Gosia: Lekcja pokory i ufności

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Będzie to świadectwo z trzeciej, czwartej i piątej nowenny. Moje dwie pierwsze nowenny zostały wysłuchane i dlatego zaczynając kolejną byłam pełna ufności, że tym razem Maryja również mnie wysłucha. Modliłam się o zdrowie dla męża i siebie, ponieważ mimo młodego wieku mamy poważne schorzenia, które uniemożliwiają nam normalne funkcjonowanie.
Kiedy po zakończneiu tej nowenny nie było u nas żadnej poprawy, sądziłam, że Maryja zadziała przez ludzi i zostanę uzdrowiona dzięki rehabilitacji, którą miałam zacząć za kilka tygodni. Okazało się jednak, że te zabiegi trwale pogorszyły mój stan. Zaczął się ciężki okres w moim życiu- mąż wyjechał za granicę i bardzo za nim tęskniłam. Z racji na swój stan zdrowia nie mogłam być aktywna, dlatego większość czasu spędzałam w domu sama (pracowałam z domu). Często płakałam, nie było we mnie radości. Nieraz byłam na skraju rozpaczy. Za kilka miesięcy miałam wyjechać z Polski i dołączyć do męża, ale bałam się o naszą przyszłość- za co będziemy żyć, skoro oboje nie nadajemy się do pracy ze względu na nasze dolegliwości. Jak wychowamy dzieci, jeśli Bóg nas nimi pobłogosławi?
W listopadzie 2014 roku zaczęłam kolejną nowennę. Tym razem modliłam się o pełny powrót do zdrowia zanim wyjadę za granicę. Taki termin spełnienia mojej prośby brzmi zuchwale, ale zachęciło mnie do tego zachowanie Fortunatiny- jeśli dobrze pamiętam, Matka Boża początkowo obiecała, że Fortunatina wyzdrowieje w październiku, ale że dziewczyna nalegała na szybszy termin, Maryja obdarowała ją łaską zdrowia w kwetniu. W trakcie tej nowenny szturmowałam niebo wieloma innymi modlitwami, o których dowiedziałam się z tego forum, za co dziękuję 🙂 Były to nowenny do św. Rity, Judy Tadeusza, Charbela (nawet zamówiłam jego olejek i się nim smarowałam), koronka do Ran i Krwi Pana Jezusa, modlitwa do ojca Pio, do Katarzyny ze Sieny, do bł. ks. Bronisława Markiewicza. W tym czasie zaczęłam też uczestniczyć w mszach świętych z modlitwą o uzdrowienie. Słuchałam ich też przez internet, zwłaszcza tych sprawowanych przez ojca Józefa Witko i ojca Daniela z Czatachowy. Takie msze są wspaniałym przeżyciem i gorąco do nich zachęcam! Pod wpływem tych mszy, rekolekcji oraz wewnętrznego natchnienia Maryi uwrażliwiło się moje sumienie i przed Bożym Narodzeniem wyspowiadałam się z grzechów, których wcześniej nawet nie uznawałam za grzechy. Pamiętam, że stojąc w kolejce do konfesjonału czułam się fizycznie źle. Natomiast, gdy wyszłam z kościoła po spowiedzi, czułam się dobrze. Moje serce przepełniły radość i wdzięczność. Myślałam, że może zostałam uzdrowiona. Po kilku godzinach moje dolegliwości wróciły, ale i tak uważam to zdarzenie za cud Boży.
Od stycznia 2015 nie pracowałam, więc większość swojego czasu poświęcałam Bogu poprzez codzienną Eucharystię, modlitwę, czytanie książek i artykułów o tematyce religijnej i świadectw. Często dodawały mi one nadziei, ale zdarzało się też, iż czułam pomieszanie smutku i złości, gdy ktoś pisał: „jeśli nie dostałeś łaski, o którą prosiłeś, nie przejmuj się, może wcale jej nie potrzebujesz”. Można tak powiedzieć, gdy ktoś modli się np. o miłość konkretnej osoby, ale nie gdy ktoś utracił zdrowie i po prostu wegetuje a nie żyje!
