Marlena: Odzyskaliśmy siebie, odzyskaliśmy życie!

Witajcie. Pragnę w tym miejscu złożyć świadectwo o, chyba niezliczonych łaskach, jakimi Maryja obdarowała moją rodzinę. Otóż odmawiałam nowennę pompejańską jednocześnie z moim mężem (on dawno złożył tu swe świadectwo) w intencji opieki Matki Bożej nad zdrowiem i całym życiem mojego męża, cierpiącego na depresję, a borykającego się od kilku lat z ogromną ilością problemów zawodowych, obecnych jak i przeszłych, prywatnych, a także finansowych.
Read More

Milena: Świadectwo wysłuchania 2 nowenn pompejańskich ! :)

Swoją pierwszą modlitwę pompejańską rozpoczęłam na przełomie 2012/2013 roku prosząc o dar macierzyństwa. Z mężem staraliśmy się o dziecko ponad rok czasu i nadal dwie czerwone kreski nie widniały na teście ciążowym. Po pół roku od zakończenia modlitwy pompejańskiej zostałam wysłuchana przez Matkę Boską i dokładnie 11 sierpnia dowiedziałam się...
Read More

bxx88: Maryja i Bóg prowadzą nas abyśmy nie upadli

Kochani dlugo sie do tego zbieralam nawet nie mialam pojecia, ze po ukonczeniu Nowenny Pompejańskiej powinno napisac sie swiadectwo. Troche mi zajelo aby sie zebrac z tym, gdyz b.duzo obowiazkow na glowie mam. 1sza Nowennę Pompejańską zaczelam lecz nie ukonczylam ale nie poprzestalam na tym zaczelam 2ga i tez nie...
Read More

Marzena: To właśnie dziś, po 4 latach przystąpiłam do spowiedzi

To właśnie dziś,po 4 latach przystąpiłam do spowiedzi i wierzę,że to dzięki wstawienniczej opiece Matki Bożej,która ukazała mi Jezusa miłosiernego.
Read More

A: Wczoraj mąż powiedział, że na nowo się zakochał we mnie!

Wczoraj mąż powiedział, że na nowo się zakochał we mnie. Bardzo dziękuję za wysluchanie :)
Read More

Sylwia: Uzdrowienie które trwa

Luty 2017 rok wtedy dowiedieliśmy się, że mama ma nowotwór złośliwy płuc. W pierwszym momencie uczucie żalu, smutku, bezradności i strachu. Mimo tego trzeba było działać.Zaczęła się walka. Jedna na płaszczyźnie medycznej, druga jeśli mogę tak powiedzieć na płaszczyźnie duchowej. Wiele się nie zastanawiając pojechaliśmy do Czatachowej. Jak wierzymy tam Pan Jezus zaczął uzdrawiać mamę. Modlitwa wstawiennicza Ojca Daniela, ciepło które mama wtedy poczuła było dla nas iskrą wiary i nadziei, która z czasem coraz bardziej się rozpalała. Zaczęliśmy się gorąco modlić całą rodziną, nie było dnia bez mszy świętej. Nie rozstajemy się po dzień dzisiejszy z różańcem, naszą przewodnią modlitwą jest Nowenna Pompejańska. Bo kto jak nie nasza Najlepsza Matka w pełni wyslucha swoje dzieci i uprosi u Syna łaski.
Kolejne badania , pobyty w szpitalach, z jednej strony dobijały z drugiej motywowały do głębszej modlitwy. Ku zdziwiniu wszystkich mama bardzo dzielnie znosiła każde cierpienie, nie skarżąc się i nie załamując- już wtedy mogliśmy dostrzec opiekę Maryi i obecność Jezusa. Dalsze badania, wyniki, decyzje- zastosowanie chemioterapii. I znów widoczne działanie Pana Jezusa. Każdy wie jak ludzie czują się po chemioterapii. Mama pomimo chemii indukcyjnej( jednej z najsilniejszych) można powiedzieć,że przechodziłą ją prawie bez skutków ubocznych. Nie wymiotowała ani razu, włosów straciła tylko połowę, była trochę osłabiona. W między czasie uczestniczyła w kolejnych modlitwach wstawienniczych, w mszach o uzdrowienie w Rzeszowie, w Gliwicach. Tam też Pan Jezus powiedział nam przez wstawienników, żebyśmy się nie bali, że dokończy swojego dzieła, że mama będzie zdrowa, żebyśmy się nie poddawali nawet gdy lekarze będą mówić, że jest źle. I tak tez było. Kolejny cud, guz po chemioterapii zmiejszył się o 80%. Wielką radoś i szczęście przerwały kolejne badania, komórki nowotworowe uodporniły się na podawną chemię. Może to była dla nas kojelna próba. Chwila zdołowania, która zmotywowała nas do jeszcze głębszej modlitwy. Dowiedzieliśmy się o modlitwach do Ran i Krwii Jezusa. Bo przecież to tam jest nasze uzdrowienie i życie.
Jesteśmy teraz na etapie brania inhibitorów. I doświadczamy kolejnych cudów. Szybkość działania inhibitorów zaskoczyła nawet lekarzy.Guz się zmiejszył, wyniki krwi znacząco się poprawiły.Mija prawie rok jak dowiedzieliśmy się o chorobie mamy. Przez ten czas było dużo lepszych i gorszych dni. Mimo to mamy w sercu i głowie słowa Pana Jezusa, które kierował do mamy i do nas. Mamy pewność, że zostanie uzdrowiona,że Jezus dokończy swojego dzieła. Nie ustajemy w wierze i modlitwie. Cała ta sytuacja bardzo zbliżyła ns do Boga. Nie zawsze cuda dzieją się na pstryknięcie palca, czasem trwają dłuższy czas tak jak w naszym przypadku. Jedno jest pewne Pan Jezus uzdrawia moja mamę, a my nie wyobrażamy sobie już życia bez Boga i Maryi. Chwała Panu!

Regularny biuletyn pompejański!

Otrzymuj wiadomości pompejańskie na e-mail

Zapisując się do tego biuletynu, będziesz otrzymywać informacje związane z nowenną pompejańską, Pompejami, sanktuarium w Pompejach, ważnymi wydarzeniami oraz wyjątkowymi promocjami. Zostań z nami w kontakcie!

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

3 komentarzy do "Sylwia: Uzdrowienie które trwa"

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Krystyna
Gość
Krystyna

Przepiękne świadectwo wiary i otrzymywanych łask. Bogu niech bęą dzięki!

Ewa
Gość

Panu Bogu nich będą dzięki za Jego miłość i miłosierdzie!

Dorota
Gość
Dorota

Pomodlę się za twoją mamę do Dzieciątka Jezus dobrego zdrowia.

Niech święty Michał cię wspomaga i broni przed piekielnym wrogiem!

 

– św. o. Pio – 

Swojej duchowej córce, Linie,
o. 
Pio napisał: Niech św. Michał cię
broni przed piekielnym wrogiem!

 

To zdanie stało się początkiem nabożeństwa do Michała Archanioła,
które pobłogosławił i rekomendował  
sam św. ojciec Pio.