Andrzej: Uratowała mnie Maryja

Szczęść Boże. Zapomniałem w Swoim życiu o tym,że Jezus Jest Moim Panem,Życiem,Moim Zbawieniem,Miłością,Lekarzem i Ratunkiem… Żyłem tak jak by Boga nie było. Od kilku lat interesowała mnie parapsychologia i religia jednocześnie…Oglądałem dużo programów które prowadzą wróżki stawiające tarota lub posługują się innymi metodami chcąc „odgadnąć przyszłość”. Ciekawiła mnie Hipnoza. Wczytywałem się w senniki i w horoskopy. Obok tego nie dostrzegłem,że mimo iż prowadzę życie religijne i nawet tworze ze znajomymi zespół śpiewający na Bożą Chwałę. To to zainteresowanie tymi dziedzinami życia coraz bardziej mnie interesuje i wciąga,a życie sakramentalne zaczyna gdzieś ginąć. Staje się jakby niepotrzebne ,a Ja nie widziałem tego,że w moje życie wkrada się co raz bardziej zawierzanie innej rzeczywistości duchowej niż Bóg który w Jezusie Jest Miłością. Zacząłem wierzyć, że „wróżka tzw. prawdę Ci powie” uznałem,że hipnoza działa i może posłużyć temu aby leczyć. Do mojego życia niewinnie wkradł się zabobon i na to wszystko co raz większe ciągoty do alkoholu. Bóg i Sakramentalne życie odeszło w zapomnienie. Za to na Mojej drodze pojawiła się partnerka życiowa,która i tak była już mimo młodego wieku bardzo poraniona przez życie-molestowanie seksualne,próba samobójcza i choroba z bardzo dziwnymi objawami, które przypominały opętanie…Weszliśmy w to życie bez małżeństwa i szybko zaczęliśmy mieszkać razem i żyć na tzw. „kocią łapę” z życiem łóżkowym włącznie… Nadal nie zauważyłem jakiego życia „pragnęło moje już na wpół zepsute Serce” odłączone od Sakramentu Pojednania i Komunii Św. W moim Sercu nie było Boga który przychodzi ze Swoją Miłością. Zawierzyłem temu wszystkiemu co napisałem wcześniej nie wiedząc że jest to zagrożenie duchowe i grzech przeciwko pierwszemu przykazaniu. Nie widziałem jeszcze wtedy jak to zmienia moje Serce, Jego pragnienia oraz ,że ma to wpływ na to jak Ja żyje. Alkohol zaczął się jeszcze bardziej rozwijać nie mogłem uwolnić się od tego. Oboje piliśmy mimo tego,że partnerka była chora na bardzo złożoną chorobę. Z powodu Jej choroby gdzie medycyna sobie nie radziła postanowiliśmy poddać się terapii hipnozą. Weszła też bioenergoterapia i oczyszczanie czakr…Nie szukaliśmy pomocy u właściwego prawdziwego lekarza,którym jest Chrystus-Bóg. I na początku była zmiana. Koszmar choroby ,który uniemożliwiał codzienne funkcjonowanie ustąpił. Tyle,że taki seans jest też związany z jakimś odprowadzaniem dusz. Jest też tam historia z wędrówką duszy. Przeszłe wcielania tej duszy i temu właśnie podobne. Jednym Słowem przypomina to seans spirytystyczny gdzie człowiek jest jak medium-pośrednik ,w którym ów duszę mogą się zamanifestować. To jest czysty okultyzm,który naprawdę jest niebezpieczny bo może sprowokować opętanie człowieka prze duchowe siły demoniczne…Okultyzm jest grzechem przeciwko pierwszemu przykazaniu. I niestety Ja również temu się poddałem…Z czasem zaczęliśmy się co raz bardziej oddalać od Siebie. Choroba wróciła lub w ogóle nie odeszła. Kłóciliśmy się,nie okazywaliśmy Sobie czułości, alkohol codziennie. We mnie tworzyły się stany lękowe. Martwiłem się zdrowiem Ukochanej ,pieniędzmi( tu też jakiś rytuał Sobie zrobiliśmy na dobrobyt) bo kredyty,czynsz ,codzienne życie. Nasze Serca zdominował brak wzajemności,strach, beznadzieja,a i u mnie też pojawiły się myśli samobójcze i popadnie w rozpacz. Strach na każdym kroku o wszystko, niepokój. Przez grzech nieczystości,który był w Naszym życiu Moje Serce ze strachu zaczęło „uczyć się” postawy egoistycznej-bałem się mieć dzieci przez wzgląd na chorobę ,na brak pieniędzy i perspektyw. Wobec tego zabezpieczaliśmy się. I czy ta postawa Serca jest postawą,która pragnie dać życie czy raczej „zabezpiecza się” przed Nim. Żyłem w grzechu ciężkim-śmiertelnym i to nie jednym. Tego było dużo więcej po prostu nie wymieniłem tego. Razem ze Swoją Ukochaną oboje ciągnęliśmy się w dół bo zabrnęliśmy w bezbożne życie i okultyzm i Sami dla Siebie staliśmy się jak bogowie. Nie czerpaliśmy ze Źródła Miłości,którym Jest Bóg. Nie mieliśmy w Nim oparcia. Stanęliśmy na szczycie Swoich egoizmów pozwalając przez takie życie (a nie inne) na działanie Złego Ducha w Naszym Sercu,który zmienił Jego pragnienia i odłączył Nas od Miłości Boga i od Siebie bo dzisiaj nie ma tego związku i tej Miłości…Pismo Święte mówi Nam,że karą za grzech jest śmierć…I rzeczywiście u Nas umarło wszystko i Miłość i relacje i finanse i przede wszystkim nastąpiła śmierć duchowa,która dla mnie poprzez dręczenia demoniczne(w myślach coś pchało mnie mocno do samobójstwa) prawie stałą się faktem…zginąłbym pod kołami samochodu…Łaska BOŻA jest ogromna. Miłosierdzie Jezusa jest tak głębokie,że mnie ocaliło tam na tej ulicy…Sam nie wiem jak…Mnie niegodnego i grzesznego,który tak namieszał w Swoim i nie tylko Swoim życiu. Moja Mama jest jedną z Róż Różańcowych ,a to bezbożne życie odbywało się pod Jej dachem. To Serce cierpiącej Matki Modliło się o nawrócenie syna…Nadal miałem dręczenia w postaci agresywnych silnych pokus i bluźnierstwa w myślach oraz groźby że zostanę zabity ale modlitwa na NOWENNIE POMPEJAŃSKIEJ na Różańcu Matki Bożej uwolniła mnie od tego i od tego związku…Nie obyło się też bez księdza egzorcysty i modlitwy o uwolnienie.Chociaż trudno jest mi z tym,że nie ma tej relacji ale widać psuliśmy Sobie życie na tyle,że prostą drogą szliśmy do piekła,a i Jeszcze leży mi na Sercu nawrócenie Mojej Byłej już Ukochanej… Dlatego proszę Was o modlitwę w intencji nawrócenia Jej bo przypuszczam ,że ma jeszcze większe problemy duchowe niż mam tego świadomość. Ratunek w Bożym Miłosierdziu w Jezusie i Matce Najświętszej Królowej Najpiękniejszej Miłości. Kochani Dbajcie o czystość Serc Waszych. Oto jak żyjecie. W co wierzycie i oto aby Panem Serc Waszych był Jezus i Jego pragnienia niech realizują się w Waszym Życiu.Nie pozwalajcie Diabłu na to aby zagarniał Wasze Serca. Wasze Dusze. DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE ŁASKI JAKIE MI DANE SĄ PRZEZ MARYJĘ OD BOGA nawet te,których nie rozumiem ,do których muszę dojrzeć. Dziękuje za DAR ŻYCIA i proszę o modlitwę. Ufajcie BOGU i JEGO MIŁOSIERDZIU trzymajcie się Jego Drogi. MARYJO MATKO BOŻA-módl się za nami.