Często odmawiający NP czują opiekę Matki Bożej, ja jej nie czułam, ale myślę, że Kochana Mama była ze mną i mi pomagała ( i nadal to robi:-) ). Podam przykład: w styczniu , na kilka dni przed długo oczekiwaną wizytą u endokrynologa, do którego szłam w sprawie hormonów, całkiem przypadkiem dowiedziałam się, iż mam również chorą tarczycę. Gdybym dowiedziała się o tym tydzień później, nie powiedziałabym o tym mojej endokrynolog i ta nie zleciłaby mi badań tarczycy. Co więcej, czasami po przyjęciu Pana Jezusa, czułam w sercu pokój i odchodził smutek.
1.02.2015 zaczęłam moją piątą nowennę, tym razem za męża. Było kilka intencji, w których chciałam prosić Boga o pomoc: o powrót do zdrowia dla męża, o jego nawrócenie, o pracę czy o wsparcie duchowe, bo było mu wtedy bardzo ciężko. W końcu postanowiłam modlić się ogólnie o łaski dla niego, a już Bóg zdecyduje czego mój mąż potrzebuje najbardziej. W skrytości ducha miałam też nadzieję, że Pan w swojej nieskończonej miłości pomoże w każdej z tych spraw. Tego samego dnia zdecydowałam, że będę codziennie uczestniczyć we mszy św. w intencji mojego wujka, u którego wyniki badań potwierdziły raka krtani.
W tym czasie miała miejsce kolejna Boża interwencja, dziwny zbieg okoliczności. Otóż odkąd słuchałam modlitw o uzdrowienie ojca Witki i o. Daniela, zapragnęłam uczestniczyć właśnie we mszy przez nich sprawowanej. Tak się złożyło, że o. Witko sprawował taką mszę w Warszawie, gdzie mieszkałam, w dniu kiedy miałam usg tarczycy. Bałam się tego badania i moje obawy się potwierdziły- wykryto dwa guzki i lekarz wykonujący badanie zasugerował biopsję. Wracając z przychodni weszłam do kościoła pomodlić się. Wcześniej w tramwaju trudno było mi powstrzymać łzy i byłam pewna, że jak tylko wejdę do pustego kościoła, wybuchnę płaczem. Tak się nie stało. Wtedy w tym kościele poczułam obecność Matki Bożej i Jezusa. Czułam, że mówią do mnie, że będzie dobrze i żebym się nie martwiła. Wieczorem, zanim rozpoczęła się msza z o. Witko modliłam się w kościele, który był tak pełny, że nie widziałam ołtarza, tylko obraz Jezusa miłosiernego w bocznej nawie i znów miałam to przeświadczenie, że będzie dobrze, nawet, jeśli okaże się, że to rak, to wyjdę z tego. Jak już wspomniałam, bałam się myśleć o przyszłości, ale wtedy przed mszą zobaczyłam oczami duszy, jak bawimy się z mężem z dzieckiem i czułam, że jesteśmy zdrowi i szczęśliwi . Odebrałam to za znak, że Bóg obdarzy nas zdrowiem i potomstwem. To była wspaniała msza, byłam napełniona Duchem Świętym i taka radosna, że pomimo skończonej mszy nie chciałam wyjść z kościoła. Myślałam, że tak musi być w Niebie- będziemy przepełnieni radością śpiewać Bogu pieśni pochwalne. W tym czasie przeczytałam ‚Moc uwielbienia’, pod wpływem której staram się za wszystko Bogu dziękować.
Bóg spełnił niektóre moje prośby- biopsja wykazała, że nia mam nowotworu. Ponadto wujek, za którego ofiarowałam msze święte, nie ma nawrotu raka.
