Kamil: Niewysłuchana prośba

Nie wiem czy moje świadectwo zostanie opublikowane, ponieważ to będzie raczej antyświadectwo, niż potwierdzenie wysłuchania prośby.
Zacznę od tego, że wszystko rozbija się o pewną dziewczynę. Poznałem ją w kwietniu 2013 i na początku naprawdę było cudownie. Po pewnym czasie, a właściwie po kilku miesiącach poważnej znajomości wyznaliśmy sobie miłość, następnie wiązaliśmy ze sobą naprawdę poważne plany. Cały czas znajomości otrzymywałem konkretne znaki. Opowiem o kilku ważniejszych.
Przede wszystkim pewien ksiądz oferuje modlitwę podczas Mszy św., proszę by pomodlił się za mnie. Dosłownie 2 dni po tej Mszy poznaję tamtą dziewczynę.
Kolejna sprawa. Jestem u dziewczyny i jej mama przynosi różaniec, mówi że zakupiła kilka sztuk różańców dla rodziny podczas pielgrzymki do Ziemi Świętej, pozostał jeden. Powiedziała, że jest pewna, że czekał właśnie na mnie.
Podczas naszego wyjazdu do Częstochowy dziewczyna składa intencję bym został w przyszłości jej mężem. Tych znaków było jeszcze kilka, ale nie chcę przedłużać.
We mnie coś siedzi, coś mnie gnębi, a kiedy sytuacja w domu się pogarsza tak jakby coś zatrzymuje mnie w domu, nie pozwala jechać do dziewczyny, choć ona bardzo tego potrzebuje. W pewnym momencie nie daje rady i mówi, że to koniec. Dopiero wtedy pewne osoby wyjaśniają mi, że ujawniły się u mnie cechy DDA. Ale nie tylko, także inne problemy, które do mnie ciągnęły (chociażby despotyzm matki, wieczne awantury itp.). Dociera do mnie, że zmarnowałem szansę swojego życia.
Od momentu, gdy straciłem miłość swego życia przestałem chodzić do kościoła, chociaż wcześniej chodziłem raczej dlatego, ze tak wypada, niż z własnej potrzeby, dopiero dziewczyna zaczęła mi otwierać oczy na Boga i zacząłem głębiej wchodzić w cały ten świat duchowy, razem byliśmy na rekolekcjach, na przeróżnych Mszach. Zawiodłem się na Bogu, że nie dał mi siły do przezwyciężenia tych trudności i ucieczki z domu. Choć miałem wyraźny znak, że taką siłę otrzymam.
Pewnego dnia koleżanka poleca mi odmawiane Nowenny Pompejańskiej, modliłem się o to bym znalazł dziewczynę, która zostanie moją żoną. Prosiłem o taką dziewczynę, o jaką modli się w modlitwie do św. Józefa. Sformułowałem tak swoją prośbę, ponieważ to nie zamyka furtki jeśli chodzi o powrót mojej byłej dziewczyny. Prośba nie została wysłuchana, nowenna się skończyła. Zamiast wysłuchania prośby byłem podczas modlitwy zasypywany myślami, że zmarnowałem szansę swojego życia na największa miłość, nawet dziś odczuwam takie wrażenie. Przez to wątpię bym jeszcze kiedykolwiek poszedł do Kościoła.

Cierpiący w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, ponieważ sami

już nie mogą naprawić zła, które popełnili w czasie ziemskiego

życia. Dopóki żyjemy na ziemi, możemy wspomagać ich modlitwą.

Koronka za dusze

w czyśćcu cierpiące

 

262
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
52 Wątki komentarzy
210 Wątki z odpowiedziami
0 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
49 Autorzy
nelaanetaE.daria.npMagdalena Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
daria.np
Gość
daria.np

Do Kamila… pisalam Ci juz to, ale napisze Ci jeszcze raz…uzalasz sie nad soba i tyle, idz do psychologa i na terapie. A co do ojca i Twoich modlitw… „i odpusc nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”, „Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu „Raka”, podlega Wysokiej Radzie. A… Czytaj więcej »

