Gosia: Do dziś dnia nie mogę pojąć, jak wielkie jest miłosierdzie Boga

Witam Was Kochani,

Obecnie odmawiam nowenne drugi raz po okresie ponad rocznej przerwy. Za pierwszym razem modliłam się w intencji powrotu ukochanej osoby, którą straciłam, jak mi się wydawało z mojej winy. Ciężko było mi zapomnieć o wspólnie spędzonych chwilach i tak któregoś razu przypadkiem natrafiłam na informacje na temat nowenny .

Przyznam, że tamten czas był dla mnie niesamowicie trudnym okresem, nie tylko emocjonalnie, ale też z powodu nowej pracy i studiów, które wymagały ukończenia. Napotykałam mnóstwo trudności, ale Matka Przenajświętsza nie zostawiła mnie samą ! W chwilach, kiedy wydawało mi się, że nie jetsem w stanie znaleźć rozwiązania moich problemów stawiała na mojej drodze ludzi, którzy mnie wspierali i pomagali mi ( zupełnie obcych mi ludzi ).

Przyszedł także dzień, kiedy po dwóch latach rozłąki odezwał się mężczyzna, o którego powrót kierowałam swe modlitwy. Spotkałam się z nim i uświadomiłam sobie, że nie jest on osobą, z którą chciałabym wiązać swoje życie, choć nigdy wczesniej tego nie spostrzegłam. Matka Przenajświętsza postawiła go przede mną ponownie, by ukazać mi coś, czego nie zauważyłam wcześniej pod wpływem zauroczenia tym człowiekiem.

Dziękuję Jej za to z całego serca. Nadszedł moment, kiedy w moim życiu zaczęło się wszystko komplikować. Było to już kilka miesięcy po ukończeniu pierwszej nowenny. Dalej nie miałam obok siebie ukochanej osoby, brakowało mi pieniędzy, mimo że ciężko pracowałam. Podjęłam wówczas bardzo przykrą dla siebie decyzję i wyjechałam za granicę w celach zarobkowych, choć praca, którą mi zaoferowana daleka była od moralności.

Popełniłam ogromny błąd, o czym jak to zwykle bywa przekonałam się na miejscu. Było mi strasznie źle tam, daleko od najblizszych, w zależności od swoich pracodawców. Nie miałam nawet odwagi prosić Boga o przebaczenie i pomoc, ponieważ odczuwałam przytłaczające poczucie winy, że w koncu sama wybrałam sobie taki los.

Któregoś razu przebywając za granicą zobaczyłam Kościół. Weszłam do Niego. W poczuciu beznadziejności i , z myślą, że być może nigdy nie uda wrócić mi się do kraju pomodliłam się płacząc i prosząc Boga o przebaczenie. Nie wiem, jak opisać to, co się później działo. Czekała mnie długa droga cierpienia, wyczerpania, uciekania w zimnie, bez noclegu, z garstką pieniędzy, które udało mi się zarobić. Chyba zabrakłoby mi palców, aby zliczyć przypadkowo spotkanych ludzi, którzy zupełnie bezinteresownie mi pomogli.

Dojechałam do Polski. Do dziś dnia nie mogę pojąć, jak wielkie jest miłosierdzie Boga. W sytuacji, kiedy to ja Go zostawiłam, świadomie i bez żalu On nie zostawił mnie samą. Chcę Wam powiedzieć jedno Kochani, że czasami nam wydaje się, że już nic nie da się zrobić dobrego z naszym życiem, że nie ma wyjścia z pewnych sytuacji, ale uwierzcie mi- dla Boga, Matki Przenajświętszej, Świętych, którzy się za Nami wstawiają i całych zastępów Aniołów nie ma nic niemożliwego ! Rozum ludzki to nie to samo, co pojmowanie spraw i rzeczy przez byty duchowe.

