Monika: Moje świadectwo z dwóch nowenn

Szczęść Boże! Chciałam się podzielić swoim świadectwem, które powinnam zamieścić już dawno bo kilka miesięcy temu. Ostrzegam – będzie długie ze względu na skomplikowanie spraw. Otóż w czerwcu zmarł mój dziadek ( po chorobie i długim pobycie w szpitalu), i kilka dni później zaczęłam nowennę w intencji tego aby jak najszybciej oglądał niebo. Nie spodziewałam się żadnych znaków wysłuchania modlitwy, myślałam że po prostu muszę zawierzyć że dopiero po drugiej stronie dowiem się na ile moja modlitwa pomogła. Dodam także że mam bardzo wiele snów ale prawie nigdy nie dotyczą one kogokolwiek z mojej rodziny. Pewnego dnia przyśniło mi się jak jacyś Panowie układają mojego Dziadka na sofie i powtarzają że trzeba go rozebrać przy czym ściągali z niego czarną koszulę. Byłam ostrożna przy tworzeniu metafor z tego snu, ale ten sen pokrzepił mnie i dał mi motywację do dalszej modlitwy. Po skończeniu części błagalnej odwiedziłam moich rodziców – i mama opowiedziała mi ,że śnił jej się Dziadek uśmiechnięty i szczęśliwy mówiąc że teraz to już mu wszystko wolno i wszystko może (wcześniej z powodu zaawansowanej niewydolności nerek i guza mózgu – był przykuty do łóżka). Nie wiem czy sen może być znakiem wysłuchania modlitwy, ale z drugiej strony wierzę że moja modlitwa została wysłuchana. Dodam że przez ostatnie miesiące często modliłam się o odpowiedzi na pytania dotyczące mojego powołania i przyszłości (mam 27 lat i jestem mężatką).W tym samym czasie odmawiałam 30dniowe nabożeństwo do św.Józefa w intencji znalezienia lepszej pracy, w której jako farmaceutka nie będę musiała łamać swojego sumienia (wydawanie antykoncepcji i tabletek wczesnoporonnych), pod koniec nowenny zostałam zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną. Dostałam tę pracę, napisałam wypowiedzenie obecnemu szefowi. Byłam wprost prze-szczęśliwa. Następnego dnia w niedzielę po chwili oświecenia (takiego błysku myśli), zrobiłam test i okazało się że jestem w ciąży. Wszystkie moje plany runęły – byłam wręcz zrozpaczona i przerażona nową sytuacją. Strasznie się zestresowałam , w biegu robiłam badania, żeby wycofać wypowiedzenie u obecnego szefa, który zresztą na mnie nawrzeszczał. Ogólnie przez jakieś 2 tygodnie byłam kłębkiem nerwów i rozpaczy. To nie tak ,że nie akceptowałam myśli o tym że będziemy mieli dziecko, tylko planowałam je jakiś rok później, gdy moja praca pójdzie naprzód. Mój mąż – chociaż mnie wspierał, zupełnie nie podzielał mojego punktu widzenia – taki był szczęśliwy że zostanie Tatą, że nie mógł zrozumieć co mnie w tym przeraża. Ja od dziecka praktycznie bałam się ciąży, porodów i innych rzeczy z tym związanych , a przy moim medycznym wykształceniu – wiedza na ten temat pogłębiała moje lęki. A tu – trach jestem w ciąży, a wszystkie moje plany związane z praca po tak długich i ciężkich studiach runęły. Byłam nawet zła na siebie – inaczej wyobrażałam sobie przyjęcie przez siebie wiadomości że będę Matką, byłam zła na to że nie potrafię się cieszyć z cudu nowego życia, ale nie mogłam tego przemóc. Przypadkowo weszłam w aplikację nowenny pompejańskiej i dowiedziałam się , że jeśli zacznę Nowennę 15 sierpnia w święto Wniebowzięcia to skończę ją 8 października – w inne Maryjne święto. To spowodowało, że ostatkiem sił psychicznych zdecydowałam się ją odmawiać , myśląc że przynajmniej tyle mogę zrobić dla swojego dziecka. Moje pierwsze miesiące ciąży – okropne mdłości + powrót do starej pracy były dla mnie ogromną próbą – ciężko mi było odmawiać różaniec myśląc , czy zaraz nie będę biec do łazienki. Wszystkie tajemnice oprócz bolesnych musiałam odmawiać na siedząco – przy bolesnych było mi nieswojo (głupio), więc przy nich starałam się klęczeć. Mimo wszystko dotrwałam do końca, pierwsze i drugie USG potwierdziły dobry rozwój dziecka (dla mnie to taki mały cud, bo przy takiej dawce stresów i nieregularnego trybu życia wydawało mi się to niemożliwe). Innym owocem było to że bardzo powoli i stopniowo nawykłam do myśli że będę Mamą, staram się patrzeć na to bardziej pozytywnie i dostrzegać w tym odpowiedź na pytanie dotyczące mojego powołania i roli na tym świecie. Bardzo pomaga mi świadomość , że Maryja czuwa nade mną i moim dzieckiem i wierzę że będzie tak zawsze – teraz mniej boję się o przyszłość czując Jej prowadzenie. Dziś zaczynam nowennę w intencji poczęcia dziecka dla mojej przyjaciółki rówieśniczki (która w przeciwieństwie do mnie – kiedyś) baardzo pragnie dziecka, ale na razie ze względów zdrowotnych nie może zajść w ciążę.
Kochani współmodlący się – nie zastanawiajcie się nad tym czy rozpocząć nowennę – ona daje owoce wg Bożej woli, nie zawsze spektakularne ale zawsze odpowiednie dla naszego dobra. Chwała Panu i stokrotne dzięki Przenajświętszej Panience – Naszej Ukochanej Matce.

Nie przegap ciekawego świadectwa!

Czy wiesz, że zapisując się do biuletynu, co piątek będziesz otrzymywać najświeższe świadectwa nowenny pompejańskiej?

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

1 Komentarz do "Monika: Moje świadectwo z dwóch nowenn"

Powiadom o
avatar
Karolina
Gość
Karolina

Piękne świadectwo, ja także wierzę w to że niektóre sny mogą być prorocze, miałam już tego dwukrotny dowód. Podziwiam wytrwałość w modlitwie, zwłaszcza z dolegliwościami ciążowymi, jak dzieciątko się urodzi to będzie najpiękniejsza chwila w życiu. ŻyczęBożego Błogosławieństwa

wpDiscuz

Wyjatkowe kompendium o
nowennie pompejańskiej:

Tylko teraz otrzymasz… 
drugi egzemplarz za 1 grosz!

A może tak chcesz otrzymywać co piątek
powiadomienia o nowych świadectwach?

TAKalboNIE
…a więc zapisz się już teraz do powiadomień:
A teraz odbierz pocztę i kliknij łącze potwierdzające

Zamknij