Nati: Nowenna o powrót

Dzisiaj, po kilku miesiacach od zakończenia Nowenny chcialam podzielić się moim świadectwem. Mimo, że upłynęło trochę czasu, dopiero teraz czuję, że dam radę je napisać.
Dwa lata temu zostawił mnie chłopak. Był moją pierwszą miłością i jak wowczas uważałam- jedyną.
Jego odejscie bardzo przeżyłam, podupadłam na zdrowiu, mając nawet myśli samobójcze.
Mimo wsparcia najbliższych nie mogłam dojsc do siebie. Nie widziałam w niczym sensu i mimo, iż byłam bardzo młodziutka czułam, że moje życie nigdy juz nie nabierze sensu. Potrafiłam calymi dniami siedzieć w domu i płakać. Nie chciałam nigdzie wychodzić, gdyż każde miejsce przypominało mi o nim, o wspólnie przeżytych chwilach, sprawiając jeszcze większy ból. Pewnego wieczoru babcia poradzila mi, abym wzięła do ręki różaniec, głęboko się modląc, ponieważ u Boga można wszystko wyprosic. Tak natknęłam sie na Nowennę Pompejańską. Zaczęłam odmawiac ją w intencji jego powrotu. Wiedziałam, ze może nie powinnam modlić sie o konkretną osobę, gdyż Bóg dał człowiekowi wolną wolę i nie może nikogo zmusić do miłości. Jednak byłam na skraju załamania i tak naprawdę tylko modlitwa dawała mi jakiekolwiek nadzieje, że moje życie się ułoży. Czułam się spokojniejsza, ufna Bogu i Maryji, powoli zaczęłam cieszyć się życiem, dostrzegając to, czego wcześniej nie widziałam. Dopiero Nowenna postawiła mnie na nogi. On co prawda nie wrócił, jednak ja odzyskałam spokój. Dawny ból nie wraca nawet, gdy o nim pomyślę lub go zobaczę. Zaczęłam inaczej na wszystko patrzeć, tłumacząc sobie, że Bóg ma dla mnie inne plany. I miałam rację. Postawił na mojej drodze wspaniałego człowieka, jesteśmy szczęśliwi. Dogaduję się z nim jak z nikim innym. Szanujemy się, wspieramy i na każdym kroku okazujemy to, ze zawsze możemy na siebie liczyć. Jestem wdzieczna, że właśnie tak pokierował moim życiem. Od tego czasu odmówiłam jeszcze kilka Nowenn w roznych intencjach. Część została wysłuchana, na inne jeszcze czekam nie ustając w modlitwie. Kilka dni temu rozpoczęłam kolejną Nowennę w intencji uwolnienia z nałogu bliskiej mi osoby. Mam zamiar rozpocząc kolejne: o dobre życie dla kogoś ważnego dla mnie oraz o pomyslne zdanie ważnego egzaminu. Mam nadzieję że dotrwam w tej pięknej modlitwie, gdyż nie ma nic wspanialszego, od miłości Boga i Maryi, a z każdą modlitwą czuję, że jestem bliżej Nich. Bardzo proszę o modlitwę w mojej intencji.

Miesiąc ku czci

św. Józefa!

  • Twoje świadectwo powinny przeczytać inne zakochane dziewczyny, które porzucili chłopcy i one modlą się o ich powrót i nawet nie chcą słyszeć, że Pan Bóg obróci to na ich korzyść.

  • Nati, wytrwaj w wierze i modlitwie, a nigdy już nie będziesz tak załamana i nieszczęśliwa jak byłaś. Wszelkich łask od Boga życzę! Dziękuję za Twoje świadectwo

  • Mnie tez zostawił chłopak prawie 3 miesiące temu, podjęłam trzy próby nowenny o jego powrót, przemianę serca i 3 razy poległam, jestem jeszcze w dołku, nie moge zrozumieć i wziąć sie w garść, nie wyobrażam sobie byc z kimś innym.
    Raz mieliśmy przerwę w związku, wtedy modliłam sie nowenna i zostałam wysłuchana po paru dniach. Teraz widzę ze on juz nie wróci, jednak cos nie daje mi spokoju, próbuje sie modlić ale juz nawet na to nie mam siły. Jego słowa i czyny tak bolą ze myślałam o samobojstwie, czasem mam wrażenie ze w środku mam wielka ranę która tak bardzo jeszcze boli… proszę Was o modlitwę za mnie, jeżeli ktos byłby tak dobry, dziękuje.

