Edyta: Matuchna nigdy nas nie opuszcza

Pragne podzielic sie swiadectwem wstawiennictwa naszej Matuchny w mojej sprawie.
Wiem ze to ona doprowadzila do tego co sie wydarzylo 3 dni temu.
Jestem po rozwodzie kilka lat. Bylo to dla mnie trudne tym bardziej ze mamy 2 dzieci. w zeszłym roku prosiłam ex żebyśmy spróbowali jeszcze raz , byliśmy nawet razem na wczasach , niestety okazało się później ze spotykał sie z kims i wyjazd wspolny nic nie zmienil. Przezylam to bo robil mi nadzieje a w zamian spotkal mnie zawod.
Zapomniałam o całej sprawie dosyc szybko , poniewaz spotkala mnie kolejna tragedia w zyciu – moj tato w dniu swoich urodzin zachorowal na sepse.
Przestaly funkcjonowac wszystkie organy – pluca, nerki, watroba, trzustka – zyl dzieki maszynom.
I wtedy moja ciocia podsunęła mamie mi i siostrze nowenne pomejska . Zaczelysmy ja odmawiac .
Tylko dzieki naszej Kochanej Matuchnie tato z dnia na dzien powracal do zdrowia.
Zapomnialam o sprawie mojej i tylko modlilam sie w intecji za tate .
Ale pewnego dnia (poniewaz nie mieszkam w Polsce) zaczelam myslec o powrocie do Polski , mialo na to wplyw kilka czynnikow – m.innymi choroba taty, brak porozumienia z ex..
ale wtedy tez zaczelam myslec kolejny raz o powrocie do ex.
i zastanawialam sie co moge zrobic poniewaz wiedzac ze on spotyka sie z kims uznalam sprawe za beznadziejna .
zaczelam wiec modlic sie Nowenna Pompejska i innymi modlitwami .
i w 2 tyg modlitwy moj ex zaczal rozmawiac ze mna nie tylko o dzieciach
ale i o nas.
i w 23 dniu modlitwy proszacej doszlo do osobistej rozmowy miedzy nami – co dalej .W dniu 5 urodzin naszego synka – 24 dzien modlitwy – powiedzial ze chce zebysmy spróbowali jeszce raz . Radosc moja jest zbyt wielka zeby ja opiscac. Matuchna kolejny raz pokazala ze dzieki wierze mozna osiagnac wiele lask. I za to jej bardzo dziekuje.
Ona jest nasza orędowniczka, pośredniczka i pocieszycielka i kolejny raz doświadczam jej wstawiennictwa.
Kocham ja i zawsze bede jej zawierzac moje zycie bo dokonuje cudow i wiem ze nas kocha 🙂

Żywiczna figurka

Matka Boża Niepokalana 

- 13 cm -

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
19 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Aneta
Aneta
31.05.14 14:46

Edytko 🙂 cieszę się razem z Tobą. Ja niestety rozstałam się wczoraj z moim partnerem. Nie mogę sobie dać rady. Jest kompletnie niewierzący. Mieliśmy jutro uczestniczyć w zaślubinach mojego brata. Nowennę w intencji powrotu Pawła zaczęłam odmawiać, ale wiem, że nic nie da. Tak bardzo chciałam stworzyć z nim dom. Bliski Bogu. Chciałam nawrócić go do Boga i zacząć wszystko w Bogu. Mnie się nie udało. Paweł odszedł. Mimo, że mieliśmy plany wakacyjne a nawet i zimowe. Oboje byliśmy po przejściach i mamy po 40. Nie umiem sobie z tym poradzić. Płacze od wczoraj. Nic na to nic wskazywało. Pozdrawiam… Czytaj więcej »

Nina
Nina
31.05.14 21:18

Aneto ja wyszłam za maz za niewierzącego , małżeństwo widziane oczami sasiadów, znajomych szczesliwe i trach. Mi brakowało w ciągu tych pietnastu lat meza w drodze do koscioła przy uroczystosciach, On miał jakies opory przede mna bo ja jestem katoliczka. znalazł sobie przez internet inna – niewierzaca, wyuzdana , przekraczającą wszelkie granice i odszedł gdy moje 3 dziecko miało 2 miesiące. Uwierz mi łatwiej jest przeżyć ból gdy nie ma małżeństwa i dzieci. Po rozstaniu po prostu Jego juz nie spotykasz. A mój maż przychodzi 3 razy w tygodniu odwiedzac syna. I wiem że kocha sie z Ta kobieta i… Czytaj więcej »

Sylwia
Sylwia
31.05.14 22:01

Moj maź powrócił do Boga po odmówieniu Nowenny do swietej Rity i 3 NP do Matki Boga ,chciałam tez powiedzieć ze jest mi bardzo przykro co do pani Niny i pani Anety pomodle sie o siłę i blogoslawienstwo

Ala
Ala
31.05.14 22:38

Przepraszam, że tak zapytam Edyto, czy to ex odezwał się do Ciebie w którymś momencie, że zawsze sama szukałaś tego kontaktu?

