S.: Dziwne koleje modlitw o miłość

Drodzy Czytelnicy,

mam 24 lata, odmówiłam już około 30 nowenn w różnych intencjach, dawałam z nich świadectwa, m.in. mojego ponad osiemdziesięcioletniego dziadka uzdrowiono ze złośliwego raka, jednak z ogromu błogosławieństw w poważnych sprawach, które niezaprzeczalnie dawały mi odczuć, że modlitwa ma sens pozostała zagadkowa dla mnie historia modlitwy o miłość. Chciałabym dać świadectwo z tych modlitw, po to by osobom w podobnej sytuacji do mojej może trochę przetrzeć oczy i przestrzec przed marnowaniem życia.

Zawsze byłam przesadnie ambitna, stąd nigdy nie miałam chłopaka, bo żaden nie dawał mi poczucia bezpieczeństwa, raczej czułam się jak ich matka, mentorka albo raczej musztrujący ich generał. Czułam się z tego powodu samotnie, bo potrzebowałam mieć koło siebie kogoś, z kim mogłabym porozmawiać, poradzić się, poprosić o pomoc, kogoś kto ciągnąłby mnie za sobą w górę jakbym miała gorszy dzień, a nie tylko przerażone spojrzenia pt. „co ty znowu wymyśliłaś?!”

No i spotkałam. Modelowo doskonały, dojrzały, z ogromną-zaraźliwą pasją do tego co robi, szanujący innych ludzi, niezwykle zdolny, nie muszę chyba dodawać, że dziesięć lat starszy ode mnie i na dodatek mój wykładowca. Wiedziałam, że ten pomysł jest poroniony i trzeba się tych myśli pozbyć, bo skończy się katastrofą, a z drugiej strony szkoda mi było stracić z nim kontaktu, bo był po prostu wartościowym człowiekiem. Po kilku miesiącach prób zduszenia swojego uczucia, którego nie nazywałabym miłością, a które zawsze starałam się ukrywać, zaczęłam dostrzegać problemy tego człowieka i to, że potrzebuje pomocy w ułożeniu swojego życia, które przez poświecenie się karierze było dziwne. Stwierdziłam, że odmówię za niego Nowennę. W praktyce skończyło się na trzech. W sumie historia trwała prawie rok, ja byłam nieszczęśliwie zadurzona w człowieku, z którym absolutnie nie miałam prawa być, a kiedy patrzyłam na innych facetów w porównaniu do niego wydawali się tacy dziecinni i nieciekawi. Moje Nowenny zostały wysłuchane. Nawrócił się, poukładał swoje życie, skończył pisać swoją pracę naukową i bardzo młodo udało mu się uzyskać habilitację w swojej dziedzinie i trochę zluzował z karierą, żeby zająć się życiem. To musiał być luty albo marzec, okropna pogoda, szaro i ten deszcz roztapiający brudny śnieg, wracałam do domu w ulewie i uderzyła mnie myśl, że nic z tego nie było, nic z tego być nie mogło, nic z tego nie będzie, czas przestać się zadręczać. Zrobiło mi się smutno, tak że jak wróciłam do domu aż położyłam się na podłodze, popłakałam może pięć minut, wstałam, odwiesiłam płaszcz, wszystko przeszło. Ostatnia Nowenna miała trwać jeszcze parę dni, dobiegła końca, a po moim zadurzeniu nie zostało nic, jak po ospie, poza świadomością, że straciłam rok swojego życia na coś absurdalnego.

Postanowiłam więc odmawiać Nowennę o dobrego męża. No i pojawił się w trakcie pierwszej. Fantastyczny, wartościowy człowiek, jeden na milion, wiedziałam od razu i moje przeczucia co do tego jak niezwykłym jest człowiekiem potwierdziły się bardzo szybko, gdy poznałam jego dziewczynę. Otacza mnie wiele par, ale wszystkie są nudne, ludzie są ze sobą, bo boją się samotności, albo tkwią w toksycznych związkach, albo zachowują się jak dzieci, generalnie jak patrzę na nich nie widzę takiej pary, żeby powiedzieć: wow, chciałabym żeby tak wyglądało moje życie. Dopóki ich nie spotkałam, dwójka naprawdę niezwykłych ludzi, razem od wielu lat, a kiedy się ich widziało to miłość po prostu biła od nich jak światło, niewierzący, ale budujący swoje relacje na zdrowych wartościach. Serce mi pękło parę razy, to już nie była taka historia jak zakochać się w kimś starszym ale wolnym, gdybym tkwiła w tej chorej fascynacji musiałabym kogoś skrzywdzić i zniszczyć coś co wydawało mi się przepiękne. Zbliżała się sesja, więc potrzebowałam mieć czysty umysł, a nie zadręczać się złamanym sercem. Czasu było za mało, ale postanowiłam, że będę się modlić za niego ufając, że skoro Bóg jest miłością to zlituje się nade mną i odbierze ode mnie to paskudne uczucie. I przeszło, już pierwszego dnia Nowenny obudziłam się wyczyszczona z tego zauroczenia. W sumie odmawiałam dwie Nowenny dziennie (w tym jedną o dobrego męża), ale dałam radę ze wszystkim. Nie wiem jaki wpływ modlitwa miała na mojego kolegę, na pewno się nie nawrócił, mi przynajmniej oszczędziła błędnej decyzji.