    • Odmów Magdo tę modlitwę. Jest krótka, ale mega skuteczna www. rozwiazwezly. pl

    • Jak dopada ciebie dołek to bierz różaniec i odmawiaj.Możesz mieć całą masę natarczywych myśli, ale je odganiaj.Pomyśl ,że to Szatan tak z tobą robi właśnie żebyś wpadała w rozpacz i w ogóle popełniła samobójstwo i wiadomo gdzie wtedy.Zamień rozpacz w modlitwę.Nawet jeśli będziesz czuła się ciężka jak kamień.

  • Nowenną Pompejańską modlę się już prawie rok. Nowennę poznałem w trudnym dla mnie czasie, gdy zostawiła mnie osoba, którą naprawdę kocham. Odmówiłem przez ten czas wiele nowenn, nie tylko w intencji powrotu, przemiany serca itp. Na początku jest zmiana w nas samych. To Bóg się o nas upomina i nas ratuje! Przez 3 nowenny było ze mną naprawdę źle, później stopniowo coś zaczęło się we mnie zmieniać. Dopiero niedawno powiedziałem „Boże niech się stanie wola Twoja, jeśli nie jest dla mnie, zabierz ode mnie to cierpienie” poczułem, że wypowiedziałem te słowa szczerze zaczynając nowennę o uwolnienie z tej miłości lub jej trwanie. Jeszcze tego samego dnia wieczorem zadzwonił telefon… Zadzwoniła smutna, zmartwiona, nagle zaczęła za mną tęsknić i się o mnie martwić. Już niedługo mamy się spotkać i może taki „prezent” spotkania otrzymam w dzień zakończenia nowenny w tej intencji 🙂 Teraz widzę, dlaczego to nie mogło stać się wcześniej… po prostu nie byłem na to gotowy. Czuję opiekę Matki Bożej i polecam tę nowennę każdemu! to jest naprawdę piękny czas! Nie wiem jak dalej to wszystko się potoczy, ale jestem dobrej myśli. Zdajmy się na wolę Pana, bo On wie co jest dla nas najlepsze i nas nie zawiedzie 🙂 Wytrwałości!
    Pozdrawiam

    • Krzysiek, zgadzam się z Tobą. Jest tak jak napisałeś. Nowenna najpierw zmienia nas, przygotowuje nas do zmian w naszym życiu. Jak widać czasem jedna Nowenna czyni oczekiwane przez nas Cuda, a czasem, jak w Twoim przypadku, potrzeba ich więcej. Najważniejsze to trwać w modlitwie i cierpliwie czekać. Tylko Pan Bóg wie, czy ta dana osoba jest dla nas. Może być tak, że właśnie jest jak w przypadku Ciebie Krzysiek, a może być tak, jak w przypadku Nati, że na naszej drodze staje ktoś zupełnie nowy. Jedno jest pewne, żadna Zdrowaś Maryjo nie się nie marnuje! Z Panem Bogiem, pozdrawiam i życzę Błogosławieństwa Bożego!

  • Magdo, tez modliłam sie o powrót i gdy przypomnę sobie tamten czas… to był jakiś koszmar i myślałam, ze nigdy sie nie skończy. Zycie nie miało żadnego sensu, żadnego…. leżałam i gapiłem sie w sufit. Wzięłam zwolnienie z pracy, były jakieś psychotropy, ktore odstawiłam po 3 dniach, bo czułam sie po nich jeszcze gorzej. Powtarzałam tylko „Zdrowas Maryjo…”. To było prawie 3 lata temu… za rok wychodzę za mąż! Mam cudownego narzycZonego!

