Dajana: alkoholizm

Witam.
Jako mała dziewczynka wielbiłam Boga nad życie. Był dla mnie wszystkich. Śpiewałam mu, rozmawiałam z nim, dziękowałam za każdy dzień. Nawet cała moja wędrówka ze szkoły była modlitwą, można powiedzieć ze nie odstępowałam go na krok. Później jako nastolatka zapomniałam o nim, przestałam chodzić do kościoła, nie uznawałam spowiedzi , nie myślałam o nim i nie modliłam się. Powróciłam do Boga w klasie średniej, gdy mój tata zaczął pić. Pił zawsze ale w tym okresie przechodził sam siebie. Zdarzało się to codziennie,był agresywny i się awanturował. Przepijał całą wypłate. Modliłam sie codziennie, płakałam do Boga żeby sprawił aby przestał pić, żeby mama już nie cierpiała i abym była w stanie mu to wszystko wybaczyć. Nienawidziłam wracać do domu ze szkoły. Gdy tylko zbliżałam się do celu czułam strach i myślałam w jakim stanie go tym razem zobaczę. Jeszcze kilka lat było bardzo burzliwych, nie rozumiałam dlaczego Bóg mnie nie chce wysłuchać ale wierzyłam dalej i nie przestawałam się modlić. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że właśnie przechodzimy tą zmiane. Tata zaczął bardzo chudnąć, bolały go plecy i nogi więc musiał zmienić pracę. Z budowli przeszedł do normalnego zakładu pracy i tu już były postępy. Dostawał pieniądze na konto bankowe więc nie miał za co pić. Jednak dla chcącego nic trudnego i z racji tego że mamy gospodarstwo zawsze jakieś „lewe” pieniążki mu wpadły, które również wydawał pod sklepem. Ja jednak modliłam się dalej. Z czasem dolegliwości się nasilały, tata zrzucił na wadze 20kg, zaczął się krzywić i kuleć. Po badaniach wyszło, że ma kręgosłup i biodra do wymiany. Troszkę czekał na operacje ale w między czasie przestał pić, ponieważ nie dał by rady dojść do jakiegokolwiek sklepu (a dodam że prawo jazdy już miał zabrane i nawiasy za jazde po pijaku). Po operacji poczuł się o wiele lepiej jednak zmądrzeć nie zmądrzał, znowu powoli zaczął popijać i psychicznie wszystkich wykańczać. Jednak Pan Jezus czuwał nad tym i tata wylądował znowu na stole operacyjnym, tym razem ze względu na pęknięty wrzud w żołądku. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło dzięki szybkiej reakcji lekarzy. Juz bardzo bardzo długi czas mamy spokojne życie, bez obawy, że będzie pijany. Zmienił się na lepsze. Teraz czeka na ostatnią operacje. Nie może nam pomagać w gospodarstwie ze względów zdrowotnych więc dba o Nas jak może. Gotuje nam, sprząta, myje naczynia i próbuje odbudować nasze relacje, które były zburzone przez te wszystkie lata.

Bóg wysłuchał wszystkich moich modlitw, nawet tej w którą nie wierzyłam – wybaczyłam tacie, nawet nie mam do niego żalu o to co robił. W jakiś cudowny sposób na wszystko znalazłam wytłumaczenie.

Teraz gdy przechodzę ciężkie chwilę to proszę Boga tylko o siłe bo wiem, że nic nie jest na darmo. Przez ból to my stajemy się lepszymi ludźmi, dostajemy coś w zamian. Przez cierpienie dostałam od Boga piękną rzecz – wiare. Od nowa powróciłam do modlitw, dziękuje Bogu za każdy dzień, rozmawiam z nim. Tak jak dawniej. Chociaż nie zawsze jest pięknie to i tak czuje się szczęśliwa. Zaczełam doceniać nawet najmniejsze rzeczy.

Myslę, że tata mimo choroby też stał się szczęliwszym człowiekiem i dziękuje Bogu, że tak się to skończyło. Czasami Bóg zabiera Nam coś co wydaje Nam się najważniejsze,w tym przypadku było to zdrowie. Jednak w zamian za to dostał coś cenniejszego – rodzine i miłość, którą wczesniej stracił. Bóg jest wspaniały, wystarczy mu tylko zaufać i powierzyć swoje życie w jego ręce

Cierpiący w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, ponieważ sami

już nie mogą naprawić zła, które popełnili w czasie ziemskiego

życia. Dopóki żyjemy na ziemi, możemy wspomagać ich modlitwą.

Koronka za dusze

w czyśćcu cierpiące

 

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Martyna
Martyna
21.08.15 16:06

Wspaniałe świadectwo 🙂 a temat bardzo mi bliski. Też jestem DDA. Tacie już wybaczyłam i nie mam do niego żalu choć można powidzieć, że mnie zniszczył psychicznie. Też modliłam się o łaskę trzeźwości dla niego, jak narazie bez efektów. Pan Bóg jednak wie co dla nas jest najlepsze. Odmienia moje relacje z tatą, z jego najgorszego dziecka stałam się najlepszym. Wierzę głęboko, że i moją rodzinę uzdrowi. Z Panem Bogiem.

1
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x