Czas mijał. Odmówiłam w sumie trzy Nowenny o męża i spasowałam, więcej modlitw w takiej intencji wydawało mi się egoizmem, a z drugiej strony czułam się tak samotnie, że tylko modlitwa była w stanie mnie rozchmurzyć, więc kontynuowałam tę intencję. Poznawałam różnych ludzi, ale to ciągle nie było to. W czerwcu znowu była gigantyczna sesja do której musiałam się przygotowywać od kwietnia i i tak nikt nie miał czasu na znajomych. W lipcu miałam iść do pierwszej pracy, pamiętam bałam się strasznie czy podołam, jak dam sobie radę, itd. Modliłam się do Ojca Pio i pamiętam, że pojawiła się w mojej głowie taka myśl: Wyluzuj, z roboty tam nic nie wyjdzie, idziesz tam tylko spotkać męża. Rozbawiło mnie to, bo każdy kto czuje się samotny przypisuje znaki, ma przeczucia i robi różne irracjonalne rzeczy, ale mi zależało na tej pracy i ostatnie czego chciałam to szukać tam faceta. Staż był super, poznałam wielu ciekawych ludzi, dużo się nauczyłam, robiłam to co lubię i w sumie to czułam się jak na najlepszych wakacjach, i tak jak wakacje szybko minęły. Nie czułam się jakoś emocjonalnie związana z zespołem, ale z dwiema osobami naprawdę się zaprzyjaźniłam. Jedna z nich mieszka w moim mieście, więc wiedziałam, że będziemy mieć kontakt, z drugą zżyłam się tak bardzo, że w ogóle nie przyszło mi do głowy, że przyjdzie taki dzień, że już nie zobaczymy się, nie będzie żadnych dyskusji, projektów, rozmów, weekendowych wypadów. Uderzyło mnie to kiedy się żegnaliśmy, jeszcze tylko odwróciłam się żeby zobaczyć jak odjeżdża jego wagon i rozpłakałam się, spływałam tymi łzami, jak jakiś rynsztok w czasie ulewy, nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, godzina szczytu, a ja czerwona jak burak w środku miasta, bałam się, że ktoś może pomyśleć, że naprawdę stało się coś złego i chcieć mi pomóc, a ja mam taki banalny problem, na szczęście w mieście jest znieczulica, więc wszyscy udawali, że mnie nie widzą i spokojnie wróciłam do domu. Płakałam dopóki nie zasnęłam, wiedziałam, że to wszystko jest bez sensu, on za daleko mieszka, ma jeszcze przez półtorej roku zobowiązania w swoim mieście, ja w tym roku miałam do przygotowania dwa dyplomy, w najlepszym wypadku: związku na odległość, pewnie znienawidzilibyśmy się i zamęczyli.

