Hania: Opieka Matki

O nowennie słyszałam od mamy i siostry, jednak było to dla mnie zbyt trudne, aby rozpocząć. Zdecydowałam się w grudniu. Obiecałam Matce Najświętszej, że odmówię dwie nowenny jeśli będę w ciąży, bo wszystko na to wskazywało. Jedną odmówię o szczęśliwe rozwiązanie a drugą o łaskę nawrócenia dla najbliższych. Skoro w cichej modlitwie obiecałam, to okazało się, że powinnam odmówić, ponieważ byłam w upragnionej ciąży (poprzednią straciłam w 6 tygodniu). Wszystko przebiegało znakomicie, odmawiałam nowennę, czułam, że ktoś nade mną czuwa w 6 tygodniu usłyszałam bicie serca mojego synka, wierzyłam, że pod taką opieką uda się. Niestety dwa tygodnie przed zakończeniem nowenny okazało się, że dziecko się nie rozwija i to już koniec:(Straszna wiadomość, przez malutką chwilę zwątpienie i myśl: nie odmawiam już bo po co?Na szczęście trwało to zwątpienie pół minuty. Dokończyłam odmawianie nowenny i dzięki temu cały ten okres po urodzeniu martwego 10 tygodniowego dziecka przeżyłam w spokoju i z ogromną siłą i mocą psychiczną. Po zakończeniu tej nowenny rozpoczęłam następną tak jak obiecałam i wtedy zły robił wszystko, żeby mi przerwać, mimo, że odmawiałam nowennę, bardzo mocno krzywdziłam słowem najbliższych nie potrafiłam tego opanować. Myślę, że to było działanie złego. Zakończyłam drugą nowennę i gdziekolwiek się pojawiałam spotykałam obcych mi ludzi, którzy doradzali mi dokładne przebadanie się i sprawdzenie przyczyny dwóch poronień tym bardziej, że jedną zdrową córkę mam. Początkowo nie słuchałam tych rad, ale pewnego dnia dostałam telefon od bardzo dalekiej znajomej, która zaproponowała mi klinikę, w której leczy się niepłodność i nawykowe poronienia za pomocą naprotechnologii. Po odłożeniu słuchawki pomyślałam;a jednak Panie Boże działasz i to mocno, bo dzień wcześniej moja siostra mi mówiła o naprotechnologii, przesłała mi artykuł, a ja zwyczajnie jej nie posłuchałam, bo stwierdziłam, że to się nie uda. Teraz jestem pod opieką naprotechnologa i lekarza z kliniki Pro Life w Poznaniu i głęboko wierzę, że się uda, a jeśli nie przyjmę wolę Bożą taką jaka ona jest. Modlitwa różańcowa dała mi ogromne pokłady spokoju i cierpliwości oraz jeszcze więcej wiary. Wiem, że cokolwiek się w naszym życiu zdarzy to we wszystkim jest „palec Boży” ja tylko dzięki tej ufności i obecności Maryi i Jej Syna w moim życiu mogę normalnie funkcjonować i cieszyć się życiem!!!Zaufajcie!!! Po tym wszystkim co się zdarzyło w moim życiu nasunął mi się pewien wniosek „Pan Bóg nie spełnia naszych marzeń, on spełnia Jego wolę wobec nas” AMEN.

Cierpiący w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, ponieważ sami

już nie mogą naprawić zła, które popełnili w czasie ziemskiego

życia. Dopóki żyjemy na ziemi, możemy wspomagać ich modlitwą.

Koronka za dusze

w czyśćcu cierpiące

 

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Maria II
Maria II
23.08.15 17:49

Trzymaj się różańca jak kotwicy-Matka Boża sprawi,że będziesz Matką.

Katarzyna
Katarzyna
27.08.15 11:17

Twoja wiara jest niesamowicie mocna!!! Chciałabym miec taką! Najtrudniejsze jest przyjąc wolę Boga, często ciężką chorobę i to bez słowa sprzeciwu. Ja tak nie potrafię. Ja kilka dni temu przerwałam odmawianie 3 nowenny (tym razem modliłam się za meza, o uzdrowienie jego duszy i ciała). W trakcie odmawiania III noweny miałam ogromne problemy ze skupieniem sie na modlitwie. Walczyłam tez ciagle z lenistwem. Znów też zaczelismy sie bardziej kłocić, dogryzać sobie. Wszystko to, o co się modliłam w I i II nowennie też wróciło. Wróciły mi lęki, brak energii, apatia, brak chęci do życia. Znów czuję, ze znalazłam sie po… Czytaj więcej »

Katarzyna
Katarzyna
27.08.15 14:23

Muszę dodac jeszcze kilka słów. Po przeczytaniu kilku świadectw na tej stronie dotarło do mnie, że to wszystko to mogła byc sprawka złego, zeby mnie zniechęcić do modlitwy za męża. Szkoda, powinnam była wytrwać mimo wszystko, a swoje duchowe cierpienia i inne problemy ofiarować Bogu.

Dobrze, że są te świadectwa i dodają otuchy w cięzkich chwilach. Człowiek czuje, że nie jest sam.

Więc zaczynam od początku z nowa nadzieją w sercu 😉

3
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x