  • Daria ja nawet nie będę opisaywac co sie ze mną działo przez pierwsze tygodnie, zwolnienie i leki tez były, istny koszmar. Wnioskuje ze on nie wrócił ale jest ktos o wiele lepszy 😉 Jak czytam twoja wypowiedz to aż sie wzruszam, to piękne ze po tym co przeszłaś jesteś szczęśliwa, ściskam Cie mocno 🙂

  • Nati,ja mam dwójkę dzieci i pół roku temu rozstałam się z ich ojcem.10 lat męki w tym związku. Jak zaczęłam prosić Boga o pomoc to dał mi on dużo siły żeby odejść. Zaczęłam się też modlić. Nawracam się. Chyba dał mi właśnie tego człowieka, żebym się nawróciła.Odmawiam drugą Nowennę w intencji abyśmy wrócili do siebie.Spotykamy się czasem, ale niewiadomo co takiemu człowiekowi w duszy gra.Dzieci bardzo kocha-to napewno.Jestem w trakcie odmawiania części dziękczynnej i mimo że moja intencja się nie spełniła to i tak mam za co dziękować Marii.W tej części -jakby z dnia na dzień przeszła mi rozpacz za moim byłym.Jest spokój i ufność.W błagalnej -jeden wielki dół,rozpacz.Modlę się też do Świętego Józefa.Nieraz jest mi przykro ,że nie walczy o nas i że miłość do mnie przeszła mu po pół roku .Widocznie nie kochał mnie wcale i dlatego też nie układało nam się. Bardzo bym chciała wrócić z dziećmi do ich domu ,żeby tworzyć rodzinę z ich ojcem a nie kimś obcym dla nich .Proszę Boga o cud,ale z drugiej strony wierzę ,że jeśli Bóg nas sobie nie da to znaczy że ma dla mnie lepszą ofertę.Dużo osób właśnie pisze że odmawiają Nowenny w intencji powrotu ukochanych osób a w zamian dostają kogoś o wiele lepszego.

    • Dodam że była męka przez 10 lat i nie żałuję że się rozstaliśmy tylko ,że z tą siłą którą mam w sobie i z tą przemianą która zaszła we mnie chcę się podjąć ponownego życia z tym człowiekiem.

  • Nati, jak długo czekałaś na spokój i obojętność wobec niego? Nowennę w intencji powrotu ukochanego skończyłam odmawiać ponad 2 miesiące temu, oprócz tego odmówiłam wiele modlitw i nowenn o łaski dla niego i siebie samej. Modliłam się o jego przemianę, nawrócenie, rozmowę, odzyskanie przynajmniej jakiegokolwiek kontaktu…Było tego już naprawdę sporo. Widzę zmiany w sobie, ale w intencjach o które proszę nie drgnęło nic. Wciąż go kocham…jestem załamana…do tego stopnia, że modliłam się o odkochanie, uwolnienie z tego w tym momencie już destrukcyjnego uczucia i nic…. prócz gasnącej nadziei na ponowny związek z nim i jednocześnie ciągłej chęci modlitwy w intencjach z nim związanych. Coraz częściej pojawiają się myśli, że nic z tego, że to definitywny koniec. Mam przeczucia, że sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana niż kilka miesięcy temu, ale nie potrafię zapomnieć i traktować go obojętnie. Strasznie mi na nim zależy……

    • Waleczna mimo że zapytałaś Nati to odpiszę Ci od siebie.Nieraz poprostu trzeba przejść etapy rozstania tyle ,że z modlitwą można łagodniej. Chociaż nie zawsze.Ja- mimo ,że modlę się o powrót to jak z początku myślałam każdą komórką ciała o byłym-nawet jak w nocy przebudzałam się na chwilę tak nadszedł dzień że zaufałam Bogu i skończyło się. Pięć miesięcy.Nadal modlę się o nasze ponowne zejście ale jak się widzimy to bez emocji i drgnienia serca.Tak jakby Bóg włożył mi jakąś płytkę ,która te emocje blokuje.

      • Rozumiem…nie dodałam jednak ile trwa to u mnie, a to chyba kluczowa informacja. Od naszego rozstania minął rok. Bezpośrednio po rozstaniu mieliśmy ze sobą kontakt przez kolejnych kilka miesięcy…wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze i do siebie wrócimy. Niestety w połowie listopada on zaczął ograniczać kontakt (tłumaczył to pracą), a w lutym zerwał go całkowicie. Dopiero wtedy dowiedziałam się, że kogoś poznał.Trafiłam na NP i od razu zaczęłam odmawiać. Od ponad 4 miesięcy nie mamy żadnego kontaktu. Długo to już trwa i jest męczące..stąd też już nawet modlitwy o odkochanie, ale jeśli chodzi o moje uczucia nic się nie zmienia….