Sytuacja, która mi się przydarzyła stała się początkiem mojej drogi nawrócenia. było mi ciężko wstać po takim upadku, ale nie potrafiłam nie wielbić Boga za to, co mi uczynił. Po dziś dzień jak każdy człowiek miewam chwile słabości i zwątpienia. Czasami odmawiam różaniec i dostrzegam, że moje myśli są dalekie od modlitwy innym razem z trudem jestem w stanie się przemóc do odmawiania różanca. Za każdym razem staram się wbrew wszystkim trudnością sprostać czoła tej modlitwie. Nie poddawajcie się i Wy. Oni tam na górze lepiej wiedzą od nas, jak pokierować naszym życiem. Bywa, że największe zło są w stanie zamienić w wielke dobro.

Życzę Wam dużo łask i miłości !

Gosia

Potrzebujesz przewodnika który pomoże Ci zwalczyć grzechy i słabości ?

  • Cieszę się razem z Tobą Gosiu i trzymam kciuki. Ja od dwóch lat walczę o moje małżeństwo i ostatnio coraz częściej tracę nadzieję… takie świadectwa, jak Twoje pozwalają wierzyć, że kiedyś będzie lepiej

    • Dziękuję Ci. Zaufaj Bogu. Wiem, że jest Ci ciężko i pewnie brakuje już sił Konstancjo. Nie pamiętam już gdzie, ale usłyszałam kiedyś takie słowa- każde nasze cierpienie ofiarujmy Panu Jezusowi, tak jak on wziął na barki nasze grzechy i cierpiał za nas. Gdy jest mi trudno i miewam takie chwile zwątpienia jak Ty, czasami nawet to nie chwile, ale długie okresy, to przypominam sobie te słowa. Nie trać wiary. Pan Bóg widzi, że cierpisz, że walczysz.. Pomodlę się za Ciebie. Wszystkiego dobrego Konstancjo, dużo sił !

  • Ja też dopiero gdy chwyciłam różaniec uświadomiłam jaką ma moc prawie kończe 5 nowenne i nie zaprzestanę. Kocham Boga dał mi tak wiele.

  • Jezus mówi do Ciebie: Dziecko nie bój się!
    Nie drocz się ze mną, tylko zaufaj mi!

  • Dziękuję za słowa otuchy. Staram sie zaufać z całych sił, ale czasami ich po prostu brakuje. Jestem wdzięczna za wszystkie wpisy podtrzymujące na duchu. Najcudowniejsze w tym wszystkim jest to, ze wszyscy, którzy odwiedzają tę stronę wspierają się nawzajem słowami i modlitwą. Tak jakby Dobry Bóg chciał nam powiedzieć : nie bójcie sie, nie tylko jestem przy Was, ale też posyłam ludzi, którzy pomogą Wam przez to przejść. 🙂

    • Dokładnie jest tak, jak napisałaś. Wsparcie tutaj jest niesamowite 🙂
      Widocznie Bóg ma jakiś ukryty cel w tym, że doświadcza nas bardziej od innych. Ja chociaż jestem młodą osobą bardzo dużo przeszłam w życiu. Nie raz miałam do Boga żal za to dlaczego znów mnie coś spotyka. Dziś jednak nawet w chwilach załamania idę pod prąd. I wiem, że to działą. Wiara naprawdę czyni cuda 🙂

  • Ja jestem w separacji z mezem od 2 lat. Raz juz odmawialam Nowenne i 50 dnia dowiedzialam sie ze maz ma kochanke. Dzisiaj podejmuje probe po raz drugi. Bardzo kocham swojego meza i nie potrafie o nim zapomniec pomimo uplywajacego czasu. Dziekuje Ci za to swiadectwo.

    • Jeśli Go kochasz to ta miłość do Ciebie wróci, choćby pod inną postacią. Pan Bóg wynagrodzi Ci Twoją niezłomność w miłości do męża. Zaufaj mu i zawierz swoje życie. On widzi i rozumie więcej niż my. Powodzena Dominiko

  • Własnie przed chwilą skończyłam kłótnię z moim mężem. Może to i dobrze, bo troche oczysciło atmosferę i na koniec zaproponował drinka. Chociaż mam wrażenie, że nie odkryliśmy nic nowego. Moze tylko to, że pomyślałam, że pewnie Bóg coś mi chce przez to powiedzieć. Muszę ochłonąc i się pomodlić. Trzymam za Was kciuki, żeby Wam się udało