Ala
Ala
31.05.14 22:47

Do Niny i Anety, nie wiem, ale może w waszych związkach za bardzo stawiałyście wiarę na świeczniki? rozumiem, że nie mozna być wierzącą i kryć się z tym, ale czasem można też kogoś bardzo zamęczyć.. Przepraszam, że tak mówię, ale mam doświadczenie życiowe. miałam kiedyś partnera wierzącego. dlaczego mówię tylko o nim „wierzący”? bo ja wtedy nie byłam zbyt, dopiero teraz walczę i chcę stać się wierząca. Powiem Wam, że wtedy też może doszłabym do wiary gdyby nie on. On demonstarcyjnie szydził z moich zainteresowań (były one wg niego niezgodne z zasadami wiary), kpił z tego jak się ubierałam, wiele… Czytaj więcej »

Oliwia
Oliwia
01.06.14 01:20

Do Edyty cieszę sie i gratuluję oraz życzę szczęścia i powodzenia, bo zapewne będzie Ci potrzebne bo dziwny typ ten Twój mąż. Rozumiem, że na etapie spotykania się można się rozstać, zauroczyć kimś, zmienić zdanie co do tej relacji itp. ale mężczyzna który ma ślub i dzieci i odchodzi do innej panienki to jak dla mnie potwór bez uczuć i wiary. Ale ufam, że Bóg nie chce Twojej krzywdy i nie pozwoli na to, aby ten człowiek znowu Cie zranił. Do Niny i Anety- nie zmusicie nikogo do wiary, czasem takie „gadanie” o Bogu może wręcz działać odstraszająco. Sama pamiętam… Czytaj więcej »

Ela
Ela
01.06.14 01:41

Zgadzam się z Tobą, czasami osoby wierzące za bardzo wszystko zaczynają postrzegać przez pryzmat wiary i każdą rzecz oceniają w ten sposób, mieszając ją do spraw mało znaczących czasami i mogą uchodzić przez to w swoim otoczeniu, w małżeństwie za nawiedzone. Sama nie lubię i unikam takich osób. Nie lubię takiego demonstracyjnego okazywania innym, że są takie wierzące, co nie znaczy, że zawsze ma to przełożenie na to, jacy są tak naprawdę w życiu, czy tylko obnoszą się z zasadami, przywiązują wagę do każdego szczegółu i staje się to szalenie męczące. Nie mówi się, żeby się z tym kryć, ale… Czytaj więcej »

Ewa
Ewa
01.06.14 12:09
Reply to  Ela

Kochana Elu, bardzo mi się podoba Twój wpis. Daje dużo do myślenia. Miałabym ogromną prośbę do Ciebie, czy mogłabyś przeczytać moje świadectwo z 21 maja (‚Rzeczywistość jest teraz zupełnie inna’)? To coś o tym co właśnie napisałaś, ja mam taką sytuację i nie wiem co z nią zrobić. Byłabym wdzięczna za jakieś słowo, radę, itp w związku z tym co tam napisałam. Dziękuję

Ela
Ela
01.06.14 01:45

Przepraszam za ten przydługi wywód, ale tak mnie jakoś coś tchnęło:)

Ewa
Ewa
01.06.14 12:08

Kochana Elu, bardzo mi się podoba Twój wpis. Daje dużo do myślenia. Miałabym ogromną prośbę do Ciebie, czy mogłabyś przeczytać moje świadectwo z 21 maja (‚Rzeczywistość jest teraz zupełnie inna’)? To coś o tym co właśnie napisałaś, ja mam taką sytuację i nie wiem co z nią zrobić. Byłabym wdzięczna za jakieś słowo, radę, itp w związku z tym co tam napisałam. Dziękuję

Ela
Ela
01.06.14 15:56

No nie wiem, Ewo, wiesz, ja wyraziłam swój pogląd, ale nie mam męża ani rodziny, więc trudno mi coś radzić komuś, zrób tak albo tak w konkretnej sytuacji, więc nie chcę tutaj uchodzić za jakąś wyrocznię:). Ale przeczytam i spróbuję napisać, co myślę odnośnie tego, co tam jest napisane.

