Jacek: Przez ten grzech oddalaliśmy się od Boga

Całe moje życie Matka Boża jest ze mną a dopiero jakiś czas temu to uświadomiłem sobie i poczułem Jej obecność. A wszystko za sprawa mojej Mamy która się za mnie modli. pochodzę z wierzącej rodziny i obecność co niedziela w kościele to była rzecz normalna nawet jak był mróz czy śnieżyca a do kościoła 3 km. i brak samochodu to nie było mowy zeby nie iść, czy drogi krzyżowe czy całe Triduum paschalne zawsze chodziłem- fakt ze trochę na przymus bo mama nas zawsze do kościoła wyganiała.

Sytuacja sie zmieniła gdy poznałem obecna teraz żonę. Przed ślubem mieszkaliśmy razem, juz nikt mi nie mówił co .mam robić, choć czasem chodziliśmy do kościoła razem, to przez ten grzech oddalaliśmy się od Boga, ale wiodło nam sie dobrze- wzięliśmy ślub, mamy dwie córeczki, pobudowaliśmy się niby wszystko ok. ale nie bylo w naszej rodzinie Boga, Do kościoła- po co, rano trzeba się wyspać, później się nie chce, na modlitwę tez nie bylo czasu. W końcu przyszedł kryzys w małżeństwie(brak ochoty na współżycie spowodowane strachem przed zajściem w ciążę) przez 3 lata nic. żonie się po prostu nie chciało a ja wariowałem wewnętrznie bo nie jestem wybóchowym człowiekiem, Wszystko dusiłem w sobie. Albo się nie odzywaliśmy do siebie a jak już rozmawialiśmy to o tym czy nasz związek ma sens. tylko ze dla mnie zawsze miało sens, kochałem i zawsze będę kochał moja żonę. W końcu ustaliliśmy ze żona pójdzie do psychologa tylko ze ja pójdę pierwszy. szukałem w internecie takiej pomocy na stronach katolickich i trafiłem do terapeuty od uzależnień. wkóżył mnie bo powiedział mi ze problem jest we mnie a nie w mojej żonie. Zaproponował mi terapię 12 kroków. nie poszedłem ale zacząłem sprawdzać w internecie co to jest, oglądałem filmiki na Youtube i oczy zaczęły mi się otwierać. uświadomiłem sobie ze Bóg jest. Zaczołem a raczej zaczęliśmy chodzić do kościola. modlić się co wieczór później wspólnie z dziecmi. Uświadomiłem sobie jak duzo łask otrzymywałem od Matki Bożej za sprawa modlitw mojej Mamy. Nigdy nie byłem dobrym uczniem. Egzaminy do technikum zabrakło mi dwa punkty ale na liście sie znalazłem. W 2 klasie oblałem, miałem sie przenosić do zawodówki lecz mama mówi zostań dasz radę, no i dałem ( na każde półrocze po trzy jedynki na każdy koniec roku po 3 poprawki) ale przebrnołem. Matura – nie idę po co przecież nie zdam, mama mowi idź wszyscy idą, poszedłem i co- zdałem, Prawo jazdy – testów uczyłem sie w drodze na egzamin, Zdałem za pierwszym razem. Moja zona jak zdawała prawo jazdy za drugim razem była tak zestresowana ze aż się trzesla i płakała, nie powinna wsiadać do samochodu, była tak zestresowana- wraca z egzaminu nadal się trzęsie pytam sie co zdalaś? niewiem -patrzę w kartkę co mi żucila( przebieg egzaminu) tu błąd tam błąd na końcu zaliczone – mowie zdałas!! niewiem -cala sie Trzęsac i w tej chwili dzwoni moja mama ktora nie wiedziala o której egzamin i pyta sie czy Agnieszka zdała bo wlasnie odmówiła w tej intencji różaniec.
I wiele innych historii. wtedy mówiłem ze mam farta. teraz wiem ze to nie był fart. TO NASZA MATKA W NIEBIE JEST Z NAMI. i ja to sobie uświadomiłem, lecz moja żona jeszcze nie. mimo wszystko miedzy nami było dobrze nawet zaczęliśmy się do siebie zbliżać w łóżku( niestety nie tak jakby chciał tego Bóg – stosunek przerywany)zacząłem czytać pismo św. książkę o Faustynie o Medjugorie, zacząłem zbliżać się do Boga. lecz nie tak do końca.kościół był ale były i imprezy ze znajomymi alkohol, sprośne żarty i sexistowskie wygłupy, Niby nic groźnego się wydawało lecz stało się -żona mnie zdradza -niby tylko pocałunek to on ja pocałować z zaskoczenia a ona go nie odepchneła. sprawa wyszła na jaw wybaczyłem lecz ból niesamowity. Nie dawalem sobie rady nie wiedziałem co ze sobą zrobić i zacząłem szukać uspokojenia w modlitwie, później różaniec i jest ulga. Zawierzyłem swoje życie Matce Przenajswietrzej, lecz pragnę by i moja żona, byśmy razem zawierzyli nasze małżeństwo Matce Bożej. Znalazłem w internecie informacje o nowennie pompejskiej, Zacząłem się modlić w intencji nawrócenia mojej żony(choć tak jak pisałem, niby się modlimy,chodzimy do kościoła to jeszcze brakuje całkowitego zawieżenia) wlasnie skończyłem tą pierwsza nowennę. Czekam cierpliwie na spełnienie mojej prośby bo wiem ze na pewno Matuchna mnie wysłuchała. I tak jak wszyscy składający tu świadectwa to ja tez obiecuje ze nie jest to moja ostatnia nowenna. Podczas odmawiania mojej nowenny stała się piękna rzecz. Wiedziałem ze Matuchna jest ze mną, ale pragnąłem ją poczuć w jakiś cudowny sposób. Poprosiłem ją o to i w tym momencie poczułem nagle nieogarnieta radość. Zacząłem się śmiać, płakać ze szczęścia, nawet niewiem jak to opisać. DZIEKUJE CI MATKO PRZENAJSWIETRZA. KOCHAM CIĘ.

3
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
3 Wątki komentarzy
0 Wątki z odpowiedziami
0 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
3 Autorzy
MartaAgnieszkaKrysia Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Krysia
Gość
Krysia

Szczere i piękne Świadectwo.
Panie Jacku, taki dobry mąż jak pan,to skarb.
Najświętsza Matka Boża Pompejańska z pewnością oręduje za Wami .

Jezu,ufamy Tobie.

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Budujące świadectwo.Panie Jacku, gratulacje za wytrwałość, żona ma dużo szczęścia, że ma takiego męża.

Marta
Gość
Marta

Takich mężów ze świeczką szukać. Powodzenia. Oby wszystko się ułożyło

A kim dla Ciebie

Wejdź na maryjne

jest Maryja?

ścieżki wraz 

z księdzem Piotrem

i udaj się w niezwykłą

duchową podróż…