Kazimiera: Lepsza praca dla córki

Nowennę pompejańską na cześć Królowej Różańca Św. z prośbą o pomoc w znalezieniu lepszej pracy dla córki rozpoczęłam 2 lutego 2017 r. W trakcie odmawiania modlitwy w części błagalnej córka otrzymała propozycję pracy a po rozpoczęciu części dziękczynnej podjęła pracę w nowym miejscu.
Read More

Paweł: Uważałem, że trzech różańców w ciągu dnia nie dam rady odmówić.

Non stop przewijały mi się gdzieś w internecie świadectwa Nowenny pompejańskiej ale uważałem, że trzech różańców w ciągu dnia nie dam rady odmówić.
Read More

Dorota: Dziękuję Maryjo za opiekę!

Szczęść Boże wszystkim. Pierwszą NP zaczęłam odmawiać w kwietniu 2016r., a w niedzielę 25.09.2016 skończyłam odmawiać drugą Nowennę Pompejańską.
Read More

Agnieszka: też chę podzielić się swoimi wrażeniami

Witam. Nie wiem, czy napiszę to tak ładnie jak inni, których świadectwa czytałam. Odmawiam teraz kolejną nowennę. Wszystko się jakoś tak dziwnie zaczęło. Kiedykolwiek włączałam internet, na jakiejkolwiek stronie, praktycznie zawsze pojawiała mi się informacja o nowennie pompejańskiej. (nawet na pudelku :) ). Po jakimś czasie weszłam w jedną z...
Read More

Barbara: Moje pierwsze świadectwo

Pragnę złożyć moje 1 świadectwo .Jestem w trakcie odmawiania 2 nowenny .1 była w intencji córki o dary duchowe, powrót jej do sakramentów swietych . Dla mnie był to cudowny czas łaski i wiary w opiekę Najswietszej Panienki .
Read More