        • To możliwe ,że dlatego że jeszcze mieliście kontakt.Rozumiem, że człowiek nieraz ma nadzieję i myśli że coś tam wyjdzie.Najgorzej gdy ta druga osoba daje ją nam a potem poznaje kogos innego i nie liczy sie z naszymi uczuciami.Pewnie gdybyś od razu po rozstaniu straciła z nim kontakt to dziś juz byś czuła się dobrze.
          Zacznij się modlić do któregoś ze świętych.Poczytaj. Wybierz kogoś i się z nim zaprzyjaźnij.Wzywaj Aniołów.Swojego anioła .Nie módl się żeby wrócił bo jeśli nie da rady to wpadniesz w rozpacz.

        • Odpuść go sobie.Uszanuj że kogoś ma.Musisz się z tym pogodzić i zamknąć za sobą jedne drzwi.Módl się o to abyś była spokojna i pogodzona. Będzie Ci lepiej .

          • ehh…modlę się już o cokolwiek, żeby to po prostu się rozwiązało…sytuacja jest o tyle skomplikowana, że przez ten czas gdy mieliśmy kontakt tak naprawdę nasze relacje wyglądały jakbyśmy cały czas byli razem. Mówił, że mnie kocha, tęskni, był zazdrosny i pytał czy kogoś mam itp. Ja wtedy miałam pewność, że zaczynamy od początku i wszystko się układa…do czasu gdy zniknął…Nawet nie porozmawialiśmy szczerze choć prosiłam o spotkanie. Zapomniał o mnie praktycznie z dnia na dzień. Nie powiedział mi o niej, mimo że pytałam i nawet jeszcze w lutym jak zdarzało nam się rozmawiać pytał, czy z kimś się spotykam. Zgodnie z prawdą powiedziałam, że nie bo wciąż go kocham. Powiedziałam mu też wtedy, że mam do niego żal za to, że przestał się odzywać, że zapomniał o mnie, a on powiedział „Pamiętam..”. Niecałe dwa tygodnie później przyznał się, że z kimś się spotyka. Powiedział też, że spędził z nią walentynki, że układa sobie życie, a mi życzy powodzenia….to była nasza ostatnia rozmowa.;/

            • Zacznij o nim zapominać.Nie robi się tak.Jeżeli kogoś poznał to nie był dla Ciebie.Módl się o swój spokój i proś Boga żeby zabrał Ci to cierpienie.Zacznij żyć innym życiem niż tym żeby „on”wrócił bo przez takie rozpaczanie wpadniesz jeszcze w depresję a po co tak?
              Zobaczysz że przejdzie i po jakimś czasie trafisz na swojego.

    • Waleczna, po okolo miesiacu odmawiania Nowenny ból zaczął mnie powoli opuszczać. Stałam sie spokojniejsza, zaczęłam sobie wszystko od nowa tłumaczyć i wyszło że tak naprawdę to ja sobie go takiego idealnego wyobrażałam. Przez ten czas odmawialam rowniez nowenny do śwn Rity, św. Judy, modlitwy do św. Józefa, Nowennę do Matki Bożej rozwiazujacej węzły. W sumie mialam jakies 3 godziny modlitw, do których sie uciekalam zwlaszcza w części błagalnej, gdy mialam ciężkie okresy i nieraz traciłam nadzieję a na dodatek często go widywalam i wiedzialam tą jego obojetnosc- ja nie przestawalam sie modlic i tak zaczynając cześć dziekczynna wszystko sie zaczęło zmieniac, stal mi sie obojetny, otwarlam nie na świat i zaczelam na nowo cieszyć się życiem.Dlatego nie poddawaj sie i nie poprzestawaj się modlic. Bóg wie co dla nas najlepsze i nieraz musimy czegos ciężko doświadczyć, ale dzięki temu będziemy silniejsi. Przez ten czas zły będzie próbował nas złamac, ale trwaj w modlitwie i się nie poddawaj.

