Maciej: Nadzieja umiera ostatnia…

Nie każdemu tak się układa w życiu, że dane jest mu poznać jakby „z automatu” swoją drugą połowę… Niektórzy wspomagają się np. portalami dla singli, chodzą na spotkania gdzie spotykają się grupy samotnych poszukujących partnera, albo dają się wyswatać komuś z rodziny czy znajomych… To nie dla mnie, ja zawsze chciałem, aby to się zrobiło „naturalnie” jeśli tak to można nazwać… Nigdy też nie chciałem być z kimś tylko po to,
aby nie być samemu… Dla mnie taka relacja to nic dobrego, choć może i są wyjątki, jeśli przerodzi się w coś pięknego, wzajemnego… Samotność może i jest darem, ale na chwilę… Może jest i darem i sposobem na życie, ale dla osób które tego chcą i jest im z tym dobrze… Albo dla tych, którym jest w tym stanie może nie do końca dobrze, ale nie przejmują się tym. Wg mnie człowiek nie jest stworzony do bycia samemu, W moim przekonaniu człowiek jest powołany do miłości, a wzajemna miłość daje takie szczęście jak nic innego… Ludzie mówią mi – ciesz się życiem, zdrowiem, bliskimi – ok, racja ale jednak strasznie odczuwam ten wieeelki brak. Nie mam chęci na nic, nie mam motywacji, ciągle jestem smutny, a gdy widzę wokół szczęśliwe pary, chce mi się płakać z powodu mojej niemocy. Według mnie odwzajemniona miłość do drugiej osoby jest w życiu najważniejsza, to taki motor napędowy. Myślę, że tylko ktoś, kto tak samo podchodzi do tej sfery życia
i doświadczył tego samego, wie o czym piszę.
Tak to już jest, że jeszcze się najedzony z głodnym nie dogadał…

Niestety, ja również bardzo cierpię z powodu nieodwzajemnionej miłości. Nie mam już sił,
czuję wszechogarniającą pustkę i bezsens życia. Od czasu gdy poznałem Justynę N. wiele się w moim życiu zmieniło, dzięki niej.
Justyna jest osobą niezwykle bliską mojemu sercu. Bardzo żałuję, że nie jesteśmy razem, wierzę jednak, że może jednak da mi szansę, by pokazać jej, że to co do niej czuję
to uczucie prawdziwej, szczerej, bezwarunkowej miłości a nie tylko puste słowa…
Dzięki niej spojrzałem na wiele kwestii zupełnie inaczej. Dla niej gotów jestem oddać życie, aby ją ocalić… Wiem, że ona jest miłością mojego życia i tak już będzie zawsze.
Chciałbym aby połączył nas razem ze sobą sakrament małżeństwa, abyśmy byli już na zawsze razem ze sobą. Ona jest osobą chorą na stwardnienie rozsiane, obecnie w łagodnym
stadium, ale któż to wie jak to się potoczy dalej… Moje uczucie jest tak silne, że gdyby nawet przez chorobę jej sprawność bardzo się pogorszyła, nawet gdyby musiała korzystać z wózka inwalidzkiego, to byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, mając ją przy sobie. Ogromnie pragnę i potrzebuję jej oraz jej miłości. Wiem, że razem stworzylibyśmy udany związek. Bardzo chciałbym stworzyć wspólnie z Justyną pełen rodzinnego ciepła dom, chciałbym aby owocem naszej miłości było dzieciątko. Chciałbym aby otworzyła swoje serce na moją miłość. Obecnie jestem w trakcie odmawiania 3 Nowenny w intencji miłości Justyny oraz założenia wspólnie z nią szczęśliwej rodziny.
Niektóre osoby, publikujące swoje świadectwa piszą o tym, że dzięki Nowennie doświadczyły spokoju, wyciszenia, że choć trochę optymistyczniej spoglądają w przyszłość –
ja niestety nic takiego nie odczuwam. Zdarza się, że nie mogę skupić się na modlitwie, myśli gdzieś uciekają, ale nie poddaję się.
Podczas odmawiania Nowenny zdarzały się wydarzenia, które powodowały mój smutek i zupełne przygnębienie oraz płacz, jak również negatywne myśli, ale były też
i wydarzenia oraz myśli dające nadzieję, że wszystko zakończy się szczęśliwie. Mam tu na myśli zupełnie niespodziewaną propozycję wyjazdu na pielgrzymkę do Częstochowy
gdy od jakiegoś czasu chciałem wybrać się do Lichenia, aby pomodlić się w mojej intencji, ale nie było mi to dane. Tydzień po pielgrzymce do Częstochowy, udało mi się również pojechać do Lichenia. W piątek poprzedzający wyjazd do Lichenia przychodziła mi niejednokrotnie na myśl melodia, która kojarzy mi się z ceremonią ślubu w kościele.
Potem podczas niedzielnego pobytu w Licheniu, podczas gdy oczekiwałem na przejście za Cudownym Obrazem Matki Bożej Licheńskiej, nagle w moich uszach usłyszałem tę samą melodię, którą wielokrotnie miałem w myślach w piątek. W Bazylice grały organy i brzmiał właśnie ten utwór.