Postanowiłam modlić się za naszą przyjaźń. Było mi to obojętne, czy znajdzie sobie kogoś, czy nie, nie chciałam go stracić jako człowieka, z którym mogłam pogadać, poradzić się, który potrafił mnie doprowadzić do porządku, zaskoczyć, rozbawić. Nasz kontakt się utrzymał. Mieliśmy bardzo dużo zajęć, ale to przetrwało. Od modlitwy o męża odmówiłam może z 6 innych nowenn w różnych bieżących intencjach, więc kiedy kończyłam modlić się za tę przyjaźń zdałam sobie sprawę, że czuję do niego coś takiego, co sprawia, że jest mi obojętne, czy przyjaźnię się z nim, czy zniknie, czy znajdzie sobie kogoś, czy może kiedyś będziemy razem, że chciałabym ofiarować mu najpiękniejszą miłość jaka istnieje. W sumie odmówiłam za niego cztery nowenny, równolegle odmawiając nowenny w innych intencjach, modliłam się, żeby Bóg obdarzył go swoją miłością i uczynił najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Nasz kontakt nasilał się i słabł, wszystkie próby spotkań jakie w trakcie modlitwy próbowaliśmy podjąć nie dochodziły do skutku z powodów najdziwniejszych. W końcu w kwietniu nasz kontakt w ogóle się urwał, ale miałam tyle pracy, że nie miałam nawet czasu tego przeżywać. Jakoś w maju naszła mnie taka absurdalna myśl, żeby kupić bukiet białych róż i przynieść go na ołtarz Matki Boskiej w moim kościele i pomodlić się w intencji wyjaśnienia tego co mnie trapi. Pomyślałam sobie, że to znowu coś absurdalnego, przychodzi mi do głowy z tęsknoty. Ale ta myśl chodziła za mną natrętnie, więc kiedy zdałam pierwsze egzaminy pomyślałam, ze ołtarz faktycznie wygląda goło i przyniosę kwiaty dziękczynnie, a przy okazji pomodlę się za inne rzeczy. Kościół był zamknięty, więc musiałam zabrać bukiet do domu. Postawiłam go koło obrazka MB Częstochowskiej i zajęłam się swoimi rzeczami. Następnego dnia spojrzałam na te kwiaty, a były naprawdę piękne, takie czyste, nigdy nie kupowałam kwiatów, bo szalenie nie lubię patrzeć jak więdną, i pomyślałam sobie: no i co Matko Boska, znowu sobie wkręcam coś bez sensu, a Ty na to patrzysz z politowaniem? Coś mi kazało spojrzeć na telefon, a tam wiadomość od mojego przyjaciela, prośba, żebym znowu coś do niego pisała. Trochę mnie zatkało, ale napisałam, z odpowiedzi dowiedziałam się, że wraca w wakacje, prosił żebym dalej pisała do niego, więc jak znalazłam czas napisałam kolejną wiadomość, na którą przez półtorej miesiąca nie odpisał. Było mi smutno, nie jak osobie, która ma złamane serce, ale jak osobie, której wydawało się, że ma przyjaciela, ale okazało się, że to znowu jakieś halucynacje.

Zapomniałabym o nim, ale pisałam artykuł i zupełnie nie mogłam się zebrać, więc wstałam pochodzić bez celu po mieście i pomyśleć o tym co piszę. No i wpadłam na niego, okazało się, że wczoraj przyjechał i właśnie wraca z pracy. Chciałam go zbyć, bo już naprawdę miałam dość i jego, i tego, że każdy facet wygląda przy nim blado, i dopóki o nim nie zapomnę to będę się zachowywać jak potłuczona, no ale nalegał, żebyśmy gdzieś poszli. Przez rok nie zmienił się ani trochę, gadaliśmy długo, miałam wrażenie, że nie widzieliśmy się może tydzień. Rozstając się obiecywał, że koniecznie zobaczymy się znowu, że będzie się kontaktował. Nie nalegałam na to, ale dałam mu do zrozumienia, że zawsze jest mile widziany. Przez miesiąc czekałam uwiązana jak pies do telefonu i oczywiście nie dzwonił. Miałam dość tego stanu niepewności, oczekiwania. Wiedziałam gdzie pracuje i że praca tam nie ma żadnych norm, robi się do oporu, ale z drugiej strony ja też tam kiedyś pracowałam i wiedziałam, że jeśli chcę się z kimś zobaczyć / zadzwonić to znajdę czas nie ważne jak bardzo byłabym zarobiona. Widzieliśmy się w końcu jeszcze raz przed jego wyjazdem, z tego co zrozumiałam, przeprowadza się do mojego miasta za pół roku. Oczywiście miał się odzywać – nie odzywa się, ja już nie czekam. Nie wiecie ile modlitw zanosiłam do Boga, żeby rozeznać jego wolę, zapomnieć, albo chociaż zmądrzeć.

Po co to piszę? Żeby Was przestrzec. Zakochałyście się w kimś i nic z tego nie ma? Odpuśćcie, nie marnujcie życia tak jak ja. Nie traćcie czasu na maltretowanie się. Bóg dostrzega nasze dobre intencje i nagradza je za nie, modląc się na różańcu dostąpiłam bardzo wielu łask od Boga jeśli chodzi o naukę i pracę, ale to dlatego, że ciężko pracowałam i Matka Boska wypraszała mi łaski a nie cuda.
Z miłością nic nie wyszło, bo zamiast ciężko na nią pracować modliłam się o cud. Cuda Bóg funduje nieuleczalnie chorym albo ludziom w beznadziejnej sytuacji. Jesteś zdrowa? Masz dach nad głową i co jeść? To nie czekaj na cud, nie szukaj znaków, nie zamykaj się na ludzi, nie wkręcaj sobie niczego, bo tak jak ja – stracisz czas. Bóg odpłaci Ci za modlitwę, ale ciągle będziesz miała wrażenie, że nie dostałaś to czego pragniesz. Nie ma żadnych drugich połówek, ludzi przeznaczonych nam od Boga, miłość to lata ciężkiej pracy w związku, a nie cudownie napotkany człowiek gdzieś przypadkiem, zbiegiem okoliczności, itd. Nie ma zbiegów okoliczności. Bóg może Ci kogoś pokazać, ale co z tego wyjdzie i czy wyjdzie to już wasze działanie i wolna wola. Jak nie idzie – nie ma co się spinać, bo człowiek pewnego dnia budzi się i widzi ile czasu głupio zmarnował.

