Katarzyna – LIST: Powrót do kraju

Witam, chciałabym się podzielić moim świadectwem, nie związanym z NP, a mianowicie chcę opowiedzieć jak to Matka Boska wysłuchała moich próśb odnośnie powrotu do kraju, do mojego domu, gdzie zostawiłam serce wyjeżdżając do Anglii 12 lat temu.. Wyjeżdżając do Anglii byłam młodą dziewczyną, oddaloną od Boga bardzo mocno, żyłam w grzechu i tkwiłam w nałogach, nie miałam pomysłu na życie i tak bawiąc się mijał mi każdy dzień.. wyjechałam razem z moim chłopakiem- obecnie mężem, było nam bardzo ciężko, zderzyliśmy się z brutalną rzeczywistością życia na obczyźnie, z dala od domu, bliskich i wszystkiego co stanowiło o naszym poczuciu stabilizacji i bezpieczeństwa. Pracowałam bardzo ciężko, dumę musiałam chować w kieszeń każdego dnia.. teraz wiem ze była to lekcja pokory, której mi było trzeba w życiu.. często płakałam wołając do Boga, ze chce wracać, ale wydawało się to niemożliwe, zwłaszcza gdy wszyscy bliscy mówili, ze nie ma do czego wracać, ze nie ma pracy itp. Dodam, ze pochodzę z małej nadmorskiej miejscowości i o prace poza sezonem było zawsze ciężko. I tak mijał nam dzień za dniem, każdy opierał się na odliczaniu dni do wakacji w Polsce, kiedy natomiast już wracałam z urlopu pojawiały się łzy, depresja a kiedy już się pozbierałam, stawiałam sobie kolejny cel, kolejny wyjazd do kraju i znowu odliczałam i tylko tym żyłam, z czasem przyzwyczajałam się do pobytu tam i nawet trochę było lżej, ale nadal czułam ze wegetuje.. potem pojawiły się dzieci, które dały mi ogrom miłości i ukojenia, nie pracowałam, skupiłam się na wychowywaniu dzieci i byciu dobra mama.. czas leciał, a ja nadal chciałam wracać do domu, ale mając dzieci wiedziałam, ze jest jeszcze gorzej to osiągnąć.. teraz juz trzeba było myśleć o całej rodzinie.. a w pl działo się gorzej z praca i ze wszystkim.. przez te wszystkie lata mało się modlilam, sporadycznie, ale przez jakiś rok mówiłam prawie codziennie różaniec w różnych intencjach ale zawsze o powrót do kraju i właśnie wtedy, kiedy już zaczynałam godzić się z myślą ze musimy żyć swoim życiem i raczej zapomnieć o powrocie do kraju stało się coś niewyobrażalnego, w co trudno uwierzyć wszystkim dookoła.. będąc jak co roku na Wakacjach w pl dowiedziałam się ze tata chce sprzedać mieszkanie i kupić dom niedaleko ze swoją nowa wybranka, ponieważ mama zmarła pare lat temu i chciał ułożyć sobie życie, ja za namowa sióstr, które tez już dawno wyprowadziły się z domu i maja swoje życie, które wiedziały jak bardzo marze o powrocie i nie chciały stracić domu rodzinnego spytałam się taty, który dodam, zawsze mówił ze nie ma co wracać do pl bo tu coraz gorzej się dzieje( rozmawiałam z nim o tym wielokrotnie i zawsze ze złamanym sercem słuchałam, ze nie możemy wracać.. ze nie poradzimy sobie w pl.. ) poprosiłam go żeby narazie nie sprzedawał mieszkania, ze spróbujemy wrócić, a my wszystkie spłacimy ten dom. Stanęło na tym ze jak znajdę prace to wracamy,.. Nie wierzyłam w to że nam się uda ale musiałam spróbować… Mąż nagle zmienił zdanie, twierdził że nie damy rady w Polsce i nie wspierał mnie w tym powrocie.. ale ja byłam dziwnie spokojna ze nam się uda.. modliłam się słowami ze to od Boga zależy czy mamy wrócić do kraju czy nie i wtedy stał się cud dostałam prace, taka wymarzona!!! Jakby dla mnie stworzył się etat i w dodatku tylko 2-3 h dziennie, ale za naprawdę dobre pieniądze ( ludzie do tej pory są zdziwieni) dzięki temu mogę również nadal być mama i prowadzić moje dzieci przez życie … Niestety nie mogłam się cieszyć tym wszystkim bo obawy narastały a w szczególności te o prace dla męża.. nie wyobrażałam sobie życia na odległość.. nawet przez te pare miesięcy.. zanim znalazł by prace.. a i to było bardzo trudne z jego wykształceniem .. a tu nagle i on zaraz dostał prace na stanowisku na którym nigdy bym nie pomyślała ze będzie pracował bez wyższego wykształcenia i to w danym kierunku, a jednak przyjęli go ze względu na jego biegły angielski!!! I tak wróciliśmy do kraju… oboje mamy świetne prace, mamy czas dla dzieci.. Wiem tez, ze potrzebna nam była ta emigracja bo nauczyła nas wiele, wyszlifowana nasze serca, przewartosciowala wszystko w nas i sprawiła ze staliśmy się mądrzejsi, silniejsi i lepsi.. nie wiem co by było z nami jakbyśmy nigdy tego nie doświadczyli.. Matka Boża zmieniła mnie i przyprowadziła do Jezusa.. doświadczyłam cudu i już nie odejdę od Boga i pociągnę za sobą kogo tylkomoge. NP odnawiam 13 dzień za mojego synka i wierze, ze i ja na tym skorzystam. Życzę wytrwałości!!! Chwała Panu!!!

"Królowa Różańca

Jeszcze taniej!

- juz od 2

.

Świętego"

4
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
2 Wątki komentarzy
2 Wątki z odpowiedziami
0 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
3 Autorzy
KasiaMaria IIEwa Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Ewa
Gość
Ewa

Kasiu, życzę dobrego życia w Polsce całej waszej rodzinie. Dziękuję Ci za to świadectwo – tak, nic nie dzieje się bez przyczyny, a gdy nasze życie zawierzymy Bogu i Maryi, odzyskujemy pokój serca. Szczęść Wam Boże 🙂

Kasia
Gość
Kasia

Dziękuję pięknie! Szczęść Boże!

Maria II
Gość
Maria II

Katarzynowitaj w Polsce, wszyscy młodzi ludzie podobnie jak Ty powinni uwierzyć,że tutaj jest ich miejsce i jak w piosence „tu jest moje miejsce , tu jest mój dom”.Wszyscy tęsknią za Ojczyzną , nie wszystkim udaje się wrócić, bo brakuje im Twojej determinacji i wiary.Pomogła Ci modlitwa, ale też Siostry.Musi być ktoś kto pomoże- przekona.Sama namówiłam młodą osobę z 2 dziećmi do powrotu z Norwegii do Polski . Na koniec mam prośbę, westchnij Kasiu w intencji mojego Syna jeśli nie o powrót do Polski to o nawrócenie,obiecuję pomodlić się o opiekę M.B. nad Tobą i Rodziną i jeszcze raz gratuluję powrotu… Czytaj więcej »

Kasia
Gość
Kasia

Witam, pomodlę się o Pani Syna i wierzę iż i jego Mateczka nasza nie opuści!
Pozdrawiam, Z Panem Bogiem 🙂

Pielgrzymuj z nami!

- poznaj niezwykłą historię

Sanktuarium 

w Pompejach!