Chciałbym aby Justyna chodziła razem ze mną do kościoła i aby modliła się razem ze mną.
Chciałbym abyśmy kiedyś wspólnie z Justyną będąc w kościele, uklęknęli przez obrazem Matki Bożej i podziękowali za to, że połączyła mnie z Justyną uczuciem wzajemnej miłości i sakramentem małżeństwa już na zawsze razem. Chciałbym aby kiedyś to stało się rzeczywistością.
Wierzę w moc Nowenny Pompejańskiej. Maryjo, Matko Najświętsza Nieustającej Pomocy, wiem, że dla Ciebie wszystko jest możliwe, pokornie błagam Cię o wysłuchanie mojej modlitwy.
Maryjo, Matko Różańca Świętego z Pompejów, pokornie błagam Cię z całego serca, żebrzę Twego Miłosierdzia, pomóż mi i spraw abyśmy wspólnie z Justyną N. stworzyli razem ze sobą szczęśliwą, kochającą się rodzinę już na zawsze. Wszystkich Was błagam o gorącą, gorliwą modlitwę w mojej intencji.

Cierpiący w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, ponieważ sami

już nie mogą naprawić zła, które popełnili w czasie ziemskiego

życia. Dopóki żyjemy na ziemi, możemy wspomagać ich modlitwą.

Koronka za dusze

w czyśćcu cierpiące

 

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
32 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Klemens
Klemens
16.09.15 14:34

To wszystko co piszesz jest bardzo piekne, rowniez pragnienie lozenia rodziny jest townie szlachetne. Jednak niech wolno mi bedzie popatrzec na to wszystko nieco pod innym katem. Otoz jako maz I ojciec oraz osoba ktora wiele wooden juz przezyla widze W sytuacjach gdy czas samotnosci sie wydluza zbytnio kilka podobienstw. Po pierwsze zadko sie zdarza ze osobami samotnymi sa ludzie ktorzy lubia towarzytwo I nie maja problemow z nawiazywaniem znajomosci jako takich. Po drugie co mozna zauwazych mezczyzni czy tez chlopaki ktorzy jak to sie mowi wiedza czego chca od zycia, odzanczaja sie pewna doza stanowczosci czy tez nawet najmniejszymi… Czytaj więcej »

Klemens
Klemens
16.09.15 14:37

Modlilem sie juz kilka razy o milosci, aczy modlilem sie aby byc dobrym mezem, jesli chcesz sie opiekowac zona I zajmowac dziecmi potrzebne beda konkretnie cechy, cierplieosci sily charakteru dobtoci a nawet mestwa. Czy jestes pewien ze juz je masz albo ze Twpja wybranka je W Tobie widzi?

ja
ja
16.09.15 14:49

A ja chcę pocoeszyć Ciebie Macieju,bo ja czuję to samo. Czuje ciągły smutek i ciezko mi sie cieszyc gdy jestem bez milosci drugiej osoby. Modle sie i czekam,ale kazdy dzien jest dla mnie jak tydzien. Mówi Bóg cierpliwosc,tylko ja taka niecierpliwa gdy płacze z samotnosci. To nie jest takie kolorowe. Czekam i płacze. Pozdrawiam i życze tej milosci

MAGDA
MAGDA
16.09.15 14:56

Ja sie modliłam o powrót chłopaka i nic jak narazie NP skończyłam w tej intencji 13 września a od 15 zaczęłam NP w intencji nawrócenia i przemiany serca chłopaka byłego .

