Marta: Przemyślenia po rozstaniu

Wiele osób pisze tu o swojej modlitwie po odejściu ukochanej osoby, po rozstaniu, czy porzuceniu. Również dla mnie takie rozstanie było powodem podjęcia modlitwy nowenną. Różaniec nie jest mi obcy, czasem odmawiam jedną część, czasami tylko dziesiątkę, czasem poświęcam codziennej modlitwie tylko kilka chwil, a czasem w ogóle. W cierpieniu jednak łatwiej znaleźć mi siły do modlitwy. Najbliższej osoby już nie ma, za to jest czas na myślenie i rozmowę z Bogiem.

Nie jest mi łatwo modlić się, ponieważ podświadomie pragnę powrotu ukochanej osoby. W komentarzach często piszecie, że każdy ma wolną wolę i nie można nikogo zmusić do miłości, więc taka intencja nie ma sensu. Inni piszą, że wszystko to zależy od Bożej Woli, której należy się podporządkować i dlatego lepiej raczej modlić się o miłość w ogóle, itp.

Przeczytaj całośćMarta: Przemyślenia po rozstaniu

Anna: Siła

Szczęść Boże!!
Kończę właśnie moją trzecią”pompejankę”. Jeszcze nie wiem czy zostały wysłuchane, bo moje intencje są długoterminowe. Gdy zaczynałam moją pierwszą nowennę nie byłam blisko Boga,podchodziłam do niej tak trochę jak do „złotej rybki”, myślałam: a zobaczymy co się stanie. A stało się to,że zbliżyłam się do Boga, codziennie towarzyszy mi różaniec, a moja wiara rośnie w siłę. Mogę powiedzieć, że się nawróciłam ;). Czuję prawdzie oparcie w Bogu, nawet w tych złych chwilach. Nawet jeśli moje intencję nie zostaną wysłuchane tak jak ja bym tego chciała to wiem, że wypełniam wolę bożą.

Alicja: Problemy rodzinne

Nowennę Pompejańską odmawiam od dwóch lat.codziennie czytam świadectwa , które się tutaj ukazują, dzięki nim mam jeszcze nadzieję ,że coś się zmieni w moim życiu na lepsze
Modlę się codziennie o łaski dla mojej rodziny, ale mam wrażenie ,że jest coraz gorzej.
Czasami jest tak ciężko, że już nie mam siły tego wszystkiego ogarniać.Oboje z mężem ciężko pracujemy, z tego zmęczenia ,pośpiechu i stresu robimy się nerwowi, zgorzkniali. Do tego wszystkiego jeszcze syn się pogubił nie ma pracy ,stał się opryskliwy, zupełnie jak nie moje dziecko.
Modlę się o lżejsze życie, pracę i wybranie dobrej drogi przez syna, ale ja chyba nie zasłużyłam na cokolwiek dobrego.Wszyscy teraz cieszą się Świętami, robią prezenty a ja
się tych Świąt po prostu boję.

Przeczytaj całośćAlicja: Problemy rodzinne

Anonim: Przemiana serca człowieka, którego kocham

Chciałabym podzielić się z Wami kolejnym świadectwem. To moja już 3 albo i 4 nowenna w życiu. Rok temu byłam w strasznej depresji i modliłam się o powrót chłopaka, a jeśli nie jest mi dane to żebym przestała go kochać. Nie miałam z nim kontaktu a z dnia na dzień zamiast się poprawiać, coraz gorzej znosiłam jego brak.

Potem była kolejna o dobrego męża. Ostatnią nowennę odmawiałam za dusze w czyśćcu cierpiące i to dawało mi chwilę spokoju. Pamiętam że jakoś na początku przyśniła mi się moja zmarła prababcia i dziadek, jak świętowaliśmy coś przy jednym stole i uznałam że może ta nowenna chociaż komuś pomaga. Skończyłam ją, ale sama tkwiłam dalej w rozpaczy.

Przeczytaj całośćAnonim: Przemiana serca człowieka, którego kocham

Małgorzata: Miłość mojego życia – (nie)spełniona

O Nowennie Pompejańskiej dowiedziałam się przypadkiem, niejednokrotnie oglądałam na YouTube kanał „Langusta na palmie”, i tam obejrzałam filmik, jeden drugi…następny, natknęłam się na filmik o Nowennie Pompejańskiej, zaciekawiły mnie jej świadectwa, zaczęłam szukać czegoś więcej na ten temat w sieci, czytając i oglądając różne świadectwa pomyślałam, że może i ja spróbuje pomodlić się w swojej intencji.

Przeczytaj całośćMałgorzata: Miłość mojego życia – (nie)spełniona

Tomek: Walka o uratowanie małżeństwa

Witajcie, chciałem się podzielić z Wami swoją historią. Nie jest to jeszcze świadectwo NP, dziś dopiero 10 dzień części błagalnej, ale świadectwo na pewno zamieszczę po zakończeniu NP. Nie będę się rozpisywał, postaram się krótko. Po ślubie jesteśmy ponad 6 lat dzieci nie mamy (żona nie może), nigdy nie było sielanki, już nawet w okresie narzeczeństwa bywało różnie, ale zawsze jakoś to było, ślub, wspólne życie, raz lepiej raz gorzej ale razem. Było wiele sytuacji, w których podejrzewałem żonę o zdradę, ale nigdy się do niczego nie przyznała, ja też nie miałem mocnych dowodów. Zawsze to na mnie ciążyło. Przez to zacząłem się zamykać w sobie. Z drugiej strony żona przez te lata ciągnęła mnie za ręcę żeby iść do przodu, przez życie, żeby wyjść z życiowego doła, żeby się rozwijać, budować wspólne relacje.

Przeczytaj całośćTomek: Walka o uratowanie małżeństwa

A kim dla Ciebie

Wejdź na maryjne

jest Maryja?

ścieżki wraz 

z księdzem Piotrem

i udaj się w niezwykłą

duchową podróż…