Cierpiący w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, ponieważ sami

już nie mogą naprawić zła, które popełnili w czasie ziemskiego

życia. Dopóki żyjemy na ziemi, możemy wspomagać ich modlitwą.

Koronka za dusze

w czyśćcu cierpiące

 

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
55 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Lidka
Lidka
19.09.15 14:27

Nie zgadzam się z Tobą, Bóg przeznacza nam partnera do życia i miłości-a jak się go spotka to wtedy trzeba pracować nad związkiem i miłością bo nic nie trwa wiecznie.A jeśli spotyka się niewłaściwe dla siebie osoby tak jak np. Ty do tej pory to po prostu nic z tego nie wychodzi bo nie ma prawa wyjść!!! A każda znajomość, każda miłość czy oczarowanie kimś jest po coś-coś ma wnieść do naszego życia, czegoś nauczyć na przyszłość-żeby nie skrzywdzić albo nie stracić innej ważnej i wartościowej osoby.I nie jest to strata czasu wg. mnie-chyba,że ktoś próbuje wyrwać np. komuś małżonka… Czytaj więcej »

Maria
Maria
19.09.15 15:32
Reply to  Lidka

Lidka masz 100% racje a tych 2 panów to 1 w obrazek nad lóżko a 2 to obrazek pod lozko chore idealizowanie kandydatów na obiekt miłości

magda
magda
20.09.15 17:02
Reply to  Lidka

Bóg nie przeznacza Ci partnera do życia!!!
posłuchaj kazań Szustaka

single woman
single woman
20.09.15 17:06
Reply to  magda

Nie przeznacza, ale na pewno podsuwa osoby, z którymi można coś zdziałać 🙂

łukasz84
łukasz84
19.09.15 14:44

Pierwszy: Modelowo doskonały, dojrzały, z ogromną-zaraźliwą pasją do tego co robi, szanujący innych ludzi, niezwykle zdolny, nie muszę chyba dodawać, że dziesięć lat starszy ode mnie i na dodatek mój wykładowca. Drugi: człowieka, z którym mogłam pogadać, poradzić się, który potrafił mnie doprowadzić do porządku, zaskoczyć, rozbawić. … rozpłakałam się, spływałam tymi łzami, jak jakiś rynsztok w czasie ulewy … zdałam sobie sprawę, że czuję do niego coś takiego, co sprawia, że jest mi obojętne, czy przyjaźnię się z nim, czy zniknie, czy znajdzie sobie kogoś, czy może kiedyś będziemy razem, że chciałabym ofiarować mu najpiękniejszą miłość jaka istniej Niesamowicie… Czytaj więcej »

Maciek
Maciek
19.09.15 14:48

orzesz Ty.., aleś mnie dobiła teraz.
Liczyłem na jakieś szczęśliwe zakończenie, tyle czytania na nic.
Maciek

Teresa.A
Teresa.A
19.09.15 22:18
Reply to  Maciek

orzesz Ty …Macieju masz poczucie humoru i …sprosne myśli?
Noooo byyyyłoooo co czytać . Oj było

domi
domi
20.09.15 15:32
Reply to  Teresa.A

Ja myślę, że Maciej ma podobny problem jak autorka. Czekał na szczęśliwe zakończenie a więc większa wiara w to, że modlitwa o partnera ma sens.
Myślę, że ma sens tylko ciężko rozpoznać wolę Boga.
A tak przy okazji znam kilka par, które wstąpił w związek małżeński po kilkuletniej rozlace. Teraz są wzorem małżeństwa. Chyba niektórzy muszach dojrzeć do miłości, wyszaleć się,sama nie wiem.

niewinna czarodziejka
niewinna czarodziejka
19.09.15 16:10

A ja uważam, że wiele racji jest w tym, co piszesz. Miłość w związku to jest praca – to prawda. Tylko sama nie mogę rozgryźć, co wcześniej? Jak poznać tego kogoś, kiedy teraz już się żyje tylko pracą? Alb tak, jak Ty spotkałam kogoś z kim się dobrze czuję i on ze mną, ale to nie idzie? Proszę Boga o pomoc, bo Bóg może postawić na drodze „właściwą” osobę, ale co jeśli mimo to, to nie idzie? W czym problem? Co ja robię źle? Uważam, że takie tłumaczenie, że Bóg kogoś przeznacza jest błędne – zawsze to jest wybór i… Czytaj więcej »

M.
M.
19.09.15 17:20

S. przykro mi, że tak się potoczyło Twoje życie i że tyle przeszłaś. Zobacz jednak, ilu ludziom po drodze pomogłaś. Bóg na pewno Ci to wynagrodzi, choć może nie od razu.