domi
domi
16.09.15 15:04

Uzdrow samego siebie. Módl się za siebie. Sama modlilam się za konkretną osobę i nic. Na szczęście uzdrowilam siebie, jest ok tylko nie rozumiem dlaczego caly czas wierzę. Nadzieja jest ogromna, za bardzo uwierzyłam, że ten mimo, że mi przeszło. Zastanawiam się co mi się stało. Radzę Ci uzdrowić siebie, mój stan jest beznadziejny. Mam wbite do głupiej głowy że ten konkretny wiec z innymi chłopakami nie mam chęci na bliższe poznanie się. Chce i pragnę miłości i dopuszczam w myślach innych facetów ale w rzeczywistości jest ciężko. Chyba musze jeszcze się pomodlić nad samą sobą. Mnie w tym stanie… Czytaj więcej »

Hubert z Borow
Hubert z Borow
16.09.15 19:56
Reply to  domi

Zamiast skarzyc sie na ciemnosc lepiej zapalic swieczke

https://youtu.be/EBewvQr2-nA

Marta
Marta
20.09.15 08:17
Reply to  domi

Do Domi z 16 września: jeśli Ci powiedział że będziesz sama TO SIĘ CIESZ BO TO OZNACZA ŻE NIE BĘDZIESZ!!!! On już wie jaki Bóg ma plan wobec Ciebie i ten plan mu się oczywiście nie podoba bo Cię nienawidzi. Wiem to z własnego doświadczenia: 3 miesiące przed poznaniem mojego męża doświadczyłam takiego ośmieszenia i dręczenia od kilku moich współpracowników (na szczęście była to praca tymczasowa) i wyśmiewania mojej samotności… A wkrótce potem poznałam mojego męża, najcudowniejszego i najprzystojeniejszego faceta na świecie, który jest nie tylko cudownym mężem ale i najwspanialszym Tatą naszej Zosi-Jumpiny… Ostatnio czytałam też opis dręczenia Jezusa… Czytaj więcej »

single woman
single woman
20.09.15 09:37
Reply to  Marta

Piękne słowa Marto, jesteś prawdziwą uczennicą Chrystusa 🙂

domi
domi
20.09.15 11:26
Reply to  Marta

Dziękuję za miłe słowa. Wiem ze diabeł kłamie dręczy ale czasami brak sił.

domi
domi
20.09.15 11:28
Reply to  Marta

Obecnie czuje ze nikt we mnie nie wierzy, każdy z góry zakłada, że będę sama. Wesele siostry za roń i każdy obstawia a niektórzy się śmieją że i tak pójdę sama. Twoje słowa Marto dodały mi otuchy ☺

single woman
single woman
20.09.15 12:57
Reply to  domi

Domi, ile masz lat?

domi
domi
20.09.15 15:12
Reply to  single woman

Za niecały miesiąc 24 dopiero.

single woman
single woman
20.09.15 17:02
Reply to  domi

To jesteś młodziutka, naprawdę nie trać nadziei, będzie dobrze, kiedyś musi 🙂

Ewa zOpolskiego
Ewa zOpolskiego
16.09.15 15:30

…wzruszające Twoje świadectwo ..nie ustawa modlitwach …napewno bedziesz wysluchany .Jesli masz mozliwosc to pojedz na zawierzenia do Częstochowy,są one w kazda pierwsza sobote miesiąca o godz.18-30.Wczesniej jest spodkanie w salce św.Józefa o godz.16-30.Prowadzi to Pani Marja .Polecam pojechać tam.Warto.Obejrzyj wstępnie stronie w internecie.Wpisz___ZawierzeniaNiepokalanemu Sercu Maryi .Pozdrawiam i przemysl moja kwestje .Zycze Ci Bozego błogosławieństwa. w wytrwania w modlitwach.

Doro
Doro
16.09.15 15:46

„Boża wola Pewien człowiek bardzo chciał poznać Bożą drogę, dlaczego świat wygląda jak wygląda. Kiedy położył się pod drzewem i rozmyślając nad tym prosił Boga o odpowiedź, stanął przy nim anioł i powiedział: – Chodź ze mną a pokażę ci drogi Pana. Nie namyślając się długo poszedł za aniołem. Spotkali na swojej drodze dwóch ludzi. Jeden człowiek zły wręczył złoty kielich drugiemu dobremu. Anioł zaczekał, aż zasną, zabrał kielich dobremu i zaniósł do złego. Człowiek idący z aniołem spytał: – Co robisz przecież to złodziejstwo. – Nie zadawaj pytań tylko chodź i patrz, a poznasz drogi Boże – odpowiedział anioł.… Czytaj więcej »

single woman
single woman
16.09.15 15:57

Pięknie napisałeś. Ja czuję to samo, co Ty 🙁

Klaudia Nowicka
Klaudia Nowicka
16.09.15 16:57

A czy modlilem sie o uzdrowienia Justyny N?

