Magdalena: Zrozumiałam swoje błędy

Jest to moje pierwsze świadectwo po udanym odmówieniu nowenny. Miałam kilka podejść, zaczynając aż od lipca 2016r, kiedy to 2 miesiące wcześniej zawalił się mój świat. Zostawił mnie chłopak, z którym byłam prawie 3 lata i z którym wiązaliśmy przyszłość, miesiąc później rodzice się rozstali (tzn. nie mieszkają razem ale nie mają rozwodu), moja babcia się rozchorowała i leży cały czas w łóżku.

Zaczynało brakować pieniędzy na wszystko, ja uciekłam w alkohol, papierosy, imprezy, nie poszłam do pracy w wakacje, a co gorsza-zrezygnowałam ze studiów w pięknym mieście, bo nie miałam siły ukończyć 2. semestru. Czułam się jak śmieć, chudłam w oczach, ciągle słyszałam krytykę, wyśmiewanie się, nie radziłam sobie z życiem na studiach, bo cały czas brakowało pieniędzy. Miałam depresję, nie wiedziałam o tym ale z perspektywy czasu wiem, że to było to. W czasie wakacji dostawałam coraz większe ciosy-od rodziny, od znajomych, „przyjaciół”. Opuściły mnie te osoby, o których myślałam, że uzyskam największe wsparcie, a tymczasem one stwierdziły, że chcą się odciąć od moich problemów i nie wtrącać się w moje życie. Było to dla mnie śmieszne, bo te same osoby namieszały w moim związku i doprowadziły w dużej mierze do jego upadku.
Spośród tych wszystkich problemów największym było to, że zostawił mnie chłopak. W wakacje zaczęło się używanie horoskopów, SMS-y do wróżek, szczerze mówiąc-grzech gonił grzech. Spotkałam się z kolegą, któremu dałam nadzieję na związek co niestety zaowocowało jego „złamanym sercem”. Nie jestem osobą, która wdaje się w związek zaraz po zakończeniu jednego ale myślałam, że ta randka mnie „rozerwie” i zapomnę o byłym chłopaku. Jednak tak się nie stało, obudziłam się w porę i powiedziałam „no nie Magda, nie jesteś kimś kto wykorzystuje innych, nie możesz dawać chłopakowi nadziei”. Stwierdziłam, że pora doprowadzić się do porządku ale imprezy, alkohol i używki dalej były moim „partnerem”. Przeprowadziłam się również na studia do miasta oddalonego już bliżej od mojego domu rodzinnego. Po części myślałam, że wszystko będzie dobrze, że z byłym chłopakiem wszystko się ułoży, rodzice znowu zamieszkają razem. Zamieszkałam nawet ze znajomą, która (niestety lub stety) chodziła z moim byłym chłopakiem do klasy w technikum. Byłam pełna nadziei. Jednak zaczęły przychodzić rachunki za telefon, które sięgały niekiedy 1000 zł, trzymałam to w tajemnicy i spłacałam na swój sposób wszystko. Niestety niektóre rachunki spłacali moi rodzice, przez co było mi wstyd, bo nie mieliśmy pieniędzy ale koło się zamykało. Rachunek opłacony-ja znowu zaczynam wysyłać SMS-y z pytaniem o moją przyszłość. W tym czasie zaczynałam za każdym razem odmawiać nowennę z wielkim żalem do Pana Boga, że tak daje mi popalić w życiu. Nie odstępowałam od moich grzechów, chodziłam do spowiedzi i żałowałam tego co zrobiłam ale zapominałam o odprawieniu pokuty. Wyspowiadałam się nawet z całego życia ale czuję teraz, że ta spowiedź była płytka. Cały czas miałam kontakt z byłym chłopakiem przez takie aplikacje jak snapchat, instagram czy facebook. Nie pisaliśmy ze sobą wprost ale obserwowanie było. Widziałam, że jemu też jest ciężko, wiedziałam, że popełnia błędy jednak nie potrafiłam już do niego dotrzeć. W tamtym czasie byłam strasznie załamana i rozżalona, że wszyscy mnie zostawiają, obwiniałam każdego ale nie siebie. Zaczęłam pracować, wszystko miało się jakoś układać i rzeczywiście tak było ale do czasu aż szala goryczy ze współlokatorką przelała się i opuściłam wspólne mieszkanie. Znalazłam nowe lokum, wszystko było okej jednak byłam w opłakanym stanie psychicznym. Krótko po przeprowadzce poznałam za pośrednictwem grupy na facebook’u znajomą, która wspierała mnie modlitwą i dobrym słowem. To dzięki niej wyszłam na prostą. W końcu zaczęłam odmawiać nowennę pompejańską w intencji, abyśmy wybaczyli sobie wzajemnie z byłym chłopakiem wszystkie winy i się pogodzili. Czułam, że to jest ten moment i był, bo okazało się, że znajoma odmawiała za mnie różaniec, żebym w końcu zaczęła pompejankę. Wtedy zauważyłam, że Pan Bóg naprawdę działa i mój żal do niego zmniejszał się. 54 dni walki z lenistwem, brakiem czasu, z koszmarami w nocy, a przede wszystkim walki z szatanem. W trakcie nowenny działy się niesamowite rzeczy-dopiero uczyłam się prawidłowej modlitwy, zaufania i zawierzenia swoich spraw. W końcu gdy udało mi się ją skończyć to nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło. Byłam zła na Pana Boga, miałam znowu załamanie psychiczne, wróciły myśli samobójcze, czułam bezsens, bo przecież nie dostałam tego, o co prosiłam. Wszystko się waliło, były wypadki samochodowe, problemy w pracy, w rodzinie. Szukałam gdzieś odpowiedzi, chciałam zacząć od razu kolejną nowennę ale nie wychodziło. W końcu poszłam w niedzielę do kościoła, bo czułam, że muszę się wyspowiadać i być może tam uzyskam odpowiedź na moje zwątpienie. Nie myliłam się-ksiądz misjonarz wygłosił tak piękne kazanie, a w konfesjonale dostałam tak piękne pouczenie, że płakałam całą Mszę. 2 osoby duchowne uświadomiły mi, że trzeba zaufać, nie wolno się bać, z Bogiem wszystko jest możliwe. Po raz pierwszy w życiu dosłownie przeryczałam całą Mszę! Po niej wiedziałam, że to znak z góry, żebym o nic się nie martwiła. Wróciłam do domu, czułam, że mogę zacząć kolejną nowennę i to zrobiłam. Coś pięknego. Dzięki pierwszej odmówionej w życiu tak długiej modlitwie zrozumiałam, że zmienia ona najpierw człowieka. Zrozumiałam jaką byłam egoistką, jak bardzo obwiniałam innych za swoje niepowodzenia, nie ufałam Panu Bogu, nie byłam cierpliwa. Popełniałam wciąż te same grzechy, a teraz jestem od nich jak najdalej. Zauważyłam wszystkie swoje złe strony, które teraz zmieniam. To jest ta łaska! Dostałam też masę innych darów, o których nawet nie mogłabym wcześniej pomyśleć.