      • Bardzo trafna uwaga Marku! Noszę się z zamiarem wspólnej modlitwy, gdyz kiedyś odmawialiśmy wspólnie z dziećmi dziesiątkę różańca. Odmawiał ją z nami także wtedy, gdy flirtował z tamtą kobieta. Myslę jednak, ze na wszystko jest czas i najpierw poprosze dzieci o wspólna modlitwę. Dziękuję że mi o tym przypomniałeś! I jak tu nie wierzyć, że Bozia czuwa nad nami przez cały czas? 🙂 Jeszcze rano wyłam z rozpaczy, a teraz jestem pełna radości, mimo, że z pozoru nic się nie zmieniło, A może zmieniło, tylko jeszcze o tym nie wiem ?

        • wiesz co Marku ? Własnie pomyslałam, ze my forumowicze, powinnismy wymyślić jakąś formę modlitwy za Ciebie. Gdyby nie Ty, nie mielibyśmy szans na odmawianie NP i dzielenie się swoimi spostrzeżeniami. Może ktoś ma jakis pomysł?

  • Gosiu jesteś bardzo odważną dziewczyną.Po takich przeżyciach nic i nikt cię nie złamie.Bóg dał ci wielką siłę.Zobaczysz,będziesz jeszcze bardzo szczęśliwa,bo nie pozwolisz nikomu zrobić sobie krzywdy i już Cię nikt w życiu nie wykorzysta.

  • Moje życie też się bardzo pokrzyżowało,nawet nie wiem kiedy szatan zawitał do mojej rodziny,choć walczę z nim on ciągle ma przewagę i wygrywa.Mój mąż odszedł od nas z dnia na dzień i jest szczęśliwy a moje życie się rozpadło.Modlę się i proszę Najwyższego o pomoc,by pomógł mi uratować nasze małżeństwo.Czytam wasze świadectwa i utwierdzam się ,że tylko Bóg może nam pomóc nikt inny.Dziękuje Bogu za wszystko,za wspaniałą rodzinę,która bardzo mi pomaga,za zdrowe piękne córki ,za dach nad głową, za wszystko.Tylko brakuję mi jednego ,mojego męża i jego wsparcia w życiu codziennym.Może nie możemy mieć wszystkiego.Mam nadzieję,że Bóg nas pokieruję wałściwą drogą .

  • Ja dzisiaj skończyłam odmawiać Nowennę Pompejańską. Jest to modlitwa szczególna otworzyła mi oczy na to w jakiej sytuacji się znajduje i jak daleko jestem od Boga. Według mnie jest to sytuacja bez wyjścia nie potrafie sobie z tym poradzić ale w głębi serca wierze ze uda mi sie wrócic na drogę Bożej Łaski, tak bardzo tego pragnę. Podczas odmaiania nowenny doznałam wiele Łask i wiem że Matka Najświętsza mi pomaga. Jezu Ufam Tobie

  • Polecam książkę o.Józefa Witko ” Wołaj do Mnie, a odpowiem Ci” . Jest to modlitewnik twojego uzdrowienia. Myślę, że bardzo pomaga w drodze do Boga, zwłaszcza w chwilach zwątpienia, albo słabnięcia wiary

  • Konstancjo jesteś dobrą duszyczką dziekuję Ci za pomoc postaram sie jak najszybciej zdobyc ta ksiażke.

  • Oj niestety Aniu, nie jestem. Właśnie po wczorajszej kłótni z mężem i po tym, co od niego usłyszałam, nie poszłam dzis do pracy, bo nie zmrużyłam nawet oka. Zostałam sama w domu i mogłam wyć do pana Boga, błagając, żeby mnie uzdrowił.
    Myślę, że przebaczyłam mężowi zdradę, ale nie mogę przebaczyć chłodu, z jakim mnie traktuje teraz. To takie trudne, ale muszę wymodlić to przebaczenie, bo nic mnie nie cieszy i wpływa negatywnie na relację z innymi ludźmi, nawet z moimi dziećmi. Wystarczy, że coś jest nie po mojej mysli i już uwazam, że nawet one mnie nie kochają. Tak nie da się żyć. Tę samą książkę dostał mój mąż od bardzo wierzącej ( właśnie P. Ani ). 🙂 Podejrzewam, że z niej nie korzysta, ale za to ja ją sobie kupiłam i uwazam, ze jest wspaniala. Mam nadzieję, że wreszcie Bóg uleczy moje rany. Dopiero dziś przekonałam się, jak są głębokie. Daj Aniu znać, jak ją zdobędziesz. Ogólnie jest popularna i łatwo dostępna i w księgarniach katolickich i w internecie. Życzę dużo ciepłych łez ( a na pewno popłyną) i uzdrowienia

