Beata: gdy zaczęłam, wiedziałam, że skończę

Dziś skończyłam 54. dzień NP. Zanim rozpoczęłam, trochę czytałam, musiałam się przygotować, bo to nie łatwa modlitwa. Ale gdy zaczęłam, wiedziałam, że skończę. Wiedziałam, że skończę choćby nie wiem co. Po prostu byłam tego pewna, gdyż odmawiałam w intencji najważniejszej dla mnie.

To jakże mogłabym nie podołać? Musiałam, chciałam. Po raz kolejny przekonałam się, że intencja, w której się modliłam, jest dla mnie najważniejsza. W 100% jeszcze się nie wypełniła, ale co mi dała? Spokój, panowanie nad sobą, wiarę w to, że już wkrótce. Pewność.

I czekam. Nadal, ale z większym spokojem. I jedno z najmilszych wydarzeń okołonowennowych to fakt, że opowiadając o tej modlitwie, że odmawiam, kilka osób też zaczęło. I wiem, że pewnie jeszcze nie raz będzie trudno, dołek, ale wierzę, że będzie dobrze. Tak, jak sobie wymarzyliśmy.

Żywiczna figurka

Matka Boża Niepokalana 

- 13 cm -

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Anna
Anna
20.01.14 00:24

Odmówiłam jedną nowennę i zaczęło się od tego że po kilku dniach od rozpoczęcia ogarnął mnie błogi spokój, nerwy i stres odeszły. Osoby za które się modliłam przestały się kłócić, zaczęły chodzić do kościoła i zniknął problem alkoholowy zanim skończyłam nowennę a już po jej skończeniu okazało się że wyniki badań w sprawach zdrowotnych są pomyślne. Jak się dowiedziałam jak zadziałała modlitwa to byłam przeszczęśliwa i jeszcze mocniej się modliłam, o rozwiązanie pozostałych problemów.
Dziękuję Maryi za otrzymane łaski i Wam za wszystkie świadectwa

też Beata
też Beata
23.04.14 20:18

Dziś tez skończyłam 54 dzień i u mnie bez pracy prawie rok, ale tak ma być. Drugi raz w tej samej intencji. Ufam, że mój czas nadejdzie i znajdę pracę choć to w mojej sytuacji prawie niemożliwe. Maryjo weź pod swoją obronę moje dzieci i mnie.

Beata3
Beata3
24.04.14 10:38

Ja jestem już u kresu sił,ale Nowennę ciągle odmawiam.Jutro ostatni dzień Nowenny,a przede mną widmo wypowiedzenia z pracy.Jest mi bardzo ciężko, bo od kilku lat modliłam się o ocalenie mojego stanowiska pracy, a tu wszystko nieuchronnie zmierza do najgorszego.Nie wiem gdzie popełniłam błąd, czy Maryja nie chce żebym pracowała ? Cóż taka wola Pana,chociaż odchodzę od zmysłów. Mam dzieci, nie wiem co nas czeka w tym życiu, nie potrafię jakoś ubłagać Niebios, nie odmienię swego losu. Od wczoraj kiedy tylko dzieci nie widzą płaczę i żadnej ulgi.

3
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x