Marek: Pan Bóg uleczy każdą, nawet najgłębszą ranę!

Pragę podzielić sie z Wami moim świadectem, nie mam wątpliwości, że jeszcze bardziej przekona Was do odmawiania i wiary w tę niezwykłą i pełną miłości dla nas modlitwę.

Od czego by tu zacząć? Może od tego, że moje dzieciństwo nie było do końca udane, rodzice często i bardzo się kłócili, zawsze brakowało pieniędzy, a mój ojciec uciekał od obowiązku jakim jest rodzicielstwo. Spowodowało to u mnie nerwice, depresje i inne choroby. W życiu też nie za bardzo mi się wiodło, od zawsze miałem ogromny problem ze znalezieniem swojej drogi w życiu. Jeśli coś zaczynałem to zaraz to kończyłem, nie potrafiłem wytrwać, nie byłem opanowany i spokojny w moich wyborach, cały czas czułem, że coś mi zagraża i że jest mi bardzo ciężko. W pewnym momencie zaczałem zauważać, że ciąży nade mną jakieś fatum, że Bóg się na mnie uwziął, a to dlatego, że jestem grzesznikiem i w ten sposób mam odpokutować moje grzechy.

Wielokrotnie w swoim życiu podejmowałem próby naprawy sytuacji. Wiele razy sobie mówiłem, że od teraz jestem nowym człowiekiem. Budowałem więc mozolnie wizje samego siebie i tak przedstawiałem się innym. Dziwiłem się przy tym, że dlaczego inni mogą być sobą, że przychodzi im tak łatwo i naturalnie, a ja tego nie mogę. Bo ja będąc sobą siebie nie lubię, nie kocham, nie mogę wytrzymać, ja sam sobie sprawiam mnóstwo problemów i cierpienia. Moi drodzy, w ten sposób postępowałem nie raz i za każdym razem moja konstrukcja samego siebie upadała z ogromnym hukiem. W ten sposób wyglądało moje życia, ciągła wewnętrzna walka i niszczenie siebie.

Jakiś czas temu ponownie w obliczu ogromnych stresów, ogromnie ostrego życiowego zakrętu wróciły stare, dobrze mi znane problemy. Zastanawiałem się dlaczego ja mam tak ciężko, dlaczego nikt mi nie pomaga, nikt mnie nie rozumie, dlaczego życie jest dla mnie tak strasznie trudne. O co chodzi, że inne osoby z mojego rocznika mają już domy, dzieci, stabilną pracę, a ja pomimo kilku lat męki wciąż nie mam nic?! Odpowiedzi udzieliła mi Maryja, ale o tym za moment..

Pierwszy raz na nowennę pompejańską trafiłem ponad rok temu i wtedy pomimo różnych problemów stwierdziłem, że odmówienie tej modlitwy jest chyba niemożliwe. Odmawiałem ją przez 4 dni i zajmowała mi grubo ponad godzinę, a wychodząc rano do pracy i wracając wieczorem często wyczerpany, nie miałem już siły jej odmawiać. Wszystko jednak zmieniło się w tym roku, gdy jednak potrafiłem znaleźć czas i dopiero wtedy się zaczęło…

Drogi jakimi prowadzi nas Pan Bóg są naprawdę zawiłe i trudne, ale z jego pomocą jesteśmy w stanie je pokonać. Pan nigdy nie nałoży na nas ciężaru, którego nie uniesiemy. W moim przypadku chodziło jednak, aby mnie upokorzyć, samego przed sobą i sprowadzić na samo dno. Oczywiście nie Pan Bóg to zrobił, ale ja sam sobie miałem to zrobić, aby w końcu przejrzeć na oczy kim jestem. Dopiero od tego momentu zaczęła się moja przemiana i zrozumienie siebie – kim jestem, dokąd zmierzam. Był to dotychczas najtrudniejszy moment w moim życiu, dziękuję Panu Bogu, że dał mi tak wspaniałą żonę, które była ze mną w najtrudniejszych momentach.

Moi Drodzy, Modlitwa do Najświętszej Pani, mojej i naszej Matki otworzyła mi oczy. Oto zdałem sobie sprawę z kilku bardzo ważnych rzeczy. Nie kochałem siebie, tylko od siebie wymagałem i się gnębiłem, nienawidziłem, nie akceptowałem. Nie akceptowałem również swojego życia, tego co w nim dokonałem, nie widziałem jego sensu. I co najważniejsze miałem fałszywy obraz Boga, który ukształtowali we mnie moi rodzice oraz życie, w postaci spotkanych osób, przeżytych sytuacji – oczywiście to wszystko jest efektem zła, które nie pochodzi od Boga, ojj nie!

