Szczęśliwa: Ku pokrzepieniu serc…

Witam wszystkich bardzo serdecznie. Chciałabym wam opowiedzieć pokrótce moją historię z nowenną pompejańską i choć nie jest to moje pierwsze świadectwo to zacznę od początku.

Jak to każdy na tej stronie w pewnym momencie swojego życia przygnieciony problemami szuka pomocy w niebie. Tak też i było ze mną mając 29 lat nie miałam nic ani pracy, ani partnera życiowego, żadnych perspektyw, brak przyjaciół, choć wtedy jeszcze myślałam, że nimi są, jedynie, na co nie mogłam narzekać to na ciągłe problemy, niepowodzenia i namnażające się choroby w domu. Nic w moim życiu oprócz cudownych rodziców nie było tak jak bym sobie tego marzyła. Wtedy właśnie zaczęłam szukać pomocy tam na górze… sama nie dawałam już sobie rady ani fizycznie, ani psychicznie … szukałam skutecznej modlitwy i tak też natrafiłam na nowennę pompejańską – modlitwę nie do odparcia. Nie czekałam długo z jej rozpoczęciem już nic nie miałam do stracenia.

Na samym początku modliłam się trzema nowennami odmawiając cztery części różańca do każdej nowenny… niemal cały dzień spędzałam na modlitwie. Może pomyślicie sobie: ale zachłanna, ale nie potrafiłam wybrać a że byłam osobą bezrobotną postanowiłam spróbować modląc się o zdrowie bo bardzo go brakowało dla mojej mamy, taty – chorego na nowotwór i za siebie bym znalazła pracę. Nie powiem, że było lekko, ale nie zrezygnowałam, pomimo że moja modlitwa nie była idealna, a zły szalał. Gdy skończyłam byłam szczęśliwa, że dałam radę i czekałam już tylko na spełnienie moich próśb. Niestety pracy nie dostałam, a ze zdrowiem rodziców bywało różnie raz lepiej raz gorzej, choć można było zauważyć większą poprawę w zdrowiu mamy. Byłam trochę rozczarowana, bo jak to tyle się modliłam tyle poświęcenia a praktycznie nic się nie zmieniło. W tym czasie Matka Boża zaprowadziła mnie do konfesjonału, przypomniała mi o grzechach, których zapomniałam i o tych, których się wstydziłam. Myślałam wtedy no dobrze wyspowiadałam się ze wszystkich grzechów i starałam się nie grzeszyć, częściej chodzę do kościoła i to nie z przymusu tylko chęci czując wewnętrznie taką potrzebę… teraz to już chyba zasługuję na pomoc…

Rozpoczęłam koleją nowennę tym razem o szczęście dla mnie – poukładanie mojego życia. Nie mówiłam konkretnie, o czym marzę pozostawiłam to w rekach Naszej Matki. O dziwo właśnie wtedy straciłam „przyjaciółki”, one miały pracę, znalazły swoje połówki już nie miały, o czym ze mną rozmawiać odsunęły się ode mnie. W tym czasie też moje zdrowie, gdzie wcześniej na jego brak raczej nie mogłam narzekać bardzo podupadło stałam się bardzo chorowita czepiały mnie się przeróżne dolegliwości a mimo to badania wychodziły dobrze. Podłamałam się na duchu, ale nie ustawałam w modlitwie, choć nie raz chciałam przerwać, miałam w sercu ogromny żal, że się staram pragnę iść do pracy a zamiast się coś poprawiać moje życie jeszcze gorzej się sypie. Mijały kolejne miesiące a pracy nie było przychodziły też myśli czy może moją drogą życiową jest zakon i całkowite oddanie się Bogu, choć w głębi serca nie czułam powołania do zakonu, raczej do małżeństwa i macierzyństwa. W między czasie odmówiłam kolejne nowenny tym razem za innych – nie wiem czy pomogłam – mam nadzieję, że tak.