Kamil
Gość
Kamil

Chyba jednak nie umiesz czytać… Wybacz, ale pisałem o podjętych krokach. I myślisz, że psycholog mi załatwi, że wokół mnie będą ludzie? Nie, nie załatwi.
A ja nie jestem miłosierny i nie muszę nikomu odpuszczać. Nienawiść jest we mnie zarówno do ojca, jak i matki i wątpię czy kiedykolwiek im odpuszczę. Nie będę kochającym Bogiem, bo ja takiego Boga nie znam.

lulu
Gość
lulu

„I myślisz, że psycholog mi załatwi, że wokół mnie będą ludzie?” Nie, ale nauczy cię zdrowych relacji z ludźmi, a co ty z tą wiedzą zrobisz to twoja sprawa. Bo to jest tak, że to ty się musisz zmienić nie ludzie, ponieważ nie masz wpływu na to jacy są ludzie ale masz wpływ na to jaki ty jesteś, jak postrzegasz siebie, ludzi i świat. Tylko tyle możesz, zmienić siebie, ludzi i świata nie zmienisz. Możesz nie chcieć zmieniać siebie, możesz uznać że tak jak jest to jest dobrze, twoja decyzja, ale chyba nie jest dobrze.

E.
Gość
E.

uuuu, Kamil z takimi tekstami … to ja się nie dziwie, że u ciebie coraz gorzej. Zastanów się czasem co mówisz. Każde słowo, zwłaszcza wypowiedziane ma moc sprawczą … i w tym momencie to nie robisz na przekór Bogu, rodzicom, czy nawet mi, ale przede wszystkim sobie. Długa droga przed tobą, nie ma co.

Kamil
Gość
Kamil

Nie rozumiem o co Ci chodzi. Mam oszukiwać? Mówić, że będę próbował pokochać rodziców? Nie, nie będę, zbyt wiele przez nich straciłem. Zbyt długo żyłem chorym zachowaniem, że mam ratować tę rodzinę. To nie ma sensu.

A Boga kochającego nigdy tak naprawdę nie spotkałem. Choć rzeczywiście, kiedyś myślałem, że Go spotkałem. Myliłem się.

lulu
Gość
lulu

a ja cię rozumiem

Joanna K.
Gość
Joanna K.

Kamilu zobacz koniecznie świadectwo Dobromira „Mak” Makowskiego, dziś pedagoga i altruisty, wcześniej degenerata, ćpuna, złodzieja i syna alkoholików. Człowiek ten odrodził się dzięki Bożej pomocy i wybaczeniu swoim rodzicom, choć oni nie umieli stworzyć mu żadnego domu. Pili i bili. W drugiej części tego dokumentu Dobromir opowiada o miłości do nieżyjących już rodziców i ze wzruszenia płacze.. Mi też leciały z oczu łzy, ponieważ trudno się nie wzruszyć słuchając tego świadectwa.Szukaj na youtube „Byłem marionetką diabła”. Zwłaszcza druga część świadectwa przemawia do wszystkich opornych, którzy nie chcą wybaczyć rodzicom.

lulu
Gość
lulu

łatwiej wybaczyć rodzicom którzy nie żyją

Joanna K.
Gość
Joanna K.

On wybaczył jak rodzice jeszcze żyli, a dziś nie może znieść gdy młodzież mówi na rodziców „starzy”. Lulu proszę Cię, wypowiedz się po obejrzeniu filmu.

lulu
Gość
lulu

nie oglądam takich filmów za wrażliwa jestem na tym punkcie

Joanna K.
Gość
Joanna K.

A szkoda, ponieważ właśnie Tobie mogłoby to świadectwo pomóc. Widać po wpisach na youtube jak wielu ludziom ono pomogło. Myślę, że takich wrażliwców jak Ty jest cała masa,więc dla mnie to żaden argument (sama często się wzruszam i przeżywam), ale przekonywać Cię nie będę, Twój wybór, Twoja wola. Jesteś mądrą dziewczyną, tylko szkoda, że nie chce Ci się podejmować żadnych prób, nawet jeśli one wymagają tylko kliknięcia myszką i wysłuchania. Lubisz radzić zagubionym, jednak słuchać już raczej nie, więc jak ma urodzić się w Tobie wiara?

lulu
Gość
lulu

to się nazywa wyuczona bezradność i na to nie ma lekarstwa, muszę z tym żyć i wy po części też

Joanna K.
Gość
Joanna K.