Klaudia
Klaudia
16.09.15 17:09

Doskonale Cię rozumiem,z tym, że u mnie w małżeństwie wygasła miłosc mojego Męża do mnie i tez modle się o odrodzenie tej miłości bo nie mam juz sily,a Mąż którego tak bardzo kocham odrzuca mnie,a znamy się 18lat, w tym 10lat małżeństwa, cierpie ogromnie.

Barbara
Barbara
16.09.15 18:34

Macieju, moze ja nie doczytałam, ale piszesz tylko co Ty bys chciał, a jak na wasz związek zapatruje się Justyna?

Zadowolona
Zadowolona
16.09.15 19:28

Maćku…Twoje świadectwo odmówionej Nowenny Pompejańskiej…Justyna, Justyna, Justyna….imię tej dziewczyny ( kobiety ) wymieniasz co najmniej kilka razy. O Boga, Jezusie Chrystusie…. nie wspominasz ani razu. I tu chyba tkwi Twój błąd… Miłość jest czymś wolnym. Są za to środki pomocne i szkodzące odzyskaniu miłości.Nie warto się poniżać i naciskać, bo miłości się nie kupi ani nie wymusi…Pamiętaj, że modlitwa o miłość należy do sfery wolnej woli człowieka, w którą Bóg stara się nie ingerować.

single woman
single woman
16.09.15 20:03
Reply to  Zadowolona

Z jednej strony masz rację Zadowolona, ale mnie nurtuje jedno: kto decyduje o tym, że miłość dwóch osób jest odwzajemniona? Mi się wydaje, że to Bóg, bo On jest dawcą miłości i On łączy nią ludzi. Nie wiem, jakie może być inne wytłumaczenia tego…

Zadowolona
Zadowolona
16.09.15 20:35
Reply to  single woman

Tak łączy ludzi ale zgodnie ze swoją wolą…Jeśli Justyna nie chce Maćka to Bóg jej do tego nie zmusi…Może jej dawać jakieś „znaki”, ze jest to człowiek wartościowy, dobry kandydat na męża itd. np. ustami znajomych, podszeptami serca. Oczywiście Bóg jest wszechmogący i mógłby tę miłość do Maćka na Justynie „wymusić” ale skoro nie robi tego w stosunku do Swojej Osoby to tym bardziej nie zrobi tego w stosunku do innego człowieka. Tak to rozumiem.

single woman
single woman
16.09.15 20:46
Reply to  Zadowolona

No tak, ale czy my decydujemy o tym, czy chcemy się zakochać czy nie? Nie mamy na to wpływu. Jak poznałam kiedyś niezwykłego chłopaka i się w nim zakochałam. To nie była moja decyzja, to po prostu przyszło samo. Skąd? To właśnie mnie nurtuje najbardziej.

łukasz84
łukasz84
16.09.15 20:52
Reply to  single woman

Pomyliłaś uczucie z miłością, samo uczucie nie jest miłością, tylko zwykłym zauroczeniem, które mija, a miłość to akt woli – kochasz bo chcesz kochać. Tak ty decydujesz czy chcesz kochać.

domi
domi
16.09.15 21:55
Reply to  łukasz84

Nie raz poznalam chłopaka słyszałam w głowie niemal od razu – to nie ten. Wierzyłam ale chciałam poznać. Słowa zawsze się sprawdzały. Poznalam ma miłość, mój ból, mój krzyż słyszę w głowie – trwaj, będzie dobrze. Poza tymi sytuacjami słyszałam inne rady w głowie wiec posłucham. Uwierzyłam, że to ten. Chciałam kochać. .. ale zaczęłam słyszeć, że długo to potrwa zanim będzie dobrze. Czuje i słyszę ze koniec nadchodzi. Tak się stało. Słyszę w swoim czasie…. będzie dobrze. Mija prawie rok. Nie wiem czy kocham, wiem, że on jest moim krzyżem. Wiem,ze dzięki zakończeniu zaczęłam wierzyć naprawdę. Bardzo się Zmieniłam.… Czytaj więcej »

single woman
single woman
17.09.15 16:18
Reply to  łukasz84

Owszem, ale bez zakochania, które jest niezależne od naszej woli nie zbudujemy prawdziwej i świadomej miłości.