Mój każdy dzień zaczynał się od czytania Waszych świadectw one były moją motywacją i nadzieją, że i moje modlitwy zostaną wysłuchane. Wielu z Was też pisze, żeby nie ustawać w swoich prośbach i modlić się aż do skutku. Tak też rozpoczęłam kolejną nowennę o pracę dla mnie. Niestety zły nie miał dla mnie litości jeszcze bardziej pogorszyło mi się zdrowie, kolejne rozmowy kwalifikacyjne zakończone negatywnie, w dodatku pracę dostawały osoby, które tak naprawdę jej nie szukały, nieoczekiwany wysyp awansów w bliskim mi otoczeniu i ciągłe komentarze, że mi się nie chce pracować dobiły mnie kompletnie. Bardzo długo szukałam pracy przez to czułam się niepotrzebna, niechciana, beznadziejna, taki nieudacznik życiowy, nic nie warty element tego świata, byłam załamana a nowenna była moją ostatnią deską ratunku moją nadzieją na lepsze jutro – niestety zły odebrał mi całkowicie tą nadzieję. Wtedy przerwałam nowennę to był moment gdzie straciłam wiarę w jej moc i nadzieję na odmianę mojego życia, na kolanach ze łzami w oczach powiedziałam: „Panie Boże nie rozumiem Twego planu dla mnie, nie rozumiem, czemu nie chcesz mi pomóc przecież ja tylko chcę zacząć godnie żyć, móc samej sobie zarobić dla siebie. Mój Boże wybacz mi, ale w moim sercu jest ogromny żal, smutek i brak chęci życia, Ty wiesz jak bardzo potrzebuję tej pracy – jak ja mam dalej żyć bez pieniędzy, do końca życia mam być na utrzymaniu rodziców. Wiem, że Ty Panie wiesz lepiej, co jest dla mnie dobre, dlatego oddaję w Twoje ręce moje problemy, powierzam się w Twoje ręce niech się dzieje Wola Boża nawet jeśli to oznacza brak spełnienia moich marzeń… Wybacz mi, że przestanę się modlić w tej intencji, po ludzku brak mi już sił do walki ze złym, ale obiecuję, że będę dalej modlić się nowenną w intencji innych.”

Tak też rozpoczęłam kolejną nowennę już nie za siebie a za dusze czyśćcowe a potem za mojego brata i wtedy zaczęły się dziać cuda… cuda, na które czekałam i o które jeszcze nie zdążyłam poprosić. Ja dostałam się do wymarzonej pracy na razie na staż, ale już w kierunku moich marzeń ( a nie było już na to najmniejszych szans), Matka Boża wyzwoliła mnie z grzechu nieczystości, moje zdrowie też bardzo się poprawiło wiele dolegliwości odeszło. Niestety mój tata w tym czasie trafił do szpitala, ale dzięki temu po czterech latach poszedł do spowiedzi i przyjął komunię a jego stan zdrowia w miarę się ustabilizował, poprawiła się sytuacja zawodowa mojego brata i też po długim czasie poszedł na mszę do Kościoła.

Dla mnie jest to ogrom łask, za co bardzo dziękuję Matce Bożej za wstawiennictwo, Panu Bogu i Jezusowi Chrystusowi za okazane miłosierdzie. Teraz z biegiem czasu (półtora roku) widzę jak Matka Boża odmieniła moje życie, zrobiła w nim porządek. Moje serce już nie rozrywa żal i smutek, ale radość i miłość do Boga, a na spadające niepowodzenia mówię: Jezu ufam Tobie, niech się dzieje Wola Boża i jest dużo lżej przeżyć porażkę, bo oczywiście jeszcze nie wszystko jest tak jak w moich marzeniach ale wiem, że razem z kochaną Mamą z nieba jest szansa, że reszta moich spraw też się ułoży.

