Marta: Modlitwa w intencji ukochanej osoby

Z NP zetknęłam się pierwszy raz jakiś rok temu. Jestem obecnie na studiach, a do tej pory w zasadzie z nikim się nigdy nie spotykałam, bo nikt mi się nawet na tyle nie podobał, więc wolałam czekać, aż ktoś taki pojawi się w moim życiu.

Przyznam, że było mi już bardzo ciężko. Czułam, że moje serce jest pełne miłości, którą chciałabym komuś ofiarować i tęskniłam za kimś, kto mógłby mnie pokochać z wzajemnością. Wtedy pierwszy raz zaczęłam odmawiać nowennę prosząc o postawienie na mojej drodze takiej właśnie ukochanej osoby. Udało mi się jednak wytrwać zaledwie klika dni. Po jakimś czasie wyjechałam na rok za granicę z cichą nadzieją, że może tam uda mi się kogoś poznać, ale szczególnie na nic się nie nastawiałam i dalej czekałam na to, co los przyniesie. Mimo że otaczali mnie nowi przyjaciele, z dala od domu i rodziny czułam się samotnie i wtedy znowu podjęłam jeszcze jedną próbę odmawiania nowenny w tej samej intencji, ale z podobnym rezultatem- wytrzymałam kilka dni. Jednak w szczególnie trudnych ostatnich miesiącach mojego pobytu w tak obcej dla mnie kulturze poznałam chłopaka i po prostu czułam, że to właśnie ten.

Od dawna z nikim mi się tak dobrze nie rozmawiało, naprawdę myślałam, że nie bez powodu pojawił się on w moim życiu, że to na niego tak długo czekałam. Ale nadszedł dzień rozstania. Nie potrafiłam powiedzieć mu wszystkiego, choć starałam się przekazać moje uczucia w liście, który mu zostawiłam. On też nie umiał mi niczego obiecać- mieszkamy teraz na różnych kontynentach- powiedział tylko, że nasz sytuacja jest trudna. Ale kiedy to mówił, czułam w nim też pewien smutek, miałam wrażenie, że jemu też zależy, tylko że nie wie, jak długo wytrzyma to rozstanie. Powiedział, że jestem silna, a on jest słaby. Chociaż mnie akurat wydawało się zupełnie na odwrót. W każdym razie rozstaliśmy się obiecując sobie, że zostaniemy w kontakcie i w nadziei na jakieś bliżej nieokreślone spotkanie, gdzieś, kiedyś.

Od razu po powrocie do Polski zaczęłam odmawiać nowennę, żebyśmy jednak mogli być razem, żeby rzeczywiście nie było tylko złudzeniem to, że odwzajemnia moje uczucia i żeby nie bał się o nas walczyć. Po tygodniu usnęłam w trakcie, ale następnego dnia rozpoczęłam nowennę w tej samej intencji ponownie z myślą, że tym razem na pewno wytrwam do końca.

Było ciężko, nasze rozmowy stały w miejscu, prawie się do mnie nie odzywał, a ja tak strasznie wyczekiwałam każdej wiadomości od niego. Czułam się porzucona, jakby odwrócił się do mnie nagle plecami zupełnie bez powodu. Próbowałam coś z tym zrobić, ale skończyło się tak, że przestaliśmy w ogóle się ze sobą kontaktować. W trakcie modlitwy działy się różne rzeczy, przez ostatni tydzień dręczą złe sny, budzę się w środku nocy wołając rozpaczliwie w mojej głowie: „Jezu ufam Tobie, Jezu ufam Tobie! Zabierz to wszystko ode mnie, proszę!”. Czasami na kilka dni ogarnia mnie spokój, jestem już pogodzona z sytuacją, a potem ze zdwojoną siłą atakuje fala rozpaczy. Nigdy w życiu nie czułam takiego bólu, nie umiem sobie z tym poradzić. I tak w kółko, na zmianę.