Ja też uważam, że nie ma jednej osoby przeznaczonej dla nas. To my sami wybieramy, kogo chcemy na żonę/męża.

Anna
Anna
19.09.15 19:39

Choc przez Twoje swiadectwo przenika duzo rozczarowania i goryczy, to w sumie zgadzam sie z Toba S, ze nie ma zadnych drugich polowek, Laczenia par przez Pana Boga. Swoich partnerow wybieramy sami i jesli zadziala „chemia” czy feromony, to zakochujemy sie w sobie i idziemy na slubny kobierzec. Przeciez sami dajemy sobie slub, Pan Bog jest tylko swiadkiem i blogoslawi nam. Jak dalej potoczy sie nasze zycie, to juz zalezy od nas samych, ciezkiej pracy nad soba, wzajemnego wybaczania i pielegnowania milosci, zycia wedlug wskazan Boga. Jesli zburzymy te rownowage, to zaczyna sie dziac zle w naszych zwiazkach. Rachunek z… Czytaj więcej »

niewinna czarodziejka
niewinna czarodziejka
19.09.15 20:26

Anno nie łudź Autorki, że „ktoś może czekać za zakrętem”, bo może nikt nie czekać. Ja już się nauczyłam, że to nie jest tak, jak mi się wydawało – nie ten, to będzie następny, świat się nie kończy na jednym facecie. To prawda, że świat się nie ogranicza do jednego człowieka, ale nie można się łudzić, że się dostanie od losu kolejną szansę. Ja jestem w takim momencie w życiu, że mam wrażenie, że mnie już w życiu nic nie spotka. Pustka i koniec. Czuję się jak Samarytanka przy studni… wypalona wewnętrznie.

Anna
Anna
19.09.15 20:36

Pamietaj, ze na Samarytanke CZEKAL SAM PAN JEZUS!!!
Czyz nie moze byc wiekszego szczescia jesli sam Bog CZEKA na czlowieka?
Nawet jesli czlowiek jest zalamany, rozbity i nie widzi szansy na poprawe zycia, to nadzieje trzeba miec zawsze.
No bo co to jest za zycie, jesli nie ma juz nadzieji?
Gdzies czytalam, ze slowa i mysli materializuja sie jesli pozbedziemy sie nadzieii i marzen, no to co nam pozostanie?

Marysia
Marysia
19.09.15 20:58

Kochana calkowicie sie z toba zgadzam, mam nadzieje ze jednego dnia dobry Bog postawi na twojej drodze wartosciowego czlowieka, nie ustawaj modlitwie 😉

Teresa.A
Teresa.A
19.09.15 21:27

S. serduszko kochane masz dopiero 24 lata . Całe piękne zycie przed Tobą . Uśmiechnij sie . Miłość znajdź najpierw w sobie .
To żaden dramat co piszesz . Będzie i ten jedyny
Powodzenia
Przed spaniem „karm” sie miłością z Pisma Św. -Pieśń nad Pieśniami
I pamietaj czasem odmówić modlitwę za dusze w czyśćcu

Paweł
Paweł
19.09.15 21:37

Potwierdzam i polecam – dusze w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, a ich późniejsze orędownictwo w niebie … ? pewnie bez cenne 🙂

m.
m.
20.09.15 13:44
Reply to  Paweł

Z pewnością ich orędownictwo jest bezcenne, ja go doświadczam już tu na ziemi. Skomplikowane, nawet bolesne, sprawy rozwiązują się „same” – wiem, że to dzięki Ich wstawiennictwu, ponieważ szczególne nasilenie tych niemal cudownych interwencji dokonuje się po – czasem w trakcie – odmawiania za duszyczki nowenn. Staram się też nie marnować codziennych trudów czy przykrości i ofiaruję je w połączeniu z podobnymi przeżyciami Jezusa za te biedne cierpiące dusze.

Anka
Anka
20.09.15 10:45

masz dopiero 24lata .) jeszcze wiele przed Toba, ja mam 32 lata i ciagle czekam na Tewgo jedynego, wiekszosc zycia sama, singielka, do tego w zyciu mi sie nie uklada, ksieza podejrzewali przeklenstwo ale miesiac temu szlam z piesza pielgrzymka i 1 dzien szedl z nami ks egzorcysta, rozeznal ze jestem bardzo poraniona, mam w sobie smutek, urazy, zal, gniew i ze zly sie przyplatal poprzez zranienia i odrzucenie bo matka i babka nie chcialy zeby byla dziewczynka a chlopak, do tego odrzucila przez wyglad mnie jedna z nich, wiem ze musze sie za nich modlic, za dusze sp taty,… Czytaj więcej »

moim zdaniem
moim zdaniem
21.09.15 20:09
Reply to  Anka

Bóg słucha… Kochani, ja jestem ciut po 30- ce. Dałam Bogu czas- poprosiłam żeby do 32 roku życia dał mi znak w jakim stanie życia chce mnie widzieć ( myślałam trochę o zakonie ). A teraz , po roku od sformułowania tej prośby ( a może żądania ) na palcu lśni pierścionek zaręczynowy. A ja jestem w szoku i po prostu nie ogarniam tego, co sie w moim zyciu dzieje. Jeszcze do niedawna samotna a teraz, zanim dobrnęłam do tej granicy jaką wyznaczyłam Bogu, takie rzeczy się dzieją.
Bóg słucha. Cierpliwości

