Dominika: cudem poprzednich nowenn było wytrwanie i spokój

Skończyłam drugą NP w intencji pewnej osoby. Dziś mogę powiedzieć, że moja prośba nie została wysłuchana, bo nie widzę cudu nawrócenia. Tylko, czy na pewno? Przecież nie do końca wiem, co dzieje się w sercu człowieka, za którego się modliłam.

Był taki moment (pod koniec pierwszej nowenny), kiedy pomyślałam, że nie ustąpię i będę się modliła póki nie zobaczę efektów tej modlitwy. Ale po skończeniu drugiej nowenny przyszła refleksja- czy nie jestem jak niewierny Tomasz? Przecież niemożliwe, żeby Bóg zamknął oczy na moją prośbę. Przecież moją orędowniczką jest Maryja! Przecież Bóg i Maryja obiecali, że jeśli będziemy prosić – otrzymamy. Przecież ja po prostu muszę poczekać a nie punktować ile to już dni modlę się i nic …..

dziś ufam, że przyjdzie czas, kiedy napiszę tu, że ten za kogo się modlę nawrócił się. I ze spokojem serca rozpoczęłam trzecia nowennę. Też w intencji nawrócenia bliskiej mi osoby, ale kogoś innego.

Myślę, że cudem poprzednich nowenn było wytrwanie i spokój, jaki powoli narasta w moim bardzo rozpłakanym sercu. Czy było łatwo? Nie. Podobnie jak wiele osób miałam myśli o bezsensie tego co robię, o straconym czasie, o tym, że chyba Bóg nie chce mnie wysłuchać itd.

Był tez przypadek niewyjaśniony. Była noc i koszmarny ból w klatce piersiowej. Uczucie przygniecenia przez olbrzymi głaz. Do tego stopnia, że nie miałam odwagi się ruszyć, otworzyć oczu, oddychać. Czułam, że to coś, co leży na mojej klatce piersiowej wgniata mnie w łóżko. Złapałam za różaniec, który był pod poduszką i przetrwałam noc.


Rano byłam u lekarza pewna, że to MUSIAŁ być zawał. Wyniki EKG okazały się doskonałe.
I wiecie co jeszcze jest świadectwem cudu? To, że napisałam to wszystko niemalże nie odrywając palców od klawiatury. A przecież przez ostatnie kilka dni coś mi podpowiadało, że muszę napisać świadectwo, a ja z uporem maniaka powtarzałam sobie, że nie mam o czym napisać. Że nie mam za co dziękować. Mam i dziękuję Ci Matko Boża, bo wiem, że jesteś ze mną!

 

Cierpiący w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, ponieważ sami

już nie mogą naprawić zła, które popełnili w czasie ziemskiego

życia. Dopóki żyjemy na ziemi, możemy wspomagać ich modlitwą.

Koronka za dusze

w czyśćcu cierpiące

 

4 1 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Aleksandra
Aleksandra
15.01.14 21:06

Trzeba ufać do końca, być może potrzeba więcej czasu na wysłuchanie prośby. Czasami trzeba większego wysiłku, nam się wydaje że długo to wszystko trwa, ale Bóg wie najlepiej. Sama nieraz tak myślałam a po czasie wszystko się ułożyło. Niech Maryja ma Cię w opiece.

Agnieszka
Agnieszka
16.01.14 14:52

Ja tez uwazam, ze trzeba ufac do konca, nie rezygnowac, bo czasami nusi uplynac wiele czasu, zanim doczekamy sie spelnienia prosby, nie mozna zadac od Boga, by to stalo sie juz, trzeba uzbroic sie w cierpliwosc. Czesto zdarza sie, ze spelniaja sie inne cuda, a my czekamy na ta jedna prosbe. W moim przypadku jest tez tak samo, myslalam na poczatku, ze modle sie bezskutecznie i musze pogodzic sie z tym co jest, ale zaczelam odmawiac 2 NP w tej samej intencji i widze, ze powoli nastepuja zmiany, ktorych sie nie spodziewalam i chyba wszystko rozwiaze sie pozytywnie, modle sie… Czytaj więcej »

Grażyna
Grażyna
13.02.14 23:16

Ufaj nieprzerwanie-Miriam już na pewno zabiega w tej sprawie. Czasem taka osoba nawraca się w godzinę śmierci i my możemy tego nie widzieć.
Nigdy nie słyszano, aby Maryja zostawiła swoje dzieci bez pomocy. Gdy przychodzi rogaty i mówi, że modlitwa nic nie daje nie rozważaj tego-to pokusa-wtedy wołaj 10-20 razy Święte Imię Jezus lub lepiej je śpiewaj i zwątpienia przejdą.

3
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x