Kochająca – LIST: Wytrwałość kiedy brak sił

Odmawiam drugą Nowennę Pompejańską….teraz jednak mam moment zwątpienia….
nasze początki były wspaniałe, los nam sprzyjał, wszystko dobrze się toczyło, on mówił, że jest wspaniale, że jestem najlepszą żoną jaką mógł sobie znaleźć….urodziła się córeczka, dwa lata później urodził się synek, mój świat się zmienił, przybyło obowiązków: praca, dom, dzieci, wstaję o 5, idę spać o 23….
To moja wina, w ciągu tego ostatniego roku, to ja zwątpiłam w nasze małżeństwo kiedy było mi ciężko przez dużą ilość obowiązków, przez jego bierność, skończyła się taka czułość między nami, pojawiła się moja złość, że nic nie robi, a ja jestem taka zmęczona…. wówczas powinnam myśleć, że małżeństwo jest na dobre i na złe, powinnam to udźwignąć, powinnam się modlić o zmianę zachowania i nawrócenie męża, aby więcej się udzielał, powinnam go bardziej kochać….myślę, że dostałam jakąś rolę, ale ją zaprzepaściłam…..
Albo ktoś nam źle życzy, skoro wszystko dobrze się toczyło, a potem nagle trach….jeden wypadek męża, drugi wypadek męża, samochód doszczętnie rozbity, wypadek mu „otworzył” oczy, że to życie, które prowadzi to nie to…
To tego dochodzi wpływ społeczny i to, że nie potrafi żyć bez pieniędzy chce prowadzić bogate życie, a nie stać go na to, dlatego też zaciągnął bardzo duży kredyt w czasach studiów, wiedziałam o tym, weszła w to wszystko, bo wiedziałam, że to ogarniemy…
no ale mamy tą dwójkę dzieci, kasa na styk, udaje nam się wyjść do kina, na siłownię, chodziliśmy razem na salsę, bo uwielbiamy tańczyć, bo ja kocham salsę, chce iść na imprezę z kolegami idzie, chce zrobić tatuaże robi – daję mu wolną rękę, nie blokuję go, póki mi starcza pieniędzy na życie, nie wywieram presji, że najpierw powinniśmy wybudować dom i mieć coś swojego (bo mieszkamy u teściów) chcę zachować umiar we wszystkich, bo wiem, że gdybym była „zołzą” i naciskała na finanse, to nic by to dobrego nie przyniosło…
ale jednak obecnie ludzie po 30 żyją jednak inaczej, jego znajomi żyją inaczej, nie mają dzieci, albo są rozwiedzeni, podróżują, realizują się, robią kariery, na wszystko ich stać, a nie siedzą w domu z dziećmi, a jego to doprowadza do szału, że on nie może – teraz mu tłumaczę, że małżeństwo jest na dobre i złe, na zawsze, że po każdej burzy wychodzi słońce, że jesteśmy aby to razem pokonać, tłumaczę mu, że to jest jakiś okres przejściowy, przecież mieliśmy spłacić wszystkie jego kredyty, mieliśmy się budować, odrobić i dalej, hulaj duszo, możemy podróżować, bawić się, tworzyć wspaniałą rodzinę….ale nie….mówi, że podjął dorosłą decyzję i chce rozwodu, że on się nie nadaje to opieki nad dziećmi, że chce innego życia, że ja nie jestem jego miłością, nic do mnie nie czuje, że czegoś zabrakło, zabrakło miłości, czułości, zaangażowania, tylko może gdyby się bardziej angażował w dom, ja miałabym więcej czasu aby poświęcać ten czas jemu…..a potem myślę wstecz o tych różnych pięknych momentach, kilka miesięcy temu, kupował nowe meble do kuchni, sam chciał je wybrać, żeby zrobić mi niespodziankę, po powrocie z wakacji powiedział, że nasi znajomi to mają takie problemy, że nasze to pikuś, ja zapytałam jakie problemy, nic nie odpowiedział, po tym jak powiedział, że się chce rozwieść, przyszli moi znajomi na grilla, było bardzo fajnie, więc i on był zadowolony, idąc spać przytulił mnie i powiedział, że mnie kocha (a potem powiedział, że coś mu się śniło), wrócił z pracy zadowolony i pocałował mnie, kolejny dzień przyniósł zwrot w akcji, teraz mówi, że jak przez ten ostatni rok jak mówił, że mnie kocha i że jestem dla niego najważniejsza, to mówił tylko to co chciałam usłyszeć….kim on teraz jest? Źle mu było przez ten rok, powinien przyjść i porozmawiać ze mną. I jakie my mamy problemy? Starcza na życie, jesteśmy zdrowi, mamy gdzie mieszkać, mamy perspektywy, możliwości, mieliśmy plany. Po tym jak powiedział, ze chce rozwodu, zaczęłam poświęcam mu więcej uwagi, mówił, że denerwuje go to, że to jest wszystko sztuczne, że teraz jest tak jak powinno być…a więc potrafię sprawić, żeby było dobrze….Podejrzewam, że gdyby on był bogobojny od razu rozwiązaliśmy te problemy….
Odmawiam nowennę pompejańską, nowennę do niepokalanej Maryi (9 pierwszych sobót), modlę się do świętej Rity, modlę się o uzdrowienie drzewa genealogicznego i uwolnienie od mocy diabelskich, zamykam oczy i pokładam nadzieję w Jezusie i mówię „Jezu ufam sobie”, wkręciłam teściową w nowennę pompejańską, cała rodzina z nim rozmawia, ja z nim rozmawiam…..muszę przeprosić Boga, za swoje winy tak skutecznie, aby chciał mi pomóc, bo dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, a sakramentalne małżeństwo jest zawsze do uratowania, tylko Bóg zna właściwy moment…bo na razie nic…..jak był zawzięty tak jest zawzięty….napisałam ten tekst i znowu mam siłę, będę walczyć, dzisiaj córka 4-l tak po prostu rano powiedziała mi, że nie można się poddawać…nie wolno się poddawać, będę polecać nowennę i modlitwę różańcową każdemu, jak tylko to będzie możliwe to na pewno odwiedzę sanktuarium w Pompejach…ja na pewno się nawróciłam i umocniłam w Bogu.