Kobieta na początku drogi: Odnalazłam prawdziwą miłość życia

Chciałabym podzielić się świadectwem odnalezienia Miłości życia – Bóg intencję potraktował dosłownie, “po swojemu”, ale lepszemu. Po nieudanym związku byłam zrozpaczona i wiedziałam, że tylko cud może mi pomóc znaleźć autentyczną miłość, mam już swoje lata. Zastrzegam, że będzie to dłuższy tekst i nie skończy się tak przewidywalnie jak opowieść o kobiecie i mężczyźnie, którzy za sprawą nowenny są razem szczęśliwi. A więc… Moje życie było życiem przeciętnego katolika – msza w niedzielę, pacierz wieczorem, nie zabijałam, nie kradłam i miałam jako taką relację z Bogiem – na tyle poprawną, że w życiu odczuwałam niewyjaśnione szczęście mimo wielu długo trwających i bolesnych zdarzeń. Uważałam, że to wystarczająco dużo aby uważać się za rzeczywiście wierzącą, praktykującą. Nie patrzyłam na innych z góry. Poznałam pewnego mężczyznę z którym stworzyłam kilkuletni związek. Mimo iż logika podpowiadała mi, że z człowiekiem zwalczającym Kościół nic dobrego nie stworzę, w swojej głupocie uznałam, że jak ktoś chce, to się dogada. I faktycznie, obie strony starały się jak mogły i funkcjonowało to całkiem nieźle. Uważałam, że moja wiara jest silna i człowiek ten nie jest w stanie ściągnąć mnie na dno. Na pierwszy rzut oka. Faktycznie byłam cały czas rozdarta wewnętrznie. Człowiek ten niepostrzeżenie ściągał mnie niżej i niżej, a ja nie zauważyłam, że oddaliłam się od Boga. Mój rytm się przecież nie zmienił – co niedzielę kościół, pacierz i tak dalej. Zabrakło mi na tyle rozumu, że nie dostrzegłam, że nie da się połączyć grzechu z “bycia wierzącym praktykującym”. Byłam przekonana o tym, że jest nadal OK, chodziłam do spowiedzi gdzie spowiadałam się szczerze, a jednak nie widziałam swojej obłudy. A Bóg w tym czasie zsyłał różne kataklizmy bym to nazwała – groźbę śmierci, groźbę kalectwa i choroby.. No i co ja robiłam? Na kolana – nowenna. Każda z nich została wysłuchana i byłam niezmiernie wdzięczna za to – ale się nie zmieniałam. W końcu Bóg zaczął się stopniowo “usuwać” z mojego życia (i piszę tu celowo w cudzysłowie). Po pewnym czasie poczułam, że nie ma już tego szczęścia, które było dawniej, więc z moim mężczyzną podkręciliśmy śrubę – zwiedziliśmy piękny kawał świata i bawiliśmy się w najlepsze. A ja byłam w coraz gorszym stanie. W końcu było tak źle, że zwróciłam się do Maryi o pomoc, cokolwiek miałoby się stać. I skończyło się – nasz związek się rozpadł. Znów nowenna została wysłuchana. Dotarło do mnie po czasie, że Maryja wyciągnęła mnie tak na prawdę z bagna w którym tkwiłam już po uszy. Nie chcę pisać, że ten człowiek to bagno – czyny, których się dopuszczaliśmy to było bagno. Nie mogłam zrozumieć, czemu moje nowenny są wysłuchiwane, skoro jest tyle tu osób, które proszą a nie otrzymują, a są lepsze ode mnie na pewno. Zaczęłam więc uparcie szukać odpowiedzi w Internecie. Dłubałam wytrwale i długo aż pewnego dnia w moje ręce trafiła książka będąca dziennikiem rozmów pewnej mistyczki z Jezusem. Tam nie znalazłam odpowiedzi “czemu” ale mój obraz świata się zupełnie zatrząsł. Dotarło do mnie w końcu, że tak na prawdę Bóg był zawsze przy mnie i się troszczył. Było tyle nieprawdopodobnych “zbiegów okoliczności”, które nie powinny się wydarzyć i sytuacji, które skończyć się mogły dla mnie tragicznie, a mi włos z głowy nie spadł. Wszystkie trudne sytuacje były po to aby mnie odpowiednio ukształtować i zwrócić do Niego i teraz za nie dziękuję. Byłam tak niewdzięcznym dzieckiem, a Bóg tak bardzo kochał i cierpiał. I czekał. Moja intencja została wysłuchana, znalazłam Miłość życia. Nie sądziłam, że napiszę takie świadectwo – typowo religijne. Jest to jedyna Miłość jaka istnieje. Cierpliwa, nieustająca, cierpiąca, znosząca obelgi i zapomnienie, niezawodna, niewyczerpana, ogromna i wierna. Tylko Bóg, Jezus, Maryja dają Miłość. To co jest na Ziemi to słaba namiastka. Żaden człowiek nie byłby w stanie dać takiej miłości – będziemy rozczarowani. Poczułam jak bardzo byłam/jestem kochana i chcę się odwdzięczyć w ułomny, bo ludzki, sposób. Pojęłam czym jest miłość Chrystusa i czym powinna być w ogóle miłość. Jak bardzo brzydko Go traktujemy jedynie prosząc o coś. On daje miłość bezinteresownie, a my jesteśmy bardzo interesowni, zajęci swoimi sprawami, skupieni na swoich małych problemach. Jak bardzo jesteśmy obojętni na Jego cierpienie. Tak na prawdę to, czy mamy pracę, związek czy zdrowie nie jest istotne…Powierzyłam Mu swoje życie aby nim kierował – ja robiąc po swojemu, znów wejdę w jakieś tarapaty. Teraz staram się myśleć aby robić to, co On by chciał w danej sytuacji chociaż zdarzają mi się często upadki. W każdym człowieku jest Bóg i próbuję kontrolować swoje postępowanie w stosunku do innych ( mimo, że nigdy nie byłam złośliwa), ważyć dokładnie słowa aby żadnym nieodpowiednim słowem nie urazić drugiego człowieka, wyzbyć się pychy ( a pychą jest także nasze samozadowolenie z osiągnięć – i tak wszystko mamy od Boga więc nie mamy czym się szczycić), kształtować serce by stawało się szlachetniejsze i podejmować wyrzeczenia aby zadośćuczynić Mu za zło świata i przede wszystkim nie osądzać i być wyrozumiałym dla innych ( dla mnie szczególnie trudne jest być wyrozumiałym dla myślących o sobie jako pobożnych katolikach gdy widać ich małość ). Jestem tylko człowiekiem więc będę wystawiana non stop na próby i nieraz się załamię, ale ważne, że teraz widzę cel i sens każdego upadku i cierpienia. Wszystko co nam się zdarza ma nas zbliżyć do Boga bo to jest jedyny cel w jakim jesteśmy na Ziemi – mamy sobie na niebo zapracować trudami na tym padole. Na początku tej nowenny myślałam jedynie o mężczyźnie i ogromnej chęci stworzenia z nim cudownej rodziny, teraz nie wiem, czy związek to dobre rozwiązanie dla mnie. Jeśli miałby mnie odciągnąć od Boga to będzie to złe rozwiązanie i lepiej by było dla mnie jakbym do końca życia została sama. Na końcu i tak nie mamy męża/żony a tworzymy związek z.. Bogiem właśnie. A jeśli Bóg zdecyduje inaczej, niech ten jedyny będzie dopiero na drugim miejscu.