    • k.sudomir@tlen.pl
      Jest to adres załozony specjalnie na potrzeby tej strony. Zapraszam, jesli ktoś chciał podzielic się czyms osobistym lub zadac bardziej osobiste pytanie

  • Sroga Konstancjo,ja mam tak samo,przebaczyłam mężowi że nas opuścił,ale nie mogę znieść tego chłodu bijącego do mnie.Moje cierpienie ,też odbijają się na dzieciach.

    • A wiesz, że to nawet zabawne, bo własnie brakuje mi usmiechu na co dzień i nad tym chcę teraz pracować. Mówi się, ze jeżeli ktoś jest blisko Boga, to promienieje szczęściem, a ja wciąż chodzę smutna. Więc może ten lapsus ma mi coś powiedzieć ? Sama nie mogę uwierzyc, że na studiach nazywano mnie Śmieszką 🙂

  • Myślę, ze uśmiech na twarzy, to to, co pan Jezus chciałby u nas widzieć. Mimo, a może właśnie dlatego, że to takie trudne. ale przecież dla Boga nie rzeczy niemożliwych. Polecam Ci książke o. Józefa Witko ” Wołaj do mnie a odpowiem Ci” Ja dopiero zaczęłam z niej korzystać, ale widze jak wiele we mnie zmienia. A raczej ile Pan Bóg we mnie zmienia dzięki modlitwach w niej zawartych.. Pewnie nieraz będę jeszcze miała doła, ale to nic. Nawet Pan Jezus upadał. Najważniejsze to szybko się podnieść i zacząć od nowa, a na pewno dojdziemy do celu . Ponieważ dzis miałam wolne i szybciej uporałam się z moimi modlitwami, więc zaraz dodatkowo zmówię 10-tke w Twojej intencji 🙂 Głowa do góry kochana!
    Któż jak Bóg!

    • Czemu na co dzień nie mam do czynienia z tak wspaniałymi ludźmi jak Wy ? Czytam jak się wspieracie i to jest wielkie, naprawdę !

  • Nie się wspieracie, tylko się wspieramy. Nie zapomnij, że zaczęło się od Ciebie!
    Myślę tez, że jesli dokładnie rozejrzysz się wokół, a zwłaszcza jeśli poprosisz o pomoc swojego Anioła Stróza, to na pewno zauważysz pełno życzliwych ludzi 🙂

    • Widzę życzliwych ludzi, ale niewielu wierzących..czasami czuje się jak Obcy, jak opowiadam o Bogu. Brakuję mi przyjaciół, którzy pokładają nadzieję w Bogu 🙂 Cieszę się, że jestescie 🙂

  • Jesteśmy jak rodzina i będziemy się wspierać dobrym słowem ,modlitwą.Tu czuję się wysłuchana i rozumiana.

