X.: Zdrowie dla… czworonoga

Drodzy modlący się Nowenną Pompejańską, zastanawiałam się przez jakiś czas, czy zostawiać tu te świadectwo. Nie wiem, czy w ogóle zostanie ono opublikowane i nie jestem pewna też Waszych reakcji. Bo.. czy można modlić się za zdrowie psa? Tak, 54 dni modliłam się Nowenną o uzdrowienie chorego na złośliwy nowotwór psa. To była już moja 3 nowenna, teraz odmawiam 4. Niestety uzdrowienie nie przyszło, zresztą nie ma w Polsce praktycznie żadnych leków onkologicznych dla zwierząt. A jednak, wczoraj zdałam sobie sprawę, że chyba zostałam wysłuchana. Zwierzątko nadal żyje, mimo że minęło już parę długich miesięcy odkąd zachorowało i nadal funkcjonuje w miarę normalnie, mimo rozwoju choroby. Być może zatem to, co można było uzyskać tą modlitwą, udało się osiągnąć.
Modlę się kolejną Nowenną, ta jest w bardziej „normalnej” intencji, a mianowicie o to, żeby jeśli taka jest wola Boża, żebym poznała wreszcie mężczyznę, z którym będę mogła przeżyć swoje życie. Odmawiam ją dopiero kilkanaście dni, ale chyba też widać już pewne efekty: mężczyzna, na którym bardzo mi zależy po prostu urwał ze mną kontakt, a jeszcze parę dni temu wydawało się, że wszystko jest ok. Prosiłam przy tym w innych modlitwach, m.in. nowenną do Św. Rity (jeszcze jej nie skończyłam), by do końca tego miesiąca sytuacja między mną a tym mężczyzną się wyklarowała. Jak się domyślacie, nie chciałam, żeby bez słowa urwał ze mną kontakt. Ale i tak widzę w tym wolę Bożą i to, że moja prośba została wysłuchana. I choć jest to trudne, jestem wdzięczna. Nie wiem, co Wy o tym myślicie, ale ja, gdy rozważam kolejne tajemnice różańca myślę przede wszystkim o tym, że jest to historia wypełniania woli Bożej. Wcale niełatwego, zresztą, jak sądzę, od samego początku, od momentu Zwiastowania. I myśląc o tym, bardzo żałuję, że nie jest łatwo poznać to, czego Bóg od nas oczekuje, nie ogólnie od ludzi, bo to akurat zapisane jest przecież w Piśmie Świętym. Ale od każdego z nas z osobna, jaki ma wobec każdego indywidualny plan. Boli mnie, że nie wiem, jak to rozpoznać.

Helena Pelczar

- zapomniana stygmatyczka

Spisana przez naocznych świadków. Świadectwo objawień Pana Jezusa

i Maryi. Historia przyjaźni z Aniołem Stróżem.

17
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
13 Wątki komentarzy
4 Wątki z odpowiedziami
0 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
12 Autorzy
małaElaKasiaX (autorka)Alberto Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Justyna
Gość
Justyna

Bardzo dobrze, że troszczysz się o swoje zwierzątko. Bóg kocha wszystkie stworzenia, więc i zwierzęta 🙂

Małgorzata Paulina
Gość
Małgorzata Paulina

Szczerze myślę,że nawet Bóg by się tym nie obraził w końcu dał ludziom przykład św.Franciszka z Asyżu.Więcej nie muszę dodawać.Dla Maryi i Boga każde stworzenie jest równe.

mmm
Gość
mmm

Ja nie widzę w tym nic złego, sama kocham zwierzęta i całkowicie rozumiem, jak ważne mogą dla nas być, to jak członek rodziny. Widać, że jesteś dobrą osobą 🙂

Ann
Gość
Ann

Ja również zgadzam się z moimi przedmowczyniami. Każdy ma inna dla siebie ważną intencje. Co do drugiej części Twojego swiadectwa- świetnie Cie rozumiem! Tak samo jestem na etapie myślenia, czego chcesz Boże ode mnie? Którędy iść, gdy wszystko zawiodło i się posypalo…

Agg
Gość
Agg

Doskonale Cię rozumiem! Ja też bardzo kocham zwierzęta. Mogę napisać, że modlitwy o zdrowie zwierząt są wysłuchiwane. Mam pieska-seniora, który z rok temu bardzo chorował, miał wiele dolegliwości, bardzo wiele. Bardzo się modliłam za niego.Prosiłam Jezusa Miłosiernego, świętych i choć weterynarz był pewny, że pies nie przetrzyma kuracji, to jednak przetrwał. Jego stan tak się poprawił, że weterynarz nie posiadał się ze zdumienia:-). Nadal się modlę za niego – psa nie weterynarza:-) , bo ma jeszcze pewne dolegliwości. Wzruszyłaś mnie mocno tym wpisem, a więc teraz będę się modlić za dwa pieski:-) Twojego i mojego. Bądź dobrej myśli i też… Czytaj więcej »

X (autorka)
Gość
X (autorka)