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

32 komentarzy do "Kochająca – LIST: Wytrwałość kiedy brak sił"

Powiadom o
avatar
Martyna
Gość
Martyna

Droga Pani. To, co najbardziej uderza mnie w tym liście to brak odpowiedzialności i równowagi emocjonalnej męża i Pani uzależnienie od niego. Każdą zmianę zaczynamy od siebie. Może warto iść do psychoterapeuty? Względnie samemu poczytać, skąd biorą się toksyczne związki. Proszę nie traktować tego, jak namowę do rozwodu.

Gosia
Gość

Autorko świadectwa prowadzisz dom, opiekujesz się dziećmi i obwiniasz się za wszystko, a wina leży po stronie niedojrzałego męża, który chciałby żyć jak kawaler. Może nowenna pompejańska pomoże i otworzy twojemu mężowi oczy, ale sama nie utrzymasz tego małżeństwa, bo małżeństwo tworzą dwie osoby.

Judyta
Gość
Judyta

Módl się, dla Pana Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Jesteście jednym ciałem przed Panem Bogiem. Sakrament małżeństwa ma wielką siłę. Niech Pan pobłogosławi Ciebie, Twojego męża i wasze dzieci!

enia
Gość

Robi tatuaże i Ty dajesz wolną rękę ? Nie masz własnego zdania na ten temat?

Aneta
Gość

To tylko tatuaz,bez przesady…

Niki
Gość

Poczytaj, co mówią egzorcyści o tatuażach.

Ania
Gość

Tatuaz to brama wjazdowa do duszy czlowieka dla szatana posluchajcie sobie konferencji egzorcysty Piotra Glasa

Aneta
Gość

Bez przesady, poważnie, trzeba używać rozumu we wszystkim co się słyszy. Tatuaże rytualne, robione rozmyślnie to wtedy tak ,to inna sprawa, ale jak ktoś nie jest świadomy tego, że nie można nie otwiera żadnej bramy do duszy, ludzie…. tak samo jak popełniasz grzech, ale nie masz tego świadomości to też jest inna sprawa. Nie popadajmy w fanatyzm, że jak ktoś sobie zrobi kwiatek na kostce to wyznaje diabła…. Bo takiego myślenia diabeł chce

enia
Gość

Aneta żadnych tatuaży nie powinno się robić , to tak zaczyna się …niewinnie kwiatuszek motylek .Zapytaj się Księdza

