Lena: Przemiana

Witam, Matka Boża sama mnie znalazla. Byłam osobą letnią jezeli chodzi o wiarę, do koscioła chodziłam co niedzielę, bez większego przeżywania Mszy Św. Jako człowiek niezbyt miła dla innych, lekceważąca, wywyższająca się, generalnie najmądrzejsza. Problemy zdrowotne, problemy rodzinne, z mężem i ogólnie staczanie się coraz niżej jako (chrześcijanina) sprawiły, że zapragnęłam coś zmienić. Zaczęłam szukać, czytać strony religijne i tak dowiedziałam się o Zawierzeniu Niepokalanemu Sercu Maryi, Królowej Polski w Częstochowie. Wtedy już wiedziałam, że muszę tam pojechać, prosić Matkę Bożą o pomoc. 10 dni po powrocie z Jasnej Góry zaczęłam modlić się Nowenną Pompejańską, o której kiedyś, gdzieś słyszałam, ale zawsze wydawało mi się, że nie jest to modlitwa dla mnie ponieważ jest zbyt wymagająca. Dziś dziękuję Maryi za tę Nowennę, bez większego problemu znajduję na nią czas, stałam się bardzo wrażliwa na słowa Jezusa – podczas kazania, czy w trakcie spiewania pieśni łzy często same płyną mi do oczu, dzięki niej zaczęłam dostrzegać w sobie to co było złe, mam ogromną potrzebę częstego przyjmowania Eucharystii, stałam się bardziej spokojna, przestałam przeklinać, staram się pokojowo rozwiązywać wszelkie spory, choć nie zawsze sie to jeszcze udaje. Jestem teraz w połowie odmawiania części dziękczynnej i mimo tego, że nie zostałam jeszcze wysłuchana, staram się ufać i wierzyć, że Maryja nie zostawi mnie samej. W pierwszych dniach Nowenny Pompejańskiej pokazała mi Swoją Siłę – mój syn nie chciał nosić (nawet założyć na chwilę) łańcuszka z medalikiem Matki Bożej. Mówił, że mu przeszkadza, że go nie chce, że się go boi… był strasznie negatywnie nastawiony, nie wiem skąd się to brało u niego bo zawsze dobrze opowiadalam mu o Maryi. Wszelkie próby kończły się płaczem i złością. Aż pewnego wieczoru spróbowałam raz jeszcze, bronił się, narzekał, płakał, położyłam go do łóżka i zaczęłam się modlić Nowenną Pompejańską, trwało to zaledwie tyle co jedna dziesiątka różańca – zasnął. Od tego czasu nie ma żadnego problemu z medalikiem, nosi go bez przerwy, nigdy też nie słyszczałam aby chciał go ściągnąć, wręcz przeciwnie, jest bardzo zadowolony, często zwraca się do niego w ciagu dnia a na dobranac całuje. Zachęcam do modlitwy, jest to moja pierwsza nowenna i choć nie została jeszcze wysłuchana moja prośba, to Matka Boża pomaga i wyprasza te łaski, które są nam bardziej potrzebne.

Składane obrazki

ze św. Judą Tadeuszem

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Monique
Monique
22.11.15 17:55

Lena, jakie piekne swiadectwo! Lzy siie w oczach kreca. Gratuluje Ci ze masz takie otwarte serce na te przemiane, na laski od NMP. Masz racje: nie zawsze od razu splywa na nas wymadlana laska, ale dzieja sie ‚inne’ rzeczy, tez wazne, a moze i wazniejsze. Ja jestem juz po 2 nowennach w tej samej intencji: znalezienia dobrego, kochajacego i katolickeigo meza dla mojej siostry. Po pierwszej moja siostra odzyskala troche nadziei, ze taki ktos sie znajdzie. Znalazl sie wspanialy czowiek, ktory jak sie okazalo… rozkochal ja w sobie,a potem okazalo sie, ze jest juz w nieszczesliwym (tez nie za bardzo… Czytaj więcej »

1
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x