Musicie zobaczyć, że dopiero ta sytuacja, te kilka bezsennych nocy, przeżytych dni w potężnym stresie, zamęczaniu i wyniszczaniu siebie pomogło mi zrozumieć kim jestem (to wszystko nałożyło się, gdy miałem ogromne problemy w pracy oraz finansowe – wciąż jeszcze nie wszystko się rozwiązało, ale jak wiadomo, do wszystkiego trzeba cierpliwości oraz czasu). Okazało się, że jestem biednym, poranionym i nędznym dzieckiem. Ja sam pozostawiłem się sam sobie, ponieważ nie znając Boga, mając fałszywy Jego obraz oraz siebie Pan nie mógł we mnie działać. Na początku zdałem sobie sprawę z tego, że siebie nie kocham, i że mój obraz Boga jest zafałszowany. Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że Pan mnie kocha i dopiero wtedy zrozumiałem czym jest moje cierpienie. Mogłem je wówczas przyjąć i zaakceptować i ofiarować Panu Bogu. Dopiero wówczas Pan przedstawił mi dwie wersje siebie – tę, którą błogosławił, którą powołał do wiecznej szczęśliwości i wiecznego towarzystwa dla siebie. Mężczyznę dobrego i silnego, opanowanego i troskliwego. Oraz przestraszone dziecko, spragnione miłości, poranione, opuszczone i zagubione – bo tę ostatnią wersje cały czas pielęgnowałem. To opuszczone dziecko, nie doświadczające prawdziwej miłości wychodziło ze mnie gdy pojawiał się stres, gdy za każdym razem waliła się maska, którą zakładałem. To był dla mnie szok, przez całe życie wmawiałem sobie, że jestem kimś innym, nie akceptowałem tych ran, swojej nędzy i nie kochałem siebie.

Odmawiając nowennę modliłem się i wciąż modle się, bo za parę dni zakończy się moja nowenna o dary Ducha Świętego dla siebie, aby udało mi się w życiu to co chce osiągnąć, do czego zostałem powołany. Dziś już wiem, że właśnie w tym momencie zakończyła się moja gehenna, tułaczka. Dzisiaj jestem w końcu zdolny do tego, aby pokochać siebie, zacząć poznawać siebie i przyjmować prawdę o sobie samym. Dzisiaj jestem zdolny przyjąć prawdę o Bogu takim jakim jest, przyjąć Jego miłość i zrozumieć to co On dla mnie zrobił. W czasie odmawiania nowenny od samego początku poprzez wstawiennictwo Maryi, mojej kochanej Matki, Pan od samego początku zsyłał na mnie łaskę pokoju i miłości. Miałem kilka mistycznych przeżyć, które pomogły mi zrozumieć miłość Bożą. Teraz wiem, czym jest wiara, bo powiedział mi o niej sam Pan Bóg: „To pokładanie ufności w Moje Słowo”. Uwierzmy w to, że Pan jest nam życzliwy, pragnie naszego dobra i naszego szczęścia. Odtąd nie chce budować niczego sam, nie na piasku, ale z Panem Bogiem i na skale.

Nowenna pompejańska

na Boże Narodzenie

1 listopada - 24 grudnia

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
25 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Krysia
Krysia
04.10.15 16:20

Wspaniałe Świadectwo,mądre i piękne słowa – Dziękuję !
Chwała Panu.
Niepokalane Serce Maryi Bądź naszym Ratunkiem.

AgnieszkaC
AgnieszkaC
04.10.15 17:06

Ty miałeś wsparcie żony, to zawsze lżej.
Mnie nikt nie wspiera 🙁

E.
E.
04.10.15 19:04
Reply to  AgnieszkaC

Twój Anioł Stróż. MOże warto sobie o Nim przypomniec ? 🙂

Elka
Elka
04.10.15 20:05
Reply to  AgnieszkaC

ja tak samo jestem sama

Marek
Marek
04.10.15 21:11
Reply to  AgnieszkaC

Agnieszko, nie zaprzeczę że pomoc mojej żony była bardzo pomocna. Jednak nawet moja żona pewnych rzeczy zrozumieć i ogarnąć nie mogła. Ba, uważam, że na jej barkach w pewnym momencie spoczął zbyt duży ciężar. Mąż, który każdego dnia przeżywał ogromne huśtawki, załamania… to było bardzo trudne dla mojej żony. Żona mnie wspierała, lecz największym wsparciem był dla mnie fakt ciągłej obecności Maryi i Jezusa. Tego, że Oni doskonale wiedzą co się ze mną dzieje, przez co przechodzę i tego, że mnie kochają niezależnie od tego kim jestem i co zrobię. To było najbardziej pomocne. W swoim życiu miałem mnóstwo pretensji… Czytaj więcej »

