Angelika: Spokój serca

Witam, chciałabym dzisiaj podzielić się moim świadectwem. Otóż ok. rok temu po raz pierwszy zaczęłam modlić się nowenną pompejańską w intencji bardzo bliskiej mi osoby. Wcześniej słyszałam już o tej modlitwie ale uważałam, że nie mam na tyle ważnej intencji aby podjąć się tego. Ale potem dostrzegłam, że w życiu mojego przyjaciela dzieją się rzeczy, z którymi on nie potrafi sobie poradzić a widząc każdego dnia jak to go przygniata i przez to staje się całkiem inną osobą postanowiłam zacząć modlić się w jego intencji. To była moja pierwsza nowenna i z perspektywy czasu widzę, że pewnie za bardzo skupiałam się wtedy na samej intencji ale to nie była żadna przeszkoda dla Maryji. Nie pamiętam dokładnie który to był dzień nowenny ale wiem, że tamtego wieczoru byłam na mszy świętej i mój przyjaciel też tam był. Kiedy już kolejny raz zobaczyłam na jego twarzy to ogromne cierpienie o mało się nie popłakałam, zwłaszcza, że na codzień był osobą bardzo towarzyską i uśmiech nie schodził mu z ust. Po zakończonej mszy poszłam na cmentarz by tam się modlić bo wiedziałam, że długo nie utrzymam łez a w domu nie będę mogła w spokoju i skupieniu błagać Najświętszej Matki o pomoc. On został na następnej mszy świętej. Pamiętam, że długo chodziłam wtedy między grobami i z płaczem już naprawdę błagałam Jezusa i Maryję o chodźby odrobinę ulgi dla tego człowieka, przez łzy mówiłam, że jeśli jest to zgodna z wolą Boga to proszę żeby część tego cierpienia złożył na moich ramionach. To był dla mnie bardzo trudny moment ale nie zwątpiłam. Kilka dni później spotkałam go ponownie a to co powiedział wprawiło mnie w ogromną radość. Okazało się, że tamtego dnia kiedy ja rozpaczliwie błagałam o ratunek dla niego, on będąc na mszy świętej dosłownie, jak sam powiedział „czuł”, że ktoś się za niego modli a jego sercu pojawił się niezwykły pokój i pewność, że jego problemy się rozwiążą. Oczywiście nie miał pojęcia, że odmawiałam w jego intencji nowennę a ja się nie przyznałam. Potem dowiedziałam się też, że również zaczął nowennę pompejańską. Była to dla mnie wielka radość i cały czas jestem wdzięczna Najświętszej Matce za jej łaski, opiekę, za wszystko co się wydarzyło. Teraz, ponad rok od tamtego wydarzenia znowu się modlę, tym razem w swojej intencji a mianowicie o łaskę aby na mojej drodze stanął ktoś z kim będę mogła dzielić moje życie. Niestety jest mi bardzo ciężko bo mimo tego, że teraz bardziej świadomie do tego poodchodzę i czuję ogromną więź z Jezusem i Maryją to strasznie się niecierpliwię, nie umiem czekać i mam wrażenie, że nie do końca ufam, że moja intencja zostanie wysłuchana. Jednak staram się i nie zamierzam się poddać. Proszę wszystkich o modlitwę 🙂 Polecam nowennę pompejańską każdemu, nawet jeśli wydaje się, że 54 dni to bardzo długo, Maryja pomoże 🙂

Niech święty Michał cię wspomaga i broni przed piekielnym wrogiem!

 

– św. o. Pio – 

Swojej duchowej córce, Linie,
o. 
Pio napisał: Niech św. Michał cię
broni przed piekielnym wrogiem!

 

To zdanie stało się początkiem nabożeństwa do Michała Archanioła,
które pobłogosławił i rekomendował  
sam św. ojciec Pio.

 

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o

Pielgrzymuj z nami!

- poznaj niezwykłą historię

Sanktuarium 

w Pompejach!