      • Nati dziękuję za odpowiedź! Niestety u mnie to tak nie działa 🙁 Odmówiłam wszystkie wymienione przez Ciebie modlitwy i mnóstwo innych…to była taka ucieczka i pocieszenie. Bywało raz lepiej, raz gorzej ale miałam nadzieje, wierzyłam, że będzie dobrze…Niestety podejrzewam, że mój ukochany na poważnie wszedł w związek z tą dziewczyną…od kilku dni dręczylo mnie przeczucie, że już nigdy nie wróci, a wczoraj załamałam się już całkowicie. Oczywiście nadal chcę z nim być i pragnę odmówić nowenny, które sobie zaplanowałam w jego intencji (o nawrócenie i o zdrowie), ale…strasznie mi ciężko i naprawdę chyba wolałabym nic nie czuć ;/

        • Najlepszym lekarstwem jest nowa osoba. Tak to działa. Mnie też zostawił chłopak w marcu. Bardzo cierpiałam, tęskniłam ale jestem bardzo dumna i nigdy się do niego nie odezwalam. Usunełam go z FB żeby go nie śledzić. Odcięłam się. Zalogowałam się na portalu randkowym 1,5 miesiąca po rozstaniu. Zaczęłam wychodzić na spotkania z chłopakami, odżyłam. I teraz spotykam się z jednym przy którym zapomniałam w 100% o tamtym a wręcz sama się z siebie śmieję, że taka zakochana w nim byłam. Czas i nowa znajomość leczą rany, ale i Pan Bóg oczywiście. Ja odmówiłam nowenne rozwiązującą węzły za dusze czyśćcowe i poprosiłam je o pomoc wzamian. Przyjmowałam za nie komunie świętą itp. I w ostatni dzień nowenny poszłam na randkę z tym chłopakiem właśnie. Nie wiem czy to będzie mój mąż, czas pokaże, ale dzięki niemu jestem wolna i nie myśle o ex 🙂

          • Dziękuję za radę, ale o kimś nowym w tym momencie nie myślę, nie potrafię tak. Takie coś wchodzi w grę tylko wtedy, gdy osoba, którą kocham stanie się dla mnie obojętna, a nie chcę zapominać o nim na siłę umawiajac się z kimś innym….Nie chodzi mi o bycie z „kimkolwiek”, bo nie pragnę w tym momencie miłości rozumianej tak ogólnie (tęsknię konkretnie za nim a nie za byciem w związku), tylko odbudowania tego, co kiedyś miałam a jeśli nie to obojętności wobec niego…. takiej automatycznej, bez robienia czegoś przeciwko sobie samej. Kiedy czytam świadectwa w intencji o powrót, miłość itp. często właśnie ludzie piszą o uwolnieniu z uczucia mimo, że wprost o to nie prosili. Jeśli nie dane mi jest ponowne bycie z nim to chciałabym właśnie, żeby tak to zadziałało. Tak jak pisałam, zdarza mi się modlic o odkochanie, spokój itp. ale to nie jest zgodne z tym czego pragnę, a przecież Pismo Święte mowi o modlitwie o to czego chcemy, mimo że rezultatem modlitwy jest to, czego chce dla nas Bóg.

          • Trzymaj się! Ja nie sądzę, żeby nową osobą była rozwiązaniem – wprost przeciwnie, raczej spowoduje to ucieczkę w toksyczna relację, byle tylko oderwać sie od przykrych uczuć. A ucieczka do niczego nie prowadzi, uczucia których nie zapytaliśmy skąd przyszły wrócą.
            Warto za to spotykać się z wartościowymi znajomymi, czy grupa znajomych.