Regularny biuletyn pompejański!

Otrzymuj wiadomości pompejańskie na e-mail

Zapisując się do tego biuletynu, będziesz otrzymywać informacje związane z nowenną pompejańską, Pompejami, sanktuarium w Pompejach, ważnymi wydarzeniami oraz wyjątkowymi promocjami. Zostań z nami w kontakcie!

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

8 komentarzy do "Kobieta na początku drogi: Odnalazłam prawdziwą miłość życia"

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Tina
Gość

Przepiękne świadectwo, gratuluje

Michał
Gość
Michał

Poruszajace. Chyba ide tym tokiem rozumowania od jakiegoś czasu.

MK
Gość

Madre swiadectwo.Ile w nim wartościowych slow.Z tego świadectwa wiele można się nauczyć i zrozumieć zycie z Panem Bogiem.Zycze autorce świadectwa Blogoslawienstwa Bozego.

Ewa
Gość

Pokazałaś prawdziwą dojrzałą wiarę. Bardzo pragnęłaś i byłaś natarczywa w pragnieniu serca i dlatego otrzymałaś światło Ducha Świętego. Bez tego światła zrozumienie dzienniczka nie byłoby możliwe. Byłam w zbliżonej sytuacji i przez „przypadek” w Internecie natknęłam się na Poemat Boga Człowieka Marii Valtorty. Moje życie zminiło się o 180°. Teraz widzę i rozumię podobnie jak ty. Modliłam się wowczas tajemnicami szczęścia.

Autorka świadectwa
Gość
Autorka świadectwa

Przeczytam! Dziękuję

Autorka świadectwa
Gość
Autorka świadectwa

Dziękuję Wam za ciepłe słowa, spodziewałam się raczej gorzkich z powodu swojego wcześniejszego postępowania.

Monika
Gość
Monika

Piękne ! Sama zadaje sobie też to pytanie. Z kim chce być ? Chce być z Bogiem. Jeśli człowiek na mojej drodze będzie miał mnie odciągać od Niego to mimo potrzeby bliskości z drugim człowiekiem.. ja z tego zrezygnuje… też to zrozumiałam. Miłość Boga jest idealna. Na ziemii takiej nie ma.

Kamyk
Gość

Super dziewczyno! Niech Ci Pan Bóg błogosławi.

Czy wiesz, że autor

nowenny pompejańskiej

napisał też…

Miesięczne nabożeństwo

do świętego Józefa

w sprawach trudnych

w ROKU ŚW. JÓZEFA!