  • Tak to moje wpisy.Konstancjo dzisiaj rozmawiałam z moją kuzynką ,zadzwoniła do mnie zapytaniem jak tam moje sprawy.Opowiedziała mi historię o swojej koleżance.Miała podobną sytuację do twojej.Mąż totalnie ją zaniedbywał,tak ogólnie to bardzo źle ją traktował.Zdradzał,wyzywał ją od jakich tylko i takie tam różne.Był on kierowcą tira,mieli trójkę dzieci i piękny nowy dom.Pewnego dnia ,nie wytrzymała tego wszystkiego i wyprowadziła się z dziećmi,Zostawiła go samego w tym pięknym domu.Wynajęła sobie mieszkanie.Było jej bardzo trudno, w sumie nie miała co do garnka włożyć.Minęło pół roku,mąż zaczął bardzo o nią zabiegać,obiecywać poprawę,wręcz błagać ja o ostatnią szansę.Po jakimś tam czasie dała ją,ale bardzo się tego bała.Teraz mówi,że jak by się nie wyprowadziła z domu to nigdy mąż by się nie zmienił.Myślała, że uciekła od niego na zawsze a Bóg i tak ich połączył.Obecnie są szczęśliwą rodziną.Konstancjo nie chcę cię namawiać abyś odeszła od męża,ale może jednak spróbować,by twój mąż zaczął o ciebie walczyć.Tak jak na razie stoicie w martwym punkcie.Mój mąż odszedł od nas,ale on jest bez nas szczęśliwy.Nie ma obowiązków,tylko praca i on sam.O to mu chodziło o wolność, w końcu jest DJ,dziewczyn młodych ma wokół siebie dużo,co tydzień tańczy i jest podziwiany.My nie jesteśmy mu potrzebne do niczego.Nie życzę mu źle,ale mam nadzieję ze ta wolność mu wyjdzie bokiem i pewnego dnia mu się przypomni ,że miał fajną rodzinę i to zniszczył.Bo naprawdę jesteśmy fajne.Skromna jestem co nie.

  • Moniko masz duzo racji i duzo madrosci zyciowej jest w tym co piszesz. CZasem trzeba odejsc, aby ktos zobaczyl z daleka to, co mial pod nosem. Docenil, zatesknil i zawalczyl. Druga strona moze latwiej wybaczyc..Przykro, ze u Ciebie tak wyszlo Moniko. Maz na pewno bedzie pluł sobie w brode, nie bedzie wiecznie latal po dyskotekach, bo mlode dziewczyny beda chcialy mlodych facetow. on bedzie wraca do pustego domu.
    .A wy na pewno jestescie super babeczki:)

  • Dzisiaj znalazłam taki artykuł ,Przeczytajcie go.Zasada modlitwy za innych, jak można nawrócić innych ludzi.

    Nauczyłem się tego w 1987 roku, kiedy w Austrii po jednym z seminariów przyszła do mnie pewna matka. Zapytała mnie, jak może pomóc swojemu synowi, który jej nienawidzi? Nie widziała go od 10 lat, nie chce do niej przyjść, próbował się zabić, ale został uratowany.

    Teraz jest w wojsku w Austrii. Jedna córka żyje w konkubinacie, druga córka żyje z jakimś muzułmaninem. Jak mogę im pomóc? Spontanicznie powiedziałem tylko to – pierwsze: niech pani z Jezusem podąża do nich w duchu, kiedy jest pani sama w pokoju. W duchu proszę patrzyć im w oczy i proszę powiedzieć: wybaczam wam. Powtarzać to: wybaczam wam, wiem że jesteście chorzy. Wiem, że cierpicie z tego powodu, że jesteście tacy. Wiem synu, że ty najbardziej cierpisz, wybaczam ci. Drugie – potem powiedz: synu wybacz mi, że cię nie rozumiałam. Wybacz, że nie wystarczająco cię kochałam kiedy byłeś we mnie i kiedy byłeś dzieckiem. Wybacz, że i teraz mówię o tobie złe rzeczy. Wybacz, że nie wierzę, że się nawrócisz. Przykro mi, wybacz mi. Trzeci krok: Synu, pragnę cię kochać tak, jak cię kocha Bóg. Pragnę cię wyciągnąć z tego grzechu nienawiści, samobójstwa. Chcę byś stał się zdrowym człowiekiem. Czwarty: Synu, dziękuję Bogu za ciebie. Boże, dziękuję Ci, że dałeś mi tego syna. Dziękuję Ci, że za jego sprawą zmienisz mnie, a przeze mnie przemienioną teraz zmienisz jego. Potem pani zapytała: – no dobrze, ale jak mam się modlić za niego? Powiedziałem: nie modlić się, ale patrzeć, patrzeć się w jego ducha i mówić: wybacz mi, wybaczam ci, pragnę dla ciebie tego czego pragnie Bóg i dziękuję Bogu za ciebie. Potem zapytała: a czy ksiądz będzie modlił się za niego? Powiedziałem: – nie, nie będę modlił się za niego. Pani, też nie musi modlić się za niego. Czy już nie modliła się pani 10 lat? Tak – powiedziała. I co? I nic. Powiedziałem: idź do niego z Jezusem, synu wybaczam ci, synu wybacz mi, synu kocham cię Bożą miłością, synu dziękuję Bogu za ciebie. Tak trzeba mówić. A ile razy? Sto razy dziennie? Odpowiedziała: dobrze, ale czy jest jeszcze coś innego? Powiedziałem: nie, nie mam nic innego, tylko to. Ona powiedziała: no, to jak się mam modlić? I znowu jej wytłumaczyłem. W końcu, kiedy widziała, że już nic nowego nie powiem, zapytała: – no dobrze, no, to jak to ksiądz powiedział? Dziesięć razy już jej to powtarzałem, i wtedy dokładnie to samo powiedziałem jej ponownie. Po dwóch miesiącach otrzymałem od niej list. Pisała: Profesorze, zdarzył się cud. Po dziesięciu latach, przed dwoma dniami zadzwonił do mnie syn i zapytał: mamo, czy możesz mi wybaczyć, że nienawidziłem ciebie przez dziesięć lat? Mamo, czy mogę wrócić do domu? Mamo, byłem bardzo zły, ale coś we mnie głęboko się zmieniło w ciągu ostatnich dni, nie mogę tak dłużej już żyć. Mama pisze, że odpowiedziała: tak synku natychmiast przyjedź. Po godzinie przyjechał autem do mnie. Objęliśmy się i płakaliśmy, płakaliśmy. Potem rozmawialiśmy, co też działo się między nami.