Elka
Elka
13.10.15 21:55
Reply to  Marek

Mareku masz racje w moim zyciu nie ma milosci nigdy nie bylo ja nawet nie wiem jak to jest byc kochan czuc sie kochna zawsze blagalam o to milosc ale czasem mam wrazenie ze Pan Bog nawet nie sluchal..zawsze go o cos blagam i nic .. szczerze to nawet nie jestem pewna co to jest szczescie go konca..nie moge znalesc spokoju i swojego miejsca .. ostatnio nawet nie wiem kim jestem ale tez mialam duzo podobnych zachowan co ty ale nic sie nie zmienilo..

Mikołaj
Mikołaj
12.08.18 01:25
Reply to  Elka

Tym bardziej więc Twoja Żona jest wspaniała 🙂
I mam nadzieję, że osoby samotne piszą że w tym wątku odnalazły już swoją drogę! Chwała Bogu

Marej
Marej
05.10.15 12:27
Reply to  AgnieszkaC

Agnieszko, nie zaprzeczę że pomoc mojej żony była bardzo pomocna. Jednak nawet moja żona pewnych rzeczy zrozumieć i ogarnąć nie mogła. Ba, uważam, że na jej barkach w pewnym momencie spoczął zbyt duży ciężar. Mąż, który każdego dnia przeżywał ogromne huśtawki, załamania… to było bardzo trudne dla mojej żony. Żona mnie wspierała, lecz największym wsparciem był dla mnie fakt ciągłej obecności Maryi i Jezusa. Tego, że Oni doskonale wiedzą co się ze mną dzieje, przez co przechodzę i tego, że mnie kochają niezależnie od tego kim jestem i co zrobię. To było najbardziej pomocne. W swoim życiu miałem mnóstwo pretensji… Czytaj więcej »

Mariusz1
Mariusz
01.03.18 16:13
Reply to  Marej

Mógłbyś powiedzieć Marku bo to już kawał czasu od świadectwa jak Ci się wiedzie.Jaka relacja z Bogiem z Matką Bożą czy nadal jest ta wewnętrzna siła do stawiania czoła przeciwnościom jak z akceptacją siebie czy rany wracają.Bardzo mnie to ciekawi bo powiedzmy jestem w drodze tam gdzie byłeś Ty.

A
A
04.10.15 17:19

W 100 % przeżywam te problemy co ty wcześniej …:(
I nie mogę z tego wyjść………. czuje się jak w klatce ……….i nie widzę wyjścia z sytuacji 🙁
Msze o uzdrowienie nie pomagają , Modlitwy o uwolnienie , Częste przyjmowanie Komunii Swiętej ….Kompletny bezsens życia 🙁

Dobrze ,że Tobie się udało z tego wyjść Powodzonka 🙂

Marek
Marek
06.10.15 15:00
Reply to  A

Jestem gotów Tobie pomóc, opowiedzieć jak to u mnie wyglądało. Tak naprawdę moja przemiana rozpoczęła się parę lat temu, natomiast podszepty sumienia (Anioła Stróża), aby odmawiać nowennę miałem już od początku tego roku i zaskakujące przeświadczenie, że jeśli ją odmówię to zostanę wysłuchany.

Tak naprawdę z tym wszystkim zmagałem się przez bardzo długo, rany zacząłem zauważać około 10-12 lat temu.

Jeśli chcesz to napisz na maila marekton4@gmail.com polecę trochę lektury, podzielę się tym co mogę i postaram się pomóc

Z Bogiem!

Marek
Marek
06.10.15 15:01
Reply to  A

Jestem gotów Tobie pomóc, opowiedzieć jak to u mnie wyglądało. Tak naprawdę moja przemiana rozpoczęła się parę lat temu, natomiast podszepty sumienia (Anioła Stróża), aby odmawiać nowennę miałem już od początku tego roku i zaskakujące przeświadczenie, że jeśli ją odmówię to zostanę wysłuchany.

Tak naprawdę z tym wszystkim zmagałem się przez bardzo długo, rany zacząłem zauważać około 10-12 lat temu.