Klara
Gość

Czytając to z boku odnosi się wrażenie, że chce Pani swojego męża wygłaskać, żeby mu było dobrze, nic nie brakowało, żeby sie nie złościł…. Jest Pani dobrą żoną, za dobrą… a mąż troche nie dojrzały. Myślę, że trzeba „tupnąć nóżką” troche i męża do pionu sprowadzić, bo myslenie ma jakby kawalerem był.
wierzę i życzę, aby w Pani życiu wszystko sie poukładalo. Pozdrawiam ciepło

Agucha
Gość
Agucha
Klara dokładnie jak napisałaś – twardo i jasno mezowi mowic: takie jest zycie, tak wygląda malzenstwo, nie zawsze jest rozowo, twoj wybor – nie ugłaskiwać – co to da? A druga rzecz, mnie się wydaje ze on probuje odszukac cos co moze winic za swoje wlasne decyzje – ze zona jest nie taka, ze tam to jest nie takie itp – to jest argumant aby uciszenie jego sumienia – a prawda jest taka ze to z nim jest nie tak. Wiadomo, w kryzysie obie strony sa winne ale decyzje o rozwoadzie podejala jedna z nich – on i te decyzje… Czytaj więcej »
Kochająca
Gość
Kochająca
Bo tak jest, dokładnie tak jest, bo zawsze marzyłam o szczęśliwej rodzinie, bo bardzo kocham moje dzieci i chcę żeby były szczęśliwe, a szczęście się zaczyna od dobrego domu, w którym jest dużo miłości, tolerancji, radości…..ugłaskiwałam męża to fakt, wiele osób mówi mi, że to błąd, bo ja chcę żeby było dobrze, teraz trochę odpuszaczam, od miesiąca wszystkie jego ubrania leżą na podłodze w garderobie, jest straszny bałagan, nie ruszę palcem, jest niedojrzałym egoistą szukającym własnej wygody, ja nie ogarniam jego myślenia, wszyscy mówią mu że tak właśnie wygląda życie i on to wie, tyle, że mówi, że on nie… Czytaj więcej »
Martyna
Gość
Martyna

Kochająca – czy to, że tak piszesz wynika z tego, że Tobie we własnej rodzinie zabrakło „dobrego domu”?

Kochająca
Gość
Kochająca
może dobrego domu nie zabrakło tak całkiem, ale czy się czułam kochana, raczej nie, rozmawiając z mamą, jej małżeństwo przechodziło takie same trudne chwile, pamiętam mamę zapłakaną i daleką, a jakieś strasznej czułości wtedy między nimi nie było….i ja teraz mam to samo..(tylko nie piszcie, że z tej analizy wynika, że potrzebuje psychoterapeuty:)…no ale w każdym bądź razie modlę się teraz jeszcze nowenną do Matki Bożej rozwiązującej węzły, mój mąż ma chyba jakieś „zaprzeszłości”, (ja też, ale to ogarnę), bardzo modlę się o pomoc dla niego teraz w sytuacji kiedy stoi na rozstaju dróg i jest pogubiony, żeby pękło to… Czytaj więcej »
Marta
Gość
Moja Droga:) Witaj w klubie, tak właśnie wygląda życie małżeńskie: dzieci, praca, praca, praca… My mamy 3-letnią córkę, też patrzymy na bezdzietne małżeńswto u nas w klatce: oni na niedzielną imprezkę z kwiatami i prezentem elegancko ubrani, a my ze spaceru z naszym dzieciątkiem ledwo żywi… Powiedz o tym swoim dzieciom gdy dorosną, zeby WIEDZIAŁY NA CO SIĘ DECYDUJĄ.. Nasze dziecko na pozór jest zdrowe, ale ostatio zdiagnozowano u niego zaburzenia integracji sensorycznej. 16 miesięcy wrzasków o to że nie chce spać boi się zasypiania, zaburzenia jedzenia (je w nocy w dzien nie chce nic jeść gdy świadomość „nie śpi”),… Czytaj więcej »
nieznajoma
Gość
nieznajoma
A mi i myślę, ze nie tylko mi jest przykro czytać takie komentarze jak tutaj… I takie świadectwo jak tutaj… NAoglądało się telenowel i myśłało, ze takie wszystko łatwe, lekkie i przyjemne będzie…. Jest tyle ludzi samotnych, tych właśnie po trzydziestce, którzy mają kasę, dobre stanowiska, wakacje i takie tam, a serce rozrywa im ból… A wiecie dlaczego? Bo bardzo chcieli by mieć męża i dzieci. Własną rodzinę z którą można by pojechac na wakacje, stracic te zarobione pieniądze. A nie liczyć na to, ze jacyś znajomi się znajdą z którymi będzie można pojechaać. Te osoby po 30 którym tak… Czytaj więcej »
Marta
Gość

Też byłam takim single usychającym z tęsknoty… Nie mogłam zrozumieć dlaczego niektóre pary małżeńskie nie chcą mieć dzieci. Teraz wiem dlaczego.