W pewnym momencie, tylko modlitwa przynosiła jakąś ulgę i w wolnych chwilach tak tęskniłam do różańca, że rozpoczęłam jednocześnie drugą nowennę w jego intencji, ale tym razem prosząc dla niego o łaski duchowe (bo jest osobą niewierzącą). Już drugiego dnia ogarnęło mnie wielkie zmęczenie, ale udało mi się z nim wygrać. Co by się nie działo, dokończę nowenny i już wiem, o co będę prosić w kolejnej. Będę prosić o jego nawrócenie, trwać w modlitwie za niego, jak długo starczy mi sił. Pierwszej intencji oczywiście nie porzucam, ale myślę, że Matka Boża już słyszy to moje rozpaczliwe wołanie i teraz mogę się zdać tylko na Wolę Boga.
Bardzo często nachodzi mnie zwątpienie, czuję się bardzo bezsilna, a każdy dzień bez jakiegoś znaku jest dla mnie przygnębiający. Proszę Boga, żeby wskazał mi do końca trwania pierwszej nowenny, czy powinnam pogodzić się z tym, że nie ma dla nas nadziei i tylko modlić się za jego duszę, a jeśli taka jest właśnie Jego Wola, to żeby zabrał ode mnie to uczucie, które niesie za sobą tyle cierpienia.

Czasami kiedy mam lepszy dzień, wypełnia mnie mocna wiara i zaufanie, że przecież, Bóg nie mógł postawić go na mojej drodze i tak tego zostawić. Codziennie dziękuję za ten dar, jestem wdzięczna, że przez to moje małe cierpienie zbliżyłam się tak bardzo do Boga i chyba nigdy tak gorąco nie modliłam się za drugą osobę. A może to właśnie mojemu ukochanemu tak bardzo potrzebna była modlitwa za niego, bo wydaje mi się, że nikt nigdy nie modlił się tak konkretnie właśnie w jego intencji. Sama już nie wiem, ale chcę trwać w tej wierze. Ufam, że jest to dla mnie rodzaj próby, że niedługo wydarzy się coś, cokolwiek, bo przecież On wie, jak jestem teraz słaba i że już tak wiele nie jestem w stanie wytrzymać. Czasami jest mi tak trudno, brakuje sił i chce mi się tylko płakać. Czytam wtedy zawsze świadectwa na tej stronie i to pomaga mi trwać w mojej modlitwie. Dziękuję.

Kompendium

o nowennie

pompejańskiej

2
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
2 Wątki komentarzy
0 Wątki z odpowiedziami
0 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
2 Autorzy
MoniaDominika Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Dominika
Gość
Dominika

Chciałam napisać CI Marto, żebyś się nie poddawała. Bóg wie co jest dla Ciebie najlepsze, zaufaj mu i pozwól mu się tym zająć. Trwaj w modlitwie, szczególnie wtedy gdy jest Ci naprawdę ciężko. Bóg wysłuchuje każdego. Modlę się w podobnej intencji co Ty. I wiem, że Bóg zadziała tak, że będzie jeszcze lepiej, nie rozmyślaj nad problemami, pozwól mu działać, pozwól działać Bogu zgodnie z Jego wolą. A wszystko się ułoży i nie przejmuj się kiedy sytuacja się pogarsza, nie przerażaj się, nie rozmyślaj o konsekwencjach. Trwaj w modlitwie i zaufaj.

Monia
Gość
Monia

Marto, dasz radę. Znam Twój ból i go rozumiem. Mam podobnie. Modlę się za nawrócenie kogoś bliskiego. Jednego dnia spokój, drugiego euforia, a trzeciego poczucie beznadziei i rozpacz połączona z tęsknotą za nim. Ale się nie poddam. Nie wiem co jemu, mnie pisane i staram się nad tym nie zastanawiać, choć to trudne. Przyjmuję to, co przynosi dzień. Wiem jednak, że cokolwiek nastanie, będzie dobrze. I u Ciebie i u mnie. Pozdrawiam. 🙂