Natalia: Cud narodzin dziecka

Moja historia zaczęła się 2 lata temu, kiedy zaszłam w ciążę i ją straciłam. Pojawiło się we mnie wtedy silne pragnienie posiadania dziecka. Niestety ponowne zajście w ciążę nie było łatwe. Zamiast pomocy u Boga zaczęłam szukać pomocy u lekarzy. Badania, tabletki, kontrole cyklu, łzy… nic nie przynosiło efektu. Dopiero wizyta kolędowa duszpasterza i otrzymana od niego modlitwa o cud zaczęła zmieniać moje postrzeganie problemu.

Zaczęłam również systematycznie odmawiać modlitwę do świętej Rity. Dostałam także proszek ze skały mlecznej z Ziemi Świętej. Po około tygodniu od owulacji podczas wieczornej modlitwy całkiem nieświadoma podziękowałam Maryi za dar nowego życia.  Po czym zawstydzona skarciłam samą siebie.  Jednak ciągle powtarzający się w mojej głowie głos, dający mi nadzieję na macierzyństwo, skłonił mnie do zrobienia testu ciążowego i wtedy zobaczyłam 2 kreski. W między czasie napisałam do Sióstr Dominikanek z prośbą o przysłanie paska św. Dominika. Moja radość nie trwała długo. W 7 tygodniu ciąży trafiłam z krwotokiem do szpitala, gdzie w ostatniej dobie usłyszałam,  że biją pod moim sercem aż dwa serca.

Z zaleceniem leżenia wróciłam do domu, gdzie zaczęłam odmawiać moją pierwszą Nowennę Pompejańską. Niestety po około 2 tygodniach okazało się, że z  jednym z bliźniąt coś jest nie tak. Pojawił się obrzęk, który zdaniem lekarzy wskazywał na chorobę genetyczną. Na tym etapie pojawiło się podejrzenie zespołu Downa. Pierwsze badania prenatalne i diagnoza, która była wyrokiem. Chore dziecko miało umrzeć albo po urodzeniu albo jeszcze przed. Płód miał poważne wady, brak pęcherza moczowego, nerek, jednej nóżki, druga nóżka była zniekształcona, do tego połowa ręki, brak miednicy i chore serce.

Strach, łzy. Zdania lekarzy podzielone. Jedni mówili, że chore dziecko stanowi poważne zagrożenie dla życia i zdrowia zdrowego, drudzy, że nie… Zaczęłam się modlić o wstawiennictwo błogosławionego Stanisława Papczyńskiego. 01.09.2016 r. druga Nowenna. Tym razem o zdrowie fizyczne i psychiczne zdrowego dziecka.  31 tydzień ciąży i stało się… chore dziecko odchodzi. Teraz walczymy o każdy tydzień ciąży. Teraz zaczynają się wizyty raz w tygodniu, badania, zastrzyki, które mają zapewnić mi krzepliwość krwi. 36 tydzień ciąży i pojawia się podejrzenie wady genetycznej u zdrowego dziecka. Łzy, poczucie bezradności i beznadziejności, modlitwa. Po tygodniu czarne chmury znikają. Dziecko ponoć jest zdrowe. 22 październik ! Przychodzi na  świat Nikodem! Jest zdrowy! Moja radość i szczęście. Tego dnia jestem najszczęśliwszą matką na świecie. Dziękuję Ci Boże, że podarowałeś mi krzyż, które mogłam unieść. Dziękuję, że nie dałeś mi cięższego!

Zapraszamy

na nasze rekolekcje

i pielgrzymki pompejańskie!

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o

Rozdajemy

 pompejańską!

obrazki z nowenną