E. – LIST: Małżeństwo w zawieszeniu

Pierwszą Nowennę zaczęłam odmawiać 8 marca tego roku, gdyż od miesiąca przeżywałam kryzys w małżeństwie. Szukałam „skutecznej” modlitwy o uratowanie małżeństwa i natrafiłam na NP w internecie. Mąż „pogniewał” się na mnie po niewinnej sprzeczce. Z dnia na dzień przestał odzywać się i całkowicie ignorował mnie.
W naszym małżeństwie nie było poniżania, przemocy, przekleństw, wyzwisk, jedynie sprzeczki i drobne nieporozumienia. Ciche dni jak zdarzały się, trwały krótko i wszystko potem biegło dawnym torem. Nasz „staż małżeński” to dopiero 5 lat. Dawno temu owdowiałam, a po wielu latach zawarłam ponownie ślub kościelny. Nie mamy wspólnych dzieci, bo jesteśmy już wiekowo dojrzali. Po tygodniu milczenia, maż oznajmił, że chce rozwodu. „Bo mamy odmienne poglądy na wiele spraw”- tak uzasadnił. Co takiego? – zapytałam. Jednak nie podał żadnych argumentów, spakował ubrania i tyle go widziałam. Siedziałam jak sparaliżowana.Wyprowadził się do mieszkania po swoich nieżyjących rodzicach, 20 km ode mnie. Miał przyjechać za dwa tygodnie po resztę rzeczy, ale nie ma go już od lutego. Nie mogłam uwierzy w to jego odejście. Ten, który mnie rozpieszczał, obsypywał kwiatami, szeptał czułe słówka, nagle odchodzi. Przez te 5 lat przeżywaliśmy wspaniałe chwile. Wspólne wczasy w Polsce i Europie, górskie wędrówki, spacery zawsze za rękę i nagle… koniec. Kiedy wreszcie dotarło do mnie, że mąż na prawdę nie żartuje, długo płakałam, miałam bezsenne noce, nie jadłam. W końcu postanowiłam modlić się i prosić wszystkich świętych o jego powrót do mnie.
Pierwsza NP o „ocalenie naszego małżeństwa”, potem druga o „odrodzenie relacji między nami”, po niej trzecia o „nawrócenie męża na drogę Bożych Przykazań”, modliłam się także NP się za „dusze w czyśćcu cierpiące ”z prośbą o ich wstawiennictwo. Obecnie modlę się o NP. „żeby Duch Święty oświecił jego rozum i skruszył serce”. Oprócz tego modliłam się do Matki Bożej rozwiązującej węzły, do św. Rity, św. Józefa, św. Judy, św. Ekspedyta, św. Marty, do Ducha świętego i wiele innych modlitw. Np. 4 kroki ks. Ivancica, koronką wyzwolenia, krucjatą, napisałam list do Świętego Józefa itp. Jeździłam do ojca egzorcysty, z którym przeprowadziła długa rozmowę, i który modlił się nade mną. Zamówiłam także u tego ojca msze święte za męża i siebie. Słucham kazań, rekolekcji, odprawiam kolejną sobotę miesiąca( Wynagrodzenie składane Niepokalanemu Sercu Maryi) i…. czekam na jakikolwiek gest pojednania męża ze mną. Jedynym gestem męża było słowo „dziękuję” kiedy wysłałam mu życzenia imieninowe i urodzinowe. Chodzę do kościoła w piątki, soboty i niedziele i przystępuję do spowiedzi co 2 -3 tygodnie. Wcześniej chodziłam raz w tygodniu lub co 2 tygodnie, wraz z mężem, ale przyznam, że nie przeżywałam mszy tak jak obecnie. On też był raczej ciałem, a nie duchem. Nie stawialiśmy Boga na pierwszym miejscu i to nas zgubiło.
Teraz jest inaczej, nawróciłam się, chociaż zawsze myślałam, że jestem przyzwoitą katoliczką. O jakże myliłam się!!! Obecnie, każdą mszę przeżywam sercem, a każdą komunię św. ofiarowuję w jakiejś intencji.
Pocieszające jest to, że do tej pory nie usłyszałam ponownie o chęci wniesienia przez męża sprawy rozwodowej, jednak telefon milczy i brak sms- ów na moje propozycje pojednania. Mąż od lutego nie przyjechał po resztę rzeczy, jak zapowiadał. Czekam z nadzieją, że Matka Boża wysłucha mojego błagania o męża przemianę duchową.
