Monika: To już czas -dać świadectwo!

Ostatni dzień mojej 7 nowenny. Nowenny były w różnych intencjach , lecz w intencji za Dusze czyśćcowe i w intencji pewnego księdza zły potrafił nie miło mnie zaskakiwać . Czas poświęcony Matce Najświętszej nigdy , ale to nigdy nie jest czasem straconym . Swoją niespotykanie przeogromnie delikatną opiekę, którą Nam daje nie jesteśmy w stanie opisać słowami .

Więcej…

Ania: Pomoc w sprawach sercowych

Pragnę podzielić się z Wami moim świadectwem po odmówieniu pierwszej nowenny pompejańskiej. Zacznę od tego, że swego czasu zadawałam się z pewnym chłopakiem, do którego bardzo się przywiązałam. Byliśmy dla siebie najlepszymi przyjaciółmi i nie wyobrażałam sobie życia bez niego, choć miał wiele wad. On również zapewniał mnie, że jestem wyjątkową dziewczyną.

Więcej…

Domi: Mam więcej wdzięczności

Dnia 1. listopada skończyłam moją pierwszą NP. Było ciężko, ponieważ z trudem odmawiałam jedną cząstkę, a tu powzięłam postanowienie odmawiania wszystkich tajemnic przez 54 dni. W nowennie, prosiłam Matkę Najświętszą o znalezienie dobrej pracy. Jeszcze nie zostałam wysłuchana, ale się nie poddaję i już ostatkiem sił wierzę, że moja intencja jest przez Boga rozpatrywana.

Więcej…

Anna: To nic że nasze intencje nie spełniaja się tak jak byśmy chcieli

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja Pani nasza i Matka ,która nikogo nie opuszcza i nikim nie gardzi. Mam na imię Anna i pragnę złożyć krótkie świadectwo odnośnie cudów jakie zdziałała Maryja i działa w moim życiu. Nowennę poznałam 2013 roku szperając po internecie poczytałam świadectwa i zaczełam odmawiać i odmawiam do dziś.

Więcej…

Agnieszka: Świadectwo bez świadectwa

Widząc ile na tej stronie jest wspaniałych świadectw, przykro mi pisać, że tylko ja nie zostałam wysłuchana. Swój problem braku pracy powierzałam w Nowennie Pompejańskiej dwa lata, kiedy kończyłam jedną nowennę, zaczynałam następną, w sumie odmówiłam 12 nowenn, moja ma tyle samo, a tata 5, wszystkie były w tej samej intencji. Niestety straciłam jeszcze pracę, która miałam na pół etatu i już rok nie mam żadnej.

Więcej…

Ania: Łaska i zdrowie dla mojej córeczki

Witam wszystkich serdecznie długo myślałam o napisaniu mojego świadectwa. Nowennę Pompejanską zaczełam odmawiać jak dowiedzialam sie o chorobie mojej córeczki, która ma rzadki zespół dravet, w pierwszej nowennie do Matki Bożej czułam jak zły mi przeszkadzał ja sie modliłam a Maja miała napady ale nie poddałam sie modliłam sie dalej i z czasem zauważył am że Matka Boża wysłuchuje mojej modlitwy,

Więcej…

Ewa: małe świadectwo ewulki

Kochani, małżeństwem jesteśmy 11 lat, po roku zaczeły się uwydatniać nasze wady, kłóciliśmy się coraz częściej, gdy synek skończył półtora roku mąż znalazł drugą pracę, ja została z synkiem w domu, wówczas było mi to na rękę mąż pracował z jednej pracy jechał do drugiej a ja w ciepełku z synkiem, mimo to wciąż narzekałam, odtrącałam mąża gdy chciał się pokochać bez przyczyny mówiłam nie, mąż zmęczony przyjeżdżał a tu żona wciąż o coś zła i wciaż jakieś pretensje, coraz mniej się widywaliśmy, coraz mniej czasu dla siebie, mąż zaczął coraz wiecej czasu spędzać w pracy czasem czułam że coś nie tak bo nawet na obiad nie wpadał, ale szybko o tym zapominałam, potem odczułam że już tak seksu nie chce, ale o tym też szybko zapominałam i tak mineło poł roku wówczas zaszłam w ciążę, cieszyłam się bo synek miał już prawie 2 i pół roku a pragnełam mieć dwójkę lub trójkę.

