Basia – LIST: Nigdy nie jestem sama

Za nowenne pompejanska nie potrafilam sie zabrać przez dłuższy czas. Myślę sobie, trzy różańce dziennie, przy dwojce dzieci, pracy i chęci żeby mieć czas dla siebie, to zdecydowanie przesada. Potrzebowałam pomocy w rozwiązaniu moich węzłów, wiec modliłam sie krótszym modlitwami. Poszłam na zabieg, maz został z dziećmi, jeździł do pracy, byl zmeczony i marudny. Napiecie roslo w stosunkach z moimi rodzicami a moim mężem. Po wyjsciu ze szpitala gdzie nauczylam sie pokory, nastąpiło tornado w moim małżeństwie. Klotnia meza i mojej rodziny siegnela zenitu. Nie moglam chodzic, kustykalam z kulami. Bylam uziemiona i serce mi pekalo. Myslalam ze rozsypie sie na najdrobniejsze kawalki. Dzieci, gdyby nie dzieci i to ze maja miec rodzine, byc moze pod wplywem emocji podjelabym zla decyzje i klotnia skonczylaby sie naszym rozejsciem. Mialam moment ze chcialam zasnac i nie obudzic sie. Ale potem mysl, ze dzieci potrzebuja matki i ze mam przeciez wiare a wiara czyni cuda i tego dnia chwycilam za nowenne pompejanska jak po ostatnia i jedyna deske ratunku. W tamtym momencie wszystko mi sie zawalilo. Moja calutka rodzina. Modlilam sie i blagalam o pomoc w naprawieniu tego konfliktu. Maz wybuchal co troche, robil sceny. Od mojej rodziny uslyszalam wiele bolesnych slow. Byly jak ciosy az brakowalo mi tchu z tego bolu serca i wtedy szybka odmawialam Zdrowas Maryjo i wracalam, oddalalo to rozpacz i bezsilnosc. Podczas odmawiania nowenny w tych ciezkich chwilach, kiedy czulam cala soba kazda tajemnice, od narodzin Pana Jezusa az do Ukoronowania Maryi nagle wlewal sie we mnie spokoj, cieplo i sila do walki. Czulam Jej/Jego moc i pewnosc ze nic zlego mi sie stac nie moze. Ze wszystko zalezy ode mnie. Jak mocno ufam tak tez bedzie mi dane otrzymac pomoc. I wiecie, bylo bardzo bolesnie momentami ale rozwiazal sie jeden z meczacych mnie problemow, wrocily relacje z pewnymi znajomymi, z ktorymi zaszlo nieporozumienie jakis czas temu. To wizyta znajomej ktora bardzo mi duchowo pomogla, byla przy mnie i modlila sie za nas, wplynela gdzies w srodku na mojego meza jesli chodzi o przezywanie emocji przez dzieci gdy jest niezgoda w rodzinie, badz rozwod. Nagle w konkretnej dacie gdy odmawialam nowenne moj maz znalazl dom do sprzedazy w takim miejscu w jakim chcielismy i bylismy pierwsi. Wiedzialam dokladnie ze to prezent od Maryi, mojej ukochanej Mamy. Podczas tego ciezkiego czasu bardzo wiele sie nauczylam, znalazlam rozne kazania na internecie, piosenki ktore przenikaly mnie. Kiedy w pracy nagle przyszedl ogromny smutek, nie potrafiłam zapanowac nad lzami wtedy te piosenki mi przychodzily do głowy: „kiedy fale morz chca porwac mnie, z Toba wnose sie, podniesiesz mnie, Panie Krolem Tys spienionych wod, ja ufam Ci, Ty jestes Bog” i kilka innych. Mialam wrazenie ze kiedy bylo mi tak strasznie ciezko nigdy nie bylam sama! Raz odczulam silna pewnosc ze Jezus byl przy mnie, gralismy w gre planszowa ze starszym synem, tak poprostu spędził z nami czas na zabawie. Podczas odmawiania tej nowenny, przy koncu juz, nie zdazylam do 24 zamówić ostatnich tajemnic. Czulam zlosc i rozgoryczenie soba ze nie poukladalam tego wszystkiego tak, zeby zdazyc. Postanowilam ze i tak dalej bede odmawiac bo Mamie sie to nalezy, za to wszystko co czulam, za to wszystko co ja zrozumialam, za to wszystko czego sie nauczylam i za to ze spadlo na mnie takie cierpienie serca i wkoncu zaczelam odmawiac różaniec. Nie licze ze wszystko rozwiaze sie tak jak ja chce. Ufam ze Maria i Jezus wybiora dla mnie najlepsze wyjscie, Jezu Ufam Tobie. Tak wiele otrzymalam, walcze dalej o milosc w rodzinie. Maryjo, wiem ze nieraz cierpienie dla nas jest ostatnia deska ratunku abysmy skierowali sie na lepsza droge i z perspektywy czasu wiem ze z tego zla na ktore sami sobie nieraz dlugo pracujemy, potraficie wyniesc dobro.
Aktualnie odmawiam druga nowenne w intencji odmienienia serca mojego meza, serca zranionego, zatwardzialego. Ono kiedys takie nie bylo i wierze ze bedzie znow pelne milosci bo i ja staram sie byc dla niego pelna milosci i szacunku. Dodam jeszcze ze zanim rozpetala sie ta burza w moim zyciu, postanowilam na walentynki dac mojemu mezowi nietypowy prezent. Kupilam lancuszek i zawiesilam na nim medalik Matki Bozej Niepokalanej. Stwierdzilam, ze on niech go przynajmniej nosi a ja bede sie modlila. I wiecie, kiedy ogarnialy mnie zlosci i nieraz mialam wybuchnac to zaswiecil gdzies ten medalik albo lancuszek i zaraz przychodzily mi w glowie slowa rozkazujace PATRZ NA NIEGO Z MILOSCIA.
Boze tak wiele mnie nauczyles, tak wiele zrozumialam, tak bardzo mi pomogles i nigdy mnie nie zostawiles samej. CHWALA CI PANIE MEGO SERCA. Tylko Ty masz moja zgode by w nim przebywac. Plen wszelkie zlo by juz wiecej sie we mnie nie zakorzenilo. Wolnosc i milosc ktora dajesz jest czyms nie do opisania.
Maryjo, Krolowo Rozanca Swietego dziekuje za wszelkie wyjednane mi laski. Zawsze w strachu, smutki i radosci moge przyjsc do Ciebie bo Ty z radoscia mnie utulisz do swego Serca.
Wszystkim zaswiadczam, ze warto podjac trud i zzaufac ze stanie sie w sposob najlepszy z mozliwych dla nas😊