    Po trzech miesiącach, od momentu kiedy otrzymałem ten list, znowu miałem seminarium w Austrii i przyszła do mnie pewna kobieta. Czy Ojciec mnie poznaje – pyta? Nie, skąd? To ja jestem tą kobietą, która napisała list do Księdza. Obróciła się; to jest mój syn – powiedziała. Pytam go, czy naprawdę nienawidził matki przez dziesięć lat? On odpowiedział, że tak. Czy rzeczywiście teraz całkowicie się zmieniłeś? Tak całkiem, całkowicie. Wtedy matka mówi: proszę niech ksiądz patrzy, w ostatnich miesiącach znalazł sobie dziewczynę i teraz będzie brał z nią ślub kościelny. To nie wszystko i przyprowadziła inną dziewczynę. To jest moja córka a to jej mąż. Żyją w konkubinacie, nie mają ślubu, ale teraz idą na nauki, chcą się pobrać, wziąć ślub kościelny. Pytam ich, czy naprawdę? Oni mówią; tak. Co was zmieniło? Nie wiemy, ale tak jakbyśmy odzyskali wzrok. Mama mówi, że to jeszcze nie wszystko. Przyprowadziła drugą córkę. Ona ze swoim chłopakiem żyje tak, jakby byli małżeństwem. Ona mówi, że to jej chłopak, który jest muzułmaninem. Chcą się pobrać w Kościele. On jest gotowy, aby się ochrzcić. Pytam go, czy naprawdę chce się ochrzcić, czy to tylko jakiś żart? Powiedział: tak, zdecydowałem się. Mówię mu, że to jest niebezpieczne, twoi mogą cię zabić, opuścić islam według Koranu to kara śmierci. Mówi: niech tak się stanie, ja się nie boję, chcę się ochrzcić. Potem mówiłem, że jednak cuda się zdarzają. Kto się modli tak, jak ona sprawia, że ludzie się zmieniają. Dlatego od tej chwili nie możecie mnie pytać: jak mogę nawrócić moją córkę, mojego męża. Wszystko już wiecie. Ty zmienisz się wobec nich, oni zmienią się dla ciebie. Kiedy ty im wybaczysz z całego serca, wtedy oni mają uczucie takie, że przyjąłeś ich do serca. Kiedy ty ich prosisz, aby ci wybaczyli, wtedy oni otwierają serce i mówią przyjdź do nas. Kiedy ty kochasz ich tak, jak Bóg ich kocha, wtedy łączysz ich z Bogiem. Duch Boży wchodzi w ciebie i w nich i zmienia was. Kiedy teraz dziękujesz Bogu, to twoja wiara rośnie bezgranicznie, że uda ci się i to jest wszystko.