9
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
7 Wątki komentarzy
2 Wątki z odpowiedziami
0 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
9 Autorzy
RenataMagdaGoscAgnieszkaAgucha Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Jakub
Gość
Jakub

Może sprobuj pomoc tej dziewczynie wiem ze to moze byc ciezkie ale Matenka Ci pomoze przeciez z tego co mowisz ta dusza idzie na potepienie

Dorota
Gość
Dorota

Dzięki za świadectwo, bardzo fajnie napisałeś, pomożesz tym wielu z nas. Dziękuję.

Klara
Gość
Klara

Też chodziłam do wróżki, pierwszy raz jak mialam 13 lat (!) i tak co roku… Od 3 lat już tego nie praktykuję. Też nie mialam świadomości jaki to grzech i najgorsze bagno, które wciągalo mnie w inne grzechy śmiertelne. Naszczęscie dzięki Bogu mam to za sobą.

ewa
Gość
ewa

Andrzeju, najważniejsze, że nawracasz się i w pełni zdałeś sobie sprawę z tego co robiłeś i jakie to było złe. Chwała Panu!!! Sądzę, że to zasługa w dużej mierze twojej mamy, która należy do Róż Różańcowych, i to ona wymadlała się i walczyła różańcem o twoje ocalenie. Módl się o tę znajomą, która jest poraniona duchowo i zmierza do przepaści. Może też przyjdzie czas na jej opamiętanie. Oby jak najwięcej było takich nawróceń!!!

Agucha
Gość
Agucha

Andrzeju, za Ciebie modliła się mama, a czy jest ktoś kto może się modlić za tę dziewczynę? czy tez jest sama? Nie proponuję kontaktu z ni a bo to może mieć złe skutki ale może Ty się za nią pomódl?

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Dziekuje za to swiadectwo

Magda
Gość
Magda

Jeśli dziewczyna ma poważne problemy duchowe, to potrzeba szturmu modlitewnego, jedna osoba może nie dać rady, warto za takie osoby msze zamawiać.

Gosc
Gość
Gosc

Ufaj, ufaj i modl sie.

Renata
Gość
Renata

Nie radzę, Andrzeju, kontaktowania się z ta dziewczyną. Jesteś ozdrowieńcem z bardzo ciężkiej choroby duchowej, ale jeszcze bez odporności na ataki złego. To tak samo, jakby człowieka po długiej antybiotykoterapii posłać do pracy w szpitalu, na oddział chorób zakaźnych. Dziewczyna potrzebuje: intensywnej modlitwy, postu, ofiarowania za nią uczestnictwa we Mszy Św oraz wielu dobrych uczynków. Poproś o pomoc dusze czyśćcowe – módl się za nie, a one niech działają. Jeżeli to możliwe, uczestnicz we Mszach o uwolnienie i uzdrowienie oraz skontaktuj się z egzorcystą i opowiedz o sprawie. Postępuj wg jego wskazówek. Poproś egzorcystę o egzorcyzm nad olejem, solą i… Czytaj więcej »

Cierpiący w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, ponieważ sami

już nie mogą naprawić zła, które popełnili w czasie ziemskiego

życia. Dopóki żyjemy na ziemi, możemy wspomagać ich modlitwą.

Koronka za dusze

w czyśćcu cierpiące