Teresa.A
Teresa.A
21.09.15 20:20
Reply to  moim zdaniem

moim zdaniem – bądź szczęśliwa

moim zdaniem
moim zdaniem
21.09.15 20:46
Reply to  Teresa.A

dziękuję, jeśli będzie przy mnie Bóg ze swoim wielkim sercem, to będę.

moim zdaniem
moim zdaniem
21.09.15 20:50
Reply to  moim zdaniem

bo to na Nim trzeba się oprzeć….

M.
M.
21.09.15 21:16
Reply to  moim zdaniem

Do MOIM ZDANIEM – czy mogłabyś napisać, w jaki sposób poznałaś swojego narzeczonego?

moim zdaniem
moim zdaniem
23.09.15 17:16
Reply to  M.

na katolickiej stronie dla samotnych

M.
M.
23.09.15 17:37
Reply to  moim zdaniem

Gratuluję 🙂 Ja niestety mieszkam w małej miejscowości, a na takich stronach są głównie ludzie z wielkich miast. Dziękuję za odpowiedź 🙂

niewinna czarodziejka
niewinna czarodziejka
23.09.15 17:28
Reply to  moim zdaniem

Moja granica, którą ustaliłam z Panem Bogiem już dawno przekroczona… Czemu mnie się takie cuda nie zdarzają? Ech…

Magdalena
Magdalena
20.09.15 11:30

To jest stare świadectwo. Już to czytałam jakiś czas temu.

AgnieszkaC
AgnieszkaC
20.09.15 13:08

Tu świadectwa się powtarzają co jakiś czas, bo Bóg nie wysłuchuje próśb modlących się, a administratorzy strony stwierdzili, że lepiej jak się nas „karmi” skutecznością i nadzieją na lepsze jutro.

Olka
Olka
20.09.15 14:48
Reply to  AgnieszkaC

to troche oszustwo… zreszta polowa tych swiadectw to nie sa prawdziwe swiadectwa, tylko zwykle przemyslenia osob po odmowieniu NP, bo przeciez ich prosba sie nie spelnila… chociaz nie powiem, niektore sa bardzo madre

łukasz84
łukasz84
20.09.15 14:55
Reply to  Olka

To dobrze że się wszystkie prośby nie spełniają – tylko te, które są dobre dla nas (tylko Bóg wie, co jest prawdziwym dobrem, co daje wzrost i błogosławieństwo) Gdyby Bóg spełnił wszystkie prośby, wszystkich ludzi za jednym pstryknięciem palcem to by była czysta katastrofa, ja bym uciekał z takiej zemii jak najdalej.

Olka
Olka
20.09.15 15:01
Reply to  łukasz84

lukasz nie o to mi chodzilo.
chodzilo mi o to, ze zamierzeniem tej strony jest publikowanie swiadectw spelnienia prosb po odmowieniu NP, a polowa ,,swiadectw” tutaj zaczyna sie od slow ,,niestety moja prosba nie zostala jeszcze spelniona” i co ciekawe to pod takimi postami jest zazwyczaj najwiecej odpowiedzi i wywiazuje sie dyskusja.
chodzilo mi o to, ze swiadectwo powinno sie wystawic, gdy prosba sie spelni, a na to trzeba czasami poczekac.

łukasz84
łukasz84
20.09.15 15:23
Reply to  Olka

,,niestety moja prosba nie zostala jeszcze spelniona” ale zaraz dodają otrzymałem laske pokoju wewnętrzego, uwolnienia z nałogu, w rodzinie zapanował pokój. Widocznie tego bardziej potrzebowali, a tą intencje Bóg wykorzystał by sie w końcu do niego zwrócili.

Jus
Jus
20.09.15 13:16

Rzeczywiście bardzo tych panów wyidealizowałaś, a oni zwyczajnie spodobali się Tobie. Każdy człowiek ma wady, oni też. Warto zdawać sobie z tego sprawę. Lepiej też nie oceniać cudzych małżeństw, par. Ludzie są różni, i każdy tworzy taką miłość jaką na tym etapie potrafi, chce. Modlitwa ma nam też pomóc dojrzeć do stworzenia prawdziwej miłości, a jaka ona ma być? Pozwólmy się poprowadzić Duchowi Św., On uczy mądrości, miłości, która nie rani, uczy szacunku do siebie i innych.