Dziękuję Ci Maryjo za codzienną opiekę! Wiem, że mnie chronisz!

3
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
3 Wątki komentarzy
0 Wątki z odpowiedziami
0 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
3 Autorzy
krystynaMartynaMonika Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Monika
Gość
Monika

Pięknie, miałam bardzo podobne przeżycia i wiem co przeżywałaś…Bądź cierpliwa, Pan Bóg uczy nas cierpliwości…sama zobaczysz jak wspaniałym jest Nasz Nauczyciel. On niech będzie fundamentem. Tylko On nas może tak właśnie zaprosić jak Najlepszy Ojciec….i na nas czeka. No i Matka Boska. Nasza Pocieszycielka… Będziesz miała na pewno nie jeden raz refleksje dotyczące swojego życia i będziesz wiedziała skąd one pochodzą. Pamiętaj twoja nowa droga to teraz nauka, której scenariusz jest najlepszy wg Naszego Pana. Zaufaj i nie lękaj się pomimo słabości.

Martyna
Gość
Martyna

Pan Jezus powiedział kiedyś do pewnej wizjonerki te słowa „Choćby z nieba siarczysty ogień leciał, a ty będziesz pod gołym niebiem, jak będziesz ufała Mnie i Matce Mojej, nie zginiesz.” Życzę Ci wytrwałości w wierze, cierpliwości i spokoju ducha. Modlę się za Ciebie

krystyna
Gość
krystyna

droga Magdaleno.
otrzymałaś od Boga wielką łaskę.Łaska modlitwy i spojrzenie na siebie z innej perspektywy pozwoli Ci otworzyć serce na działanie Ducha Świętego.
To łaska nawrócenia.Dziekuj Panu za to i zawierz Mu swoje życie.
Zobaczysz jak pięknie Cię poprowadzi a tym samym zmieni i uporządkuje Twoje życie.
Nie obwiniaj sie za przeszłość .Pan Bóg już Ci to przebaczył.
pomodle sie za Ciebie.

A kim dla Ciebie

Wejdź na maryjne

jest Maryja?

ścieżki wraz 

z księdzem Piotrem

i udaj się w niezwykłą

duchową podróż…