Teresa: Uzdrowienie relacji i przemiana mamy

Już dawno chciałam złożyć tu świadectwo. Modliłam się nowenną pompejańską za moją mamę, o uzdrowienie wewnętrzne dla niej. Myślę, że można śmiało powiedzieć, że moja mama przez wiele lat była toksyczną osobą i naprawdę bardzo mnie raniła. Po każdym spotkaniu z nią czułam się wyczerpana psychicznie. Jednocześnie miałam świadomość, że jest samotna. Z drugiej jednak strony nie widziałam, żeby z naszych spotkań rodziło się coś dobrego. Postanowiłam powierzyć to Matce Bożej. Szczerze mówiąc, to chyba nawet nie spodziewałam się wielkich efektów, zbyt wiele lat znam moją mamę, za dużo było ran i chyba nie chciałam się po raz kolejny zawieść. Jednak widzę bardzo wyraźnie, że moja mama naprawdę bardzo się uspokoiła wewnętrznie, właściwie od czasu odmówienia nowenny (a minął już prawie rok) nie było między nami ani jednej wielkiej awantury. Moja mama nie stała się oczywiście z dnia na dzień aniołem, ale jest bardzo duża poprawa. Możemy się spotykać i te spotkania mogą być całkiem przyjemne. Widzę też, że inaczej odnosi się do mojego męża, a to było dla mnie bardzo ważne. Odmawiając nowennę, składamy obietnicę, że będziemy głosić ludziom o jej miłosierdziu. Dlatego składam to świadectwo i innych też do tego zachęcam.

Nie przegap ciekawego świadectwa!

Czy wiesz, że zapisując się do biuletynu, co piątek będziesz otrzymywać najświeższe świadectwa nowenny pompejańskiej?

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

4 komentarzy do "Teresa: Uzdrowienie relacji i przemiana mamy"

Powiadom o
avatar
Kris
Gość

Właśnie takie świadectwa trafiają najbardziej do wyobraźni. „nie spodziewałam się wielkich efektów”. Pomyśl teraz, co mogłoby się stać gdybyś modliła się z silną wiarą, że ta modlitwa przyniesie wielkie efekty 🙂

Katarzyna
Gość
Katarzyna
Pani Mama prawdopodobnie nosi w sobie zranienia z przeszłości,mogą pochodzić z dzieciństwa,a zostały zadaneprzez Jej rodziców,a z kolei ,rodzice doświadczali złych uczuć od swoich itd. Moja ś.p.Mama też nie rozumiejąc mnie czasem raniła mnie słowem,ale twierdziła,że ja ranię Ją.Kochałam Ją,a ona mnie ,jednak często się poróżniałyśmy.Gdy zachorowała ,przez kilkanaście miesięcy miałyśmy okazję przepracować wiele razem.Brakuje mi Jej bardzo i często myślę,o Jej relacji z własną Mamą (bardzo zimną),a z kolei moja Babcia,wychowywana była przez macochę,więc nie miał kto nauczyć Jej miłości. Pielęgnujcje Panie relacje mama-córka i dbajcie o siebie.Jak najczęściej proszę mówić Mamie „kocham Cię”,na początku to będą obce słowa… Czytaj więcej »
enia
Gość

Katarzyna dobrze napisałaś o zranieniach , zranienia są już od poczęcia, w łonie matki
Na Mszach św o uzdrowienie Jezus leczy te zranienia , można przez internet odsłuchać , Bóg uzdrawia przez internet . Jest Krucjata Eucharystyczna , warto odprawić

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Moja mama niestety tez juz nie zyje ja bardzo czesto jej mowilam ze ja kocham

wpDiscuz

Wyjatkowe kompendium o
nowennie pompejańskiej:

Tylko teraz otrzymasz… 
drugi egzemplarz za 1 grosz!

A może tak chcesz otrzymywać co piątek
powiadomienia o nowych świadectwach?

TAKalboNIE
…a więc zapisz się już teraz do powiadomień:
A teraz odbierz pocztę i kliknij łącze potwierdzające

Zamknij