Maria: Świadectwo uzdrowienia ręki

Byliśmy i jesteśmy szczęśliwym małżeństwem z trzydziestoparoletnim stażem, obdarowanym czwórką dzieci i trzyletnią wnuczką. We wrześniu 2010 roku mąż zachorował na nowotwór krwi – chłoniaka.Diagnoza ta, mnie i męża bardzo zasmuciła i bardzo to wspólnie przeżywaliśmy ale każdy w inny sposób…

Mąż poddał się leczeniu operacyjnego wycięcia guza a w drugiej połowie listopada zaczął cykle chemioterapii. Jesteśmy wierzącymi katolikami, więc prosiliśmy członków naszej wspólnoty parafialnej i innych znajomych – w tym naszych zakonników dominikańskich o wsparcie modlitewne i duchowe. Dostaliśmy od jednego z ojców dominikańskich pracującego na misjach w Witebsku wskazówkę, aby modlić się Nowenną Pompejańską o uzdrowienie z choroby nowotworowej męża.

Więcej…Maria: Świadectwo uzdrowienia ręki

Zuzula: warto było

Witam, dzisiaj zakończyłam kolejne dwie nowenny, to już piąta i szósta. Z sześciu intencji wysłuchana zostałam tylko w jednej czwartej,(miesiąc po zakończeniu) ale warto było odmówić te sześć, wierze, że Bóg ma właściwą kolejność „załatwiania” moich spraw. Bogu niech będą dzięki i Królowej Różańca Świętego. Życzę wytrwałości, cierpliwości i wiary

 

Świadectwo Kasi – pomoc w nauce

Witam. Chciałabym podzielić się świadectwem (łaską), którą otrzymałam za wstawiennictwem Matki Bożej z Pompejów. Jestem w trakcie odmawiania części dziękczynnej, zostało mi 14 dni do zakończenia nowenny. Pomoc jaką otrzymałam jest ogromna. Nie tylko otrzymałam to o co prosiłam lecz również doświadczyłam innych łask.

Modliłam się o pomyślne zdanie egzaminów. Nie były łatwe, studiuję dwa kierunki dziennie na dwóch różnych wydziałach i bałam się, że sobie nie poradzę. Dzięki modlitwie (nowennie) Matka Boża otoczyła mnie płaszczem swej opieki, zdałam wszystkie egzaminy, nauka przychodziła mi łatwo, lekko (jak nigdy), sama byłam zdziwiona, że tyle wiedzy zdołałam pochłonąć. Gdyby nie pomoc Mateńki nie zdałabym tych wszystkich egzaminów. Moja mama odmawia nowennę w intencji zdrowia i również doświadcza łask dzięki Matce Bożej. Dziękujemy Matuchno!!!!

Świadectwo Kornelii

Choruję na tarczycę, nerwicę i cukrzycę. Wszystko ujawniło się naraz. Moje życie małżeńskie też pozostawiało wiele do życzenia, więc nie było dobrze. Gdy choroby się nasiliły zaczęłam szukać ratunku. Przez przypadek wpadłam na nowennę pompejańską. Czasem było mi ciężko, bo wyglądało jakby moje modlitwy pozostawały bez echa, nawet porzuciłam modlitwę na jakiś czas. Na początku czułam poprawę, po czym zaraz coś się psuło, było jakby gorzej. Pomyślałam to bez sensu i skończyłam odmawiać. Kłopoty ustały, ale mój stan się pogarszał.

Nastąpił dzień krytyczny, gdy wszystko zdało się działać na moja niekorzyść. Nie będę wchodzić w szczegóły, ale myślałam, ze to już koniec wszystkiego. Jakoś przypomniałam sobie o nowennie i zaczęłam ponownie. Nagle nastąpiła poprawa mojego stanu fizycznego. W moim małżeństwie też zaczęło być lepiej, a było już na prawdę fatalnie. Zyskałam wiele cierpliwości i lepiej radzę sobie z córeczką. Moja mama wyzdrowiała z nieuleczalnej choroby ( wyniki wprawiły wszystkich w osłupienie- lekarz powiedział, że organizm zwalczył chorobę). Spadło na mnie tak wiele łask, że nie sposób wszystkich wyliczyć. Najważniejsza to jednak taka, że moja dzisiejsza relacja z Jezusem jest zupełnie inna. Kiedyś z byle powodu porzucałam Boga, dziś zrobiłabym wszystko, żeby tylko Bóg mnie nie porzucił.

Wyjatkowe kompendium o
nowennie pompejańskiej:

Tylko teraz otrzymasz… 
drugi egzemplarz za 1 grosz!

A może tak chcesz otrzymywać co piątek
powiadomienia o nowych świadectwach?

TAKalboNIE
…a więc zapisz się już teraz do powiadomień:
A teraz odbierz pocztę i kliknij łącze potwierdzające

Zamknij