Musisz z tym walczyć a nie z tym żyć. Umiesz definiować problem, a to połowa sukcesu. Chcesz się obudzić za kilka lat w tym samym miejscu, stara, zgorzkniała, nieprzejednana i z poczuciem winy? Człowiek albo się rozwija, albo cofa. Małymi kroczkami, byle do przodu!

lulu
Gość
lulu

wszystko mi jedno co będzie za kilka lat, z tym się nie da walczyć, a jeśli twierdzisz że się da to napisz konkretnie jak

Joanna K.
Gość
Joanna K.

Modlitwa (NOWENNA POMPEJAŃSKA!!!), wybaczenie bliźnim i sobie, zawierzenie, uwielbienie Boga i dziękczynienie. Polecam też modlitwę ochrony przed złem. Tylko TRZEBA CHCIEĆ poszukiwać i nie skupiać się na swoim nieszczęściu. I przede wszystkim w imię Jezusa odrzucać wszystko co dla nas złe!!! Bóg najlepszym lekarzem. Lulu, jesteś twarda w swoich poglądach, ja zaś nie lubię i nie chcę na siłę forsować swoich racji. Mogę tylko zachęcać do poszukiwania PRAWDY. Jednak sama musisz chcieć zrobić dla siebie coś więcej. Co to za życie, siedzieć przed kompem i negować wszelkie próby pomocy. Nie masz celu, nie wierzysz w ludzi i to nie Twoja… Czytaj więcej »

lulu
Gość
lulu

obuchem to ja dostałam kilka razy, jak widzisz na dobre mi to nie wyszło, dzięki za radę

Joanna K.
Gość
Joanna K.

Lulu, chyba każdy na tej stronce dostał obuchem, tylko różnie na to reagujemy. Jedni się budzą, inni są jak w letargu, jeszcze innych to pogrąża bardziej. Tak mi się napisało:.Nieraz mówię co mi ślina na język przyniesie, ale nie w celu poranienia człowieka. Mnie takie walnięcie obuchem (ciężkie przeżycie) podniosło z kolan. Życzę Ci TEJ ŁASKI, którą otrzymało wielu z nas.Spróbuj jednak obejrzeć ten filmik. lepsze to niż program tv.

lulu
Gość
lulu

nie sądzę żeby od obejrzenia filmiku zmieniło się moje życie

nela
Gość
nela

Przestańcie upominać i oceniać chłopaka . Jeśli ma ochotę nakrzyczeć na Boga i wylać całe pretensje to niech tak zrobi. TATA nie lubi szkółki i obłudników ktorzy czujac zal w sercu usmiechaja sie do Niego maskując uczucia. On chce abyśmy staneli przed NIM „nadzy”. Krzycz chlopaku Krzycz ile masz sił. Jeśli trzeba to nawet poskarżsię na Niego Matce Bożej tak jak to zrobił chłopiec ktory otrzymał łaskę cudownego uzdrowienia po tym jak powiedzial ze poskarży Jego Mamie. Badzmy odwazni

Wojciech
Gość
Wojciech

Trzeba się zdecydować. Bóg jest albo dobry albo wszechmocny. Uważam że jedno i drugie się po prostu nie schodzi. Albo jest wszechmocny i niestety z dobrem ma wspólnego niewiele, pozwalając i zsyłając nieszczęścia i tragedie za które jak rozumiem każe sobie jeszcze dziękować i się wielbić. Albo też jest miłosierny i dobry, tylko nie panujący nad sytuacją. Czasami mam wrażenie (i gdzieś to już tutaj padło), że stworzył nas po to abyśmy cierpieli. Jeżeli tak ma wyglądać ‚Królestwo Boże’ to aż strach pomyśleć co może być dalej, jeżeli istnieje jakieś dalsze życie w tzw.zaświatach. Ja myślę że ani On dobry,… Czytaj więcej »

Cierpiący w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, ponieważ sami

już nie mogą naprawić zła, które popełnili w czasie ziemskiego

życia. Dopóki żyjemy na ziemi, możemy wspomagać ich modlitwą.

Koronka za dusze

w czyśćcu cierpiące