Anna: Modlitwa o dar macierzyństwa została wysłuchana

Zgodnie z obietnicą złożoną w nowennie chcę przedstawić moje świadectwo wysłuchanej modlitwy. Swoją nowennę zaczęłam 19 listopada, skończyłam 11 stycznia. Modliłam się o dar powtórnego macierzyństwa, mam już 5 letniego synka. Od ponad 1,5 roku staraliśmy się o drugie dziecko, wszystkie wyniki były w normie, lekarze rozkładali ręce i przypisywali kolejne tabletki z nadzieją, że może przyniosą jakiś efekt. Nie trudno sobie wyobrazić, że moja kondycja psychiczna była coraz gorsza, czułam jak staczam się w rozpacz i smutek, nie miałam ochoty na nic, jedynym otrzeźwieniem były jeszcze słowa mojego synka: mamusiu czemu jesteś taka smutna, czemu płaczesz? Zostałam wychowana w rodzinie silnie wierzącej, chodziłam co tydzień do kościoła, spowiadałam się dość regularnie, ale była to wiara powierzchowna, pozbawiona głębi. Narastało we mnie poczucie, że nie przezwyciężę swojego problemu bez pomocy Boga, że moje starania i to całe leczenie jest nic nie warte, bez zawierzenia Maryi i zaufania. To ostatnie było najtrudniejsze, szczególnie w trakcie odmawiania nowenny, ciężko było zaufać, powiedzieć, bądź wola Twoja, oczekiwałam efektów natychmiastowych. Dopiero jakieś 2- 3 tygodnie po zakończeniu nowenny zrozumiałam co to znaczy zaufać. Powiedziałam sobie w końcu, dobrze odmowiłam nowennę, dostąpię łaski, to pewne, kiedy? Nie wiem, ale mam pewność, że to się stanie. Nie czułam potrzeby odmawiania kolejnych nowenn w tej samej intencji, bo wiedziałam, że już będę wysłuchana. Z takim nastawieniem realizowałam kolejne kroki w leczeniu: nowy lekarz, inne badania, zmiana diety. Po miesiącu udało się zdiagnozować prawdopodobną przyczynę moich trudności w zajściu w ciążę. Po kolejnych 2 miesiącach leczenia, w połowie maja test ciążowy wyszedł pozytywny. Jestem w 3 miesiącu ciąży i wiem, że wstawiennictwo Matki Różańcowej sprawiło ten cud. Towarzyszyły temu jeszcze inne łaski, doznane jakby „przy okazji”, pierwszy raz modliliśmy się wspólnie z mężem, odbyłam szczerą spowiedź, pogłębiłam moją wiarę. Mam zamiar odmówić drugą nowennę o szczęsliwą ciążę i urodzenie zdrowego dzieciątka.

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
9 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Gosia
Gosia
21.07.15 22:09

Chciałabym spróbować odmawiać nowennę, jednak mam obawy, że nie dam rady i przerwę nowennę, a wydaje mi się to jeszcze gorsze przerwać niż zacząć ją odmawiać.

ona
ona
21.07.15 22:52

Gratuluje i bede pamietac w modlitwie o szczesliwy przebieg Twojej ciazy Aniu.Ja niestety nie mam tyle szczescia co Ty,widocznie nie jestem godna daru macierzynstwa,choc odmawiam nowenny z krotkimi przerwami od listopada w tej jednej intencji i nic.Powiem nawet ze coraz bardziej wszystko sie komplikuje.Juz nawet nie mam lez by plakac.Zycze powodzenia i duzo zdrowka.

Magda
Magda
21.07.15 22:56

Gosiu. Po co gdybać, lepiej działać. Dasz rade, uszy do góry 🙂 efekty różańca są tak ogromne, że szkoda czasu na myślenie!
Sama żałuję, że nowennę poznałam zaledwie rok temu, zmarnowałam wiele lat, które mogłam przeżyć z MOCĄ.

Zadowolona
Zadowolona
22.07.15 08:42

Gosiu…zawsze tak radzę swoim znajomym. Nie rzucaj się od razu na NP. Zacznij od odmawiania różańca tylu dziesiątek czy części ilu w ciągu dnia dasz radę…:)

Anna
Anna
22.07.15 13:48

ona- dziekuje! Doskonale rozumiem jak się czujesz. Mi bardzo pomogly madre słowa spowiedników. Ważny jest ten choc minimalny psychiczny spokój, nie obwinianie siebie i przebaczenie samej sobie, to jest najgorsze co możesz mysleć- że nie jesteś godna daru macierzyństwa. Pomodlę się dziś za Ciebie.

Gosia
Gosia
22.07.15 14:25

Dokładnie takie same słowa ujęła to moja mama:)

Zadowolona
Zadowolona
22.07.15 14:33
Reply to  Gosia

No to Gosiu staruj już dzisiaj 🙂 Powodzenia.

Zadowolona
Zadowolona
22.07.15 14:32

Anno gratuluję i życzę Ci, aby Maleństwo zdrowo się rozwijało 🙂 Takich świadectw tutaj potrzeba…

Anna
Anna
27.09.15 00:05

Muszę niestety napisać, że moja radość nie trwała długo. Serduszko Dzieciątka przestało bić w 12 tygodniu. To było straszne doświadczenie, cały czas prosiłam Jezusa Miłosiernego o siły, żeby przetrwać ten czas. Teraz zmagam się ze strachem przed tym czy jeszcze uda mi się zajść w ciążę. Dlaczego moja radość trwała tak krótko, a teraz znów wracam do koszmaru, smutku, łez i strachu przed tym co dalej. Już nic nie planuję, boję się kolejnych dni.

9
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x