single woman
single woman
17.09.15 16:25
Reply to  łukasz84

Dokładnie Domi, masz rację. Bez tzw. chemii na początku, która łączy dwoje ludzi nie zbudujemy miłości. Czasem mamy przyjaciół, znajomych i myślimy: ‚Ale on/ona mógłby/mogłaby być dobrym mężem/ żoną, ma tyle zalet. Ale czego brakuje? Właśnie tego początkowego uczucia, które spala ludzi. Niech ktoś mi powie, że zbudował miłość bez wzajemnej fascynacji itd? Kto? Na pewno nikt? Dawcą miłości jest Bóg, podobnie jak i zakochania.

łukasz84
łukasz84
17.09.15 17:39
Reply to  łukasz84

domi: „Nie raz poznalam chłopaka słyszałam w głowie niemal od razu – to nie ten” To co ty nazywasz głosem Bożym było naturalnym głosem twojej podświadomości (podświadomie zauważyłaś coś, co cię zniechęcało do niego,). Wola Boga jest zapisana w Piśmie Świętym, bez czytania będziesz się kręcić w koło i chodzić za „głosami”.

Domi
Domi
17.09.15 22:25
Reply to  łukasz84

Aha, przed egz. nagle w głowie słyszę jakie będę miała pytania, na innym egz. słyszę że mam wylosować inną kartkę niż tę po którą sięgałam. egz. kończą się pozytywnie, karkę, z której zrezygnowałam ja wzięła koleżanka – niezdała. pytania tragedia. moja mama gra w totka, chce bym jej pomogła wybrać liczby – podaję 4 liczby, które nagle usłyszałam w głowie. Poznaję chłopaka, który mi się podoba, ledwo się poznaliśmy i słyszę – to nie ten. a chłopak czy jest zły? nie,czasami go widuję, tylko to zwyczajnie nie ten. a ten, od którego zaczęła się moje nawracanie? on pojawił się w… Czytaj więcej »

Wojtek
Wojtek
16.09.15 20:09

Myślę, że powinieneś bez myślenia o sobie, o małżeństwie i co pięknego może cię spotkać odmówił nowennę za jej zdrowie. I to nieważne czy będzie z Tobą czy nie. To taki bezinteresowny dowód twojej miłości szlachetnej i pełnej. Jeśli Maryja Cię wysłucha po prostu bym poszedł i się jej oświadczył i nigdy nigdy w życiu nie mówił bym że się o to modliłem. To taka tajemnica Twoja i Matki Bożej.
Życzę powodzenia i sam się pomodlę o zdrowie Twojej ukochanej.

Henio27
Henio27
16.09.15 20:15
Reply to  Wojtek

Racja. Kpnkretna rada.
Skoro zycie bys za Nia oddal kaknpiszesz Tym bardziej dlaczego nie odmowic Nowennie Pompejanska, pouczeszczac na msze o uzdrowienie lub poscic o chlebie I wodzie of czasu do czasu wg wskazan Maryi z Medjugorie.

Paweł
Paweł
16.09.15 22:10

Doświadczam teraz bardzo ciekawej rzeczy, dziś faktycznie zgodnie z natchnieniem- modlitwa poszła gładziusienko, pod koniec roześmiałem się jak dziecko… Staram się postępować wg słów Św Pawła Apostoła – Ducha nie lekceważcie – proroctwa nie gaście, wszystko co szlachetne zachowujcie. To co się dzieje w moim życiu wypycha mnie ku głoszeniu wielkości Tego Który mnie uratował – w tedy 2000 lat temu i nie tak dawno. Jak siedzę cicho to widzę coś mi nie daje spokoju.. roztropnie to rozważam czemu tak się dzieje. Mogę powiedzieć że prosiłem kiedyś Boga ześlij mi dobrą żonę i tak też uczynił, choć czasem się kłócimy… Czytaj więcej »

32
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x