Oczywiście, zły często przeszkadza. Kiedy zaczęłam odmawiać pierwszą Nowennę, wszystkie sprzęty domowe zaczęły psuć się: lodówka, komputer, drukarka, auto, kosiarka itp. Ciągle coś gubiłam lub zapominałam gdzie położyłam, choć uchodzę za uporządkowaną osobę. Rwał mi się różaniec i często plątał. Na szczęście mam kilka poświęconych. Ciągle byłam senna, miałam „napady” ziewania, nawet jak byłam w pełni wypoczęta. W kościele zaś łapał mnie tak straszny kaszel, że musiałam ssać tabletki, żeby ludzi i księdza nie rozpraszać. Wiem, że moja modlitwa nie zawsze wygląda tak jak powinna. Niekiedy jestem zmęczona, mam problemy ze skupieniem. Często czuję rozdrażnienie, niepokój, złość. Bywa, że przychodzą myśli, które odwracają moją uwagę od modlitwy. Wszystko robił zły, aby mnie zniechęcić. Wcześniej nigdy czegoś takiego nie doznałam, lecz nie poddaję się. Kiedy jest mi bardzo źle, to słucham w ciszy „Akt oddania przeciw niepokojom i zmartwieniom” i powtarzam „Jezu, Ty się tym zajmij”. Podczas rekolekcji wielkanocnych, odbyłam wszystkie Drogi Krzyżowe w intencji powrotu męża. Chodzę na msze o uzdrowienie, powierzając małżonka osobę.
W czasie odmawiania NP otrzymałam liczne łaski, np. łaskę spokoju, głębszego przeżywania eucharystii, „wyzbycia się” trzech grzechów, które od lat natrętnie powracały. Uniknęłam wypadkowi drogowemu… a było groźnie. Wiem, że to są cuda dane od Boga. Modląc się, przebaczam wszystkim tym, którzy mnie skrzywdzili i błogosławię im. Wiem, że przebaczenie jest bardzo ważne, ponieważ brak przebaczenia zamyka drogę na uzdrowienie. Zawsze znajduję czas na modlitwę, po prostu krócej śpię. Co tydzień wysyłam prośby modlitewne do różnych zakonów. Wysłałam również intencje mszalne do Lichenia, oraz zamówiłam 18 mszy do Miłosierdzia Bożego. Zawierzyłam Maryi nasze małżeństwo i wykupiłam świecę, która zapłonęła 8 grudnia w Fatimie, u stóp cudownej figury Fatimskiej Pani. Codziennie odprawiane są msze św. wieczyste za męża w Zakopanem –Olczy. Także moja mama modliła się NP o nawrócenie mojego męża.
Wspomnę jeszcze o czymś ważnym.. Na początku odmawiania mojej pierwszej NP w 18 dniu, miałam o świcie sen, że mój mąż do mnie wrócił, rozmawiał ze mną, przytulał i obejmował. Byłam bardzo szczęśliwa. Zbudziłam się i zaczęłam na siedząco odmawiać tajemnicę radosną. Jak skończyłam tę część, to położyłam się jeszcze, gdyż było dość wcześnie, by wstawać. Miałam zamknięte oczy i po jakimś czasie usłyszałam w półśnie wyraźny głos „WIARA CZYNI CUDA”. Może ktoś pomyśli, że to były urojenia zdesperowanej osoby. Nic podobnego!!! To były wyraźne słowa, które mnie jakby na wskroś przeniknęły. Nigdy czegoś takiego nie doznałam. W przeddzień będąc bardzo zrezygnowana i zrozpaczona, modląc się, błagałam Maryję, żeby dała mi jakiś znak z Nieba, czy nasze małżeństwo Bóg zdoła uratować. I ten znak trzyma mnie w nadziei, że moje małżeństwo będzie ocalone.
Mateńko, dziękuję Ci za mojego męża i za nasz kryzys, bo dzięki temu bardziej zbliżyłam się do Ciebie, Twego Ojca i Syna. Miej mnie w opiece, dodawaj sił, by wytrwać. Wiem, że pozostało mi czekać i ufać Mateńce. Przyrzekłam sobie, że już zawsze będę odmawiała różaniec w różnych intencjach, bo tak wiele cudów czyni Maryja. Ponadto, ta modlitwa ubogaca nas i ma się wrażenie, że KTOŚ zawsze z nami jest. Mam wielką nadzieję, że napiszę inne świadectwo, o tym jak nasze małżeństwo zostało uratowane. Szczęść Boże wszystkim czytającym!!!