Będę się modlić także za Twego pieska. Dziś zacznę albo nowennę do Św. Rity, albo będę codziennie odmawiać jedną część różańca w tej intencji.
W kwestii powołania – w zeszłą niedzielę i w środę na mszy były czytania z Ewangelii z dwiema przypowieściami o talentach i o minach. Pomyślałam, że może z powołaniem człowieka jest tak, że otrzymuje się od Boga jakieś talenty (tzn. zdolności, skłonności itd.) i powinno się za tym podążać? Że o to chodzi, przynajmniej częściowo. Ale taka odpowiedź jeszcze mnie nie zadowala i chyba spłyca problem.

iss
Gość
iss

ależ masz wiarę w sobie 🙂 brawo

X (autorka)
Gość
X (autorka)

Raczej próbuję się nawrócić. Ale jest to trudne. Ludzie piszą tu w świadectwach, że odczuwają np. bliskość, obecność Maryi gdy się modlą. Ja nic takiego nie czuję. Ale może nie trzeba oczekiwać żadnych „przeżyć mistycznych”, może to droga donikąd? Mam po prostu nadzieję, że taka właśnie będzie wola Boża, że mój piesek wyzdrowieje, a przynajmniej że będzie mógł żyć jak najdłużej i bez cierpień.

Wiola
Gość
Wiola

Sama mam zamiar podjąć NP w intencji zdrowia dla moich psów 😉

Alberto
Gość
Alberto

Prosze Pani juz pare razy pisalem na ten temat Matka Boza po wysluchaniu mszy sw w Jej bazylce w Pompejach w praktyce uzdrowila (wiem, ze uzdrawia Jej Syn) psa boksera nie majacego sledziony i duze przerzuty nowotworowe na zoladku, weterynarz sam sie bardzo dziwil bo po wstepnych badaniach chcial psa uspic, wlascicielka psa byla osoba ochrzczona ale nie wierzaca. Bylem swiadkiem sms-u wyslanego przez weterynarza, od tego czasu uplynal z gora rok, a pies czuje sie dobrze, dzialalnosc Opacznosci jest nieograniczona .

X (autorka)
Gość
X (autorka)

Szanowni Państwo, dziękuję za wszystkie odpowiedzi i cieszę sie, że są tak pozytywne. Nikomu wcześniej nie mówiłam, że modlę się za mego pieska. Byłam już w jego intencji modlić się na mszy o uzdrowienie z charyzmatykiem Marcinem Zielińskim, ofiarowałam ten problem także wstawiennictwu św. Józefa i św. Rity (właśnie wczoraj, choć nie jestem z Krakowa szczęśliwie mogłam być na mszy ku Jej czci w kościele augustianów), proszę też bezpośrednio Pana Boga. Ale może za mało? Może trzeba więcej? Oprócz nowotworu memu psu przydarzyło się jeszcze kilka ciężkich schorzeń, ale te udało się pokonać. Bo są na nie lekarstwa, a tu… Czytaj więcej »

Agg
Gość
Agg

Nie ustawaj w modlitwie. Z pewnością wszystko będzie dobrze… W czasach, gdy ludzie tak bezwzględnie odnoszą
się do innych ludzi, a – jeśli chodzi o zwierzęta – często niestety traktują je tak okrutnie, Twoja miłość i oddanie dla sprawy Twojego psa robi wrażenie;-)
Myślę, że i „Na Górze” też to doceniają…

Kasia
Gość
Kasia

Sama mam chorego na raka psa i chorobę Cushinga,trzy lata leczymy (powstrzymujemy rozwój),pomimo kosztów,ale nie ważne.Także proszę podczas modlitw,Panie Boże,wiem,że to pies,ale jeśli możesz,działaj zgodnie z Twoją Wolą.

Często spacerując obserwuję przyrodę wokół i myślę,że to dzieło Boga,my ludzie jesteśmy częścią tej przyrody,a niestety nie szanujemy jej jak należy.Dlatego dobrze,że możemy powierzyć nawet zwierzęta Stwórcy

X (autorka)
Gość
X (autorka)

Będę się modlić za Twego psa.

Kasia
Gość
Kasia

Dziękuję Autorko X ,błogosławieństwa bożego dla Ciebie i wszystkich Tobie Bliskich☺

Ela
Gość
Ela

Cudownie jest czytać takie świadectwa. Ja tez moja 5 Nowenne odmowilam za mojego pieska. Od dziecka bardzo kocham zwierzęta, przyrodę.Zwierzęta to przecież stworzenia boże a tu taki cios !mój ukochany piesek poważnie chory na serce.płakałam jadąc od weterynarza ale gdzieś z głębi ,z serca jakaś myśl przyszła „czemu płaczesz, masz Matkę Boska,masz całe niebo!!!”.uspokoiłam się . I wtedy właśnie jadąc od weterynarza postanowiłam 5 Nowenne (wtedy kończyłam akurat 4)odmówić za mojego czworonoznego aniołka,tak ja czasami nazywam. Pod koniec właśnie 5 Nowenny znów miałam powtórzyć badanie kardiologiczne na które zresztą jechałam bez strachu i niepokoju co już dla mnie samej jest… Czytaj więcej »

mała
Gość
mała

To b. pięknie że modlisz się o zwierzątko – ja także często to robię i modlitwy są wysłuchiwane.
Jezu – Ty się tym zajmij!

A kim dla Ciebie

Wejdź na maryjne

jest Maryja?

ścieżki wraz 

z księdzem Piotrem

i udaj się w niezwykłą

duchową podróż…