        • Waleczna, doskonale wiem co czujesz. Czytajac Twoje wypowiedzi czuję się jakbyś dokładnie mnie opisywała parę miesięcy temu. Dodam, że swego czasu wgl nie wychodziłam z domu, odcielam się od świata, żeby przypadkiem nie dowiedzieć się czegoś na jego temat, co by mnie dodatkowo zdołowalo i do reszty dobiło. Siedziałam tylko w pokoju, pochłonięta modlitwą i nic innego się dla mnie wowczas nie liczyło. W tamtym czasie bardzo zbliżyłam sie do Boga. Codziennie uczestniczyłam we mszy św. a gdy tylko upadłam szlam do spowiedzi św. Odwiedzałam Sanktuaria Maryi, żeby jeszcze mocniej jednoczyć się z Nią w modlitwie. Wysłałam listy z intencjami do Księgi Apelowej na Jasnej Górze. Całe dnie podporzadkowywalam modlitwie. Kiedyś doszly mnie słuchy, że znalazł kogoś. Mialam nadzieję ze to tylko plotka, gdyż ja wciąż na niego czekałam, ale potwierdziło się- mial kogoś, i nadal ma, sa razem do dzis. Ale teraz juz mnie to nie rusza, w sumie nawet życzę im szczescia takiego jakie ja znalazlam.
          Waleczna, będę się modlic za Ciebie.

  • Dziewczyny, chciałam Wam napisać to co właśnie Ufna napisała. Lekarstwem na miłość jest tylko i wyłącznie inna miłość. A jak śpiewają w piosence ” Każda miłość jest pierwsza, najgorętsza, najszczersza, wszystkie inne usuwa w kąt”. Ja już przez to wszystko przeszłam i wiem co piszę 🙂 Nie rozpaczać! Wziąć się w garść! Życie jest piękne i przyniesie Wam szczęście, a dzięki modlitwie i własnej energii poznacie takich chłopaków, że będziecie Bogu dziękować, że tamci odeszli. Tylko! Sama modlitwa nie wystarczy! Trzeba działać i być szczęśliwym 🙂

  • Moi drodzy zamiast ciągle doradzać Walecznej, może lepiej się za nią pomodlić? 🙂 Jakaś osoba tutaj z forum napisała, że się za mnie modli, o uwolnienie mnie z tej miłości, ale poprosiłem o modlitwę dla za mnie aby wypełniła się wola Boża, a nie uwolnienie od miłości. Z góry dziękuję 🙂 Jest lepiej i teraz widzę wolę Boga. Dlatego pomódlmy się dla walecznej o wypełnienie dla niej woli Bożej, bo my tak naprawdę nie wiemy co jest dla niej lepsze 😉 To wie, tylko Bóg 🙂 Proszę pomódlmy się wszyscy o wypełnienie woli Pana:)
    Pozdrawiam

  • Co to znaczy „wypełnienie się woli Bożej „? Przecież wola Boża wypełnia się bez proszenia o to. A modlimy się gdy chcemy aby Bóg nieco zrezygnował z własnej woli i przychylił się do naszej 🙂

    • Pani Mario, chyba chodzi o to, że człowiek ma wolną wolę i może popełnić błędy, wbrew woli Boga, a ten może go ewentualnie później jakoś nakierować, bez ingerencji w jego wolę, np. pomóc zrozumieć pewne rzeczy. Kiedyś czytałam, że przykładowo zdrada w małżeństwie nigdy nie jest częścią Bożego planu, tylko wynika ze „zniszczenia” tego planu przez człowieka. Mimo wszystko, małżeństwo jest nierozerwalnym węzłem i zakładam, że Bogu prawie zawsze zależy na tym, aby małżeństwo naprawić, dlatego czasem jeden małżonek zrozumie swój błąd i pragnie wrócić a drugi próbuje mu wybaczyć. Nie wiem wiele o wierze, ale uważam, że niektóre choroby nie są wolą Boga, dlatego ludzie modlą się o ich ustąpienie i Bóg ich wysłuchuje, co nie zmienia faktu, że często proponujemu Bogu gotowe, wymyślone przez nas rozwiązania w nadziei, że są one zgodne z jego wolą.

      • K., właśnie miałam napisać podobnie jak Ty. Skąd wiadomo, że Waleczna nie będzie z tym chłopakiem? Tylko Bóg to wie. Może rozstanie jest po to, aby na nim zbudować dojrzalszy związek niż był. Kiedyś słyszałam piękne słowa, że czasami Pan Bóg pozwala, aby coś się zawaliło po to, aby mogło się to odbudować trwalsze. Nikt z nas tego nie wie, czy Waleczna i ten chłopak wrócą do siebie. Mogą wrócić za tydzień, rok, dwa czy jeszcze później, a może każde z nich zbuduje związek z kimś innym. Jeśli Waleczna da się poprowadzić Panu Bogu, to On jej wskaże drogę.