"Królowa Różańca

Jeszcze taniej!

- juz od 2

.

Świętego"

12
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
10 Wątki komentarzy
2 Wątki z odpowiedziami
1 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
9 Autorzy
EwaulaMagdalenaE.D.Hanka Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Iwona
Gość
Iwona

Przepraszam Cię, ale jestem zdumiona walką, jaką dotyczysz i ilością modlitw i miejsc, gdzie je kierujesz.Widzę ogromne poświęcenie i zaangażowanie z Twojej strony, ale brak mi tu pokory i zgody, akceptacji, że nie będziecie razem, jeśli taki jest plan niebios.Walczysz, ale może on już nie kocha i nie chce..

Klara
Gość
Klara

Jezeli Bog nie uratuje Pani malzenstwa mimo TYYYYLU modlitw, mszy to ja juz nie wiem…. pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego!

Syl
Gość
Syl

Jestem w bardzo podobnej sytuacji, tyle że walczę od kwietnia i mój ukochany nie był moim mężem. Jednakże zanim go poznałam, modliłam się NP o poznanie go i od razu wiedziałam, że to ta osoba.., więc traktuję tą relację jak połączenie przez Boga, dar, łaskę, nie przypadek. Było idealnie, a po 2 latach poszło o zupełne drobiazgi, których nie rozumiem do dziś, a on się zupełnie nie odzywa, nie odpowiada, nie odbiera.. Modlę się nawet tymi samymi modlitwami i też bardzo zbliżyłam się do Boga, za co bardzo Mu jestem wdzięczna. Byłam jeszcze na pieszej pielgrzymce na Jasnej Górze. Wierzę… Czytaj więcej »

Marta
Gość
Marta

Może wlasnie musis odpuścić te wszystkie modlitwy ten ogrom modlitw, bo to tak jakbyś wątpiła w wysłuchanie twoich próśb. Uspokój sie módl sie spokojniej i własnymi słowami…

Hanka
Gość
Hanka

Jeśli było tak wspaniale to nie ma się co martwić – mąż na pewno przemyśli sprawę i wróci. Gorzej jeśli wcale tak wspaniale nie było albo wspaniale było tylko Pani i żyła Pani jakąś ułudą. Warto zastanowić się nad sobą i swoim postępowaniem co mogło spowodować tak gwałtowną reakcje męża. A może problemy były i wcześniej ale zamiatane pod dywan? Czasami warto mimo wszystko się w małżeństwie pokłócić i rozładować atmosferę 🙂 W każdym razie, od takiej osoby jaką Pani jest w tej chwili mąż uciekł więc jeśli się nic nie zmieni to i o powrót będzie trudno. Warto się… Czytaj więcej »

E.D.
Gość
E.D.

Bardzo dziękuję wszystkim osobom o rady, z pokorą wezmę je do serca i wcielę w życie. Jak napisałam na początku, zaczęłam modlić się NP i nie tylko, od marca. Obecnie moja „walka” ogranicza się do znacznie mniejszej ilości modlitw. Przez parę miesięcy poznałam chyba wszystkich możliwych świętych. Wracałam do pustego domu, jadłam, sprzątałam i do internetu… Klikałam, czytałam, słuchałam i modliłam się do późnych godzin. Cóż miałam robić, nie lubię opowiadać koleżankom i znajomym o swoich osobistych troskach. Moje dorosłe dziecko z pierwszego małżeństwa mieszka w bardzo odległym mieście w Polsce. Brat pracuje za granicą, mama osobno w innym domu.… Czytaj więcej »

Magdalena
Gość
Magdalena

E.D. to naprawdę naturalne, że sięgasz po wiele modlitw i prosisz o pomoc wielu świętych. Sama również tak miałam gdy rozpoczęłam moją przygodę z nowenną. Tak to jest, gdy „wracamy” do Pana Boga:-)
Sama wiele przeszłam w życiu i jestem przekonana, że Twoja pokora zostanie doceniona. Kiedyś mądry psycholog powiedział mi, że
czasem zmiana przychodzi u męża po dłuższym czasie. Może musi doświadczyć rozwodu, samotności i głupoty, by wreszcie coś zmienić. Z Panem Bogiem:-)

E.D.
Gość
E.D.

Dziękuję Magdaleno!!! Mądre słowa tego psychologa… Z Panem Bogiem!!!

Ewa
Gość
Ewa

Przepraszam, dla mnie to lekka hipokryzja niektórych tu piszących…zarzucanie, że Pani się za dużo modli….żeby odpuścić modlitwę o powrót męża, bo może już nie kocha….to co można się modlić o powrót małżonka, ale nie za dużo? Ja szanuję Pani postawę, widać, że dostrzegła Pani błędy podczas małżeństwa, to, że Bóg nie był na pierwszym miejscu, piekne jest to, że trudne doświadczenie przemienilo Pani serce…nauczylo przebaczać…Myślę, że trzeba się nadal modlić o powrót męża. Małzenstwo sakramentalne na tym polega, że małżonkowie stają się jednością, więc zupełnie nie przemawia do mnie argument żeby „odpuścić bo moze sie odkochał”. Przecież są wzloty i… Czytaj więcej »

ula
Gość
ula
E.D.
Gość
E.D.

Dziękuję Ula!!!

E.D.
Gość
E.D.

Bardzo dziękuję Ewo!!! Będę modliła się o przemianę serca męża, bo również mam takie odczucie, że jestem odpowiedzialna za jego zbawienie. Nie chcę „odpuszczać”, bo wciąż go kocham, nawet bardziej niż wcześniej. A zły… niech się wścieka. Wspomnę również w modlitwie Ciebie i inne osoby, które cierpią podobne kryzysy i zupełnie inne. Każdy na tej Ziemi przechodzi swoją większą lub mniejszą Golgotę i szuka wsparcia w modlitwie, w przychylnym słowie, pocieczeniu czy poradzie. Trwajcie W Bogu!!!!

Pielgrzymuj z nami!

- poznaj niezwykłą historię

Sanktuarium 

w Pompejach!