Na koniec chciałam wszystkich zachęcić do odmawiania nowenny, a jeśli uważacie, że nie dacie rady to odmówcie, chociaż jedną część różańca dziennie, a ja Wam powiem, że nawet nie zdążycie się zorientować, kiedy Matka Boża rozkocha Was w różańcu (tak jak mnie) a już będziecie modlić się całą nowenną. Nowenna Pompejańska jest najlepszym i najpiękniejszym uzależnieniem, jakie mnie w życiu spotkało dzień bez niej jest dniem straconym.

Mam też małą radę dla tych, którzy modlą się długo w jednej intencji i z dnia na dzień tracą siły wraz z nadzieją na jej spełnienie. Nie ustawajcie w modlitwie, ale już nie módlcie się o to, w zamian odmówcie nowennę za kogoś innego, czy też za dusze czyśćcowe, a Matka Boża na pewno będzie o was pamiętać.

PT: Tarczyca mimo że nie jest idealna nie wymaga leczenia!

Moja tarczyca prawdopodobnie już od wielu lat, choć nie wiedziałem o tym wcześniej, nie jest idealna. Lekarz endokrynolog postawił u mnie diagnozę choroby Hashimoto i zlecił zażywanie lewotyroksyny. Na szczęście bardziej szczegółowe badania krwi wykazały, że nie mam podwyższonych przeciwciał tarczycowych, ale TSH pozostawało w kolejnych badaniach podwyższone lub w górnej granicy. Dobrą wiadomością po miesiącu było to, że nie muszę zażywać leków, mimo granicznych wartości TSH.

Więcej…

Aneta: Maryjo zwątpiłam, a Ty mnie wysluchalaś- dziękuję

Pragnę podzielić się moją historią I zachęcić do odmawiania nowenny.Maryja nas wysłucha, nie zawsze tak dosłownie jakbyśmy tego chcieli, ale wysłucha.Bardzo pragnęłam dziecka.Po ciężkich przejściach natknęłam sie na nowennę pompejańska, od razu postanowiłam ją odprawić prosząc o ciąże, donoszenie jej I zdrową córeczkę.

Więcej…

Iza: wyprosiłam łaskę uzdrowienia

Chciałabym podzielić sie świadectwem odmawiania nowenny pompejańskiej. Odmówiłam już kilka ,a pierwsza moja nowenna została wysłuchana juz w czasie odmawiania. Miałam problemy ze zdrowiem, mam zwyrodnienie biodra i ból , a do tego doszedł jeszcze ogromny ból pleców i klatki piersiowej, rentgen wykazał zwężenie kręgów piersiowych i z tego ten okropny ból.

Więcej…

Urszula: Nigdy o Nowennie nie słyszałam wcześniej

Nowennę pompejańską napotkałam na swojej drodze 2 lutego, w święto Matki Boskiej Gromnicznej. Od dłuższego czasu miałam wielką potrzebę odnalezienia takiej modlitwy, którą mogłabym często odmawiać. Modliłam się oczywiście, bo bardzo mi było tego potrzeba, ale ciągle szukałam jeszcze czegoś, czego brakowało mojej duszy.

Więcej…

M: Wstydliwa prośba

Szczęść Boże chcialabym dotrzymac obietnicy Matce Bozej i złożyć świadectwo otóż niedawno zakończyłam nowenne pompejanska z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemu z moją nadwagą której mam dużo prosilam o pomoc w opanowaniu nieumiarkowania jedzenia może wydawać się że to głupia prośbą ale dla mnie to choroba która truje mi zdrowie i umysl nie mogę sobie dać z nią rady. Jestem pełna nadzieji że zostanę wysluchana zaczynam czuć skutki modlitwy mogę opanować obzarstwo jestem spokojna i tak jakby zdrowsza na duchu i psychicznie. Jestem pewna ze Matka Boża mnie wysłucha ona zawsze jest blisko ja to czuję i nie zostawi bez pomocy tych co się modlą do niej i proszą. Szczęść Boże