    za: laudate.pl

  • Droga Gosiu 🙂 Tylko Ty jedna wiesz przesz co musialas przejsc zeby doswiadczyc ogromnej laski Milosierdzia Pana naszego Boga Wszechmogacego i dziekuje Ci za piekne swiadectwo ,nawet nie wiesz jak Twoje slowa dodaja otuchy:))) Dobry Pan juz nigdy Cie nie wypusci ze Swoich objec pamietaj o tym i badz spokojna :)) Zycze Ci wytrwalosci i spokoju ducha ,zycze Ci przebaczenia sobie samej bo dobry Bog dawno temu przebaczyl Ci wszystkie grzechy i czekal na Ciebie cierpliwie:))Wszystkiego dobrego Niech dobry Bog Ciebie blogoslawi i Twoje zycie:))

    • To ja Ci dziękuję. Za dodanie mi otuchy, odwagi, wiary. Twoje słowa wzmacniają. Wszystkiego dobrego Kochana !

  • Wprowadziłaś nadzieję w moje serce 🙂 Nasze losy są troszke podobne, ja też w jednym czasie straciłam chłopaka i prace, teraz musze się uporać z tą trudna miłoscią i nieodwzajemnioną i jednocześnie przystosowywać się do nowej pracy, do której niestety musze chodzić bo pieniędzy brak 😉 Myslę, że takie trudne chwile są potrzebne, by pokazać człowiekowi co jest ważne w życiu, nabrac dystansu. Kiedyś martwiłam sie tym czy chłopak napisał mi smsa, że czemu się spóźnia 15 min i co sie ubiore na randke…teraz patrze na świat bardziej dojrzale, bardziej dbam o sfere duchową a smsów i ciuszków i tak na drugi świat nie zabiore ze sobą 🙂

  • Mimo ,ze mam juz swoje lata i jestem juz babcia tylle dobrych rzeczy i madrych dowiaduje sie z Waszych swiadectw.Tez chcialam bardzo nawrocic moje dziewczynki,nie myslac o nich tylko o sobie pisalam im listy/mieszkaja za granica/ obrazaly sie ja plakalam one nie pisaly jak pozniej mi mowily nie chcialy byc niegrzeczne dla mnie.Teraz troche spokornialam ,mowie im o Bogu o modlitwach ,ale juz spokojniej i bede teraz tak robic jak poradzil tem madry ksiadz. A Nowenne odmawiam drugi raz proszac jezeli bedzie taka wola Pana o laske macierzynstwa dla moje mlodszej corki.DUZO czytam, ucze sie i pomalu ja sie zmieniamdzieki Mateczce i mysle ,ze przyjdzie tez czas na moje kochane corki.Bo dla Boga i Jego Pomocnikow nie ma rzeczy niemozliwych i nie co ja tylko to co BOG ma dla nas .Duzo blogoslawienstw bozych wam wszystkim zycze.ZPANEM BOGIEM.

  • Fragmenty wielu zyciowych przypadkow opisywanych przez Wiernych oddanych Matce Prenajswietszej pod wezwaniem Pompejanskiej sa czescia mego zycia. Zmagam sie z roznymi trudnosciami jak kazdy czlowiek, Wyposzona zostalam w wiare I uwazam to za pryncypalna czesc mojej osobowisci . Dzieki Wierze jestem zdolna podnosic sie po kazdym upadku, dzieki ufnosci we wstawiennictwo Matki Bozej przedzieram sie sie przez zycie. Dzisiaj jest mi trudno, lecz wierze I wiem, ze dzieki Bozej Opatrznosci, za wstawiennictwem Najswietszej Matki, jutro bedzie dobrze. W trakcie czwartej nowenny Pompejanskiej, ufna, po oslona Matki Bozej, poddaje sie Bozej Madrosci w kierownaiu moim nedznym zyciem .
    Ku chwale Bozej pisze te wyznania w Niedziele 6 Marca, w Montrealu.
    Pamietajmy, ze WIARA GORY PRZENOSI,
    UFAJMY.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn pompejański i otrzymuj comiesięczne wiadomości