Ara
Gość

Marto Twoje wpisy czytają także osoby, które dzieci mieć nie mogą i modlą się o to bezskutecznie latami. Jak myślisz co one czują czytając coś takiego ? Piszesz, że jesteś bliska chwili zrzeczenia się praw rodzicielskich. Wiesz ilu ludzi czeka na adopcję i daloby wszystko aby byc na Twoim miejscu. I poczytaj o co tutaj się ludzie modlą. Może trochę za krótko byłaś singlem….

Klara
Gość

Ale nie wiesz w jakiej sytuacji jest Marta. Ja co prawda nie mam dzieci, ale widzę jakie są np. dzieci mojej siostry, Ona jest cala znerwicowana przez co ma problemy z kręgosłupem. Dzieci potrafią byc mega wyczerpujące i sorry.. bardzo wredne. Ja bardzo chcialam miec rodzinę, ale mi to przechodzi. Czy to oznacza, że jestem złym czlowiekiem ? Łatwo krytykować tym którzy mają grzeczne, pukładane dzieci, które nie stwarzają problemów oraz mają wspierającego męża. Wolę swiadomie chcieć potomstwo niz dla swojego widzimisię, bo tak i koniec.

nieznajoma
Gość
nieznajoma
To co się daje dziecku, potem wraca do samego rodzica. Jezeli rodzic nerwowo i bez cierpliwosci i miłości podchodzi do dziecka, to niech się potem nie dziwi, ze ma nerwowe i zimne dziecko. Jezeli manusia z tatusiem darłą koty w czasie ciązy, albo stresowała się czy tatuś nas zechce i czy ozeni się z mamusią, to niech się teraz nie dziwi, ze dziecko nerwowe. Dziecko wszystko czuje. I też się stresuje. Bo skoro najważniejsza dla niego osoba czyli mama się denerwuje to znaczy ze dzieje się coś niedobrego. WIec ono tez zaczyna odczuwać lęki. O znerwicowanych dzieciach mówią też księża,… Czytaj więcej »
Ara
Gość

O swojej sytuacji to Marta trochę pisze… Nikt nie przeczy, że jest jej ciężko. Jednak uważam, że trochę nie docenia tego co ma….
Masz rację dzieci potrafią być wredne, ale z tego co mi wiadomo to niekoniecznie wszystkie są wredne przez kolejnych 20 lat bez przerwy;). Zazwyczaj to mija. Też byłam wyjątkowo placzliwym dzieckiem niejadkiem, głównie z racji wczesniactwa. I jakos rodzice , którzy mieli kilkoro dzieci w zbliżonym wieku i od nikogo pomocy przy opiece nad dziecmi nie zrzekali się rodzicielstwa.
Ps.
Problemy z kręgosłupem mają również single. Wiem z autopsji.

Klara
Gość
Tu nie chodzi o obwinianie za wszystko dzieci. Ale jej problemy z kregosłupem są przez nerwy, nerwy sa przez dzieci a to dlatego, ze wychowuje je sama, bo męża pijaka pogoniła i wyraznie widać brak ojcowskiej ręki. Nieważne, Ja Marty nie bronie, ale tez nie linczuje, bo ją rozumiem. Nie każdy musi być hardy i wszytsko mężnie znosić, ma prawo do chwil słabości i zwyczajnie mieć dosyć. A wy ją linczujecie za to, ze kobieta ma dość. I proponuje, mniej patrzeć na innych. Ja bym chciała miec dobrego męża a nie mam nawet chłopaka. I co mam powiedziec kobiecie, która… Czytaj więcej »
Ara
Gość

Wydaje mi się, że to nie jest pierwszy tego typu komentarz Marty. Więc chyba nie tylko o chwilę słabości tutaj chodzi…. Poza tym czasem warto spojrzeć na swoje problemy z perspektywy innych osób.