W tym miejscu pragnę też złożyć cześć św. Józefowi. W marcu odmawiałam do niego nowennę i w tym czasie odmawiałam też nowennę pompejańską. Chyba na drugi dzień nowenny do św. Józefa obudziłam się w nocy z taką silną myślą- odmawiaj nowennę! Nie byłam pewna, o którą nowennę chodzi, ale następnego ranka obudziłam się bez smutku, który mi towarzyszył prawie cały czas i uznaję to za dar od św. Józefa. Od tego dnia, tęsknota za mężem już mi tak nie dokuczała i nie czułam się przygnębiona od samego rana. Czytałam wiele świadectw wstawiennictwa św. Józefa i jest to naprawdę świetny patron i nasz orędownik.
Gdy skończyłam nowennę za męża, miałam nadzieję na spektakularne zmiany- pełne wyzdrowienie, znalezienie pracy czy nawrócenie. Nic z tego się nie wydarzyło, więc uznałam, że Matka Boża pewnie pomogła mu w inny sposób. Zapomniałam, że Najświętsza Panienka działa subtelnie. Teraz, gdy znów jesteśmy razem, widzę, że nasza więź się jeszcze pogłębiła, pomimo że zawsze byliśmy zgrani. Poza tym, mąż sam ofiaruje pomoc- wcześniej może nie odmawiał, gdy go prosiłam o pomoc, ale też sam się nie domyślił. Teraz działamy wspólnie :-).
Ponadto jestem spragniona kontaktu z Bogiem- z chęcią czytam książki religijne, które jeszcze 2 lata temu uznałabym za nieciekawe, lubię uczestniczyć w nabożeństwach, adorować Najświętszy Sakrament- uznaję to za łaskę Bożą. Teraz bardziej przeżywam mszę świętą i Eucharystię, do tego stopnia, że jak nie jestem w stanie łaski uświęcającej i nie mogę przyjąć Jezusa do serca, czuję smutek. Nauczyłam się też więcej rozmawiać z Bogiem swoimi słowami. Czasami, wydaje mi się, słyszę Boże odpowiedzi.
W kwietniu 2015 wzięłam udział w modlitwie wstawienniczej z nadzieją na uzdrowienie. W trakcie tej modlitwy Jezus zapewnił mnie o swojej miłości do mnie. Modliły się wtedy za mnie 3 osoby, jedna z nich również miała podobne słowa poznania, że Bóg mnie bardzo kocha i cierpliwie czeka, aż nauczę się go prawdziwie kochać, a inna osoba modląca dostała fragment z Pisma Świętego, mówiący, że Jezus dba o swoje owce i chce dać im życie w obfitości. Pomimo, że nie zostałam wtedy uzdrowiona, to te słowa dodały mi otuchy i nadziei.
Niedługo po tej modlitwie zdałam sobie sprawę, że Matka Boża po części wysłuchała mojej prośby dotyczącej zdrowia- w dniu przeprowadzki za granicę dźwigałam ciężkie torby i podróżowałam praktycznie cały dzień. Normalnie takie czynności wywoływały zawroty głowy, uczucie bujania i szumy w uszach, które się utrzymywały tygodniami, a wtedy czułam może lekkie kołysanie. Co więcej, w przeciągu 10 dni od przylotu dostałam pracę! To też uważam za łaskę od Maryi.
Teraz, po 2 miesiącach pracy moje dolegliwości powoli wracają i pewnie niedługo nie będę w stanie pracować, ale Bogu dziękuję za każdy dzień, który przepracowałam, bo to jest prawdziwy Boży cud. Wcześniej nie byłam w stanie wysiedzieć przed komputerem 2-3 godzin. Myślę, że otrzymana łaska była tymczasowa, ale i tak dziękuję za nią Bogu i Matce Przenajświętszej, bo miałam choć kilka tygodni wytchnienia od swoich doelgliwości.
Wiele krzyży spadło na nas z mężem w ciągu ostatnich 2 lat, ale uważam, że Bóg dopuścił te wydarzenia, aby nauczyć nas pokory i sprawdzić moją wiarę.
Mam nadzieję i cały czas modlę się o to, żeby choroba nie wróciła w pełni i żebyśmy całkowicie odzyskali zdrowie. Wszystkich czytających błogosławię i proszę o modlitwę za nas. Z Bogiem!

