłam również nowennę w taki sposób, w jaki jeszcze nigdy nie udało mi się tego zrobić i mówię tu „o jakości” modlitwy. Teraz jestem w trakcie odmawiania części dziękczynnej. Czuje się silna psychicznie, to zauważyłam już od pierwszego dnia. Wszystkie złe myśli odeszły na bok, a ja mam chęć i siły aby stawić tym problemom czoła. To, żeby już teraz podzielić się swoim świadectwem również poczułam wewnątrz. Wiem, że Panienka Najświętsza czuwa nad nami i uprosi mi kiedyś łaskę bycia matką. Ja wierzę i zachęcam wszystkich do powierzenia swoich problemów Naszej Matce. Dziękuję. Szczęść Boże!

3
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
3 Wątki komentarzy
0 Wątki z odpowiedziami
0 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
2 Autorzy
AniaEwa Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Ewa
Gość
Ewa

Marto, życzę Ci spełnienia Twoich marzeń. Nie ustawaj w modlitwie i ufaj Bogu i Maryi. Pomodlę się w Twoich intencjach. Szczęść Boże!

Ania
Gość
Ania

Jestes wspaniala, Twoje swiadectwo jest przepiekne, Chwala Panu!

Ania
Gość
Ania

Zrezygnuj calkowicie z cukru, troche ciezko jest pisac na tej stronie o sprawach fizjologicznych, ale zapewniam Cie, bo wiem z wlasnego doswiadczenia, ze odstawienie cukru (w kazdej postci, jest dodawany nawet do keczupu) poprawi Twoja plodnosc.

Limitowana wersja 

modlitewnika napisana

przez bł. Bartola Longo.

     Modlitwa z wiarą 

_____________________________