Więcej…

Katarzyna: Zawierzyłam wszystko Matce Bożej

Złoże bardzo krótkie świadectwo .Odmawiałam moją pierwszą nowennę pompejańską w intencji znalezienia pracy przez mojego męża, moja prośba została wysłuchana ale ku mojemu zaskoczeniu otrzymałam o wiele więcej łask od Matki Najświętszej.Dziękuje Ci Maryjo Różańca Świętego. Zaufajcie Matce Bożej.

Więcej…

A.: wygasająca nadzieja

jest to moje drugie świadectwo, choć odmówiłam już kilka nowenn. Moja przygoda z nowenną pompejańską rozpoczęła się na początku tego roku i trwa do dziś. Długo zastanawiałam się czy napisać to świadectwo gdyż niestety mam mieszane uczucia, co do nowenny, a to świadectwo raczej nie będzie ku pokrzepieniu serc…

Jak wiadomo każdy z nas, na co dzień boryka się z wieloma problemami i czasami po ludzku nie jesteśmy już w stanie sobie z nimi poradzić, dlatego też szukamy pomocy tam na górze. Szturmujemy niebo modlitwą prosząc o pomoc z sercem wypełnionym wiarą i nadzieją.

W moim przypadku też tak było z nadzieją i ogromna wiarą rozpoczęłam modlitwę, gdy już sama nie radziłam sobie z problemami, które zabierały i wciąż zabierają mi całą radość życia. Od dłuższego czasu moje życie stoi w miejscu. Moim głównym problemem jest brak pracy i miłości, a zaraz skończę 30 lat. Pomimo wszelkich starań wciąż nie mogę znaleźć pracy, o miłości już nie wspomnę. Kiedyś byłam uśmiechniętą pełną wigoru i optymizmu dziewczyną niestety z dnia na dzień uśmiech z twarzy znika a optymizm przeradza się w pesymizm. Odmówiłam kilka nowenn do Naszej Kochanej Matki, nowennę do Św. Josemaria Escriva, do Św. Rity, modliłam się też Koronką do Miłosierdzia Bożego o pomoc czy choćby o jakiś znak…, ale niestety niczego takiego nie doświadczyłam, a wręcz w ostatnim czasie spadają na mnie sama nieszczęścia. Moja nadzieja, że coś się w moim życiu zmieni powoli wygasa …

Wiem, że żadna modlitwa nie test studnią spełniającą nasze marzenia, a Święci, do których się modlimy nie są wróżkami, ale czy nie każdy chwytając za różaniec ma nadzieję na pomoc w rozwiązaniu problemów… Czy nie czujemy smutku, a nawet rozczarowania, gdy odmawiamy kolejną modlitwę, kolejną nowennę, a w naszym życiu nie dostrzegamy żadnych zmian… często nawet nasza sytuacja się pogarsza. Już kilka lat modlę się o szczęście o pomoc i nic… na początku roku natrafiłam na nowennę – modlitwę nie do odparcia… pokładałam w niej ogromną nadzieję, ale i w tym przypadku nic się nie zmieniło a ostatnio jest jeszcze gorzej.

Na początku mojej drogi z nowenną każde świadectwo było dla mnie ogromną motywacją… nadzieja sama w sercu rosła… niestety teraz, gdy czytam świadectwa gdzie koś pisze, że dostał nawet więcej niż prosił, że jeszcze w trakcie odmawiania nowenny jego problemy znikają w mojej głowie rodzi się pytanie, co takiego źle robię… może nie jestem godna… Dodatkowo znam kilka osób, które się nie modlą, Kościół omijają z daleka, a mimo wszystko są szczęśliwi spełniają się zawodowo, zakładają rodziny i uważają, że chodzenie do Kościoła czy też modlitwa są bez sensu, bo, po co to robić skoro mają wszystko, co jest im do szczęścia potrzebne.

Na samym początku tego świadectwa napisałam, że mam mieszane uczucia, co do nowenny, bo nie modliłam się wyłącznie o siebie. Nowennę odmówiłam również za zdrowie bliskich i tu, choć może nie w każdym przypadku, ale pojawiały się pozytywne znaki … widać było zmiany na lepsze. Te pozytywne zmiany w zdrowiu bliskich mi osób dawały nadzieję, że może jeszcze wszystko się i w moim życiu ułoży, żeby się nie poddawać i dalej się modlić, ale lecą dni, miesiące, lata a to światełko na lepsze jutro, które widziałam na początku przestaje być widoczne…

Pomimo smutku, które rozrywa moje serce na brak szczęścia w życiu chciałam podziękować Matce Bożej za zdrowie za równo moje jak i moich bliskich i prosić by pomimo zwątpienia mnie nie opuszczała.