  • Dziękuję Basiu za piękne świadectwo, zgadzam się z Tobą, żeby ufać zawsze, walczę o męża tylko że on mieszka z kochanką i rozwodzi się ze mną…Odmówiłam wiele nowenn pomp., ale to Krolowa wie najlepiej, kiedy mamy otrzymac spełnienie intencji…Chwała Panu i Maryji za wszystko, co otrzymałam i jeszcze otrzymam☺

  • Moja Odważna kobieto zono i mamo.Taka jesteś.jestem tak b do Ciebie podobna.modlę się za męża 3 nowena.i się nie poddaje.mój najukonaszy Maz jest osoba która Jeszcze nie wierzy ale to tylko kwestia czasu.mój mąż jak i twój sa zaywardziali. Nie uwierzą dopokii nie poczują nie zobaczą.Ale Bóg jest z nami z kochającym ich żonami.nie nie jesteś sama.jest nas więcej.nie nie jesteśmy żadnymi meczennicami.niech nikt nigdy Ci nie wnosi że tak jest.sakrament małżeństwa ma wielką moc.nawet gdy jedną ze stron tylko się modli.Bóg sam będzie w nim działam jak i w moim mężu.my ja i tu jesteśmy Bożym narzędziem.będą będą zmiany na które czekamy. Tylko wierz .nie poddawaj się i módl się a niego.

  • Bardzo dziekuje za te slowa wsparcia, to kolejny dowod ze nigdy nie jestem sama kiedys w konfesjonale uslyszalam od ksiezy: ze Jezus jest jak lekarz, nieraz zeby uleczyc najpier musi zadac bol. Kiedy jestesmy swiecie przekonani ze robimy dobrze i mamy dobra postawe, czasem musi ja skorygowac tak, zdecydowanie ucze sie kochac dojrzalej, z wdziecznoscia i wiekszym szacunkiem. Wiele przepriorytetowalam, a nie potrafilam mimo upomnien bliskich moim sercu przyjaciol.
    A drugie co uslyszalam: nie zlorzeczcie a blogoslawcie. Chocbym miala sobie w chwilach nerwowych wlosy powyrywac to blogoslawie mojemu mezowi w duchu i oddaje go Marii i Jezusowi. Ksiadz mowil ze mam sie do meza tulic i blogoslawic mu w duchu. Kiedy pierwszy raz tak zrobilam moj maz nie chcial mnie wypuscic z objec, mowil ze tak czul takie cieplo
    Dla Wszystkich kobiet ktore walcza polecam kazania ks. Marka Drzewieckiego. Pieknie mowi o milosci ale rowniez o tym ze nie nalezy sie dac krzywdzic bo to nie jest milosc. „Zona” trwaj w modlitwie, nie ustawaj, czasami ludzie musza sie rozejsc zeby przemyslec i odmienic serce. Jesli oddalas sie pid opieke Matki Bozej, badz spokojna ❤
    Pamietajcie prosze ze tak jak zyczymy komus dobra to i one do nas wraca. I tak tez jest ze zlem, ono niszczy nas wewnetrznie wiec zyczmy tylko dobrze, nawet jesli to jest trudne sciskam mocno i jeszcze raz dzieckuje
    Chwala Ci Panie Jezu i Mario Krolowo mego serca, malzenstwa i rodziny!!!❤❤❤

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn pompejański i otrzymuj comiesięczne wiadomości