Cierpiący w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, ponieważ sami

już nie mogą naprawić zła, które popełnili w czasie ziemskiego

życia. Dopóki żyjemy na ziemi, możemy wspomagać ich modlitwą.

Koronka za dusze

w czyśćcu cierpiące

 

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
7 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
agata
agata
07.09.15 12:40

Gosiu, trwaj w modlitwie i ufaj,że bedzie dobrze. Nie jesteśmy sami. A co do Twoich dolegliwości – uczucie bujania,szum w uszach itd. – jakbym czytała o sobie. Przeszłam przez kilka rehabilitacji które pogarszały mój stan zdrowia, jakiekolwiek dźwiganie, nachylanie itd powodowały wzmożone dolegliwości. Za te dolegliwości lekarze a także ja obwiniałam kręgosłup , kark…i fakt mam lekkie zwyrodnienia ale one nie powinny dawac takich objawów jakie miałam. Co się okazało efektem tego wszystkiego była nerwica! do tego wniosku doszłam sama dzięki modlitwie, dzięki modlitwie i psychoterapii dzis jestem zdrowa, nie siedze w domu jak było przedtem. kiedys bałam sie juz… Czytaj więcej »

Anka
Anka
07.09.15 17:46
Reply to  agata

Witaj. Gdy czytam Twoją wypowiedz to jakbym czytała o sobie. Ja to właśnie mam i nie umiem sobie z tym poradzić. Owszem kręgosłup mam chory najpierw zaczeło się od odcinka lędźwiowego a teraz też dokucza mi kark. mam siedzącą pracę ponieważ jestem krawcową i często teraz boli mnie kark i te wszelakie zawroty i bujanie też mam . A z nerwicą walczę już dziesięć lat. Raz jest lepiej a raz gorzej. Proszę powiedz mi jak ty sobie z nią poradziłaś.

agata
agata
07.09.15 20:19
Reply to  Anka

Anka, nie wiem czy to pytanie było skierowane do mnie czy do autoki świadectwa Gosi. Jeśli do mnie bardzo chetnie odpowiem Ci na moje pytania. Podam mojego maila :agas4@wp.pl

Bogusia
Bogusia
07.09.15 13:59

Kazde uzdrowienie potrzebuje czasu, jedne objawia sie od razu inne pozniej, takze mozna nie czuc bolu lub tez moze byc nawrot choroby czasami nawet z podwojna sila ale najwazniejsze aby nie stracic wiary w to ze zostalismy uzdrowieni a jesli sie czuje ze choroba wraca nalezy powiedziec odejdz choroba, bolu bo Jezus mnie uzdrowil.

Magdalena
Magdalena
07.09.15 14:17

Uczucie bujania i szum w uszach w moim wypadku to było dręczenie złego ducha, które przeszło po 3 Mszach św. Uzdrowienie i kilku egzorcyzmach.

agata
agata
07.09.15 20:24

magdaleno, nerwica czy depresja to nic innego jak choroba duszy i ciała. A SZATANOWI BARDZO ZALEŻY NA ZAWŁADNIĘCIU NASZEJ DUSZY……

Gosia
Gosia
12.09.15 14:30

Witam, jestem autorka tego swiadectwa, ktore pisalam w czerwcu. Od tego czasu moge stwierdzic, ze czuje sie duzo lepiej, wiec moge stweirdzic, ze Maryja mnie uzdrowila- czy calkowicie- czas pokaze, ale juz teraz dziekuje za te laske. Zachecam wszystkich do modlitwy uwielbienia. Odkad sie tak modle, czy spiewam piesni pochwalne, Bog napelnia mnie spokojem i ogromna radoscia po prostu z bycia Jego dzieckiem!

7
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x