Olka
Olka
20.09.15 14:44

fajna historia, milo sie czytalo, szkoda, ze bez happyendu… ale moze ten jeszcze przed Toba:) na pewno przed Toba

Olka
Olka
20.09.15 15:16

kiedys ktos tutaj napisal, ze w Biblii nikt Boga nie prosil o zone, meza.
moze nie wypada o to prosic? moze kazdy powinien sam sobie znalezc partnera i zadbac o ten zwiazek? np. jezeli chodzi o uzdrowienie to czesto jest tak, ze to nijak nie zalezy od nas i wtedy rzeczywiscie potrzebujemy tego cudu.

domi
domi
20.09.15 15:27
Reply to  Olka

A ja myślę, że w obecnych czasach trzeba prosić o pomoc Boga w odnalezieniu miłości. Ciężko znaleźć teraz wartościowa osobę. Ludzie oddalają się od Boga,świątynia mi są nocne kluby, w których wiadomo, że „źródłem zabawy” jest alkohol, narkotyki i nie wiadomo co jeszcze. Wszędzie pełno pokus wiec myślę, że warto się modlić. Ja wierzę, że w swoim czasie modlitwa o dobrą druga połówkę zostanie wysłuchania. Bóg wie kto jest dana osoba wiec na pewno jakoś wpłynie na te osobę. I przede wszystkim chodzi o zaufanie Panu, on w końcu wie najlepiej co jest dla nas dobre a każdy człowiek potrzebuje… Czytaj więcej »

Paweł
Paweł
20.09.15 15:54

W obcej bezinteresownej intencji wiem że jedno Ojcze Nasz zdziałało cud ! dziś miałem chyba do teraz- całe stado pokus ! normalnie szał, zero spokoju, tylko aby nagrzeszyć i nie odmawiać, O dzięki Ci Boże że w ogniu mnie hartujesz 🙂 Staram się tego nie zapominać, aby nie ulec, bo wiem że to ja jestem najsłabszym ogniwem i to w swojej mizerii proszę o pomoc… A o dobrą żonę modliłem się – Panie Boże proszę Cię aby była dobra nie musi być super laska, ale żeby mi się dobrze żyło z nią i żebyśmy się kochali.. i wiecie co ?… Czytaj więcej »

single woman
single woman
20.09.15 17:08
Reply to  Paweł

Szczęściarz z Ciebie Pawle i… z Twojej żony też 🙂

Paweł
Paweł
20.09.15 17:46

Trzymam się że tego że Bóg od jednego słowa wszystko czyni, modlitwa i czas to jest dla mnie łaska. Kiedyś byłem z Bogiem, ale coraz dalej od kościoła, jakość odrzucało mnie te ciągłe afery itp, … teraz wiem że od siebie i tylko od siebie trzeba zacząć naprawę, Odkryłem piękno sakramentu pokuty, Eucharystii, a dziś Bóg hartował mnie w boju, tyle pokus, tyle chęci aby się wykoleić i przestać zmawiać rzadko się zdarza, jeszcze nie mówię hop.. Dziwnie to zabrzmi, ale czuję powoli że to Bóg chce abym uwierzył w siebie ..że mogę przełamać słabości, ciągle – dasz radę, wierze… Czytaj więcej »

helusia
helusia
20.09.15 17:52

KiedyTy miałaś czas na te wszystkie nowenny?

Zadowolona
Zadowolona
23.09.15 19:35

Taka smutna moja refleksja…Dzisiaj wspomnienie św.Ojca Pio…Wydawałoby się, że jednego z najbardziej „zapracowanych” świętych naszych czasów. Patrona grup modlitewnych. A tu w kościele parafialnym na wieczornej mszy garstka wiernych, może nawet mniej niż normalnie 🙁

łukasz84
łukasz84
23.09.15 20:39
Reply to  Zadowolona

Refleksja smutna i prawdziwa dlas tych co nie byli, dla ciebie błogosławieństwo za to jakie.

łukasz84
łukasz84
27.09.15 12:23
Reply to  Zadowolona

Tak jeszcze w temacie twojej refleksji to zaczyna się „ciekawy tydzień”:
29 września – święci Archaniołowie Michał, Rafał i Gabriel (Rachela, żona Jakuba)
1 października – św. Teresa od Dzieciątka Jezus, dziewica i doktor Kościoła
2 października – świętych Aniołów Stróżów
5 października – bł. Bartolo Longo
7 października – Najświętsza Maryja Panna Różańcowa

Monika.
Monika.
23.09.15 20:50

A może prosić o swoje nawrócenie i w związkach więcej pytać o szczegóły i co ktoś konkretnie dalej zamierza a nie wzdychać i spotykać się raz z tym raz z tym otwarcie nikomu nic nie obiecując?
Mam prawie 29 lat – i jeszcze nie jestem zrozpaczona… a powinnam ?
wcześniej miałam takie parcie na chłopaka na poważny związek