  • A ja spiesze z modlitwa za waleczna ,za wszystkich tych ,ktorzy szczegolnie potrzebuja Bozego milosierdzia.Amen

  • Przyznaję Wam rację 🙂 Czyli ….. Pan Bóg chce najlepiej dla nas. Taka jest Jego wola. I dzieje się coś, co niestety nie jest z tą wolą zgodne. I wtedy rzeczywiście modlitwa o wypełnienie się woli Bożej ma sens bo zakłada DOBRO dla nas. Nie myślałam o tym wcześniej w ten sposób. Dziękuję za pomoc w odkryciu tej prawdy. Bądź wola Twoja Panie. Bądź wola Twoja jak najszybciej, bo już tak długo o to proszę <3

  • „Dziękuję za radę, ale o kimś nowym w tym momencie nie myślę, nie potrafię tak. Takie coś wchodzi w grę tylko wtedy, gdy osoba, którą kocham stanie się dla mnie obojętna, a nie chcę zapominać o nim na siłę umawiajac się z kimś innym….Nie chodzi mi o bycie z „kimkolwiek”, bo nie pragnę w tym momencie miłości rozumianej tak ogólnie (tęsknię konkretnie za nim a nie za byciem w związku), tylko odbudowania tego, co kiedyś miałam a jeśli nie to obojętności wobec niego…. takiej automatycznej, bez robienia czegoś przeciwko sobie samej (…)”

    Waleczna doskonale Cię rozumiem. Czuję to samo i mogłabym się pod tymi słowami podpisać. Dokładnie tak jest… nie zawsze chodzi o miłość ogólnie (myślę, że to byłoby łatwiej znieść), ale chodzi o konkretnego człowieka. Nie chodzi o to, żeby być z kimkolwiek, ale być z kimś, kogo się kocha. Wydaje mi się, że jak ktoś tego nie przeżył, nie czuje, to też ciężko będzie mu zrozumieć takie podejście… Pozdrawiam serdecznie i kieruję Zdrowaśkę do Nieba za Ciebie:)!

  • Radku, wyżej napisano, że wola Boża zakłada dla nas tylko i wyłącznie DOBRO
    Ale człowiek jest słaby i grzeszny i czyni wbrew woli Bożej, korzysta z wolnej woli. Czyli – na świecie dzieje się mnóstwo rzeczy nie zgodnych z tym, co Bóg chce dla nas. Rozwód nie jest zgodny z Jego wolą. Ja z tego wątku zrozumiałam, że „bądź wola Twoja” to ” Cieszę się Ojcze, że pragniesz mojego dobra i niech tak się stanie jak chcesz” 🙂

  • Hej! Ja też modlę się o powrót, i nic w tym kierunku się nie zmieniło a jestem już w części dziękczynnej. Doskonale rozumiem waleczną. Waleczna, czy już jest chociaż trochę lepiej? 🙂

    • Niestety nie, ale wciąż się modlę i wierzę w dobre rozwiązanie sytuacji. Nowennę o powrót ukochanego skończyłam odmawiać prawie 3 miesiące temu i wciąż czekam na zmiany. Nie mamy kontaktu, nie widuje go….wciąż jest z tamtą dziewczyną…napisałam list do św. Józefa, od tygodnia odmawiam też 30 dniową nowennę do niego i zaczęłam wtorkową nowennę do św. Marty w intencji rozeznania dla niego. Może sformułowanie nie jest w 100% trafne, ale chodzi mi o to, żeby jeśli rzeczywiście mnie kochał, zrozumiał co robi…nie wierzę, że w tak krótkim czasie można zapomnieć o kimś kogo się kocha, stąd przyszła mi do głowy taka intencja 😉 Niedługo, być może w poniedziałek planuje rozpocząć NP w intencji nawrócenia dla niego.

