Teresa: Moje świadectwo tej cudownej modlitwy

Jest to moja 5 nowenna pompejańska.Intencje były różne,ponieważ w ciągu tego roku bardzo dużo się działo w mojej rodzinie.Ale chcę napisać o najważniejszej rzeczy.Jeszcze wiosną tego roku lekarz powiedział córce że to będzie cud jak będzie w ciąży – i jest cud- córka jest w ciąży.W dniu wczorajszym w Święto Matki Bożej Różańcowej potwierdził to lekarz. Modliłam się również o pracę dla syna i ta prośba została wysłuchana w połowie, więc dalej się modlę w tej intencji, bo wierzę że Matuchna nas wysłucha i w tej sprawie.

Przeczytaj Teresa: Moje świadectwo tej cudownej modlitwy

Magda: wsparcie

Witajcie, odmawiam 4 Nowennę Pompejańską, wszystkie w tej samej intencji,jestem właśnie w połowie tej czwartej, mimo licznych małych łask, za które dziękuję co dzień,ta główna i najważniejsza nie została jeszcze spełniona…Kochani, proszę o pomoc, wierzę cały czas bardzo mocno,ale potrzebuję Waszego wsparcia, pomódlcie się w mojej intencji,w intencji zajścia w ciążę…bardzo proszę i dziękuję…

Agnieszka: Wiara w modlitwę czyni cuda!

Cieszę się, że jest mi dane świadczyć o tak wspaniałym cudzie rodzicielstwa jaki mnie i mojego męża dotknął. Kilka lat temu stwierdzono u mnie zespół policystycznych jajników. To oznaczało problemy z zajściem w ciążę, a nawet niepłodność.Bardzo to przeżyłam, jednak cały czas miałam nadzieję,że Pan Jezus mnie nie opuści. W 2011 roku wyszłam za mąż i zaczęliśmy starać się o dzidziusia. Na początku 2012 roku zaszłam w ciążę. Wielkie szczęście nas ogarnęło, a niedługo potem rozpacz. Okazało się, że dzidziuś nie żyje (ciąża obumarła).

Przeczytaj Agnieszka: Wiara w modlitwę czyni cuda!

Milena: Świadectwo wyproszonej łaski zajścia w ciążę!

Witam, pragnę opowiedzieć swoją historię potwierdzającą cud nowenny pompejańskiej. O tuż moim postanowieniem noworocznym 2013 roku było odmawianie nowenny pompejańskiej z prośbą o łaskę zajścia w ciążę. W trakcie jej odmawiania były lepsze i gorsze chwile a czasami nawet brak wiary w to, że Matka Najświętsza mnie wysłucha. Z mężem staraliśmy się o dziecko ponad rok czasu, ale bez skutku.

Przeczytaj Milena: Świadectwo wyproszonej łaski zajścia w ciążę!

Agata: dziecko cudu

Kiedy zaszłam w ciążę w wieku 40 lat, byłam bardzo schorowana. Miałam silną nerwicę i zażywałam leki psychotropowe. Problemy w pracy(kończący mnie psychicznie szef- mobbing)i w domu. Dlatego mimo ogromnej radości bardzo bałam się o dziecko. Już od początku były same komplikacje. Zaczęłam plamić a lekarz nie mógł wysłuchać bicia serduszka. Życie mojej kruszynki było zagrożone. Zaczęłam odmawiać nowennę pompejańską i modlić się do św. Rity(patronki od spraw beznadziejnych).

Przeczytaj Agata: dziecko cudu

Aneta: Matka Najswietsza wysluchala mojej gorliwej prośby

Czytajac wasze swiadectwa, postanowiłam dolaczyc również i moje. Może pomoze ono komus w przezwyciężeniu wątpliwości w skuteczność nowenny pompejskiej. Pierwsza nowennę odmowilam za jeszcze nienarodzonego dzieciaczka mojej koleżanki. Od początku była to ciaza zagrozona. W trzecim miesiącu ciazy kolezanka zaczela krwawic i lekarze wyslali ja do domu, polecając się modlic, gdyż szanse na przezycie malucha były male. Tak tez wiec zrobiłam. Krwawienie ustalo, maly rozwija się prawidłowo. Jeszcze trzy miesiace do porodu. Matka Najswietsza wysluchala mojej gorliwej prośby. Odmawiam nowennę drugi raz. Tym razem czuje się winna,ze modle się za siebie, a nie za kogos innego, ale postanowiłam wytrwać do końca. Dzis jest 9 dzien. Wierze gleboko, ze jeśli pragne czegos mocno i moja pragnienie zgadza się z wola Boga, Maryja może wyprosić dla mnie cud. Modlcie się gorliwie.

Ania: Dziękuję Matko Boża za zdrową córeczkę

Dwa miesiące przed rozwiązaniem postanowiłam pomodlić się do Matki Bożej Pompejańskiej abyśmy obie z córką szczęśliwie przeżyły poród, bez komplikacji, aby urodziła się zdrowa i zdrowo rosła. Koniec nowenny przypadał na trzy dni przed terminem. Wiem, że powinno się odmawiać NP tylko w jednej intencji, ale nie starczyłoby mi czasu na każdą z osobna. Termin mnie gonił, a raczej natura, a jak wiadomo, z naturą się nie walczy 🙂

Moja sytuacja ciekawa nie była. Najpierw zachorowałam na cukrzycę ciężarnych. Nie jest to szczególnie groźna przypadłość, o ile stosuje się dietę. Ja nie byłam w stanie mimo wszelkich zagrożeń nie tylko dla mnie ale przede wszystkim dla dziecka, powstrzymać się, aby nie zjeść czegoś słodkiego. Pod koniec ciąży było jeszcze gorzej. Dzień w dzień przez trzy tygodnie objadałam się słodkościami, doszło nawet do tego, że w ciągu dwóch godzin potrafiłam zjeść dwie drożdżówki, jedną czekoladę i paczkę delicji. Potem oczywiście przychodziły wyrzuty sumienia i strach, że przez moją lekkomyślność dziecko urodzi się z cukrzycą, wadami serca i/lub nerek.

Przeczytaj Ania: Dziękuję Matko Boża za zdrową córeczkę

Różańce pompejańskie

z kamieni szlachetnych

– jedyne w Polsce!