Barbara: Moja nowenna za dzieci

Niedawno skończyłam odmawianie nowenny w intencji moich dzieci, od dawna ze sobą skłóconych. Nie mogłam się pogodzić z tym, że zioną do siebie taką nienawiścią, że tak źle są do siebie nastawieni. Wiedząc, że to w sumie dobrzy ludzie, byłam przekonana o działaniu złych sił, które mieszają w ich życiu. Modliłam się o zmiany w ich sercach. O nowennie słyszałam, ale jakoś pominęłam ją w natłoku różnych innych modlitw i nabożeństw. I wtedy mój proboszcz, którego bardzo cenię za niezwykły dar sugestywnej ewangelizacji, i którego codzienne rozważania czytam w internecie, podsunął świadectwo młodej dziewczyny, która przy pomocy nowenny pompejańskiej uratowała swoje małżeństwo. Była na tyle przekonywująca, że postanowiłam spróbować. Zaczęłam odmawiać nowennę. Początkowo nie było łatwo. Skupić uwagę na monotonnie powtarzanych słowach. Próbowałam różnych sposobów, by się nie rozpraszać, by uważnie się modlić. Czasem było trudno znaleźć czas i odpowiednie warunki do skupienia. Ale walczyłam, pokonywałam trudności. I nie widziałam efektów. Przeciwnie, zdarzały się sytuacje, które konflikt pomiędzy moimi dziećmi potęgowały. Ale wiedziałam, że to nie działa jak magiczna różdżka, że trzeba i tu pokonywać trudności. Więc trwałam z wielką nadzieją i wiarą. Dotrwałam w ten sposób do końca części błagalnej. Pierwszy dzień części dziękczynnej był dla mnie problematyczny. Jak dziękować za coś, co się nie stało? Ale wciąż pełna ufności nie ustawałam w modlitwie. Tydzień później, przypadkowo dowiedziałam się, że właśnie tego dnia, pierwszego dnia części dziękczynnej doszło do pierwszej od dłuższego czasu rozmowy telefonicznej moich synów. Nie padli sobie w ramiona, ale rozmawiali spokojnie, bez nerwów i wzajemnych oskarżeń, jak dotychczas. I co najważniejsze – rozmowa była z ich własnej inicjatywy, nikt ich do tego nie zmuszał. Więc jednak miałam za co dziękować. Dziękowałam, modliłam się. Niedawno zakończyłam nowennę. Moi synowie nawiązali kontakt. Spędziliśmy wspólnie Święta. Były wielogodzinne rozmowy, żarty, wspomnienia. Była przyjazna, zgodna atmosfera. Wiem, że jeszcze są ostrożni. Nie poruszają pewnych tematów, nie są otwarci na siebie w sposób, w jaki powinni być bracia. Ale nie widzę już tej zaciętości, złagodnieli, jakby stali się bardziej wyrozumiali dla siebie. Wiem, że to nie jest jeszcze idealna sytuacja, wiem, że kruchy jest lód pod ich stopami i w każdej chwili znów może się wszystko połamać. Ale wierzę, że Bóg czuwa nad nimi, że Matka Boża wstawia się za nimi, za nami, za naszą rodziną. A ja się będę modlić nieustannie, by już nigdy nie zboczyli z drogi pojednania.
A teraz zaczynam nowennę w kolejnej intencji. W intencji zdrowia mojej ciężko chorej siostry. O jej zdrowie ciała, ale i duszy.

Zapraszamy Cię do wspólnego różańca!

Codziennie o 20.30 modlimy się na żywo w naszych intencjach w internetowym Radiu Różaniec.

Radia można słuchać np. w Windows Media Player lub iTunes lub

w innym odtwarzaczu – zobacz tu: Jak słuchać? Albo po prostu otwórz

w okienku! Do usłyszenia!

4
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
4 Wątki komentarzy
0 Wątki z odpowiedziami
0 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
4 Autorzy
angoraBarbaralukoTERESA Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
TERESA
Gość
TERESA

Pięknie się czyta takie świadectwo . Matuchna Niebieska działa

luko
Gość
luko

A ja tam mogę się z bratem klucić, szturchać, wyzywać. Ale jak dzieje mu się jakaś krzywda, to zawsze może na mnie liczyć. Ja za rodzeństwem bym w ogeń poszedł.

Barbara
Gość
Barbara

Luko, i tak ma być. Nie ma idealnych związków, rodzinnych, koleżeńskich. Jesteśmy grzeszni, kłócimy się, walczymy ze sobą. Ale jeśli się kochamy, to sobie przebaczamy. Do tego byłam przyzwyczajona w mojej rodzinie. Dlatego tak bardzo cierpiałam, kiedy widziałam tę nienawiść. Nie umiałam zrozumieć tej zawiści, tej wrogości. I o to się modliłam. Nie musza sobie z dzióbków spijac, nie musza nawet sie nawzajem rozumieć, nie muszą chodzić razem na piwo. Ale powinni być dla siebie życzliwi, czasem nawet wyrozumiali, jeśli jeden drugiemu w czymś nie pasuje. Mam nadzieję, że moja modlitwa poskutkuje na zawsze już i bedzie coraz lepiej.

angora
Gość
angora

Barbaro, dziekuje za Twoje swiadectwo, ktore daje nadzieje, ze Mateczka Rozancowa moze przemienic nienawisc w akceptacje, a to najwazniejsze!
Bog zaplac:)

Pielgrzymuj z nami!

- poznaj niezwykłą historię

Sanktuarium 

w Pompejach!