Magda
Magda
24.09.15 10:49

Dlaczego piszecie, że Pan Bóg nie przeznacza dla nas męża/żony jak się Go o to prosi?! Nieprawda, tylko wszystko ma swój czas i miejsce. Ja tez jestem po 30 i jestem sama, ale wiem że jak będzie to dla mnie dobre i podołam to dostanę dobrego męża. Kiedyś moja znajoma zakochała się bez pamięci, ten chłopak ją zostawił. W dniu jego ślubu płakała strasznie na ławce, w pewnym momencie podszedł do niej staruszek i powiedział Pan Bóg ma dla ciebie bułeczki, a ty chcesz chleb zanim zdążyła się odwrócić staruszek się rozpłynął. Po pewnym czasie poznała wspaniałego człowieka, jest z… Czytaj więcej »

single woman
single woman
24.09.15 15:29
Reply to  Magda

Magda pięknie napisałaś 🙂

joanna
joanna
24.09.15 11:05

Święte słowa !!!!!! Pan Bóg na 1-ym miejscu!!!! Reszta się ułoży sama wg Boskiego scenariusza, czyli najlepiej. Wsłuchiwać się w głos Boży – to nasze jedyne zadanie do wykonania, nasz obowiązek i trud, który zostanie sowicie nagrodzony w nieludzki, nadprzyrodzony, Boski sposób.

Eliza
Eliza
24.09.15 11:37

Po przeczytaniu tego pięknego, aczkolwiek smutnego świadectwa nie mam jeszcze bardziej sił…. Mam wrażenie, że moje życie to jakiś niesmaczny żart…

płaczę…

Magda
Magda
24.09.15 12:28
Reply to  Eliza

To szatan nasuwa Ci te smutne myśli, żeby Cie męczyć, odrzucaj je w miarę możliwości i oddaj je Panu Jezusowi, proś Maryję o ratunek i nie płacz będzie dobrze 🙂

single woman
single woman
25.09.15 07:54
Reply to  Eliza

Elizo, będzie dobrze, zobaczysz 🙂

M.A.
M.A.
25.09.15 08:55
Reply to  single woman

No tak, jak nam na kimś lub na czymś bardzo zależy i życie toczy się trochę albo zupełnie inaczej to nas boli to niespełnienie!
Znam ten rodzaj płaczu….I po nim doświadczam jak Jezus pokazuje „zastępnik” – coś innego albo podobnego
i jaka słodycz z tego płynie kiedy się zgadzam na Jego Wolę
a łaską jest rozpoznać/ zobaczyć co On ma dla nas „w zamian jakby”

single woman
single woman
25.09.15 19:01
Reply to  M.A.

Ból nieodwzajemnionej miłości jest wielki, wiem, bo sama się z nim zmagam. Ale postawiłam wszystko na Wolę Bożą, niech ona działa 🙂

Bogusienka
Bogusienka
27.09.15 11:20

Droga S. Ja mysle ze ten czas nie poszedl na marne, wrecz przeciwnie. Nie röb sobie wyrzutöw – tak juz jest, ze nic sie nie dzieje bez przyczyny, Czlowiek uczy sie caly czas i doswiadcza sie przez mile i niemile przezycia. To wszystko sprawilo, ze jestes jakby bogatsza w doswiadczenia. Jestes bardzo wartosciowa Osoba, zawierz dalej sie Matce Bozej i sie nie zawiedziesz. Nie oczekuj a zobaczysz wiele sie pomyslnie ulozy. Pan Bög ma dla kazdego swöj Plan – pozwöl Jemu dzialac. Kazdy ma swoje marzenia – Pan Bög wie lepiej jakie i czy wogöle ma spelniac, abysmy byli szczesliwymi.… Czytaj więcej »

J.R.
J.R.
25.01.18 20:13
Reply to  Bogusienka

Wiecie co… ja juz się modlę o męża ponad 4 lata, a mam ich już 37:). Dawno temu nie uwierzylabym, ze można żyć w związku z Panem Bogiem i nie rozpoczać z powodu kolejnej imprezy bez pary. Wierzcie lub nie Bóg urocza nasze dusze przez innych ludzi. Na mojej drodze postawił wspaniała grupę wierzących osób oraz psychologa, który krok po kroku pokazuje źle wzorce, wyniesione z domu. Moje serce odmienila codzienna /od 4lat/ odmawiają NP. Dzięki niej jestem innym człowiekiem. Czuję obecność Maryi na każdym kroku. Wierzę, ze ten mąż gdzieś już na mnie czeka, ale nie mam Jeszcze wiedzy… Czytaj więcej »

55
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x