Jeśli chcesz to napisz na maila marekton4 @ gmail.com polecę trochę lektury, podzielę się tym co mogę i postaram się pomóc

Z Bogiem!

M.
M.
04.10.15 18:07

Marku, Twoje świadectwo jest tak wymowne, czytając je widzę obraz samej siebie. Nic dodać nic ująć, poza tym że ja tak samo jak AgnieszkaC, nie mam w nikim oparcia. Pozdrawiam i wszystkiego dobrego życzę.

Katarzyna
Katarzyna
04.10.15 18:25

Doskonałe świadectwo Marku! I ciekawie sformułowana intencja „O dary Ducha św.dla siebie”…Opis Twojego życia przypomina fragmenty mojego. Zranienia „małego wewnętrznego dziecka” idą w świat wraz z wiekiem. Wspaniale, jeśli w końcu zaczynamy je uleczać. Wielu łask i opieki bożej Ci życzę. z Panem Bogiem.

Marek
Marek
04.10.15 21:13
Reply to  Katarzyna

Intencję podsunął mi z całą pewnością Duch Święty, bo sam nie wiedziałem o co prosić, jak sformułować intencje. Za kilka dni rozpoczynam kolejną nowennę. Dziękuję za życzenia i również wszystkiego dobrego i opieki Naszego Pana i Naszej Najświętszej Panny.

Izabela
Izabela
04.10.15 19:36

Dziękuję za Twoje świadectwo, nawet nie wiesz jak bardzo… niech Pan będzie zawsze z Tobą!

Bogusienka
Bogusienka
04.10.15 19:56

Marku,
Pan Bög i Matka Boza w raz Jezusem ulecza nawet le najgorsze zranienia.
Tak bardzo sie ciesze, ze poczules sie szczesliwym.
Powodzenia!

Marek
Marek
04.10.15 21:15

Cieszę się, że mogłem się podzielić moim świadectwem. Chwała Panu bo jest wielki i niepojęte jest Jego miłosierdzie. Niesamowite jest to, że Pan Bóg w ciągu 2 miesięcy uleczył to co cały czas krwawiło od blisko 20 lat!

Elka
Elka
04.10.15 22:40

Ja tez z pozoru jestem sama przyjaciele byli gdy ja byłam im potrzebna Teraz mam tylko Pana Boga i aż Pana Boga Módl się o siłę ludzie są zawodni Pan Bóg nie

ewa
ewa
05.10.15 09:23

Jak pieknie Duch Sw cie przprowadził .Bogu niech bede dzięki.Bardzo sie ciesze bracie ze jestes z nami.Chwała Maryji ,chwała Jezusowi,Chwała Duchowi Swietemu.amen

Halina
Halina
05.10.15 10:15

Dziękuje za Twoje świadectwo. Cieszę się z Tobą z otrzymanych łask i z poznania siebie, życzę wiele dobra i radości. Chwała Maryi, Chwała Jezusowi i Chwała Duchowi Św.

Marej
Marej
05.10.15 12:28

Bardzo się cieszę, że mogłem się podzielić moim świadectwem. Chwała Panu bo jest wielki i niepojęte jest Jego miłosierdzie. Niesamowite jest to, że Pan Bóg w ciągu 2 miesięcy uleczył to co cały czas krwawiło od blisko 20 lat!

Paweł
Paweł
05.10.15 21:07

Marej módl się o jeden ale wyjątkowy dar Ducha Świętego – Dar Charyzmatycznej Wiary. Inne Dary w tedy będą wypływać tak nieoczekiwanie, że tylko się nie pogub .. 🙂 Ze mnie dopiero ciśnienie niedawno zeszło, jak przekonałem że tak jest .. iż Jezus Chrystus Żywy Bóg. Każde tchnienie Boskiego Ducha Świętego będzie niczym wygrana w totka .. choć to marna imitacja prawdziwej wartości. Mój brat mi nie wierzy ..i to za niego za chwilę będę się modlił .. aby wrócił pod skrzydła NMP KRŚ i Jej Syna. I wiedz że najgorzej jest z sobą .. innych swoim świadectwem i historią… Czytaj więcej »

Teresa.A
Teresa.A
05.10.15 21:31

Tak . Z Panem Bogiem i na skale

enia
enia
11.08.19 10:27

Marek możesz napisać co to miałeś za mistyczne przeżycia?

25
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x

Kompendium

o nowennie

pompejańskiej