Ela
Ela
01.06.14 16:18
Reply to  Ela

Naprawdę nie wiem, co Ci radzić czy w ogóle mogę coś radzić, powiem tylko, że według mnie robisz dobrze, ze się rozstałaś w tym sensie, że macie mały kontakt i odizolowałaś się od tego człowieka. Módl się za niego dalej, jeśli potrafisz, osobiście to nie bardzo rozumiem tę całą sytuacje, ja bym sobie z miejsca odpuściła faceta, które by mnie w ten sposób traktował, nie okazywał szacunku itd. Wiesz, jesteśmy jako osoby wierzące w pewnym stopniu zobowiązani do pomagania bliźnim, ale nie możemy pozwalać się im niszczyć psychicznie. Nic za wszelką cenę, moim zdaniem, modlitwa zawsze, ale podeszłabym do sprawy… Czytaj więcej »

Ewa
Ewa
02.06.14 21:19
Reply to  Ela

Dziękuję Ci bardzo za te słowa. Często właśnie mam wrażenie że jestem z nim po to aby pomóc mu sie nawrócić, lub aby go nie krzywdzić kiedy i tak już dużo wycierpiał. I zdarza mi sie myśleć że może ja go tak naprawdę nie kocham. A wydaje mi się, że po tych odmówionych Nowennach Mateczka bardziej pewnie dałaby mi spokój wewnętrzny i brak wątpliwości, jeśli byłby mi faktycznie przeznaczony. Kiedy jednak mam dalej niepokój momentami (a są takie momenty), to myślę ze one są uzasadnione – że on nie jest dla mnie. W chwili obecnej modlę się tak jak piszesz,… Czytaj więcej »

Waldi
Waldi
02.06.14 11:55

W związek małżeński wchodzi się z miłości, a nie żeby kogoś nawrócić. Osoba wierząca nie powinna wiązać się z ateistą. Bo nakłada na siebie jeszcze większy krzyż w takim małżeństwie i zawsze może stracić wiarę. To Duch Św. nawraca, a nie wy drogie panie.

nieznajoma
nieznajoma
02.06.14 23:01
Reply to  Waldi

Waldi bravo! A wiesz, jakiś czas temu ja pod pewnym świadectwem wylewałam swoje żale, ze juz x lat się modlę o dobrego męża i nic i wiesz co mi te drogie panie tam wypisywały? Oczywiście między innymi, bo radziły dużo. Że może właśnie Bóg przewidział dla mnie jakiegoś ateistę do nawrócenia za którego będę się modlić i całe zycie nawracac, a nie tego dobrego i wierzącego o którego się tyle lat modlę. Dobre, nie? Może tak i będzie, nie wiem, ale wiedząć, ze on jest niewierżacy, nie wyszłabym za takiego człowieka. Z całym szacunkiem do osób niewierzących oczywiście. Po prostu… Czytaj więcej »

Waldi
Waldi
03.06.14 12:57
Reply to  nieznajoma

Do Nieznajomej 🙂 Te koleżanki, które Ci doradzały ateistę po wielu latach modlitwy o dobrego i wierzącego męża są w błędzie. Gdy byś tak uczyniła to był by szczyt braku roztropności i głupoty. I bardzo byś cierpiała w takim związku małżeńskim. Znam kilka podobnych historii, jak kobiety wychodziły za takich właśnie facetów, którzy nie byli prawdziwymi wojownikami Chrystusa. Bardzo cierpiały, płakały, były zdradzane, ośmieszane i krytykowane tylko dlatego, że bardziej kochały Chrystusa i były wierne Kościołowi. Życie ich było dramatem często były rozgoryczone, smutne i pociechę odnajdywały tylko w bliskości z Panem, ale samotnie. Życie z osobą która w ważnych… Czytaj więcej »

Ela
Ela
02.06.14 22:16

Otóż to, Waldi dobrze napisał.

edyta
edyta
05.06.14 23:15

Do Oliwii. Nie napisalam ze ex odszedl do innej . Ocenilas nas nie znajac okolicznosci, ani nas. W rozwazaniach Rozancowych Rodziny Elzbietanskiej w Tajemnicy Bolesnej – Biczowanie – jest napisane :”Jezu chcemy widziec dobro w drugim czlowieku. NIE OSADZAJMY GO. NiE DOKLADAJMY NASZYMI GRZECHAMI CIEZARU NA BARKI BLIZNIEGO. KAZDY NASZ GRZECH SPRAWIA BOL JEZUSOWI.” A tak ogolnie. Strona ta wydawalo mi sie ze sluzy do opisywannia swiadectw , do dziekowaniu Matuchnie. Napisalam to swiadectwo zeby w ten sposob wedlug modlitwy dziekczynnej szerzyc modlitwe Rozanca Swietego i dac wiare ludziom szukajacym pomocy u Matuchny Przykro ze tylu ludzi wierzacych za posrednictwem… Czytaj więcej »

Anka
Anka
30.08.14 08:53

Ludzie jak chcecie dobrych rad to macie najlepsze w Piśmie Św.Od najlepszego Nauczyciela i Psychologa na świecie.a nie od człowieka ktory sam błądzi.

19
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x