      • Drogie dziewczyny proponuję wreszcie przestać się kręcić w Waszych modlitwach wokół byłych a zająć się Bogiem. Gdzie modlitwa uwielbienia czy dziękczynna? Mam wrażenie, że tak naprawdę to wcale nie modlicie się do Boga ale do swoich chłopaków a Bóg w tym wszystkim jest gdzieś bardzo daleko. Wyszukiwanie wciąż nowych modlitw i intencji to błędne koło, które wcale nie zbliża do Boga a wręcz przeciwnie może za kilka miesięcy czy też lat spowodować wręcz odsunięcie się od Boga, gdy intencja nie zostanie wysłuchana.” Bo przecież ja się tyle modliłam…” Każdy ma prawo zrezygnować z niesatysfakcjonującej relacji nawet godzinę przed zawarciem sakramentu małżeństwa. Potem już klamka zapada i trzeba być ze sobą „póki śmierć nie rozłączy”.
        I jeszcze coś wierz mi można się odkochać dosłownie w jeden wieczór. Tak było ze mną i z dziewczyną, poza którą ( tak mi się wtedy wydawało ) świata nie widziałem. Krótko po tym rozstaniu poznałem moją zonę i co to jest prawdziwa, głęboka, miłość. Jestem szczęśliwy i tego Wam też życzę. Z Bogiem.

        • Zapewniam Cię, że w tym wszystkim widzę Boga i modlę się do Niego a nie jak napisałeś do chłopaka. 😉 I dopóki mi na nim zależy, będę się modlić. Przecież nikogo tym nie krzywdzę. Bóg wie czego pragnę, a jak będzie to już Jego wola. Modlę się o to, czego pragnie serce. Byłam z nim wystarczająco długo, żeby wiedzieć co do niego czuje 😉 Ja go kocham, on..ok, być może się pomylił mówiąc przez trzy lata, że mnie kocha…nie wiem. Oczywiście chciałabym, żeby tak nie było. Zaczęłam modlitwę o rozeznanie bo poczułam taką potrzebę. Nadal wierzę, że Bóg może pomóc. Wierzę też w to, że jeśli plany wobec mnie są inne to po prostu pewnego dnia przestane go kochać. A pozostałe intencje o zdrowie dla niego, nawrócenie itp są przeciez jak najbardziej ok. Przyznaję, że odmawiając pierwszą nowennę traktowałam ją trochę magicznie oczekując efektów tuż po zakończeniu. Teraz tak nie jest. Modlę się i cierpliwie czekam. Pozdrawiam!

          • Waleczna…strasznie żal mi Ciebie, ale jako facet czarno to widzę. Obym się mylił. Skup się w modlitwie na uwielbieniu i dziękczynieniu ono przynosi radość, spokój i ukojenie. Pomodlę się za Ciebie. Z Bogiem.

            • Wiem, że sytuacja jest beznadziejna. Czuje się lepiej niż kilka miesięcy temu, ale moje uczucia do niego się nie zmieniają. Zobaczymy co z tego będzie. Dziękuję.

        • „Krótko po tym rozstaniu poznałem moją zonę” – to Ty możesz sobie filozofować, skoro nie wiesz co to 'wieczna' samotność. Wiesz, że istnieją osoby, które nie mają takiego szczęścia by poznawać kogokolwiek.
          Ja rozumiem, że można żyć w swoim świecie, ale wiedz, że są inni, którzy nie mają 'szczęścia' rozstawać się ( tak dobrze czytasz) bo nigdy nie byli w związku.
          Gdzie Ty żyjesz? W dżungli, na pustyni? Nie wiesz jakie są relacje międzyludzkie??

          • Przepraszam Cię, a to moja wina, że nikogo do tej pory nie poznałaś? Zresztą nie dziwię się jeśli na innych facetów „napadasz” tak jak przed chwilą na mnie. Takie postawy po prostu u kobiet odpychają. Reszty komentarza i jego pokrętnej logiki nie jestem w stanie zrozumieć. Z Bogiem.

  • No jasne że to twoja wina, napisałam to w pierwszym zdaniu.
    Faktycznie, skoro nie rozumiesz to lepiej nie pisz.
    Niesamowity jesteś.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn pompejański i otrzymuj comiesięczne wiadomości