nieznajoma
Gość
nieznajoma
MArto, masz normalne życie. To ze dziecko nie chce jeść to nic nowego. Duzo rodziców się z tym zmaga. I duzo dokarmia własnie nocą. Moja siostra do 6 lat nic nie jadła tylko mleko z butelki ciągnęła. I jakoś mam dałą radę. A co do krwawienia z dróg rodnych, to radziłabym zrobić dokłądniejsze badania, przy okazji zmienić lekarza, bo lekarz lekarzowi nie równy i jeden powie jedno a często drugi powie zupełnie co innego. Poza tym jeśłi zdażą się to tylko po takich „tragicznych’ wydarzeniach , to radziłabym zastanowić się i poszukać pomocy w kierunku jakiejś nerwicy. Tak. To może… Czytaj więcej »
Marta
Gość

Mój okres nie kończy się od ok. pół roku. Leki możesz brać sama

nieznajoma
Gość
nieznajoma

Myślę,ze każdy w miarę normalny człowiek gdyby miał okres od ok poł roku, to zrobiłby wszystkie badania i dalej szukał lekarza który mu pomoże. Jak ta kobieta z Biblii. Tyle lat cierpiała na taką przypadłość, a mimo to szukła pomocy u Jezusa. Jeśłi wolisz mieć okres naokrągło ceną niebrania leków ( bo nie będę brała leków) to twója sprawa. Myśłę,z e lei trochę jednak mogą pomóc.

Ania
Gość
Dziecko musi panią bardzo kochać skoro mòwi do Pani Mamunia. Prosze pomyslec o tym ze ono tez cierpi. Modlitwa i zawierzenie Matce Najswietszej musi Pani prosic ja o pomoc a dziecku okazywac milosc by pomoc mu walczyc z choroba. Zwykle przytulenie i slowa kocham cie skarbie potrafia zdzialac cuda. Ja swojim dzieciom mowie to codziennie ile dla mnie znacza. Ile jest takich dzieci ktore nosza rany z dziecinstwa bo ani mama ani tata nie okazywali im milosci. Pani dziecko nie prosilo sie na ten swiat. Do tego wymaga dodatkowego wsparcia ktore my jako rodzice musimy mu dac by poradzilo sobie… Czytaj więcej »
nieznajoma
Gość
nieznajoma
No i czasem jednak warto posłuchać 80 letniej teściowej czy mamy. czasem dobrze, ze rodzice wtrącają się. Jakięs 3 dni temu w necie przeczytałam artykuł o kobiecie, która… zagłodziła swoje dziecko… Mija już pięć lat o tego wydazenia, a ona dalej o tym myśłi i zastanawiała się czy podać to do publicznej wiadomości. I podała. Bo uznała, ze moze to komuś otworzy oczy i ktoś uniknie błedu takiego jak ona. Może ktoś widział ten artykuł, chyba amerykański był. Otóż rodzice czekając na dziecko wyczytali wszystkie poradniki jak zajmować się dzieckiem jak być dobrym rodzicem, że najlepiej to dziecko piersią karmić…… Czytaj więcej »
Marta
Gość

Nie wiem czy doczytałaś, moje dziecko ma 3 lata a nie 3 dni. Wszyscy się dziwią „uprzejmie” że jeszcze w nocy je

nieznajoma
Gość
nieznajoma

A mnie to jakoś nie dziwi. Zmień tych ‚wszystkich’. Każde dziecko jest inne i potrzebuje innych rzeczy. JAk sobie nie radzisz, to faktycznie będzie lepiej jak je oddasz do domu dziecka. Będziesz miała wtedy spokój, wolność… Bęziesz mogła robić to na co będziesz miała ochotę. Żadne dziecko nie będzie ci stało na przeszkodzie. Niestety takie jest zycie. Wszystko wymaga poświęceń.

JUSTYNA
Gość
JUSTYNA

czy tylko mam wrażenie, że to wasze dziecko jest takie bezosobowe dla Ciebie… na początku wspomniałaś że córka a potem tylko dziecko to dziecko tamto…. „Ono” czuje… troche tak jakby to nie był Ktos ważny… a powinien. walcz o rodzinę i miłosc do własnej córki bo mam wrażenie, że problemy- poważne owszem, przesłoniły wszystko co dobre. Zły walczy o ciebie, mimo problemów i trosk nie daj mu wygrać

Anna
Gość

Żal mi was ludzie, wasze komentarze są żałosne.

A może tak chcesz otrzymywać co piątek
powiadomienia o nowych świadectwach?

TAKalboNIE
…a więc zapisz się już teraz do powiadomień:
A teraz odbierz pocztę i kliknij łącze potwierdzające

Zamknij